Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpis

środa, 12 września 2007

Logistyka mojego sobotniego przyjęcia

Słówko, które zrobiło karieręJ)))

kiedyś te moje bazgroły na karteczkach, co i kiedy zrobić, żeby zdążyć na czas i o niczym nie zapomnieć, nawet nie miały nazwy, ot, zwykłe karteczki noszone w kieszeni żakietu. A teraz, proszę! nazywam to logistyką. Cóż, bycie ekonomistą zobowiązujeJ)))

Dla porządku zajrzałam sobie do wikipedii co do definicji: „Logistyka jest terminem opisującym proces planowania, realizowania i kontrolowania sprawnego i efektywnego ekonomicznie przepływu surowców, materiałów, wyrobów gotowych oraz odpowiedniej informacji z punktu pochodzenia do punktu konsumpcji w celu zaspokojenia wymagań klienta. Uproszczoną definicję przedstawia reguła "7R" (ang.) - right product, right quantity, right value, right place, right time, right customer, right price (pol. zapewnienie dostępności właściwego produktu we właściwej ilości, we właściwym czasie, właściwej jakości, właściwym miejscu, właściwemu klientowi we właściwej cenie).”

Pięknie. Zaplanować, zrealizować, sprawdzić.

Planowanie zawsze było moją specjalnością; umiem pięknie rozpisać, kiedy i co powinno być zrobione. A moim słabym punktem zawsze była realizacja; ciągła pokusa: a, co tam! zrobię to jutro, dziś jestem zmęczona/nie chce mi się/itp. I cała konstrukcja misternego planu waliła się, i potem trzeba było odrabiać stracony czas, i zawsze tego jednego dnia brakowało… No, ale nie zawsze jestem taka niezdyscyplinowanaJ))

Zajrzyjmy do karteczek przed sobotnim party, co tam jeszcze zostało do zrobienia. Jak na razie opóźnień nie ma, z jednym wyjątkiem – nie kupiłam jeszcze ziemniaków, bo mi się nie chciało podejść w drodze do domu 50 m dalej, uuuuu! miałam je kupić w poniedziałek; dzisiaj muszę nadrobić. Co więc mamy?

Środa: wieczór - kupić ziemniaki, zrobić marynatę do cielęciny, przygotować projekt ozdobnego menu na stół

Czwartek: rano - kupić pomidory, sałatę, gruszki, cytrynę; wieczór - ugotować cukiniową zupę-krem, ugotować cielęcinę

Piątek: rano – lecieć do Alberta po bagietkę wiejską! jak nie będzie, kupić jakąkolwiek; wieczór - upiec placek mokka z gruszkami, zrobić sos tuńczykowy, ugotować makaron

Sobota: przed południem: nakrycie i dekoracja stołu oraz stolika do kawy, przygotować sałatkę caprese, otworzyć o 14 wino

Potem to już żywioł: podgrzewanie, podawanie, bawienie gościJ)))

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
negresca
Czas publikacji:
środa, 12 września 2007 10:27

Polecane wpisy

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl