Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpis

wtorek, 22 stycznia 2008

Karnawałowo – czyli chrust

W okresie karnawałowym nie może zabraknąć u mnie chrustu, czyli faworek. Są śliczne, w kształcie złotych kokardek, oprószonych na biało, malowniczo powyginane, karbowane na brzegach, kruchuteńkie, pięknie napuszone.

 

 

Zwykle robię chrust z innego przepisu, ale w tym roku postanowiłam spróbować zachwalany przepis na ciasto z dodatkiem piwa. Podała go w sieci Yenulka. No i jest rewelacyjny! Zet kazał zaznaczyć, że wprawdzie nie jest wielkim zwolennikiem chrustu, ale ten przepis jest wyjątkowy J)

A robi się go tak:

ok. 3 szklanek mąki

4 duże żółtka

pół szklanki jasnego piwa

1 łyżeczka masła

szczypta soli

Do smażenia – 3 kostki smalcu

2 łyżki spirytusu lub wódki

cukier puder do posypania faworków

 

Do misy miksera wrzucić mąkę, żółtka, piwo, sól i masło. Wyrabiać ciasto aż się przestanie kleić (dobrze jest zacząć od wsypania 2,5 szklanek mąki a potem dodawać w miarę potrzeby). Po zagnieceniu ciasto włożyć na godzinę do lodówki. Potem wyjąć, przegnieść, podzielić na kawałki i wałkować cienkie placki. Wykrawać z nich radełkiem prostokąty, na środku zrobić nacięcie i przepleść żeby powstał kształt faworka. Gotowe faworki przykryć ściereczką, żeby nie obsychały.

W szerokim rondlu roztopić 2 kostki smalcu, odstawić rondel z ognia, ostrożnie dodać spirytus (lub wódkę). Zacząć smażenie dopiero wtedy kiedy tłuszcz jest rozgrzany tak, że wrzucony faworek natychmiast puszy się i wypływa.

Smaży się  faworki z obu stron na złoty kolor. Następnie wyjmuje się je na ręcznik papierowy, żeby ten wchłonął nadmiar tłuszczu. Ja obracam je i wyjmuję przy pomocy dwóch widelców. Następnie przekłada się usmażone i odsączone faworki na paterę i posypuje cukrem pudrem, przesiewając go przez siteczko. Kiedy smalcu jest coraz mniej, należy dodawać stopniowo pozostałą kostkę smalcu.

Trochę jest zachodu z faworkami, to prawda. Najlepiej robić je z drugą osobą. U nas w domu funkcjonuje tandem, który wypracowałyśmy z mamą. Ja robię ciasto, ona je wałkuje i wykrawa faworki, ja je smażę. Idzie nam błyskawicznie.

Ale samemu też się da to zrobić. Trzeba tylko pamiętać, o przykrywaniu gotowych do smażenia faworków, żeby nie wysychały.

I najlepiej włączyć silnik w okapie, żeby uniknąć zapachu smażonego tłuszczu.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
negresca
Czas publikacji:
wtorek, 22 stycznia 2008 23:53

Polecane wpisy

Kalendarz

Styczeń 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl