Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać
Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

W obronie supermarketów

Wszędzie słyszy się głosy, że należy bronić i popierać lokalne, małe sklepiki, bo oferują nam towar dobry, z pewnego źródła, choć nie mogą sobie pozwolić na tak niskie ceny jak w supermarketach.
Otóż ja pozwolę sobie być innego zdania.
Dawno już myślałam, że jak zakupy to tylko w supermarkecie, aczkolwiek nie w najtańszej sieciówce.

w supermarkecie

A to, co zdarzyło mi się przed świętami, tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu.
Musiałam dokupić w ostatniej chwili kilka produktów; skoczyłam do małego sklepiku, bo był blisko.
I powiem wam: nigdy więcej!
W supermarkecie mam wybór, są marki które znam i lubię, sa towary i tańsze i droższe, każdy znajdzie coś dla siebie; tu sprawa wyglądała tak:
- Poproszę ogórki konserwowe - pani podaje słoik - tylko takie są? - tylko - no cóż, niech będą, i jeszcze chrzan - o, tylko taki? - no, tylko - cóż, proszę; widzę, że są ogórki kiszone z beczki, to poproszę, i jeszcze masło - o, tylko takie??? - to za masło dziękuję.
W domu okazało się, że ogórki zarówno te ze słoika, jak i te z beczki są sparciałe, o dziwnym dość smaku, te z beczki lekko stęchłe, a podstawowym smakiem wyczuwanym w chrzanie był ocet.
Wierzę, że są sklepiki, gdzie starannie dobierani są dostawcy - sama znam taki z mięsem. Ale generalnie małe, osiedlowe sklepy oferują towar raczej marnej jakości i bez żadnego wyboru. Czy podstawowym kryterium zamawiania towaru jest tylko niska cena? Czy smak się nie liczy? Na to wygląda.
Dziwi mnie tylko, że klienci jednak ten marny towar kupują. Ja rozumiem, że cena jest istotna, i niektórzy naprawdę muszą liczyć każdy grosz. Tylko w takim wypadku jeszcze bardziej dokładnie bym sprawdzała, na co wydaję te grosze, czy nie idą one w przysłowiowe błoto.
Ten konkretny sklepik wykreśliłam z topografii miasta, jaką mam w pamięci.

wtorek, 29 grudnia 2009, negresca
Komentarze
2009/12/29 03:18:03
No tak.. ja też lubię mieć wybór...
-
2009/12/29 08:40:35
Całkowicie się zgadzam! Dodam jeszcze, że np. mój przydomowy sklepik na KAŻDY towar nalicza sobie dodatkowe 100% ceny. Np. drożdże Oetkera, za które w markecie płacę 1,30 zł, tam kosztują 2,50 zł. :/ I tak jest z każdym produktem. Ponadto, mimo, iż doskonale znam osoby sprzedające, bo widuję je od lat, nie raz zdarzyło im się usiłować wepchnąć mi produkt nieświeży. Nevermore.
-
2009/12/29 08:43:59
Całkowicie popieram. A z cenami też jest różnie. Niedawno właśnie w takim osiedlowym sklepiku kupiłam koncentrat pomidorowy, aż mnie zatkało jaki był drogi. Będąc w supermarkecie sprawdziłam ile kosztuje tej samej marki i tej samej pojemności i okazało się, żę na osiedlu ,1,5zł przepłaciłam. A to jest prawie pół następnego słoiczka. Tak samo jest z majonezem i wieloma innymi rzeczami. Trzeba tylko wybierać dobre sprawdzone produkty, nie te wyprodukowane dla sieci sklepów.:)Pozdrawiam:)
-
2009/12/29 11:09:02
Ja lubię każdą rzecz wziąć do ręki, sprawdzić datę, poczytać skład ... w małych sklepikach czuję się niezręcznie, bo nie chcę, żeby ktoś myślał, że mu nie ufam, ale też nie lubię być skazana na to co dla mnie wybierze pani za ladą. Istnieją małe sklepiki gdzie warto się wybrać, ale to wyjątki.
-
2009/12/29 14:01:54
Tak - to co piszesz to prawda. Male sklepiki zarabiaja przede wszystkim na piwie i tanich winach i czyms na zagryzke. Male sklepy sa dla leniwych, ktorzy chca w kapciach kupic mleko,chleb i kawalek kielbasy. Tak jest w Polsce i tak jest w NY w dzielnicy, ktorej mieszkam. Osobiscie wole sie przejsc dalej i miec wszystkiego do wyboru do koloru i jeszcze korzystac z promocji.
-
2009/12/29 14:34:32
To prawda co napisałaś. Mnie też spotkało coś podobnego przed świętami :)))
Zresztą w takich małych osiedlowych czy wiejskich sklepikach wszystko jest zazwyczaj droższe. A supermarketowe trzeba po prostu samemu wypróbować :)
-
2009/12/29 18:49:29
Zgadzam się najzupełniej ale z supermarketami też trzeba uważać. Osobiście znam taką sieć na 'N', gdzie nie tylko nie ma wyboru, bo jest tylko jedna 'marka', ale często nie ma produktów wcale. Nie mówię już o produktach rzadko dostępnych jak np. kapary ale żeby cukru pudru nie było?? A jeżeli coś już jest, to jest tak zakamuflowane, że i tak tego nie znajdziesz.
-
2009/12/31 05:51:09
Podniosło mnie na duchu, to, co piszecie. Bałam się, że wszyscy mnie zakrzyczą w obronie tych małych sklepików, a przecież fakty świadczą, że mam rację...
-
2010/01/01 15:01:10
"fakty świadczą, że mam rację"

Częściowo tak. Mamy w okolicy tylko jeden i to niezbyt duży supermarket, do którego chodzę raz-dwa razy w tygodniu, głównie po nabiał (mleko, jogurty, serki kanapkowe), konserwy, przyprawy i słodycze. Pieczywo kupuję w piekarni, wędliny - w sprawdzonym sklepie, a warzywa na targu. Za to mały osiedlowy sklepik "ze wszystkim" jest nieoceniony, gdy muszę na chwilę wyskoczyć z domu, bo w trakcie robienia ciasta okazało się, że mam za mało mąki. Albo w piątek po pracy, gdy muszę kupić tylko kartonik mleka albo kawałek żółtego sera, a w supermarkecie jest kolejka na pół godziny stania i czynne tylko dwie kasy. Wtedy z uśmiechem na ustach zapłacę w małym sklepiku nawet 200% marży, byle tylko nie zbliżać się do supermarketu, nawet na odległość rzutu kamieniem.
-
2010/01/01 18:17:29
Może po prostu trzeba wiedzieć czego można oczekiwać od takich sklepów? Z pewnością nie wielkiego wyboru, ani niskich cen. Po prostu nie opłaca się rozszerzać zbytnio asortymentu dla okazjonalnej klienteli. Poza tym mały sklepik nigdy nie osiągnie przy zakupie towarów takich upustów cenowych jak wielka sieć marketów. I tego nic nie zmieni. Takie życie.
-
2010/01/01 18:36:42
to fakt ja też lubię mieć wybór, a w mniejszych sklepików trudno o takowy .
ps.gratuluję być na głównej stronie gazety.pl :)
-
2010/01/01 20:03:33
Jakość produktów jest taka sama, tylko trzeba wiedzieć, co kupować. Mieszkając w jakimś miejscu po pewnym czasie człowiek się orientuje, że w warzywniaku koło przystanku mają dobre ogórki, ale jabłka lepiej kupić na bazarku, a po ryż wybrać się do hipermarketu, bo ten ze sklepiku osiedlowego jest stęchły.

Wybór zaś wiąże się z tą wiedzą - bo ja nie wybieram. Niepotrzebne mi dziesięć rodzajów mąki czy cały regał keczupu. Mam swoich ulubionych producentów i wiem, gdzie dostać ich produkty.

Faktycznie trudno okolicznym małym sklepikom (samoobsługowym!) konkurować z cenami w hipermarketach, ale ta wyższa marża to cena, jaką płacę za czas, który zyskuję nie stojąc w kilometrowej kolejce z kostką masła.
-
2010/01/01 20:08:43
Misself - małe sklepiki najczęściej nie są niestety samoobsługowe.
-
2010/01/02 10:33:13
Misself pisze naprawdę mądrze, a Ty, jakbyś pierwszy raz kupowała coś w małym sklepiku.
Wiadomo, że oferują mały asortyment, bo inaczej się nie opłaca, a ceny muszą być nieco wyższe. Ale jeśli chodzi o świeżość produktów, to świadome kupowanie polega właśnie na wybieraniu odpowiednich usługodawców. Bo każdy mały sklep oferuje nieświeże produkty.
-
2010/02/05 09:33:23
@maniaczytania: jeśli założyć, że wszystko, co nie jest hipermarketem, jest "małym sklepikiem", to wokół mnie jest tylko jeden tradycyjny sklep: warzywniak. Poza tym wszystko samoobsługowe.

@niewolnik_slow: owszem, każdy sklep oferuje nieświeże czy kiepskiej jakości produkty. Poza tym ja zdecydowanie jestem foodie, widać autorka bloga należy do fuellies.
-
2010/02/05 14:12:44
Misself - to chyba inną definicję małego sklepiku mamy. Wcale bym nie uznała, że to każdy sklep poza hipermarketem. Zresztą w mniejszych miejscowościach i na wsiach takie małe sklepiki to mają wszystko ( prawie) i nie są samoobsługowe.