Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać
Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Kulinarnie u Szymborskiej

Myślę, że wśród wspomnień o zmarłej Wisławie, nie powinno zabraknąć akcentów kulinarnych; ta anegdota, którą zamieściły Anna Bikont i Joanna Szczęsna w  książce "Pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wisławy Szymborskiej" (1997) tak dobrze charakteryzuje postać poetki, pełną dystansu do rzeczywistości i lekkiej, ciepłej ironii.


książka o Szymborskiej

To był ten czas, kiedy w sklepach był tylko ser i ocet. Popatrzmy jak pięknie i nietypowo radziła sobie Szymborska:

"Urszula Kozioł wspomina pewną kolację u Szymborskiej, kiedy to goście dostali ręcznie wypisane menu. Były tam wykwintne potrawy, wszystkie poprzekreślane, a zostało tylko coś bardzo zwykłego, przaśnego.
<Obsypałam się zupą> - zakrzyknęła pewnego razu Barbara Czałczyńska. Poetka bowiem ma zwyczaj podawania wazy z wrzątkiem i tacy z austriackimi zupkami w proszku, tak że gość wybiera, co wsypać sobie do miseczki. Popija się "Kornelówką", nalewką Filipowicza, którą Szymborska nauczyła się sama robić.
Między kawą a deserem z reguły odbywa się loteryjka."

piątek, 03 lutego 2012, negresca
Komentarze
2012/02/03 06:52:36
Aż sie buzia sama uśmiecha :)
-
2012/02/03 07:41:46
A ja wciąż nie mogę uwierzyć w Jej odejście. Przecież Ona była zawsze !!! Mam półkę pełną Szymborskiej, prawie wszystkie tomiki, teczki wycinków, opracowania, cały czas czekam na następne utwory , a Ona powiedziała "wystarczy"... Wzrusza mnie wiersz "Pochwała siostry" gdzie m.in. są takie słowa:

W szufladach mojej siostry nie ma dawnych wierszy
ani w torebce napisanych świeżo.
A kiedy siostra zaprasza na obiad,
to wiem, że nie w zamiarze czytania mi wierszy.
Jej zupy są wyborne bez premedyacji,
a kawa nie rozlewa się na rękopisy.

Wiersz z tomiku "Wielka liczba"
To nie tylko pochwała siostry, ale także pochwała codzienności, w której wyborna zupa daje poczucie bezpieczeństwa... Wielka , wielka strata...
-
2012/02/05 05:59:09
Znam ten wiersz o siostrze.... Ja znam twórczość Szymborskiej od tomiku "Wszelki wypadek", tj. od 1975 roku. Od tego czasu wypatrywałam jej kolejnych tomików. Zawsze tego samego formatu, cieniutkie, w twardej okładce...
Ale jeszcze raz będę wypatrywać:
Zapowiadają, że wyjdzie jeszcze jeden jej tomik, właśnie zatytułowany: "Wystarczy".