Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Blog o moim mieście
Durszlak.pl
wtorek, 30 sierpnia 2016

Młoda fasolka „Jaś” to wdzięczny produkt w kuchni.

Znakomicie sprawdza się także w sałatkach

 

Ok. pół garnuszka fasoli

(podaję miarę stosowaną na targu; fasolę, bób, itp. zawsze sprzedawało się na półlitrowe emaliowane garnuszki, i nadal tak jest, co jest urocze!)

1 cebula pokrojona w kosteczkę i przelana wrzątkiem

2 jajka ugotowane na twardo

Kilka pomidorków koktajlowych

Sól, pieprz, majeranek

2 łyżki majonezu

 

Młodą fasolę gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie, z dodatkiem majeranku; potrwa to ok. pół godziny.

Odcedzamy i jeśli Jasiek jest duży, każde ziarno kroimy na pół.

Dodajemy do salaterki Jaśka, pokrojone w kostkę jajka, pokrojone na pół pomidorki oraz posiekaną cebulę. Doprawiamy przyprawami.

Dodajemy majonez, mieszamy.

I smacznego!

 

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Ot, choćby taki koszyk rydzów; rydze najczęściej są zdrowe, a test czy ogonek jest twardy nie na wiele się zda, bo w ogonek rydza jest cylindryczny, częściowo pusty.

No, dobrze, kupiłam te rydze (z myślą o zamarynowaniu), i przy czyszczeniu okazało się, że ¾ grzybów niestety było robaczywych! Wyszło to przy odcięciu ogonków.

Cóż, te kilka sztuk, które zostały, dodałam do sosu.

Sos zrobiłam z grzybów mieszanych: kurek, czerwonych kozaczków, boczniaków i tych kilku rydzów. Trzeba pamiętać, że rydze mają charakterystyczną, gorzkawą nutę smakową, więc do sosu nie należy ich zbyt wiele dodawać. Są natomiast świetne do marynowania, no i oczywiście, do smażenia (słynne rydze z blachy czy patelni!)

Na rozgrzaną łyżkę oliwy i łyżkę masła dodałam oczyszczone i pokrojone grzyby, lekko posoliłam i przesmażałam, mieszając, aż puściły sok i po chwili on odparował.

Wtedy podlałam grzyby niewielką ilością wrzątku, dodałam pokrojoną i półpierścienie cebulę i dusiłam do miękkości, ok 30 minut.

Doprawiłam pieprzem i 2 łyżkami śmietanki 30%.

Chwilę jeszcze dusiłam, aż sos ładnie zgęstniał.

 

piątek, 26 sierpnia 2016

Spodobało mi się układanie bukietów warzyw na piątkowy obiad.

Dziś kolejna propozycja: z ziemniaków, fasolki szparagowej złota wstęga i czerwonych kozaczków (które akurat królują na targu)

Na 2 porcje:

6 małych ziemniaków

Pół kilograma fasolki złota wstęga

6 czerwonych kozaczków

1 mała cebula

Koperek

4 pomidorki koktailowe

 

Ziemniaki i fasolkę gotujemy, każde osobno.

Kozaczki i cebulę siekamy w kostkę, przesmażamy na łyżce oleju i łyżce masła, podlewamy niewielką ilością wrzącej wody, dusimy ok. 15 minut, doprawiamy solą i pieprzem.

Układamy na talerzach grzyby, fasolkę i ziemniaki.

Ziemniaki posypujemy koperkiem i wiórkami masła.

Fasolkę polewamy stopionym masłem z bułką tartą.

Dokładamy pomidorki.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Na targu pojawiła się fasola „Piękny Jaś”, bardzo popularna na południu Polski; świeżutka, miękka, młodziutka, w seledynowym kolorze, najczęściej łuskana jest na oczach kupujących.

Trzeba się pośpieszyć z zakupami, bo taka będzie tylko przez kilkanaście dni, potem ziarna zasuszą się, stracą delikatność młodości.

Ta świeża gotuje się błyskawicznie, nie wymaga wstępnego moczenia.

Z pierwszego w tym roku zakupu zrobiłam zupę:

 

Ćwierćlitrowy garnuszek młodej fasoli

Duży ziemniak

Duża cebula

Kawałek selera bulwiastego

Mała marchewka

3 suszone prawdziwki

Łyżka makaronu (łazanki lub zacierka)

Mały kawałek wiejskiej podsuszonej kiełbasy

Łyżka oliwy, łyżka masła, łyżka mąki

Sól, pieprz, majeranek, papryka

Szczypiorek lub koperek

 

Fasolę zalewamy wodą, kiedy się zagotuje lekko solimy, dodajemy majeranek i gotujemy do miękkości.

W osobnym rondlu rozgrzewamy oliwę i masło, wrzucamy pokrojoną w półkrążki cebulę, startą na grubej tarce marchew i seler, przesmażamy. Dodajemy pokrojoną w kostkę kiełbasę.

Oprószamy mąką, przesmażamy, po czym zalewamy wodą. Dodajemy pokrojony ziemniak, prawdziwki oraz makaron. Lekko solimy. Gotujemy do miękkości warzyw.

Potem dodajemy do zupy ugotowaną fasolę (razem z wodą w której się gotowała).

Doprawiamy do smaku.

Na końcu dodajemy posiekaną zieleninę.

Zupa bardzo zyskuje przy odgrzewaniu.

 

środa, 24 sierpnia 2016

Ta sałatka nie jest zgodna z obecnymi trendami i wskazówkami dietetyków (które nawiasem mówiąc nieustannie się zmieniają i nigdy nie wiadomo co i kiedy stanie się passe).

Ale jest to sałatka, którą robiła moja mama i od zawsze była w naszym domu. Zawsze też pakowała ją nam do słoików, kiedy wyruszało się nad wodę, na działkę, do lasu.

Teraz, kiedy ja ją robię, wracają tamte zapamiętane chwile.

To przywoływanie smaków to mój sposób na smutek, na tęsknotę za mamą, która odeszła.

A przepis?

Trudno to nazwać przepisem, ot, kroi się pomidora, do tego półkrążki cebuli i cienkie plastry grubego, gruntowego ogórka, takiego na mizerię.

Soli się, pieprzy, skrapia octem.

I smacznego!

wtorek, 23 sierpnia 2016

Taka migawka z imprezy plenerowej: wata cukrowa

Smak jest jedyny w swoim rodzaju, niezapomniany, tęskni się do niego. Zwłaszcza, że rzadko, tylko od czasu do czasu można jej spróbować.

A widok? Wata na patyku trzymana na tle nieba przybrała jego kolor. Pastelowy, cukierkowy, jak wspomnienie dzieciństwa…. w parku, pod kapeluszem grzyba-muchomora

niedziela, 21 sierpnia 2016

Nazwane na cześć burmistrza Tarnowa z początku XX wieku, Tadeusza Tertila. Każdy prawdziwy tarnowianin wie, kim on był, ile mu Tarnów zawdzięcza. Kawiarnia i cukiernia "Tatrzańska" (istniejąca od 1859 roku, choć obecną nazwę nadano jej dopiero w 1936 roku) wprowadziła do swojej regionalnej oferty to ciasteczko: murzynek z bitą śmietaną i śliwkami w polewie czekoladowej.

Receptura jest oczywiście zastrzeżona, ale degustacja pozwoliła na wierne odtworzenie smaku i drobne korekty, tak, że jest to obecnie moja autorska - jako tarnowianki - wersja tertilówki. Zapraszam!

b_tertilwka

Murzynek:

3 jajka

1 i 1/2 szklanki mąki

1 i 1/4 szklanki cukru

łyżeczka proszku do pieczenia

3/4 kostki masła

2i 1/2 łyżki ciemnego kakako

10 łyżek wody

pół szklanki chipsów czekoladowych (lub pokrojonej drobno gorzkiej czekolady)

 

Masło, cukier, kakao i 5 łyżek wody włożyć do rondla i zagotować. Masę wystudzić, po czym dodać do niej żółtka jajek, mąkę, proszek do pieczenia oraz 5 łyżek wody. Wymieszać.

Ubić pianę z białek, wymieszać z masą, dodać czekoladowe chipsy, przełożyć na blachę wyłożoną papierem pergaminowym, piec w 180 st. C ok. pół godziny. Trzeba uważać, by nie przesuszyć ciasta.

Wyjąć, wystudzić.

 

 

2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w gorącej wodzie, dobrze wystudzić.

500 ml śmietany 36% ubić na sztywno, dodać 2 czubate łyżki cukru pudru, dodać wystudzoną żelatynę.

 

Teraz zaczynamy składanie ciasta:

Odkroić cieniutką wierzchnią warstwę ciasta, posmarować ciasto kilkoma łyżkami konfitury z płatków róży.

Nałożyć ubitą śmietanę.

Włożyć do lodówki na kilka godzin.

 

Zrobić czekoladową polewę:

200 g gorzkiej czekolady

50 g masła

50 g śmietanki 30%

Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, dodać masło i śmietankę, mieszać aż całość połączy się jednolitą masę.

 

Następnie 20 dag śliwek suszonych bez pestek pokroić, skropić rumem.

Ułożyć śliwki na wierzchu ciasta, po czym oblać całość czekoladową polewą.

Włożyć do lodówki jeszcze raz na kilka godzin.

I gotowe.

 

piątek, 19 sierpnia 2016

Zawsze podobały mi się kompozycje warzyw; dziś propozycja obiadowa, letnia, z tego co było w lodówce

b_bukiet_warzyw_2016

Podstawowy składnik to kapusta włoska, do tego marchew, pietruszka, kawałek selera, cebula, fasolka złota wstęga, ziemniak i rukola

 

Kapustę, marchew, pietruszkę, cebulę i seler gotujemy razem w osolonej wodzie, z dodatkiem ziół prowansalskich.

Ziemniaki gotujemy osobno, fasolkę również.

Kapustę, marchew, pietruszkę, fasolkę i seler polewamy stopionym masłem z dodatkiem bułki tartej.

Ziemniaki, cebulę i rukolę polewamy stopionym masłem z drobniutko posiekaną, przyrumienioną  cebulą.

Smacznego!

środa, 17 sierpnia 2016

Średniowieczna postać polskiego dominikanina, św. Jacka Odrowąża, wiąże się w tradycji ludowej z pierogami, którymi ten święty karmił ubogich. W kalendarzu poświęcony mu dzień to właśnie 17 sierpnia.

Ponieważ jego postać jest mi bardzo droga, staram się w ten dzień przygotować pierogi.

Dziś, jedne z moich ulubionych, z grzybami

b_pierogi_dla_sw_Jacka

Proporcje na trzydzieści kilka sporych pierogów

Farsz:

20 dag kurek, garstka boczniaków

1 cebula

sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi

masło

Grzyby po oczyszczeniu wrzucamy na osolony wrzątek, obgotowujemy przez 10 minut. Odcedzamy, kiedy przestygną drobniutko siekamy.

Cebulę również drobniutko posiekaną przesmażamy na maśle, dodajemy na patelnie grzyby, doprawiamy, przesmażamy przez kilka minut. Odstawiamy do ostygnięcia.

 

Ciasto:

25 dag mąki

spora szczypta soli, 3 łyżki oleju

jajko

pół szklanki wrzątku

Do maki wsypujemy sól, zaparzamy ją wrzątkiem, mieszamy, odstawiamy na chwilę by przestygła.

Po tym czasie dodajemy do mąki olej, jajko i zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto.

Odstawiamy przykryte na 15 minut.

 

Potem wałkujemy, wycinamy krążki, nakładamy farsz grzybowy, zlepiamy pierogi wrzucamy partiami na osolony wrzątek. Gotujemy 2 minuty od wypłynięcia na powierzchnię wody.

Podajemy okraszone masłem lub odgrzewane na rumiano.

 

wtorek, 16 sierpnia 2016

Myślę, że to fajna propozycja na małe przyjęcie

b_tort_kanapkowy

Z tym tortem to u mnie jest cała historia.

Już kiedyś go robiłam, dawno, dawno, w latach 80-tych, kiedy w sklepach było biednie, chudo. A ja ambitnie wczytywałam się w różne porady, jak by można mimo to robić swoje przyjęcia smacznie i atrakcyjnie. Tort kanapkowy zrobił na mnie wrażenie.

Ale, jak się okazało, nie na wszystkich moich gościach. Jeden chłopak wyśmiał mnie po prostu.

Do dnia dzisiejszego nigdy więcej go nie powtórzyłam.

Ale ciągle miałam go w pamięci. I w końcu pomyślałam sobie, a co tam, zrobię go dla siebie, tak na próbę.

Polecam.

Może wasi goście będą bardziej otwarci.

b_kanapkowy_porcja

Składniki:

1 okrągły chlebek (miałam pszenno-żytni, ale lepszy byłby pszenny)

Należy obkroić skórkę ze wszystkich stron, a zwłaszcza ze spodu, po czym przekroić chleb na cienkie plastry (ważne aby plastry były cienkie, te które mnie wyszły są trochą za grube).

Każdy plaster smarujemy z obu stron majonezem, a kiedy się wchłonie, smarujemy jeszcze masłem (pieczywo  nie może być suche).

 

Pasta jajeczna:

2 jajka ugotowane na twardo zetrzeć na tarce, dodać pół cebuli pokrojonej w drobniutką kostkę, doprawić solą i pieprzem, wymieszać z czubatą łyżką majonezu

 

Pasta z szynki

10 dag szynki pokroić w drobniutką kostkę

5 dag sera żółtego zetrzeć na grubej tarce

Wszystko wymieszać z łyżką majonezu

 

Pasta twarogowa

5 dag białego sera rozdrobnić widelcem, dodać 5 dag bryndzy lub słonego sera typu bałkańskiego, dodać pół cebuli pokrojonej w drobniutką kostkę, dodać pokrojony drobno szczypiorek, doprawić solą i pieprzem, wymieszać z czubatą łyżką majonezu

 

Przekładać kolejne plastry chleba pastami.

 

Dekoracja:

Posmarować cały tort serkiem almette (np. z ziołami), udekorować plastrami ogórka konserwowego i rukolą, pomidorkami koktailowymi, oliwkami  i różyczką z szynki, oprószyć pieprzem.

Zostawić w lodówce na kilka godzin.

Kroić jak tort, podawać na talerzykach ozdobionych dowolnymi dodatkami: rukolą, szynką, ogórkiem.

 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Pomidory to kwintesencja lata.

b_pomidory_2016

Uwielbiam czytać kulinarne opisy; tym razem o pomidorach w książce "Piknik w Prowansji" Elizabeth Bard:

"Prowansalskie pomidory to prawdziwe cuda: maleń­kie niczym szklane kulki albo ogromne jak ludzkie serca, czerwone niczym kartki walentynkowe, pomarańczowe jak słoneczniki, bladozielone jak świeże listki, żółte niczym słoneczka na obrazkach dzieci. Moja ulubiona odmiana to noire de Crimee, ciemnooliwkowe niczym morszczyn widziany przez falującą wodę. Kupując, zawsze układam je drewnianej cagette ogonkami do dołu. Są zbyt delikatne dojrzałe, by gnieść się w torbie niczym gumowe piłeczki.
Odkrywając francuską kuchnię, przeżyłam niejeden mo­ment religijnego uniesienia. Patrosząc pierwszą rybę, odkry­łam w sobie niebezpieczną, dziką istotę. Kiedy po raz pierw­szy spróbowałam domowego majonezu, otworzyły się nade mną niebiosa i usłyszałam śpiew aniołów. Nic jednak nie da się porównać z prostotą i wysublimowaną transcendencją prowansalskiego pomidora. Zwłaszcza dla kogoś, kto wycho­wał się na pomidorach o smaku i konsystencji mokrych trocin. Nieważne, co sądzicie o uprawach organicznych, ruchu - locavore, modzie na slow food i tym podobnych. Zjedzenie dojrzewającego w słońcu pomidora zerwanego o poranku prosto z krzaka jest niczym objawienie. Teraz już do końca życia będę pamiętała, że pomidor to owoc.
Rzeczy idealnych nie należy poprawiać (no dobrze, można podrasować odrobinę dla lepszego efektu). Kilka kryształków gruboziarnistej soli morskiej, kilka kropel oliwy z oliwek, kilka listków purpurowej bazylii. Plastry różnobarwnych po­midorów na białym ceramicznym talerzu wyglądają niczym łuna o zachodzie słońca, układająca się na przemian w pur­purowe, złote, bladoróżowe i oranżowe smugi. Gdyby w na­szym domu obowiązywała zasada „zbyt ładne, aby to zjeść", i pewnością objęłaby przede wszystkim sałatkę z pomidorów. Na szczęście taka zasada nie obowiązuje.
Nie gotuję w ścisłym tego słowa znaczeniu, za to zabawiam się w swatkę. Małe pomidorki koktąjlowe kojarzę z wędzoną mozzarellą, czerwoną cebulą, koprem włoskim i octem balsamicznym, a wielkie żółte z lokalnym owczym serem i listkami zielonej bazylii. Ubiegłego wieczoru w przypływie natchnienia plastry ciemnych pomidorów odmiany baroli poprzekładałam parmezanem i pastą z karczochów. Powstała z tego wysoka konstrukcja przypominająca nieco Krzywą Wieżę w Pizie. W modnym paryskim bistro tak skomponowana całość natychmiast otrzymałaby skomplikowaną, pretensjonalną nazwę: Pomidor przekładany pastą z karczochów i dojrzałym serem Parmigiano-Reggiano, na zielonej sałacie skropionej słodko-kwaśnym winegretem morelowym."

 

sobota, 13 sierpnia 2016

Lekki, ciepły film na wakacje, zwłaszcza dla tych, którzy pasjonują się sztuką kulinarną.

Świetny szef kuchni w Los Angeles, Carl Casper, pełen pomysłów i autentycznej wiedzy kulinarnej (świetne migawki pracy kucharzy w restauracji), traci pracę, bo właściciel restauracji nie akceptuje jego nowatorstwa. A ponadto wdaje się w polemikę ze znanym blogerem i niestety, przegrywa, jest spalony w branży.

Jednak odnajduje swoją pasję w przygotowaniu i sprzedawaniu kanapek w mobilnym food trucku.

szef_kanapka

To tak w skrócie akcja tego amerykańskiego filmu z 2014 roku.

Jest tu jednak ponadto sporo ciekawych wątków, wartych bardziej wnikliwej analizy, jak choćby sprawa blogerów, którzy swoimi wpisami mogą zniszczyć restaurację; no, u nas w Polsce też jest kilku znanych recenzentów kulinarnych, choć znacznie więcej na blogach pojawia się wpisów sponsorowanych: zaprasza się blogerów na degustacje i nie wypada im napisać czegoś negatywnego.

Ale - to temat rzeka, z mnóstwem odgałęzień i strumyczków.

Ciekawszy dla mnie był temat stosunku do tworzonej przez kucharzy potrawy. Mamy w filmie scenę, kiedy szef Carl przygotowuje darmowy poczęstunek dla ludzi, którzy mu pomogli w instalacji sprzętów .Jedna z kanapek przypala się, a mimo tego mały syn Carla chce ją podać gościom:

- Przecież oni za to nie płacą!

Ojciec natychmiast reaguje: to nie tak, ja daję im siebie, swoje umiejętności, i nie ma znaczenia czy robię to za darmo, czy za pieniądze. Moje kanapki świadczą o mnie, o moim kunszcie.

Piękne, prawda?

I, jak pisałam w tytule, to film dla miłośników kanapek. Widzimy proces ich przygotowania, perfekcję smaku i wyglądu. A w dodatku wszystko to w scenerii Nowego Orleanu, Miami, Kalifornii.

Wszyscy twierdzą, że Ameryka to kanapkowy raj, i film jest na to dowodem.

Nie wystarczy - jak to często bywa u nas - sucha buła, plaster wędliny i sera, czasem listek sałaty, żeby to była naprawdę kanapka, ot, co!

 

piątek, 12 sierpnia 2016

Jedna z moich ulubionych

b_saatka_z_ananasem

10 dag ugotowanego ryżu

puszka kukurydzy

puszka ananasów

5 dag szynki

cebula

sól, pieprz, papryka

2-3 łyżki majonezu

 

Cebulę posiekać w drobną kostkę, przelać wrzątkiem, odcedzić.

Szynkę pokroić w kostkę.

Kukurydzę  i ananasy odcedzić, ananasy pokroić w kostkę.

Da salaterki wrzucić ryż, dodać wszystkie pozostałe składniki, doprawić przyprawami, dodać majonez, wymieszać.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Odmian zupy cukiniowej są tysiące.

Tym razem proponuję wersję podaną przez Amerykankę, Elizabeth Bard, w książce "Piknik w Prowansji" (o której parę dni temu pisałam).

Jest super!

b_cukiniowa_Amerykanki

pół szklanki oliwy z oliwek

1 duża cebula pokrojona w grubą kostkę

1 kg cukinii pokrojonej w kostkę

3 szklanki wody

3/4 szklanki białego wina (wytrawnego)

kostka bulionu warzywnego

 

W rondlu rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulę i dusimy na małym ogniu, aż się zeszkli.

Dodajemy cukinię, przykrywamy pokrywką (lekko uchyloną) i dusimy aż cukinia zmięknie.

Kostkę bulionową rozpuszczamy w 1/2 szklanki wrzącej wody, dodajemy do rondla, dodajemy wino i resztę wody.

Gotujemy kilka minut.

Miksujemy całość.

 

Moja uwaga: po zmiksowaniu sprawdzamy smak, jeśli uważamy to za konieczne, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi (ja tak właśnie zrobiłam).

środa, 10 sierpnia 2016

Żniwa cukiniowe w pełni i ponieważ wszyscy wiedzą, że bardzo je lubię, co rusz dostaję dorodny okaz.

Dziś proponuję zapiekankę:

1 średnia cukinia lub pół dużej

1 spora cebula

1 pomidor

olej

sól, pieprz, zioła prowansalskie

kawałek żółtego sera, takiego, który ładnie się topi

 

Cukinię i cebulę kroimy na cienkie półkrążki. Solimy, po czym układamy naprzemiennie w naczyniu do zapiekanek, skrapiamy olejem, podlewamy niewielką ilością wrzątku. Posypujemy ziołami prowansalskimi i pieprzem. Przykrywamy folią i zapiekamy w piekarniku przez ok. 30 minut w temperaturze 180 st. C.

Po tym czasie dodajemy do cukinii cząstki pomidora, zapiekamy ok. 15 minut, dalej pod przykryciem, po czym odkrywamy, posypujemy startym serem i zapiekamy jeszcze 10 minut.

I gotowe. Pyszny letni obiad lub kolacja.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 88