Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpis

piątek, 21 września 2007

Grzybów było w bród…

 

 

A więc mamy jesień i czas grzybów. Cóż, to już nie te czasy, kiedy się szło na grzybobranie, kiedy lasy w okolicy były piękne, trawa zielona, i kosze uginały się od zebranych własnoręcznie grzybów. Teraz zostały mi łowy na targu, i trzeba przyznać, że choć są mniej emocjonujące, to jednak niosą satysfakcję. Czyż nie piękne prawdziwki udało mi się kupić?

 

 

 

 

 

 

 

Zanim jednak te grzyby trafią do garnka, wyjmuję z półki Pana Tadeusza, bo nieodparcie przychodzi mi na myśl grzybobranie w nim opisane, i film Wajdy, w którym ta scena należy do jednej z najpiękniejszych; ten tajemniczy, osnuty mgłą las, te błądzące postaci w przeźroczystych wierzchnich szatach, te słomiane kapelusze, zwiewne szale, te wiklinowe kosze….

Ach, pochodziłoby się tam z nimi….

A Mickiewiczowski opis grzybów to naprawdę mistrzostwo słowa:

 

 

 

Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice,

 

Tyle w pieśniach litewskich sławione l i s i c e,

Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada,

I dziwna; żaden owad na nich nie usiada.

Panienki za wysmukłym gonią b o r o w i k i e m,

Którego pieśń nazywa grzybów półkownikiem.

Wszyscy dybią na r y d z a; ten wzrostem skromniejszy

I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,

Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,

Czy zimą. Ale Wojski zbierał m u c h o m o r y.

(…)

Na zielonym obrusie łąk jako szeregi

Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi

S u r o j a d k i srebrzyste, żółte i czerwone,

Niby czareczki rożnem winem napełnione;

K o ź l a k, jak przewrocone kubka dno wypukłe,

L e j k i, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,

B i e 1 a k i  krągłe, białe, szerokie i płaskie,

Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie,

I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona

P u r c h a w k a, jak pieprzniczka… 

 

Pan Tadeusz, Księga III: Umizgi

 

 

 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
negresca
Czas publikacji:
piątek, 21 września 2007 11:50

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl