Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać
Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Też lubię bób

Gdzie nie spojrzeć, króluje młody bób: w gazetach, na blogach, w sklepach, na targu. Czas więc najwyższy zacząć jeść! Jednak kiedy widzę, w jakiej formie jest on zwykle proponowany do kupna: ściśnięty w foliowych torebkach, nierzadko zaparzony, to przechodzi mi ochota na kupno. Na szczęście nie brakuje u nas dawnej formy sprzedaży: na garnuszki, odmierzane hojną miarą, z czubkiem; wyrażenie: proszę litr bobu – nikogo nie dziwi. Często też sprzedający – w oczekiwaniu na klientów – dopiero tu, na targu, łuskają bób; już bardziej świeżego nie można sobie wyobrazić. Tak to przykładowo wygląda:

 

Najbardziej lubię bób w prostej postaci: ugotowany w osolonej i ocukrzonej wodzie (tak się u nas gotuje wszystkie strączkowe) i potem przysmażony na maśle z bułką tartą lub kawałkami żółtego sera. I nie obieram go z łupinki, wręcz przeciwnie, ona, taka przypieczona jest przepyszna!

Ale jeśli ktoś chciałby bardziej wykwintnie – proszę bardzo!

Przejrzałam stos Chmielewskich, bo pamiętałam, że w którejś książce ona podawała ten bób gościom (Chmielewska często wplata opisy kulinarne do swoich kryminałów, i choć nie są to zwykle dokładne receptury, to jednak podane z dokładnością wystarczającą, aby pokusić się o ich odtworzenie). Plącze mi się po głowie, że w kilku książkach wracał u niej temat tego bobu, ale póki co znalazłam go w jednej, w Babskim motywie:

 

Postawiłam na stole miskę bobu i dołożyłam talerzyk z poprzednią szynką (...)

Szczęśliwie w tym momencie przyleciał pan Tadeusz. Zostawiłam go z Martusią na załatwianiu zmartwień służbowych i zajęłam się gotowaniem następnego bobu, który, jak się okazało, do szynki szedł całkiem nieźle. W charakterze napoju pasowało do tego zestawu czerwone wino. Bób był niezmiernie cenny z tego względu, że zawierał podobno dobre kalorie i nie tuczył, można go było zjeść cały wagon bez szkody dla zdrowia i urody.

Wysiłków intelektu, poza odmierzaniem soli, nie wymagał, mogłam zatem poświęcić umysł problemom śledczym. Wpatrzona w garnek, oczekując chwili zagotowania wody, żeby wsypać zamrożoną zawartość opakowania, powyciągałam sobie rozmaite wnioski i posunęłam śledztwo do przodu.

(...)

Epilog nie na temat

Wiem, o co mnie spytają czytelnicy, a szczególnie czytelniczki. Tak jest, z tym bobem to prawda, żywię się bobem od paru lat i nie tyję ani na włos.

(...) Bób jadalny można konsumować przed telewizorem w miejsce chrupek, chipsów, orzeszków, czekoladek, słonych paluszków oraz wszelkich innych, szkodliwych dla figury, produktów. Jeśli ktoś nie lubi bobu, jest wynaturzonym dziwolągiem i niech sobie tyje, ile mu się żywnie podoba. Osobiście takiej istoty nie znam.

 

Ja tam lubię bób!

niedziela, 29 czerwca 2008, negresca
Komentarze
2008/06/29 08:25:02
Ja uwielbiam bób! Teraz dla mnie jest najlepszy - bo młody. Jem go codziennie i znam wiele rzeczy po których tyje się dużo bardziej niż po bobie. A poza tym, to nie przypominam sobie, żebym utuczyła się akurat bobem:-) Ja robię go odrobinkę inaczej. Gotuję go obowiązkowo z solą, koprem a czasami odrobinką czosnku i nigdy go już nie przysmażam, poprzestaję na gotowaniu:-) Pozdrawiam
-
2008/06/29 12:58:15
podniosłaś mnie Negresko na duchu, przekonałaś, że jednak nie jestem wynaturzonym dziwolągiem, jako że też lubię bób. z szynką jeszcze nie jadłem, widać jeszcze wielwe przyjemności na tym świecie przede mną. Liczę na Ciebie. Zet
-
2008/06/29 22:52:43
Ja też ! Chmielewską również ;)
-
2008/06/30 09:09:30
Pomyślę nad bobem z szynką; wyobrażam sobie tę potrawę jako koreczki: kosteczka szynki+bób+kosteczka szynki ... itd. no może jeszcze kosteczka sera morskiego lub oscypka... Do tego jakis dip.
Atino, ciekawie brzmi dodatek kopru do gotowania bobu, spróbuje w najbliższym czasie:)))
-
2008/06/30 09:16:04
Oj zjadłabym gotowany bob! Kupie sobie dzisiaj o ! :) Dziekuje za inspiracje :)
-
2008/06/30 15:24:59
A ja zawsze odskórkowuję, może by tak wypróbwać po Twojemu? Wczoraj pożarłam porcyjkę-pozostali u mnie wczoraj wżerali podczas meczyku chipsy a ja bobikowego. Tylko już jakiś taki mniej młody mi się trafił- już tak skórka łatwo nie złaziła jak wcześniej to bywało.

pozdr
-
2008/07/11 06:05:51
Zrobiłem sobie wczoraj taki bób smażony z serem i bardzo mi smakował! Pozdrawiam.
-
2008/07/14 08:24:03
To miła wiadomość, Grumko, super!