Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • wtorek, 25 kwietnia 2017
    • Hiszpański film - hiszpańskie menu

      Kwietniowa, kapryśna pogoda nie zachęcała do spacerów. Był to za to dobry czas na film w domowym zaciszu. A w dodatku dopisały bazie i pyszniły się te urocze białe kotki na stole.

                      Zaproponowany film, który oglądaliśmy, był produkcji hiszpańskiej, dlatego też menu było hiszpańskie.

      menu na party

      Najpierw tapas: podałam pinchos morunos - szaszłyki z polędwiczek wieprzowych, tortille z warzywami i kanapki z jamon serrano

      tapas

      Później sztandarową klasyczną fasolową fabadę asturiana

      fabada

      A jako danie główne - escudellę - kataloński zestaw mięs w rosole

      escudella

       Wino - to oczywiście rioja - moje ulubione hiszpańskie wino - niezawodne w smaku! 

      rioja

       Do kawy były meringues - bezy z dodatkiem ziarenek kawy 

      bezy meringues

       A film, który oglądaliśmy to "Ostatni szczyt" w reżyserii Juana Cotelo. 

      film ostatni szczyt

       Impulsem do nakręcenia filmu dla reżysera było spotkanie z pewnym sympatycznym, pełnym zapału, dowcipnym młodym księdzem. „Na pewno jeszcze się spotkamy” – pomyślał reżyser po krótkiej rozmowie z nim. Niestety, 12 dni później kapłan już nie żył...

      „Jeśli dziś publicznie ukrzyżuję księdza, czekają mnie sukcesy i nagrody. Jeśli księdza pochwalę, to mnie ukrzyżują!” – tymi słowami Cotelo rozpoczyna Ostatni szczyt, jedną z najlepszych filmowych opowieści o kapłaństwie, jaką widziało kino.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 kwietnia 2017 11:35
  • piątek, 21 kwietnia 2017
    • Świąteczne domowe wędliny

      W tym roku na moim świątecznym stole wędliny były tylko domowe, no, oprócz kiełbasy:)

      Udały się świetnie, zapraszam !

      b_swiateczne_wdliny

      Szynka marynowana

      2 kg mięsa wieprzowego od szynki

      składniki marynaty:
      pół szklanki wody
      1 łyżeczka soli zwykłej
      szczypta cukru
      ¼ łyżeczki grubo zmielonego czarnego pieprzu
      ¼ łyżeczki majeranku
      ¼ łyżeczki cuminu
      kilka rozgniecionych ziarenek jałowca
      2-3 ziarenka ziela angielskiego
      2 listki laurowe
      1 łyżeczka sosu sojowego
      4 ząbki czosnku
      Przygotować marynatę: zagotować razem wszystkie składniki marynaty (oprócz czosnku) i ostudzić ją. Zalać nią mięso w salaterce, przykryć folią i włożyć do lodówki na całą noc. Zalewy nie powinno być zbyt dużo i najlepiej żeby mięsu było ciasno w naczyniu.

      Po wyjęciu z zalewy, osuszyć mięso, zasznurować go mocną nitką (żeby zachowało ładny kształt) i włożyć do wrzącej osolonej lekko wody (tak żeby tylko wyczuwało się smak soli) i gotować do miękkości na malutkim ogniu, tak żeby woda ledwo mrugała, ok 2 godziny. Odstawiam z ognia i zostawiam w wodzie aż do wystygnięcia. Potem włożyć mięso do brytfanki, natrzeć musztardą, oprószyć pieprzem i papryką, skropić olejem i włożyć do piekarnika na ok. 30 minut, aby szynka zyskała przyrumienioną skórkę.

      Schab pieczony w maśle

      duży kawałek schabu (1,5-2 kg)

      główka czosnku

      kostka masła

      2 łyżki oliwy

      sól, pieprz

       

      Mięso oczyścić z błon i tłuszczu. Nacinając czubkiem noża naszpikować mięso z obu stron ząbkami czosnku pokrojonymi w szpiczaste słupki.

      Natrzeć  mięso solą i pieprzem.
      Następnie przesmażyć mięso ze wszystkich stron na oliwie  (na dużej patelni lub w gęsiarce).
      Rozgrzać piekarnik do 200 st. C.
      Mięso przełożyć do brytfanny, tak dopasowanej, aby schab wypełniał ją prawie w całości.
      Zalać kostką roztopionego, gorącego masła. Mięso przykryć (pokrywka lub np. folią) i wstawić do piekarnika. Piec ok. 2-3 godzin.
      Po 20 minutach pieczenia należy wlać ok. pół szklanki gorącej wody i piec dalej pod przykryciem do miękkości.

       

      Świąteczny pasztet domowy

      ½ kg wieprzowiny
      ½ kg wołowiny
      ½ kg cielęciny
      ½ kg wątróbki drobiowej
      ½ kg podgardla (lub tłustego boczku gdyby akurat nie było podgardla)
      1 duża cebula
      2-3 łyżki tłuszczu (margaryna lub smalec)
      ziele angielskie (kilka ziarenek)
      liść laurowy (2-3 szt)
      sól, pieprz
      2 bułki wodne (czyli pszenne bez żadnych dodatków)
      bułka tarta do posypania
      4 jajka

      Wszystkie rodzaje mięsa (oprócz wątróbki) i cebulę pokroić na dość małe kawałki, wrzucić do rondla na rozgrzany tłuszcz, na samo dno dać podgardle, osolić, dusić na tłuszczu na malutkim ogniu do miękkości. W zasadzie nie trzeba podlewać wodą, gdyż podgardle jest tłuste i ładnie się topi. Gdy mięso będzie miękkie (tj. po ok. 1 godzinie), dodać wątróbkę, poddusić jeszcze 10-15 min. Odstawić do ostudzenia.
      Wyjąć z rondla wszystkie składniki, w sosie z duszenia namoczyć 2 bułki.
      Wszystko łącznie z namoczoną bułką przekręcić przez maszynkę 2-3 razy.
      Dodać 4 całe jajka, pieprz, wymieszać dokładnie.
      Rozłożyć masę do blaszek, wyłożonych papierem pergaminowym, posypać na wierzchu bułką tartą, ponakłuwać w kilku miejscach patyczkiem.
      Piec w nagrzanym do 200 st.C piekarniku ok. 40 min.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 21 kwietnia 2017 11:12
    • Witam w nowej szacie

      Chyba nadszedł czas na zmianę wyglądu:)

      Mam nadzieję, że nadal będzie się wszystkim tu zaglądającym podobać!

      Zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 21 kwietnia 2017 09:14
  • wtorek, 18 kwietnia 2017
    • Świąteczne słodkości

      Nie zapomniałam o świętach, ani o ciepłych życzeniach dla wszystkich, którzy tu zaglądają.

      Naprawdę.

      Tyle, że realne życie odsunęło na bok wirtualny świat i wizyty w nim.

      Mój świąteczny stół ozdobiły koszyczki dla każdego biesiadnika.

      st_wielkanocny_2017

      Mazurki na moim stole:

      Mazurek różany (duży i mini mazurki)

      mazurek_rany_2017

      mini mazurki

      3 jajka

      1 szklanka cukru

      2 łyżki konfitury z płatków róży

      10 dag mielonych migdałów

      8 dag tartej bułki

      na lukier:

      białko 1 szklanki cukru pudru (lub trochę więcej) tak aby lukier był dość gęsty

      do ozdoby: morele, migdały, płatki migdałowe, skórka pomarańczowa kandyzowana

       Całe jajka utrzeć z cukrem i konfiturą z róży.

      Dodać mielone migdały i tartą bułkę, wymieszać.

      Nagrzać piekarnik do 180 st. C.

      Wyłożyć blaszkę papierem pergaminowym, rozłożyć równo ciasto, włożyć do nagrzanego piekarnika, piec ok. 20 minut, sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone (wbity patyczek powinien być suchy). Trzeba tutaj uważać, żeby nie przesuszyć zbytnio ciasta.

      Przestudzić upieczone ciasto. Delikatnie zdjąć pergamin, przełożyć ciasto na deseczkę czy paterę, na której będzie podawane.

      Przygotować lukier: rozetrzeć w makutrze białko z cukrem pudrem na gładką, płynną masę. Nałożyć lukier na mazurek. Ozdobić mazurek bakaliami.

      Mazurek orzechowo-piankowy

      mazurek orzechowo-piankowy

      3 jajka

      25 dag cukru pudru + jeszcze 2 łyżki

      12 dag masła

      12 dag mąki

      25 dag zmielonych orzechów włoskich + kilka orzechów do dekoracji

      2 łyżki rumu

      1 wafel (opłatek)

      suszone morele i rodzynki do dekoracji

       

      Utrzeć na puch żółtka z 25 dag cukru pudru, dodawać porcjami miękkie masło, następnie mąkę, rum i orzechy.

      Przyciąć wafel do wielkości blachy, na której będziemy piec mazurek.

      Blachę lekko wysmarować masłem, wyłożyć pergaminem, na pergaminie położyć wafel, rozłożyć na nim ciasto.

      Białka ubić na sztywną pianę, dodać 2 łyżki cukru pudru.

      Pokryć pianą ciasto.

      Piec ok. 30-35 minut w temperaturze 180 st. C.

      Po upieczeniu, dopóki piana jest jeszcze ciepła i plastyczna, udekorować mazurek orzechami, morelami i rodzynkami.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 kwietnia 2017 14:08
  • wtorek, 28 marca 2017
    • Hiszpańska tortilla jako przystawka

      Jest świetna na ciepło, od razu po upieczeniu, ale ja podam ją jako przystawkę, na zimno, pokrojoną na kawałki, z wbitym patyczkiem, takie tapas. Też znakomita!

      Zapraszam!

      tortilla_hiszp

      2 spore ziemniaki obrane i pokrojone w cienkie półplasterki

      1 duża cebula pokrojona w półplasterki

      kawałek pora pokrojonego w półplasterki

      kawałek czerwonej papryki pokrojonej w małą kostkę

      garść posiekanych liści szpinaku

      3-4 plastry bekonu pokrojone w kostkę

      5 jajek

      ćwierć szklanki mleka

      sól, pieprz, szczypta przyprawy prowansalskiej

      oliwa

      Na patelni (takiej którą można włożyć do piekarnika) rozgrzewamy łyżkę oliwy, dodajemy bekon i podsmażamy. Następnie dodajemy ziemniaki, cebulę i por i podsmażamy ok. 10 minut cały czas mieszając, uważając by nie zrumienić ziemniaków i cebuli. Mają zrobić się szkliste.

      Potem dodajemy paprykę, doprawiamy, dodajemy szpinak, ciągle jeszcze podsmażając.

      Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C ustawiając rumienienie z góry.

      Jajka roztrzepujemy z mlekiem, lekko solimy i wlewamy na warzywa na patelni. Smażymy na średnim ogniu przez ok. 10 minut.

      Następnie wstawiamy patelnie do piekarnika i zapiekamy aż jajka się zetną.

      Podajemy od razu, albo studzimy i kroimy na kawałki jeśli chcemy podać tortillę jako tapas.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Hiszpańska tortilla jako przystawka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 marca 2017 14:05
  • środa, 22 marca 2017
  • czwartek, 09 marca 2017
    • Skrzydło wołowe

      Niedawno "Teleexpres" wyśmiewał się z tego, że w sklepie przy kawałku mięsa umieszczono napis: "skrzydło wołowe". Skrzydło? Ho, ho, czy woły mają skrzydła? Ha, ha!

       No cóż, już na drugi dzień z kwaśną miną prostowali swoją niewiedzę i ignorancję.

      Bo w podziale tuszy wołowej mianem skrzydła nazywa się część udźca wołowego

      skrzydo_woowe

       

       

      (grafika ze strony internetowej)

      Skrzydło przeznacza się na dania pieczone, duszone a także smażone; nadaje się na steki, zrazy, kotlety panierowane, pulpety, klopsy, gołąbki i hamburgery.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 marca 2017 09:48
  • niedziela, 05 marca 2017
    • Włoska kuchnia Sophii Loren

      Kolejne, filmowe spotkanie i kolejny już raz kuchnia włoska (film, który oglądamy to włoska komedia "Jak Bóg da" w reżyserii Edoardo Maria Falcone)

      Nie bardzo miałam pomysł, co podać, bo kuchnia włoska była już u mnie tyle razy...

      Przypomniałam sobie o kupionej niedawno książce aktorki Sophii Loren "W kuchni z miłością" i stamtąd wzięłam przepisy.

      v_film_jak_Bg_dav_menu_spotkania

      Jako przekąskę podałam deskę serów i wędlin z dodatkiem pieczywa

      v_deska_serw_i_wdlin

      Zupa neapolitańska, porowo-serowa

      zupa_neapolitaska1

      Główne danie to rolada z piersi indyka nadziewana cielęciną z dodatkiem duszonej marchwi i brokuła

      v_rolada_z_indyka_z_cielcin_i_jarzynami1

      Na deser podałam lody z sałatką z kiwi i łyk benedyktynki

       v_deser_lody_i_kiwi

      v_benedyktynka

      A przy oglądaniu filmu, do kawy były pączki - jako że właśnie były ostatki

       v_pczki_do_kawy

      Jeszcze krótko o filmie (z portalu filmweb): "Tommaso to ceniony rzymski kardiochirurg. I ateista. Wraz z żoną Carlą i dwójką dorosłych już dzieci tworzą modelową, nowoczesną, mieszczańską rodzinę. Przynajmniej tak im się wydaje. Gdy ich syn zapowiada, że ma rodzinie coś ważnego do powiedzenia, ojciec jest przekonany, iż jego latorośl ma zamiar wyznać im, że jest gejem. Programowo brzydzący się dyskryminacją Tommaso jest dumny, że nadarza się okazja, by udowodnić sobie i całemu światu, jak otwartym i tolerancyjnym jest człowiekiem. W końcu przychodzi dzień "coming outu" i Andrea wyznaje: "Postanowiłem zostać... księdzem". I się zaczyna!!! .....

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Włoska kuchnia Sophii Loren”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 marca 2017 10:48
  • piątek, 03 marca 2017
  • środa, 01 marca 2017
    • Kotlety z jajek

      Przepis pochodzi z bardzo przeze mnie cenionej książki p. Maćka Kuronia "Kuchnia Rzeczpospolitej wielu narodów". Dzieło to zawiera chyba najbardziej kompletny zbiór polskich przepisów, większy niż nawet sławna "Kuchnia polska" z łowiczanką na okładce; w "Łowiczance" przepisów na kotlety z jajek nie ma!

      A robiłam kotlety komuś bardzo drogiemu na urodziny; u nas ciągle jeszcze jest tradycja, że solenizantowi czy jubilatowi przygotowuje się w jego dniu ulubione przez niego menu obiadowe.

      kotleciki_jajeczne

      6 jajek ugotowanych na twardo

      1 jajko surowe

      4 ziemniaki ugotowane w mundurkach

      3 łyżki gęstej śmietany

      ulubione przyprawy: sól, pieprz, szczypta papryki, czosnek niedźwiedzi, można dodać świeżych ziół: szczypiorku, koperku

      bułka tarta

      olej i masło do smażenia

       

      Ziemniaki obieramy ze skórki, dokładnie rozgniatamy, dodajemy do nich starte na tarce jajka na twardo oraz surowe jajko, zioła i śmietanę. Dokładnie mieszamy.

      Formujemy kotleciki, obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła.

      I gotowe.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 01 marca 2017 08:18
  • sobota, 25 lutego 2017
    • Moje pierwsze w życiu pączki

      Pierwsze, samodzielnie robione, dobre.

      Dobry był przepis: Agaty z programu "Bake of ale ciacho". Agata zachwalała, że kiedy ona robi te pączki, to ustawia się kolejka, żeby się na nie załapać.

      paczki

      Ale uważam, że jednak gra nie jest warta świeczki. Bo w pierwszym dniu po usmażeniu pączki są świetne. Na drugi dzień - już średnie. I każda następna godzina im szkodzi.

      A u mnie w domu i otoczeniu osób do jedzenia pączków nie ma dużo.

      Te tutaj robiłam z połowy składników, a i tak wyszło mi ich 15.

      Kiedy przychodzi Tłusty Czwartek, po prostu ustawiam się w kolejce do cukierni i niech tak zostanie.

      Ponadto okazało się, że jednak nie mam termometru do płynów (a myślałam że mam) i temperatura smalcu była za wysoka, bo za szybko łapały mi kolor. I jeszcze nie mam wprawy w zwijaniu i zamykaniu pączka po napełnieniu różą.

      A przepis jest taki:

      0,5 kg mąki

      7 żółtek

      50 g cukru

      50 g masła

      0,25 l mleka

      50 g drożdży

      1 kg smalcu

      słoiczek konfitury z róży

       

      Ucieramy drożdże z łyżeczką cukru, łyżką mąki i 100 ml ciepłego mleka, zostawiamy aż zaczyn wyrośnie.

      Resztę mleka podgrzewamy i rozpuszczamy w nim masło.

      Ucieramy żółtka z cukrem, wlewamy mleko z masłem cieniutką strużką nadal ucierając.

      Dodajemy mąkę i zaczyn i wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie i nie lepiące się (robiłam to robotem, tym hakiem do ciast).

      Wstawiamy smalec żeby się topił i rozgrzewał.

      A w tym czasie bierzemy kolejno porcje ciasta (ok. 50-60 g), rozpłaszczamy je, nakładamy konfiturę z róży, zwijamy i odkładamy na posypany mąką blat. Przykrywamy ściereczką - będą szybko rosły.

      Smażymy je w rozgrzanym do 175 st. C smalcu; kiedy będą rumiane, przewracamy je na drugą stronę. Wykładamy na talerz wyłożonym ręcznikiem papierowym.

      Po wystygnięciu obsypujemy cukrem pudrem lub lukrujemy.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Moje pierwsze w życiu pączki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 25 lutego 2017 13:47
  • wtorek, 21 lutego 2017
    • Bigos kapitana żeglugi wielkiej

      Jest to przepis kapitana żeglugi wielkiej p. Karola Olgierda Borchardta (autora książki "Znaczy Kapitan"), podany przez jego asystentkę p. Ewę Ostrowską w książce wspomnieniowej "Pod białą różą". Kapitan nazwał ten bigos: kaczka na jabłoni.

      Zawsze, kiedy czytam takie przepisy (lub choćby tylko zarysy przepisów, jak w tym wypadku), mam ochotę lecieć do kuchni i przyrządzić potrawę.

      Jak mi wyszło tym razem?

      Zapraszam!

      bigos_kapitana_w

      30 dag kapusty kiszonej

      30 dag kapusty białej (mniej więcej 1/4 małej główki)

      1 duże jabłko winne (wagi ok. 30 dag)

      upieczona pierś kaczki

      przyprawy: sól, pieprz, majeranek, kminek, ziele angielskie, listek laurowy, szczypta cynamonu, szczypta papryki, łyżeczka cukru

      olej, masło

      100 ml calvadosu lub cydru jabłkowego

       

      Kapustę kiszoną lekko odciskamy, szatkujemy by włosy nie były zbyt długie. Wkładamy do rondla z rozgrzanym olejem i łyżką masła, smażymy chwilę, po czym podlewamy niewielką ilością wody i dusimy do miękkości, dodając 2-3 ziarnka ziela angielskiego, listek laurowy i nieco pieprzu.

      Kapustę białą dość drobno szatkujemy, lekko solimy, ugniatając, po czym wkładamy do drugiego rondla i podlewamy niewielką ilością wody, a kiedy już zabulgocze dodajemy sporą łyżkę masła, kminek, pieprz, nieco soli. Gotujemy do miękkości.

      W trzecim rondlu topimy nieco oleju i łyżkę masła, dodajemy obrane i starte na grubej tarce jabłko, doprawiamy cukrem, cynamonem, papryką i dusimy do miękkości, uważając by jabłko się nie rozpadło.

      Kiedy już wszystko będzie miękkie, łączymy w jednym garnku: kapustę kiszoną, kapustę białą, duszone jabłko i kaczkę pokrojoną na małe kawałki.

      Mieszamy wszystko i dusimy jeszcze jakieś 20 minut. Doprawiamy solą, majerankiem, podlewamy calvadosem lub cydrem.

      Gasimy ogień, przykrywamy pokrywką i zostawiamy na kilka godzin w spokoju. Dopiero po tym czasie podgrzewamy, próbujemy i doprawiamy do smaku według uznania.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Bigos kapitana żeglugi wielkiej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 lutego 2017 12:37
  • niedziela, 19 lutego 2017
    • Kulinarny ślad Wita Stwosza w Krakowie

      Każdy zna ołtarz Wita Stwosza w Kościele Mariackim w Krakowie.

      Każdy zna historię żółtej ciżemki, którą znaleziono za tym ołtarzem w czasie remontu. Według powieści Antoniny Domańskiej zgubił ją Wawrzuś, uczeń mistrza Stwosza, kiedy tuż przed odsłonięciem ołtarza wbiegł po drabinie, by wsunąć w dłoń biskupa Stanisława pastorał, który przez niedopatrzenie leżał na posadzce.

      Ale dom, w którym kiedyś, przed laty mieszkał Wit Stwosz, długo był nieznany i popadał w ruinę.

      Jednak kamienica przy zbiegu ulic Grodzkiej i Poselskiej zdobyła nową szatę i nowe życie.

      Po gruntowym remoncie powstała tu Restauracja Enoteka Pergamin.

      b_wit_stwosz

      dom_w_stwosza

      Gospodarze restauracji tak piszą o swoim lokalu:

      "W tym pradawnym domu twórcy ołtarza Mariackiego łączymy kilka pasji – do wina, jedzenia, alkoholi z całego świata, ale przede wszystkim zrozumienia i szacunku do regionalnych polskich produktów.

      Chcemy by to wyjątkowe miejsce kojarzyło się Państwu z regionalnymi dobrodziejstwami, które można znaleźć w naszej autorskiej kuchni. Mowa tu o lokalnych produktach: mięsiwach i serach, które produkowane są z należytą starannością od pokoleń, przez co mają swój niezwykły, wysublimowany smak."

       

      A ja zapraszam na kilka migawek z menu degustacyjnego, które wczoraj tam jadłam:

       Znów oddajmy głos gospodarzom:

      "Nasze autorskie menu degustacyjne to okazja do spróbowania wielu różnych potraw i spędzenia czasu w ciekawy i zaskakujący sposób. Potrawy opisane są w karcie jedynie trzema wyrazami np.: dorsz/rydz/dynia. Składniki to podpowiedzi, a forma, w której dostaniecie Państwo potrawę owiana jest tajemnicą."

      Ale opiekujący sie nami kelner cierpliwie i serdecznie wyjaśniał wszelkie szczegóły

      GĘŚ / JABŁKO / CZOSNEK NIEDŹWIEDZI / CEBULA / WIŚNIA

      To była roladka z gęsi  podana na musie jabłkowo-cebulowym

      b_menu_rulonik_gsi

      KUKURYDZA / SORGO  lub  JAGNIĘCINA / GRASICA CIELĘCA  - po prostu świetne aromatyczne zupy; miałyśmy jedną i drugą, bo każda z nas wzięła inną zupę

      b_zupy_w_enotece

      POMARAŃCZ / TABASCO lub TONIC / MIĘTA - to była kulka sorbetu (podobnie jak zupy, każda wzięła inny sorbet). Tyle tylko, że tego "pomarańcza" nie mogę im darować! To nie jest ten pomarańcz, tylko TA pomarańcza.

      b_sorbety_w_enotece

      ŻABNICA / ŻUREK / ŚLIWKA

      Kawałek ryby na musie żurkowym - fajne i pomysłowe!

      b_abnica_w_enotece

      SERY / WĘDLINY

      To największe rozczarowanie tego menu; dobre, ale takie zwyczajne, bez żadnej niespodzianki smakowej czy wizualnej

      b_deska_serw_w_enotece

      MAK / MARAKUJA / SER DOJRZEWAJĄCY - czyli deser: sakiewki z ciasta filo.

      b_deser_w_enotece

      WINO DEDYKOWANE - do każdej potrawy było specjalnie dobrane wino - znakomite.

      Uwielbiam menu degustacyjne! To świetny sposób na niekonwencjonalny obiad i pogaduchy. I to jeszcze w piwnicach przeszło 500-letniego domu, marzenie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kulinarny ślad Wita Stwosza w Krakowie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 19 lutego 2017 13:13
  • czwartek, 16 lutego 2017
  • wtorek, 14 lutego 2017
    • Kulinarna książka w sam raz na Walentynki

      Drodzy kulinarni pasjonaci!

      Dziś dzień prezentów dla osób miłych naszemu sercu, dlatego dla wszystkich miłych czytelników mam kulinarną walentynkę, nową książkę: "Kuchnia na plebanii" Łukasza Modelskiego

      kuchnia_na_plebanii

      Książkę wydało Wydawnictwo Literackie, a jej podtytuł brzmi: 200 tradycyjnych przepisów księżowskich gospodyń. Autor rozmawia z gospodyniami i spisuje przepisy z Kujaw, Małopolski, Śląska, Kaszub, Podlasia, Pomorza i Mazowsza. Czyli jest to również skarbnica przepisów polskiej kuchni regionalnej.

      A ten cały tajemniczy nieco, nieznany świat kuchni plebańskiej? Jak pisze autor:

      "Przekonanie, że polska, osobliwie prowincjonalna, plebania zachowała tradycyjną kuchnię w jej najbardziej konserwatywnym, pierwotnym kształcie, towarzyszyło mi od dawna. (..) Jeśli miałbym opisać ich kuchnię w dwóch słowach, powiedziałbym: obfitość i prostota. Pamiętam bardzo uczciwe, czterodaniowe obiady, solidne treściwe zupy, ciężkawe, ale starannie przyrządzone mięsa, domowy drób, domowe masło, wszechobecną śmietanę i smak kompotu. Żadnych udziwnień. Kilka lat nosiłem się z zamiarem zanotowania tych plebanijnych przepisów, wiedząc, że to ostatni moment, że dawne domowe gotowanie księżowskich gospodyń wkrótce odejdzie wraz z nimi."

       

      Dla mnie szczególnie cenna jest opowieść z Małopolski, w końcu stąd jestem. W świat kuchni sądeckiej zabiera nas pani Maria Bocheńska, z plebanii w Piątkowej, leżącej nieopodal Nowego Sącza.

       

      Zapraszam do świetnej lektury!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kulinarna książka w sam raz na Walentynki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 lutego 2017 10:50

Kalendarz

Kwiecień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl