Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpis

sobota, 20 grudnia 2014

Szymona Hołowni lektura adwentowa

W trzecim tygodniu Adwentu czytałam książkę niezwykłą: Szymona Hołowni „Holyfood – czyli 10 przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe”

książka Hołowni 

O Hołowni każdy pewnie coś tam słyszał, zwłaszcza, jeśli ogląda telewizję; jest redaktorem, prezenterem, dużo pisze.

Kiedy wzięłam do ręki jego najnowszą książkę, którą właśnie EMPIK eksponuje jako nowość i hit, przypomniałam sobie jego zadziorność i niekonwencjonalny styl wypowiedzi. No tak, to przecież on pisał te artykuły w „Plus Minus” Rzeczpospolitej, które się zawsze czytało!

Święte jedzenie? Skąd tak niezwykły tytuł? Posłuchajmy autora:

             "Wymyśliłem sobie, że póki nie da się użyć medycyny, trzeba iść do kuchni. Trafić do serc po polsku, przez żołądek. To ma sens - antybiotyki nie pomogą, jeśli najpierw nie uzdrowimy naszej codziennej diety. Polska kuchnia duchowa bywa smaczna, ale bywa też ciężka i tłusta. Przede wszystkim zaś - bywa katastrofalnie doprawiana.

            Mieszanka wiary z życiem mdli czasem, nie dlatego że tych składników nie powinno się
łączyć, ale dlatego że źle dobieramy proporcje i przyprawy. Mam w związku z tym parę autorskich propozycji. Niech czytelnik dosypie trochę tego, co sugeruję, odejmie to, czego polecam unikać, i sam sprawdzi, czy papu stało się bardziej zjadliwe, czy nie.

            Aniu Starmach, Macieju Nowaku, Wojciechu Modeście Amara, przepraszam za wszystkie
kulinarne bluźnierstwa, jakimi nieświadomie tu grzeszę. Wybaczcie, bo marzę tylko o jednym, chciałbym móc przekonać choć jednego czytelnika (albo jeszcze chętniej: czytelniczkę), że wiara nie jest szkołą wypluwania życia, że jest jego smakowaniem.

           Nie piszę zastępczego katechizmu. Nie uzurpuję sobie prawa do bycia głosem Kościoła. Siedzę w tej kuchni od ponad dwudziestu lat, niczym innym się w zasadzie nie zajmuję, chcę więc tylko zdychającym od fast foodu oraz udręczonym kuchnią molekularną (azotan bobu, mgła z zająca, wspomnienie po sarnie) powiedzieć: o, a mnie zakalec wychodzi wtedy, a gdy dodam tego -
rośnie zacne ciasto."

 

To jest książka dla chrześcijanina, któremu leży na sercu żywość i wiarygodność jego wiary. Ale – ponieważ człowiek nie jest samotną wyspą, żyje wśród innych i tak czy inaczej, siłą rzeczy musi nawiązywać z innymi kontakty – to i tym innym książka ma szanse się spodobać.

O, tak! Spodoba wam się forma tej książki!

Hołownia nie owija myśli w bawełnę, definiuje problemy prosto z mostu i przedstawia szanse ich rozwiązania – takie, do jakich sam doszedł.

A te kulinarne aluzje i porównania?

Cóż, są nośne:)

Zobaczysz słowo „food” i od razu pomyślisz: o, zjadłoby się coś – i już trzymasz książkę w ręce, ciekawy, co też w niej znajdziesz.

A tu proszę:

Anioł kucharzom mówił

O wyższości ratatouille nad golonką

Jak odzyskać apetyt na ludzi

Ciasto bez nerwów

 

- to naprawdę chce się czytać:)

Zwykle szukam w czasie Adwentu internetowych rozważań rekolekcyjnych, ale w tym roku zastąpiła mi je właśnie ta książka.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
negresca
Czas publikacji:
sobota, 20 grudnia 2014 07:35

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • zawszeewelajna napisał(a) komentarz datowany na 2014/12/20 09:46:56:

    A wiesz, że poszukam. Dziękuję za recenzję :)

Dodaj komentarz

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl