Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • środa, 24 sierpnia 2016
  • wtorek, 23 sierpnia 2016
  • niedziela, 21 sierpnia 2016
    • Regionalne ciastko tertilówka

      Nazwane na cześć burmistrza Tarnowa z początku XX wieku, Tadeusza Tertila. Każdy prawdziwy tarnowianin wie, kim on był, ile mu Tarnów zawdzięcza. Kawiarnia i cukiernia "Tatrzańska" (istniejąca od 1859 roku, choć obecną nazwę nadano jej dopiero w 1936 roku) wprowadziła do swojej regionalnej oferty to ciasteczko: murzynek z bitą śmietaną i śliwkami w polewie czekoladowej.

      Receptura jest oczywiście zastrzeżona, ale degustacja pozwoliła na wierne odtworzenie smaku i drobne korekty, tak, że jest to obecnie moja autorska - jako tarnowianki - wersja tertilówki. Zapraszam!

      b_tertilwka

      Murzynek:

      3 jajka

      1 i 1/2 szklanki mąki

      1 i 1/4 szklanki cukru

      łyżeczka proszku do pieczenia

      3/4 kostki masła

      2i 1/2 łyżki ciemnego kakako

      10 łyżek wody

      pół szklanki chipsów czekoladowych (lub pokrojonej drobno gorzkiej czekolady)

       

      Masło, cukier, kakao i 5 łyżek wody włożyć do rondla i zagotować. Masę wystudzić, po czym dodać do niej żółtka jajek, mąkę, proszek do pieczenia oraz 5 łyżek wody. Wymieszać.

      Ubić pianę z białek, wymieszać z masą, dodać czekoladowe chipsy, przełożyć na blachę wyłożoną papierem pergaminowym, piec w 180 st. C ok. pół godziny. Trzeba uważać, by nie przesuszyć ciasta.

      Wyjąć, wystudzić.

       

       

      2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w gorącej wodzie, dobrze wystudzić.

      500 ml śmietany 36% ubić na sztywno, dodać 2 czubate łyżki cukru pudru, dodać wystudzoną żelatynę.

       

      Teraz zaczynamy składanie ciasta:

      Odkroić cieniutką wierzchnią warstwę ciasta, posmarować ciasto kilkoma łyżkami konfitury z płatków róży.

      Nałożyć ubitą śmietanę.

      Włożyć do lodówki na kilka godzin.

       

      Zrobić czekoladową polewę:

      200 g gorzkiej czekolady

      50 g masła

      50 g śmietanki 30%

      Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, dodać masło i śmietankę, mieszać aż całość połączy się jednolitą masę.

       

      Następnie 20 dag śliwek suszonych bez pestek pokroić, skropić rumem.

      Ułożyć śliwki na wierzchu ciasta, po czym oblać całość czekoladową polewą.

      Włożyć do lodówki jeszcze raz na kilka godzin.

      I gotowe.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Regionalne ciastko tertilówka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 sierpnia 2016 09:59
  • piątek, 19 sierpnia 2016
    • Obiadowy bukiet warzyw

      Zawsze podobały mi się kompozycje warzyw; dziś propozycja obiadowa, letnia, z tego co było w lodówce

      b_bukiet_warzyw_2016

      Podstawowy składnik to kapusta włoska, do tego marchew, pietruszka, kawałek selera, cebula, fasolka złota wstęga, ziemniak i rukola

       

      Kapustę, marchew, pietruszkę, cebulę i seler gotujemy razem w osolonej wodzie, z dodatkiem ziół prowansalskich.

      Ziemniaki gotujemy osobno, fasolkę również.

      Kapustę, marchew, pietruszkę, fasolkę i seler polewamy stopionym masłem z dodatkiem bułki tartej.

      Ziemniaki, cebulę i rukolę polewamy stopionym masłem z drobniutko posiekaną, przyrumienioną  cebulą.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 19 sierpnia 2016 10:23
  • środa, 17 sierpnia 2016
    • Dzień św. Jacka to dzień pierogów

      Średniowieczna postać polskiego dominikanina, św. Jacka Odrowąża, wiąże się w tradycji ludowej z pierogami, którymi ten święty karmił ubogich. W kalendarzu poświęcony mu dzień to właśnie 17 sierpnia.

      Ponieważ jego postać jest mi bardzo droga, staram się w ten dzień przygotować pierogi.

      Dziś, jedne z moich ulubionych, z grzybami

      b_pierogi_dla_sw_Jacka

      Proporcje na trzydzieści kilka sporych pierogów

      Farsz:

      20 dag kurek, garstka boczniaków

      1 cebula

      sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi

      masło

      Grzyby po oczyszczeniu wrzucamy na osolony wrzątek, obgotowujemy przez 10 minut. Odcedzamy, kiedy przestygną drobniutko siekamy.

      Cebulę również drobniutko posiekaną przesmażamy na maśle, dodajemy na patelnie grzyby, doprawiamy, przesmażamy przez kilka minut. Odstawiamy do ostygnięcia.

       

      Ciasto:

      25 dag mąki

      spora szczypta soli, 3 łyżki oleju

      jajko

      pół szklanki wrzątku

      Do maki wsypujemy sól, zaparzamy ją wrzątkiem, mieszamy, odstawiamy na chwilę by przestygła.

      Po tym czasie dodajemy do mąki olej, jajko i zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto.

      Odstawiamy przykryte na 15 minut.

       

      Potem wałkujemy, wycinamy krążki, nakładamy farsz grzybowy, zlepiamy pierogi wrzucamy partiami na osolony wrzątek. Gotujemy 2 minuty od wypłynięcia na powierzchnię wody.

      Podajemy okraszone masłem lub odgrzewane na rumiano.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Dzień św. Jacka to dzień pierogów”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 17 sierpnia 2016 08:36
  • wtorek, 16 sierpnia 2016
    • Tort kanapkowy

      Myślę, że to fajna propozycja na małe przyjęcie

      b_tort_kanapkowy

      Z tym tortem to u mnie jest cała historia.

      Już kiedyś go robiłam, dawno, dawno, w latach 80-tych, kiedy w sklepach było biednie, chudo. A ja ambitnie wczytywałam się w różne porady, jak by można mimo to robić swoje przyjęcia smacznie i atrakcyjnie. Tort kanapkowy zrobił na mnie wrażenie.

      Ale, jak się okazało, nie na wszystkich moich gościach. Jeden chłopak wyśmiał mnie po prostu.

      Do dnia dzisiejszego nigdy więcej go nie powtórzyłam.

      Ale ciągle miałam go w pamięci. I w końcu pomyślałam sobie, a co tam, zrobię go dla siebie, tak na próbę.

      Polecam.

      Może wasi goście będą bardziej otwarci.

      b_kanapkowy_porcja

      Składniki:

      1 okrągły chlebek (miałam pszenno-żytni, ale lepszy byłby pszenny)

      Należy obkroić skórkę ze wszystkich stron, a zwłaszcza ze spodu, po czym przekroić chleb na cienkie plastry (ważne aby plastry były cienkie, te które mnie wyszły są trochą za grube).

      Każdy plaster smarujemy z obu stron majonezem, a kiedy się wchłonie, smarujemy jeszcze masłem (pieczywo  nie może być suche).

       

      Pasta jajeczna:

      2 jajka ugotowane na twardo zetrzeć na tarce, dodać pół cebuli pokrojonej w drobniutką kostkę, doprawić solą i pieprzem, wymieszać z czubatą łyżką majonezu

       

      Pasta z szynki

      10 dag szynki pokroić w drobniutką kostkę

      5 dag sera żółtego zetrzeć na grubej tarce

      Wszystko wymieszać z łyżką majonezu

       

      Pasta twarogowa

      5 dag białego sera rozdrobnić widelcem, dodać 5 dag bryndzy lub słonego sera typu bałkańskiego, dodać pół cebuli pokrojonej w drobniutką kostkę, dodać pokrojony drobno szczypiorek, doprawić solą i pieprzem, wymieszać z czubatą łyżką majonezu

       

      Przekładać kolejne plastry chleba pastami.

       

      Dekoracja:

      Posmarować cały tort serkiem almette (np. z ziołami), udekorować plastrami ogórka konserwowego i rukolą, pomidorkami koktailowymi, oliwkami  i różyczką z szynki, oprószyć pieprzem.

      Zostawić w lodówce na kilka godzin.

      Kroić jak tort, podawać na talerzykach ozdobionych dowolnymi dodatkami: rukolą, szynką, ogórkiem.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Tort kanapkowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 sierpnia 2016 08:55
  • poniedziałek, 15 sierpnia 2016
    • Pochwała pomidora

      Pomidory to kwintesencja lata.

      b_pomidory_2016

      Uwielbiam czytać kulinarne opisy; tym razem o pomidorach w książce "Piknik w Prowansji" Elizabeth Bard:

      "Prowansalskie pomidory to prawdziwe cuda: maleń­kie niczym szklane kulki albo ogromne jak ludzkie serca, czerwone niczym kartki walentynkowe, pomarańczowe jak słoneczniki, bladozielone jak świeże listki, żółte niczym słoneczka na obrazkach dzieci. Moja ulubiona odmiana to noire de Crimee, ciemnooliwkowe niczym morszczyn widziany przez falującą wodę. Kupując, zawsze układam je drewnianej cagette ogonkami do dołu. Są zbyt delikatne dojrzałe, by gnieść się w torbie niczym gumowe piłeczki.
      Odkrywając francuską kuchnię, przeżyłam niejeden mo­ment religijnego uniesienia. Patrosząc pierwszą rybę, odkry­łam w sobie niebezpieczną, dziką istotę. Kiedy po raz pierw­szy spróbowałam domowego majonezu, otworzyły się nade mną niebiosa i usłyszałam śpiew aniołów. Nic jednak nie da się porównać z prostotą i wysublimowaną transcendencją prowansalskiego pomidora. Zwłaszcza dla kogoś, kto wycho­wał się na pomidorach o smaku i konsystencji mokrych trocin. Nieważne, co sądzicie o uprawach organicznych, ruchu - locavore, modzie na slow food i tym podobnych. Zjedzenie dojrzewającego w słońcu pomidora zerwanego o poranku prosto z krzaka jest niczym objawienie. Teraz już do końca życia będę pamiętała, że pomidor to owoc.
      Rzeczy idealnych nie należy poprawiać (no dobrze, można podrasować odrobinę dla lepszego efektu). Kilka kryształków gruboziarnistej soli morskiej, kilka kropel oliwy z oliwek, kilka listków purpurowej bazylii. Plastry różnobarwnych po­midorów na białym ceramicznym talerzu wyglądają niczym łuna o zachodzie słońca, układająca się na przemian w pur­purowe, złote, bladoróżowe i oranżowe smugi. Gdyby w na­szym domu obowiązywała zasada „zbyt ładne, aby to zjeść", i pewnością objęłaby przede wszystkim sałatkę z pomidorów. Na szczęście taka zasada nie obowiązuje.
      Nie gotuję w ścisłym tego słowa znaczeniu, za to zabawiam się w swatkę. Małe pomidorki koktąjlowe kojarzę z wędzoną mozzarellą, czerwoną cebulą, koprem włoskim i octem balsamicznym, a wielkie żółte z lokalnym owczym serem i listkami zielonej bazylii. Ubiegłego wieczoru w przypływie natchnienia plastry ciemnych pomidorów odmiany baroli poprzekładałam parmezanem i pastą z karczochów. Powstała z tego wysoka konstrukcja przypominająca nieco Krzywą Wieżę w Pizie. W modnym paryskim bistro tak skomponowana całość natychmiast otrzymałaby skomplikowaną, pretensjonalną nazwę: Pomidor przekładany pastą z karczochów i dojrzałym serem Parmigiano-Reggiano, na zielonej sałacie skropionej słodko-kwaśnym winegretem morelowym."

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 sierpnia 2016 14:54
  • sobota, 13 sierpnia 2016
    • Szef - film dla miłośników kanapek

      Lekki, ciepły film na wakacje, zwłaszcza dla tych, którzy pasjonują się sztuką kulinarną.

      Świetny szef kuchni w Los Angeles, Carl Casper, pełen pomysłów i autentycznej wiedzy kulinarnej (świetne migawki pracy kucharzy w restauracji), traci pracę, bo właściciel restauracji nie akceptuje jego nowatorstwa. A ponadto wdaje się w polemikę ze znanym blogerem i niestety, przegrywa, jest spalony w branży.

      Jednak odnajduje swoją pasję w przygotowaniu i sprzedawaniu kanapek w mobilnym food trucku.

      szef_kanapka

      To tak w skrócie akcja tego amerykańskiego filmu z 2014 roku.

      Jest tu jednak ponadto sporo ciekawych wątków, wartych bardziej wnikliwej analizy, jak choćby sprawa blogerów, którzy swoimi wpisami mogą zniszczyć restaurację; no, u nas w Polsce też jest kilku znanych recenzentów kulinarnych, choć znacznie więcej na blogach pojawia się wpisów sponsorowanych: zaprasza się blogerów na degustacje i nie wypada im napisać czegoś negatywnego.

      Ale - to temat rzeka, z mnóstwem odgałęzień i strumyczków.

      Ciekawszy dla mnie był temat stosunku do tworzonej przez kucharzy potrawy. Mamy w filmie scenę, kiedy szef Carl przygotowuje darmowy poczęstunek dla ludzi, którzy mu pomogli w instalacji sprzętów .Jedna z kanapek przypala się, a mimo tego mały syn Carla chce ją podać gościom:

      - Przecież oni za to nie płacą!

      Ojciec natychmiast reaguje: to nie tak, ja daję im siebie, swoje umiejętności, i nie ma znaczenia czy robię to za darmo, czy za pieniądze. Moje kanapki świadczą o mnie, o moim kunszcie.

      Piękne, prawda?

      I, jak pisałam w tytule, to film dla miłośników kanapek. Widzimy proces ich przygotowania, perfekcję smaku i wyglądu. A w dodatku wszystko to w scenerii Nowego Orleanu, Miami, Kalifornii.

      Wszyscy twierdzą, że Ameryka to kanapkowy raj, i film jest na to dowodem.

      Nie wystarczy - jak to często bywa u nas - sucha buła, plaster wędliny i sera, czasem listek sałaty, żeby to była naprawdę kanapka, ot, co!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Szef - film dla miłośników kanapek”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 13 sierpnia 2016 09:18
  • piątek, 12 sierpnia 2016
  • czwartek, 11 sierpnia 2016
    • Prowansalska cukiniowa według Amerykanki

      Odmian zupy cukiniowej są tysiące.

      Tym razem proponuję wersję podaną przez Amerykankę, Elizabeth Bard, w książce "Piknik w Prowansji" (o której parę dni temu pisałam).

      Jest super!

      b_cukiniowa_Amerykanki

      pół szklanki oliwy z oliwek

      1 duża cebula pokrojona w grubą kostkę

      1 kg cukinii pokrojonej w kostkę

      3 szklanki wody

      3/4 szklanki białego wina (wytrawnego)

      kostka bulionu warzywnego

       

      W rondlu rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulę i dusimy na małym ogniu, aż się zeszkli.

      Dodajemy cukinię, przykrywamy pokrywką (lekko uchyloną) i dusimy aż cukinia zmięknie.

      Kostkę bulionową rozpuszczamy w 1/2 szklanki wrzącej wody, dodajemy do rondla, dodajemy wino i resztę wody.

      Gotujemy kilka minut.

      Miksujemy całość.

       

      Moja uwaga: po zmiksowaniu sprawdzamy smak, jeśli uważamy to za konieczne, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi (ja tak właśnie zrobiłam).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 sierpnia 2016 10:16
  • środa, 10 sierpnia 2016
  • poniedziałek, 08 sierpnia 2016
    • Patisony - poduszkowce UFO

      Patisony są dziwne - wyglądają jak statki UFO, a jak tylko trochę podrosną, to skóra ich jest zbyt twarda, by ją jeść, po przekrojeniu i wydrążeniu gniazd nasiennych i pestek, niewiele zostaje do jedzenia, smaku nie mają właściwie wcale - ale jako swego rodzaju naczynie do zapiekania są bardzo efektowne i przydatne.

      Moja patisonowa propozycja:

      po 1 patisonie na osobę (miałam 3 szt)

      torebka (100 g) ugotowanego ryżu

      pojedyncza pierś kurczaka

      1 cebula

      kawałek żółtego sera

      oliwa, masło

      natka pietruszki

      przyprawy: sól, pieprz, papryka, zioła prowansalskie

       

      Pierś kurczaka i cebulę pokroić w małą kostkę, podsmażyć na oliwie i maśle, doprawić przyprawami, wymieszać z ugotowanym ryżem, dodać pokrojoną natkę pietruszki.

      Patisony przekroić w poprzek, wydrążyć gniazda nasienne i pestki, posolić.

      W dużym rondlu zagotować dobrze osoloną wodę, dodać do niej zioła prowansalskie, wrzucić na wrzątek patisony, kiedy woda ponownie zawrze, gotować je 15 minut.

      Wyjąć, ostudzić.

      Nadziać dolne miseczki patisonów przygotowanym farszem, posypać startym na grubej tarce serem, przykryć pokrywkami z ogonkiem, ułożyć w rondlu, podlać oliwą i niewielką ilością wrzątku, zapiekać w piekarniku (180 st. C) ok. 15 minut.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Patisony - poduszkowce UFO”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 sierpnia 2016 10:40
  • sobota, 06 sierpnia 2016
    • Piknik w Prowansji - lektura na weekend

      Nie przeszkodzi wam, że ta książka to powielany po wielokroć od jakiegoś czasu na rynku księgarskim ten sam schemat?

      Jeśli nie, to myślę, że warto tym razem spróbować, bo jest w tej książce parę perełek krajobrazowych i kulinarnych, i dość gładko się czyta. A autorka nie narzuca czytelnikowi za bardzo swoich poglądów i przekonań, nie jest zbytnio moralizatorska – a to dla mnie duży plus.

      A schemat jest taki: w jakiejś tam mieścinie osiedla się cudzoziemiec i zaczyna odkrywać, że ludzie tu są jacyś inni, że kłopoty takie i inne, że trudno się asymilować, ale…. te krajobrazy, to jedzenie…. zamieszkamy tu.

      Tym razem Amerykanka, którą znamy z książki „Lunch w Paryżu”, opuszcza stolicę i próbuje osiąść na południu Francji, w Prowansji, w malutkim Ceteres (sprawdziłam na mapie, jest taka wioseczka).

      b_piknik_w_prowansji

      Ja skusiłam się na tę książkę z uwagi na moją ciągłą fascynację kuchnią francuską (przedkładam ją nad tak uwielbianą kuchnię włoską).

      No i ta Prowansja! Już dwukrotnie tam byłam i każdy powrót, choćby tylko na kartach książki, jest przyjemnością.

      Co się pamięta? Słońce, lawenda, zioła, warzywa.

      I znajdziecie to w książce.

      Przepisy też was nie rozczarują, jak choćby jeszcze jedna, tysiączna któraś, wersja zupy z cukinii.

      A zderzenie kulturowych tygli Ameryki i Francji, dla jakże odmiennego Słowianina, jest zabawne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 06 sierpnia 2016 07:24
  • piątek, 05 sierpnia 2016
  • czwartek, 04 sierpnia 2016
    • Potrawka z cukinii

      Nazwałam to potrawką, z braku innego określenia. Robi się podobnie jak leczo, ale leczem nie jest, nawet odmianą lecza, bo nie ma tam papryki.

      Co zatem jest?

      To, co było w lodówce:)

      Pół cukinii

      2 cebule

      Ćwiartka małej kapusty

      2 pomidory

      Garść ugotowanego bobu

      Kilka małych prawdziwków

      Łyżka oliwy, 2 łyżki masła

      Sól, pieprz, zioła prowansalskie, mielona papryka

       

      Przygotowujemy warzywa: szatkujemy kapustę, kroimy cebulę w cienkie półkrążki, obieramy cukinię (moja miała grubą skórę), usuwamy gniazda nasienne, kroimy na kostkę, z pomidorów zdejmujemy skórkę i kroimy w kawałki.

      W szerokim rondlu rozgrzewamy oliwę, dodajemy masło i wrzucamy warzywa, mieszamy podsmażając, po czym dolewamy nieco wrzątku i dusimy.

      Dodajemy zblanszowane i pokrojone grzyby oraz ugotowany bób.

      Lekko solimy i dusimy aż wszystkie warzywa będą miękkie.

      Doprawiamy przyprawami.

      Wyłączamy gaz i zostawiamy potrawę na kilka godzin, aż się przegryzie.

       

      Pyszne! A dodatek kapusty nadspodziewanie do tego dania pasuje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 sierpnia 2016 08:23

Kalendarz

Kwiecień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl