Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpis

niedziela, 23 sierpnia 2015

Letnie obiady na mieście – podsumowanie

Urlop się kończy, kończy się też obiadowanie na mieście.

Fajnie było tak sobie wędrować po różnej klasy lokalach, próbować, porównywać, podpatrywać pomysły, zarówno kulinarne, jak i estetyczne.

podsumowanie



Moim jednak zdaniem – domowych obiadów to te propozycje nie zastąpią.

Na obiad do restauracji fajnie jest wpaść raz na jakiś czas, traktując to jako swego rodzaju święto; no, może to za dużo powiedziane, może raczej jako  przerywnik codzienności, jako miłą przyjemność.

Na pewno chętnie wpadłabym znów do Bristolu, do „Jana”, do „Soprano”. Zajrzałabym do „Cristal Parku”.

Na takie bardziej na luzie lunche wpadłabym do „Włóczykija”, „Jani sushi”, „Jamy złotego smoka”. Jako ciekawostkę chętnie pokazałabym komuś znajomemu „Braterską”.

Odpada natomiast absolutnie „Pasaż”, nie mam już ochoty na „Rabarbar”, ani na „Wiedeńską”.

Zostało parę lokali, których nie odwiedziłyśmy; cóż, wszystko przed nami! Z góry zapraszam!

 *****

Subiektywne spojrzenie Marty z drugiej strony stołu.

Każdy eksperyment ma doprowadzić do wysnucia jakiś wniosków. Wnioski są takie, że w naszym mieście można zjeść dobrze i smacznie. Są miejsca gdzie naprawdę gotują dobrzy znający się na rzeczy kucharze, dbający o swoich klientów. Szczerze mówiąc jestem tym trochę zaskoczona bo poza paroma miejscami gdzie można szybko i w miarę tanio zjeść Tarnów zupełnie nie kojarzył mi się z miastem dobrych restauracji. Być może ocenianie restauracji po jednym posiłku to pewne nadużycie ale co tam, jak mówią kto mi zabroni. Mam swój prywatny ranking najlepszych miejsc:

miejsce I: decydowanie restauracja „u Jana” – mój faworyt, najlepszy stek jaki jadłam w Polsce, myślę, że jest to miejsce warte uwagi i odwiedzenia.

miejsce II:  „Bristol”  -  ciekawe połączenie nowoczesnych form  i technik z lekkim powiewem czasów PRL-u.

miejsce III:  i tu jest już gorzej mam kilka miejsc, ale chyba dwa miejsca zasługują na wyróżnienie „Soprano” i „Wiedeńska”. Dwa fajnie lokale gdzie można smacznie zjeść.

Są też miejsca gdzie nie polecam jeść, i które lepiej omijać szerokim łukiem.

Jak każdy eksperyment i ten nasz miał swoje trudności i niedogodności. Do takich największych można zaliczyć to, że porcje są ogromne i po obiadku człowiek nie wychodzi z lokalu tylko się wytacza. Kolejny minusik to taki, że po 2 tygodniach stołowania się w restauracjach, zaczyna się już to człowiekowi nudzić. Zaczyna się tęsknić do domowego, prostego i swojego jedzenia.

*Chciałam podkreślić, że wszelkie opinie są subiektywne i to co mi smakowało nie musi smakować komuś innemu i na odwrót.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
negresca
Czas publikacji:
niedziela, 23 sierpnia 2015 12:14

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • maniaczytania napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/23 12:45:09:

    Świetny eksperyment! Gratuluję pomysłu i ... mocnych żołądków ;)

  • negresca napisał(a) komentarz datowany na 2015/08/25 09:48:50:

    Dziękuję! a tym restauracyjnym jedzeniem naprawdę byłyśmy już zmęczone:)

Dodaj komentarz

Kalendarz

Styczeń 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl