Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Zakładki:
Blog o moim mieście
Durszlak.pl
środa, 07 grudnia 2016

Skusiłam się niedawno na zakup piramidki smaku w Lidlu; dopiero teraz przypadkowo ją odkryłam.

Kupiłam tę do rosołu, bo jest jeszcze w ofercie piramidka smaku do zupy pomidorowej.

Skusiłam się, bo jak wynika z opisu na etykiecie, oprócz przypraw nie ma tam żadnych dodatków i polepszaczy.

Nie ma też glutaminianu sodu, choć nie jestem taka pewna, czy by mi to przeszkadzało, gdyby był:) To podkręcenie smaku, które daje glutaminian, jest, co tu dużo mówić, pyszne i kuszące. A w końcu jest to związek organiczny, choć wiem, że mocno dyskusyjny.

Ale w piramidce smaku go nie ma.

A co jest?

W każdej z 7 przezroczystych torebeczek-piramidek (podobnych jak te w herbacie ekspresowej) są rozdrobnione zioła: liść laurowy, ziele angielskie, lubczyk, cebula, pieprz czarny. Czyli klasyczny zestaw do rosołu.

Wypróbowałam tę piramidkę i polecam.

Trzeba tylko pamiętać, że jest bardzo aromatyczna i nasyca smakiem wywar bardzo intensywnie.

wtorek, 06 grudnia 2016

Niniejszym, młodsza podkuchenna z przedświątecznej kuchni melduje, że zadanie zlecone, to jest wykonanie farszu do wigilijnych uszek, zostało wykonane. Farsz zrobiono, przełożono do miski, zafoliowano i włożono do zamrażarki. I tam będzie sobie czekał do 22 grudnia.

barszcz z uszkami

Przepis jest rodzinny, ten sam od lat i uwielbiamy go!

Pół kg kiszonej kapusty (nie za kwaśnej, z marchewką w środku)

5-7 dag suszonych prawdziwków

1 cebula

2-3 łyżki masła

1 łyżka mąki

Przyprawy: sól, pieprz, majeranek, ostra mielona papryka, kminek w ziarnach, ziele angielskie, liść laurowy

 

Kapustę kiszoną lekko odcisnąć, przełożyć do rondla, zalać niebyt dużą ilością zimnej wody, dodać przyprawy i gotować aż zmięknie, ok. 1 godziny.

Grzyby umyć i zalać zimną wodą, lekko osolić i gotować do miękkości na małym ogniu, ok. pół godziny.

Kiedy kapusta będzie już prawie miękka, dodać do niej część wywaru grzybowego i gotować jeszcze jakieś 15 minut. Odcedzić, odciskając ją mocno.

Grzyby odcedzić (wywar zachować – przyda się do barszczu wigilijnego – można zamrozić - lub zupy grzybowej).

Cebulę posiekać w kostkę i podsmażyć do lekkiego zezłocenia.

Wszystkie składniki: kapustę, grzyby i cebulę zmielić w maszynce do mięsa i przełożyć do rondla, w którym roztopić masło. Przesmażyć farsz mieszając, doprawiając do smaku. Przygotować rumianą zasmażkę z łyżki masła i łyżki mąki, wymieszać ją z farszem.

Przestudzić farsz.

I w tej postaci można go spokojnie zamrozić.

 



poniedziałek, 05 grudnia 2016

Do dorosłych to w zasadzie św. Mikołaj nie przychodzi, a właśnie w gronie dorosłych będę świętować Wigilię. Co nie oznacza oczywiście, że nie znajdą oni prezentów pod choinką.

Ale to inna bajka.

(zdjęcie z sieci)

U nas zawsze było tak, że dzieci dostawały prezenty od św. Mikołaja 6 grudnia, a pod choinką prezentów już nie było.

Ale to zamierzchłe czasy; obyczaj się zmienił i dorośli prezenty pod choinką dostają.

I to właśnie jest mój temat na drugi tydzień Adwentu.

Ponieważ to u mnie będzie już po raz kolejny Wigilia, więc to ja przygotowuję dla wszystkich prezenty, i tak prawdę powiedziawszy, to prawie wszystkie prezenty już mam (a przynajmniej pomysł). Nie zdradzę, co dla kogo mam, bo niektórzy z rodziny podczytują mój blog, i lepiej, żeby mieli niespodziankę!

I nie będę oczywiście odkrywcza, gdy powiem, że prezenty powinny być przemyślane, nie przypadkowe; każdy to wie.

Lecz jeśli nie macie jeszcze zamkniętej prezentowej listy – to ten tydzień wydaje mi się najlepszy do robienia zakupów. Wiele sklepów wystartowało z atrakcyjnymi nowościami i promocjami, a nie ma jeszcze totalnego tłoku i szału zakupowego, tego w ostatniej chwili.

Nie uwolnimy się od kupowania dla kogoś tego, co nam się podoba, ale może przypomni nam się jakaś rozmowa, jakaś luźna uwaga, może uda się delikatnie kogoś podpytać – i ten przygotowany prezent okaże się tym wymarzonym…..

poniedziałek, 28 listopada 2016

Zaczął się pierwszy tydzień Adwentu.

Tym samym zaczęły się przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia; przygotowania są wieloaspektowe, kobiety najlepiej o tym wiedzą. Bo to i sprzątanie, i mycie okien, i dekoracja domu – zwłaszcza choinka!, i zakupy, i przygotowanie potraw wigilijnych i świątecznych. Ale i o aspekcie duchowym trudno zapomnieć, żeby nam tamte materialne przygotowania nie zdominowały, nie wypaczyły istoty Świąt.

Podzieliłam sobie w tym roku te adwentowe tygodnie na te różne aspekty przygotowań.

Pierwszy tydzień chcę poświęcić  na przygotowanie kartek i życzeń świątecznych dla bliskich.

Zwykle zostawiałam to na ostatnie przedświąteczne dni, i często bywało tak, że dopiero późną nocą w Wigilię, lub w pierwszy dzień świąt siadałam do pisania kartek, e-maili.

Nie zapominałam o bliskich, myślałam o nich, ale ciągle było coś ważniejszego, pilniejszego do zrobienia, wiecie, jak to jest.

W tym roku zaczynam już dziś.

I będą to kartki tradycyjne, papierowe.

I nie chciałabym, żeby był to tylko podpis pod wydrukowaną formułką życzeń.

Chciałabym każdemu kilka osobistych zdań napisać.

Tak więc będzie to tydzień wspomnień, dobrych myśli, dobrych życzeń.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Zapraszam na garść migawek-wspomnień z listopadowego spotkania filmowego.

Ponieważ odbyło się zaraz po 11 listopada, a więc postawiłam na polskie tradycje listopadowe: rogale marcińskie, gęsinę (mimo, że oglądaliśmy film amerykański: „Bóg nie umarł 2”)

Jako przystawkę podałam schab po warszawsku, w galarecie

Potem zupa grzybowa: z suszonych i świeżych prawdziwków, z zacierkowymi kluseczkami

Danie główne: cienkie plastry piersi gęsiej pieczonej + udko z indyka + kluseczki+ surówka z kiszonej kapusty+ rydze marynowane

Wszystko to w towarzystwie cydru lubelskiego

A do kawy: domowej roboty rogale świętomarcińskie

rogale

Dekoracja stołu – z jesiennych złotych liści. I dodałam jeszcze jabłka, mówiąc:

- Może się kto skusi?

Zet odpowiedział:

- Wiesz, jeden taki się już kiedyś skusił, i nic dobrego z tego nie wyszło:)

Jabłka wyglądały jednak tak pięknie, że i u nas jeden taki się na nie skusił:)

A film był przejmujący. Uczennica zapytała nauczycielkę na lekcji: czy można uznać, że poglądy Mahatmy Gandhiego są podobne do słów Jezusa? Nauczycielka przytaknęła. I się zaczęło.

Rodzice uczennicy wytoczyli nauczycielce proces, szkoła także odcięła się od niej. Jak wynika z filmu, w USA rozdział Kościoła od państwa pojmowany jest dość specyficznie: o wszystkich postaciach można w szkole mówić: Allahu, Buddzie – byle nie o Jezusie.

Zaskakujący temat, film wart obejrzenia.

niedziela, 20 listopada 2016

Świetna zupa mi dziś wyszła na obiad, aczkolwiek trudno powiedzieć, czy ugotowałam żurek czy może czerwony barszcz?

Wygląda chyba raczej na barszcz czerwony.

A było tak: miałam ugotowane buraki, a z takich barszcz czerwony chyba by nie wyszedł.

Postanowiłam zrobić żurek i na końcu dodać paski tych ugotowanych buraków, tak na kolor. Wyszło przesmacznie, choc trochę na skróty! Smak żurku został podkręcony paskami  buraka. Zapraszam!

3 ziemniaki

1 cebula

żurek z torebki

1 gotowany burak

przyprawy: sól, pieprz, pieprz ziołowy, papryka, czosnek niedźwiedzi, natka pietruszki

czubate 3 łyżki śmietany

Ziemniaki i cebulę obieramy, kroimy w kostkę, zalewamy wodą, lekko solimy i gotujemy do miękkości.

Żurek z torebki rozpuszczamy w zimnej wodzie, dodajemy do garnka z zupą, kilka minut razem gotujemy.

Dodajemy pokrajanego na paski buraka, dodajemy przyprawy i śmietanę.

Gotowe.

sobota, 19 listopada 2016

Do mnie przybyło dopiero dziś, w sobotę, choć jego premiera była, jak tradycyjnie, w trzeci czwartek miesiąca.

boole_2016

Kiedy go już spróbowałam, kiedy zaszumiało mi w głowie i na policzkach pojawiły się kolory, prawie jak jego kolor, zaraz przyszły mi do głowy strofy:

 

Chcemy sobie być radzi?

Rozkaż, panie, czeladzi,

Niechaj na stół dobrego wina przynaszają,

A przy tym w złote gęśli albo w lutnią grają.

J. Kochanowski Pieśń IX

 

To chyba dobre słowa na powitanie tegorocznego Beaujolais Nouveau.

W towarzystwie pieczywa z oliwkami, szynki szwarcwaldzkiej, marynowanych rydzów - smakowało wyśmienicie.

A jaki jest tegoroczny smak?

Pije się lekko jak sok, pierwszy wyczuwalny smak - to chyba porzeczka, gdzieś w głębi na pewno maliny, może jeżyna...

To dobry smak na ploteczki, na lekki film, o! na przykład na zaległy odcinek "Rancza" - jak u mnie...

 

piątek, 04 listopada 2016

To jedno z moich ulubionych połączeń: kapusta pekińska+ananas plus jeszcze kukurydza.

Zapraszam!

 

Pół kapusty pekińskiej

Puszka ananasów w plastrach

Puszka kukurydzy

1 cebula

Majonez

Sól, pieprz, papryka

 

Kapustę szatkujemy, lekko solimy, mieszamy, uciskając, po czym odstawiamy na kilka minut.

W tym czasie cebulę kroimy w drobną kostkę, zalewamy ją wrzątkiem, po paru minutach odcedzamy.

Plastry ananasów kroimy w kostkę.

Kukurydzę odsączamy z zalewy.

Wszystkie składniki mieszamy w salaterce, doprawiamy przyprawami.

Dodajemy dressing zrobiony z 2-3 łyżek majonezu i paru łyżek zalewy, w którym był ananas.

Mieszamy dokładnie. Odstawiamy do lodówki.

Po ok. 20-30 minutach sałatka jest gotowa.

środa, 02 listopada 2016

Jesienna propozycja do makaronu lub jako jarzynka do mięsa

Kawałek żółtej dyni

1 mała cukinia

1 cebula

Sól, pieprz, papryka

Olej, masło

 

Miąższ dyni pokroić w paski.

Cebulę i cukinię (jeśli jest młoda nie trzeba jej obierać) pokroić w półplastry.

Rozgrzać w rondlu łyżkę oleju i łyżkę masła, dodać warzywa, lekko osolić, przesmażyć aż cebula się zeszkli, podlać niewielką ilością wody i dusić do miękkości warzyw i odparowania większości płynu.

Na końcu dodać jeszcze łyżkę zimnego masła, doprawić. Wrzucić ugotowane spaghetti i wymieszać.

Smacznego!

piątek, 28 października 2016

Jest to propozycja wykorzystania antrykotu wołowego, na którym gotował się rosół. Ponieważ zależało mi na tym, żeby rosół był bardzo esencjonalny, wzięłam sporą porcję mięsa, i później, po zrobieniu z niego pierogów, sporo jeszcze zostało. W sam raz na mały pasztet.

Ugotowane mięso wołowe (antrykot) – ok. pół kilograma

Cebula

2 garście kiszonej kapusty ugotowanej

4 jajka

Sól, pieprz

 

Mięso z rosołu zmielić w maszynce

Kapustę odcisnąć i drobniutko posiekać

Cebulę drobno posiekać i przesmażyć na maśle

 

Wymieszać mielone mięso, kapustę i cebulę, dodać jajka, doprawić solą i pieprzem, dokładnie wyrobić.

Przełożyć całość do foremki, włożyć do nagrzanego do 200 st. C piekarnika.

Piec ok. godziny, sprawdzić patyczkiem – powinien być suchy.

wtorek, 25 października 2016

Takie małe co nieco, mała przystawka, może drugie śniadanie?

Robiłam marynowane rydze; do słoików wzięłam tylko te najmniejsze i obcinałam ogonki, trzeba było z tych pozostałości coś zrobić. Najpierw myślałam o sosie, ale wyszła taka potrawka. Do tego grillowany na patelni oscypek.

Na 2 osoby:

2 garście rydzów (u mnie: głównie ogonki i większe kapelusze, za duże do marynowania)

1 cebula

Łyżka oleju, łyżka masła

Sól, pieprz

 

Rydze dość grubo posiekać.

Cebulę pokroić w półplasterki.

Rozgrzać w rondelku olej i masło, wrzucić rydze, smażyć aż rydze puszczą sok i on odparuje.

Wtedy podlać niewielką ilością wody, dodać cebulę, doprawić solą i pieprzem. Dusić aż większość płynów odparuje.

Plastry i warkocze oscypkowe zgrilować na gorącej patelni.

Ułożyć na talerzu.

Smacznego!

czwartek, 20 października 2016

Dziś proponuję zupę z prawdziwków: świeżych i suszonych. Jest fantastycznie aromatyczna, smaczna i sycąca.

4-5 szt średniej wielkości prawdziwków

Kilka sztuk suszonych prawdziwków

Cebula

2 ziemniaki

Garść makaronu rurki

Mała marchewka

Mała pietruszka

Kawałek pora

Duża łyżka gęstej kwaśnej śmietany

Olej i masło

sól, pieprz

 

Świeże prawdziwki oczyścić, pokroić , wrzucić do rondla na rozgrzaną niewielką ilość oleju z dodatkiem masła. Przesmażyć.

Zalać wodą, dodać pokrojone ziemniaki, cebulę, por, marchewkę, pietruszkę; dodać suszone prawdziwki i makaron; lekko osolić i gotować do miękkości.

Na końcu gotowania dodać śmietanę i doprawić do smaku.

piątek, 14 października 2016

Maślaczki często są niedoceniane; mało kto się nimi interesuje na targu, w restauracjach też raczej nie ma ich w menu. A smak mają rewelacyjny, zupełnie odmienny od prawdziwków czy kozaczków. Maja też ten charakterystyczny śluz, który powoduje że do sosów są idealne. I w dodatku są tanie:)

Dziś proponuję maślaczki jako dodatek drugiego dania, np. do ziemniaków. Do mięs też są świetne.

2 spore garście maślaków

1 duża cebula

sól, pieprz

masło i 2 łyżki gęstej śmietany.

 

Maślaki, po opłukaniu, zblanszować krótko we wrzątku, jeszcze raz przepłukać (u nas w domu nigdy nie obierało się maślaków).

Pokroić na kawałki.

Rozgrzać w rondlu 2 łyżki masła, wrzucić maślaki, dusić ok. pół godziny, podlewając niewielką ilością wrzątku w miarę potrzeby. Dodać cebulę pokrojoną w cienkie półplasterki, dusić mieszając aż cebula się zeszkli.

Doprawić solą, pieprzem i śmietaną. Dusić jeszcze chwilę, aż całość będzie gęsta.

wtorek, 11 października 2016

Ja uczestniczyłam już w różnych warsztatach:  takich, w profesjonalnych kuchniach i takich, organizowanych w przypadkowych salach; w takich, gdzie uczestnicy byli tylko widzami, i takich, gdzie każdy miał swoje stanowisko, swój fartuszek i musiał sam nieco się natrudzić.

Każdy rodzaj warsztatów ma swoje plusy i minusy.

Ostatnio byłam widzem, słuchaczem i degustatorem warsztatów (pierwszej części), które nazywają się „Austriackie kuchenne historie Tarnowa”.

Autorzy tak promowali swój pomysł na zajęcia: „Jest to projekt, w którym odwołujemy się do tego, co po dziś dzień zostało wpisane przez zabór Austriaków w nasze kulinarne nawyki. Odwołujemy się do dań, które królują obecnie na talerzach, a także do tych o których już dawno zapomniano, a którymi delektowała się śmietanka towarzyska dawnej Galicji.”

Zabrzmiało ciekawie, prawda?

I tak też było.

Pierwszą część stanowił pełen pasji wykład historyka, który o dziejach Tarnowa wie chyba wszystko. Opowiadał nam o tym, co działo się w Tarnowie za czasów zaboru austriackiego.

A potem, mistrz kuchni przyrządzał na naszych oczach dania, które zostawili nam w spadku zaborcy, i które pokochaliśmy: kawę po wiedeńsku (z czekoladą i bitą śmietaną), strudel jabłkowy, deser Sissi – Kaiserschmarren, Tafelspitz – wołowinę w sosie chrzanowym, sznycel wiedeński.

W kuchni było trochę chaosu, zwłaszcza z próbowaniem, przerzucaliśmy się między smakami, tak jak to wymuszał cykl i czas gotowania i pieczenia.

Dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, bo kuchnię wiedeńską trochę znam ze swoich austriackich wojaży, wypróbowałam wiele z tych przepisów, i na przykład omlet Sissi robię nieco inaczej, a  sznycla wiedeńskiego nie roztrzepuję aż tak cienko. Ale może nie mam racji?

Panowie prowadzący zwrócili uwagę, że niektóre z tych potraw można nadal, mimo upływu lat, zjeść w naszych kawiarniach i restauracjach, jak choćby „Tatrzańskiej” czy „Wiedeńskiej”. I to jest fajny trop do sprawdzenia:)

Ciąg dalszy z relacji – również fotograficzny - nastąpi:)

poniedziałek, 10 października 2016

Moja ulubiona jest z kruchego ciasta, z cukrową posypką, a jabłka kładę na ciasto tylko utarte, bez ich podsmażania czy duszenia.

Jest idealna.

30 dag mąki

15 dag cukru

10 dag masła

1 jajko

2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Szczypta soli

 

I na nadzienie:

3 duże jabłka odmiany szara reneta

4 łyżki cukru

Łyżeczka cynamonu

 

Składniki ciasta umieszczamy na stolnicy i wyrabiamy ciasto, siekając nożem, a kiedy składniki będą już dobrze rozdrobnione i połączone ze sobą, zagniatamy szybko ciasto. Wkładamy do lodówki, aby oziębiło się.

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C.

Blachę do wypieku wykładamy pergaminem.

Jabłka obieramy, trzemy na tarce o grubych oczkach. Mieszamy z cukrem i cynamonem.

Ciasto wyjmujemy z lodówki i dzielimy na pół.

Każdą połówkę wałkujemy na prostokąt o wymiarach blachy.

Jedną rozwałkowana połówkę dajemy na dno foremki, rozkładamy na cieście jabłka, przykrywamy drugim rozwałkowanym ciastem.

Posypujemy z wierzchu grubym cukrem kryształem, który dociskamy lekko dłonią do ciasta.

Nakłuwamy ciasto zaostrzonym patyczkiem.

Pieczemy ok. 40-50 minut.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 90