Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • sobota, 24 września 2016
    • Regionalny garus z gruszek

      Zapraszam na świętokrzyską regionalną jesienną zupę z gruszek: nazywa się garus.

      garus

      To jedna z zup, które robi się prawie z niczego: 4-5 szt małych dojrzałych
      gruszek, ziemniaki, cukier, 2 łyżki śmietany, przyda się goździk, sól, pieprz,
      papryka.

      Gruszki obieramy ze skórek, wycinamy gniazda nasienne, odcinamy ogonki. Wrzucamy
      pokrojone do rondla na rozgrzaną czubatą łyżkę masła. Kiedy tylko zaskwierczą, zalewamy
      wodą (ok. 2 l), dodajemy 1 goździk, jakieś 3 łyżki cukru i pod przykryciem
      gotujemy na wolnym ogniu kilkanaście minut, aż gruszki rozpadną się.

      Miksujemy.
       Dodajemy 2 łyżki gęstej śmietany,
      doprawiamy szczyptą soli, cynamonu, pieprzu i sproszkowanej papryki

      Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie, po czym odcedzamy i kroimy na ćwiartki
      lub tłuczemy na puree, zależy co kto lubi.

      Na łyżce masła podsmażamy na rumiano małą cebulę, drobno posiekaną, okraszamy nią
      ziemniaki, posypujemy koperkiem.

      Ziemniaki układamy w środku na talerzu, wlewamy wokół zupę.

      I smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Regionalny garus z gruszek”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 24 września 2016 07:24
  • wtorek, 20 września 2016
    • Świnia w Prowansji. Recenzja

      Są takie książki, które zawsze wzbudzą zainteresowanie. Wystarczy, że w tytule pojawi się magiczne słowo: Toskania czy też Prowansja. Te miejsca są ostatnio bardzo popularnym celem wakacyjnych wyjazdów i zorganizowanych wycieczek. Kulinarnie te tereny są również bardzo atrakcyjne.

      Więc czy trzeba się dziwić, że sięgnęłam po tę książkę? Zwłaszcza, że trafiłam na nią w wyprzedażowym koszu?

      Oto „Świnia w Prowansji. Dobre jedzenie i proste przyjemności w południowej Francji” autorstwa Amerykanki, Georgeanne Brennan.

      (książka leży na rękawicach kuchennych przywiezionych parę lat temu z Prowansji)

      Aczkolwiek trzeba przyznać, że tytuł nie brzmi dla Polaka najlepiej; słowo: świnia niesie trochę pejoratywnych skojarzeń. Cóż, jest to dosłowne tłumaczenie z języka angielskiego.

      Książkę dobrze się czytało, choć trzeba od razu zaznaczyć, że pokazano nam Prowansję, która dziś już nie istnieje. Autorka zamieszkała tam w latach 70-tych, a samą książkę o tym wydała dopiero w roku 2007 (polskie tłumaczenie ukazało się w 2010 roku). Jeden z domów, w których zamieszkała we Francji, był bez kanalizacji i bez światła. Żyli tam wówczas ludzie, którzy prowadzili tradycyjne, samowystarczalne niemal gospodarstwa, wielu z nich pamiętało II wojnę światową. Gotowanie było rzetelne i bez półproduktowych skrótów. Zajmowało dużo czasu.

      Może dlatego ta książka jest taka ciekawa?

      Przepisy kulinarne tam zamieszczone są dobre. Wypróbowałam soup au pistou – wyszła świetnie.

      Znajdziemy tam jeszcze: sałatkę z koziego sera z grzankami, duszoną karkówkę z musztardą i kaparami, kurczaka nacieranego jałowcem i nadziewanego grzybami, bouillabaisse w stylu tulońskim, aioli, udziec jagnięcy z ziołami prowansalskimi i tartę z pomidorami.

      Czasami opowieści w książce są nieco szokujące, na przykład: rozdział poświęcony ubojowi świń w wiosce jest bardzo sugestywny (choć nie drastyczny). Cóż, to po prostu samo życie, bez upiększeń.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 września 2016 11:33
  • sobota, 17 września 2016
    • Soup au pistou z Prowansji

      Klasyczny przepis na klasyczną prowansalską zupę fasolową, gotowaną na przełomie lata i jesieni, kiedy fasola jest jeszcze miękka i świeża.

      Dodatek pistou (sosu z czosnku i bazylii) wyróżnia tę fasolówkę spośród innych.

      Przepis z książki "Świnia w Prowansji", która akurat czytam

       b_pistou

      Składniki zupy:

      Półlitrowy garnuszek świeżej fasoli typu Jaś

      2 garście zielonej fasoli szparagowej

      (we Francji można bez problemu kupić cieniutką delikatną zieloną fasolkę szparagową, u nas o to trudniej, ale bywa na targach, a Lidl miewa ją w postaci mrożonek)

      1 marchewka

      1 duży ziemniak

      1 cebula

      2 małe cukinie

      Garść makaronu (połamanego spaghetti lub nitki)

      Gałązka świeżego tymianku

      Liść laurowy

      Szczypta ziół prowansalskich, sól, pieprz

      Do dużego szerokiego rondla wlewamy 2 litry wody, lekko solimy i kolejno wrzucamy Jarzyny: fasole Jaś, pokrojoną na kawałki fasolkę szparagową, pokrojone w kostkę: ziemniaki, cukinie, cebule i marchew. Dodajemy gałązkę świeżego tymianku, liść laurowy, a kiedy już zupa się zagotuje dodajemy pieprz i zioła prowansalskie. Gotujemy na wolnym ogniu aż warzywa zmiękną. Wtedy dodajemy makaron i gotujemy aż i on będzie miękki.

       

      I to jest koniec I etapu gotowania zupy. Na tym etapie jest ona smaczną fasolówką, ale dość przeciętną; właściwie to wymagałaby doprawienia, ale nie należy tego robić. Bo teraz nadszedł czas zrobienia pistou i dodania go do zupy.

      Właśnie pistou decyduje o smaku i wyjątkowości tej zupy.

       

      Składniki na pistou

      3 ząbki czosnku

      Szczypta soli

      Garść listków bazylii

      Oliwa extra vergin

      Czosnek grubo siekamy i wraz ze szczyptą soli wrzucamy do moździerza i rozcieramy na gęstą papkę. Dorzucamy listki bazylii i dalej ucieramy. Kiedy masa będzie już w miarę jednolita, zaczynamy dodawać po troszku oliwę, cały czas ucierając. Powstaje nam zielony sos o konsystencji majonezu, który dodajemy do gotowej zupy.

      Czosnek powoduje, że pistou jest bardzo ostre, więc dodając go do zupy należy uważać; lepiej dodać mniej i postawić miseczkę z pistou na stole, żeby każdy mógł doprawić zupę według swego uznania.

       Dodam, że zupa jest gęsta i sycąca.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 17 września 2016 07:08
  • piątek, 16 września 2016
  • środa, 14 września 2016
    • Marchewka Vichy

      Idealny dodatek do mięs – duszona marchewka, chrupiąca, pełna słodyczy, kolorowa

      Marchewka – po1szt na osobę (najlepsze są młode, ale ze starych też będzie pysznie)

      2 łyżki masła

      1 łyżka miodu

      Szczypta soli, szczypta pieprzu

      Półtorej szklanki wody mineralnej

      Listki rozmarynu

       

      Marchewki obieramy, kroimy wzdłuż na pół, i każdą połówkę znów wzdłuż na pół.

      W szerokim rondlu (takim, aby marchewki zmieściły się w całości) rozgrzewamy masło, wrzucamy marchewki, dodajemy miód, szczyptę soli i szczyptę pieprzu. Smażymy ok. 5 minut. Po tym czasie zalewamy marchewki bardzo zimną wodą mineralną. Gotujemy pod przykryciem aż będą al dente.

      Podajemy posypane listkami rozmarynu, polane sosem, który się wytworzył.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 14 września 2016 08:48
  • poniedziałek, 12 września 2016
    • Coq au vin ale mniej klasycznie

       Coq au vin powinien być duszony w czerwonym burgundzie. Ale znalazłam też wersję z różowym winem prowansalskim i to akurat bardzo pasowało mi do przygotowywanego party.

      Zapraszam więc:

      Na 1 osobę bierzemy: po 1 udku kurczaka + po 2 polędwiczki kurczakowe

      5 dag boczku wędzonego

      Kilka szalotek

      Kilka ząbków czosnku

      4-5 świeżych prawdziwków

      2-3 gałązki tymianku

      Ok. 500 ml różowego wina prowansalskiego

      Oliwa

      Pół szklanki śmietanki kremowej 30%

      Sól, pieprz

      Najpierw kawałki kurczaka trzeba zamarynować: natrzeć solą i pieprzem, włożyć do salaterki, przełożyć gałązką tymianku, skropić oliwą i różowym winem. Zafoliować i odstawić do lodówki na co najmniej 12 godzin.

      Na drugi dzień: boczek pokroić w kostkę i przesmażyć do zrumienienia na patelni. Wyjąć boczek, odsączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku.

      Na patelni przesmażyć wyjęte z marynaty kawałki kurczaka z obu stron, przełożyć je do szerokiego rondla, w którym będą się dusić.

      Na patelnię dodać obrane i pokrojone na pół szalotki, ząbki czosnku oraz pokrojone w grubą kostkę grzyby. Przesmażyć, po czym wlać połowę wina. Wymieszać, odrywając wszystko z patelni, co tam przywarło. Całość przelać do rondla z kurczakiem.

      Dodać pozostałe gałązki tymianku, wrzucić boczek, wlać pozostałe wino. Uzupełnić wodą, by mięso było przykryte. Zagotować na dużym ogniu, po czym zmniejszyć płomień i dusić pomaleńku pod przykryciem ok. 2 godzin.

      Wyjąć mięso, sos doprawić śmietanką, ewentualnie przyprawami (sól, pieprz), ale ostrożnie, bo boczek jest słony. Włożyć mięso z powrotem do sosu, podgrzać.

      Gotowe.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Coq au vin ale mniej klasycznie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 września 2016 12:40
  • piątek, 09 września 2016
    • Fasolowa z Doliny Dunajca

      Właśnie jest już za nami coroczne święto fasoli „Piękny Jaś”, obchodzone w Zakliczynie nad Dunajcem. Właściwie to nigdy nie udało mi się tam dotrzeć w dniach tego święta (zawsze jest na początku września), ale przynajmniej jakąś fasolową potrawę co roku wtedy przyrządzam.

      W tym roku zapraszam na „fasolową gospodyń z Doliny Dunajca” – taki przepis znalazłam w swoich notatkach sprzed lat.

      Garnuszek świeżej fasoli Jasiek

      Cebula

      Marchew

      Mała pietruszka

      Kawałek selera (bulwy)

      Spory ziemniak

      Pomidor

      Nieduży kawałek boczku wędzonego

      Łodyżka tymianku

      Szczypior

      Sól, pieprz

      15 dag mięsa mielonego wieprzowo-wołowego

      Łyżka bułki tartej

       

      Młoda fasola nie wymaga moczenia, w związku z czym zalewamy ją wodą i gotujemy do miękkości w osobnym rondelku (lekko solimy, kiedy woda się zagotuje).

      W garnku na zupę przesmażamy na łyżce oleju pokrojony w kostkę boczek oraz pokrojone drobno warzywa (cebulę, marchewkę, pietruszkę, seler). Zalewamy zimną wodą, dodajemy pokrojonego w kostkę ziemniaka, wkładamy gałązkę świeżego tymianku, gotujemy całość do miękkości warzyw. Dokładamy pokrojonego pomidora.

      Przygotowujemy pulpeciki: mięso mielone doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy z bułką tartą i zwilżonymi dłońmi formujemy malutkie pulpeciki. Obsmażamy je na oleju z obu stron. Przekładamy na ręcznik kuchenny, żeby odcedzić z tłuszczu.

      Teraz do garnka z zupą dodajemy fasolę razem z wodą, w której się gotowała oraz pulpeciki. Gotujemy razem jeszcze ok. 15 minut.

      Na talerzach posypujemy zupę szczypiorkiem.

      I smacznego!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 09 września 2016 08:36
  • czwartek, 08 września 2016
  • poniedziałek, 05 września 2016
    • Menu filmowe do „Małego Księcia”

      To już drugie kulinarne podejście do tego filmu. Poprzednie (w czerwcu br) się nie odbyło:(((

      Tym razem się udało.

      Mała dziewczynka, wychowywana na perfekcjonistkę w atmosferze wyścigu szczurów, przez przypadek poznaje starego już Pilota, Małego Księcia, jego kapryśną, ale ukochaną różę, oswaja liska.

      Fabuła filmu szykuje nam trochę niespodzianek w stosunku do znanej opowieści Antoina de Saint-Exupery`ego: król, próżny, bankier stworzyli własny totalitarny świat, w który zaplątał się dorastający Mr Prince. Czy naprawdę zapomniał o Pilocie, Róży i Lisie?

      Przygotowałam, tak jak poprzednio, francuskie menu (z uwagi na autora książki). Ale inne niż poprzednio.

      Ty razem zaczęłam od aperitifu: był to kir – drink z likieru cassis z czarnej porzeczki (1/3) i białego wina (2/3). Kiedy pierwszy raz byłam w Paryżu, jadaliśmy w bistro, gdzie właśnie od kiru zaczynały się obiady.

      Potem była przystawka: sałatka śródziemnomorska z dodatkiem kuskusu – to takie nawiązanie do Sahary, na której rozbił się Pilot, a jak wiadomo, kuchnia francuska ma wiele zapożyczeń marokańsko-tunezyjskich.

      Jeden z moich gości w pewnym momencie mruknął wyraźnie zaskoczony:

      - Słuchaj, dobre to!

      Jako zupę podałam prowansalską cukiniową, której siła tkwi w wielkiej prostocie: cukinia, cebula, wino, przyprawy.

      Danie główne to coq au vin, ale nie w wersji klasycznej, z czerwonym burgundem, lecz marynowane i duszone w prowansalskim winie różowym. Do tego dodatki: fasolka szparagowa (złota wstęga, zielona wstęga, drobna żółta) oraz marchewka vichy.

      I typowe zakończenie francuskiego obiadu: deska serów

      Był to strzał w dziesiątkę! Szalenie się wszystkim podobało i smakowało.

      Sery, które ułożyłam: cheddar, kozi, manchego, camembert, oscypek, kulki twarożku otoczone natką pietruszki, cienkie plastry goudy z oliwką. Do tego winogrona, orzechy i migdały.

      Wystrojowi stołu towarzyszyły róże: na serwetkach, we flakonie, w kartach menu, każdy dostał też zakładkę do książki w kształcie róży (Matras ma takie w ofercie). Kawa była podana w kubeczkach w róże.

      Dodam, że moja bluzeczka też była w róże:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Menu filmowe do „Małego Księcia””
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 września 2016 11:19
  • piątek, 02 września 2016
    • Nowa ramówka kulinarna w TV

      Od września ruszają nowe edycje Masterchef, Top Chef oraz Hell`s Kitchen.

      I tak:

      Niedziele: godz. 20.00 – TVN – Masterchef  (od 4 IX)

      Wtorki: godz. 20.05 – Polsat – Hell`s Kitchen (od 6 IX) - Nowa odsłona  - w tej edycji, prowadzącego, Wojciecha Modesta Amaro,  zastąpi Michał Bryś, szef kuchni w restauracji L'Enfant Terrible.

      Środy: godz. 20.40 – Polsat – Top Chef – Gwiazdy od kuchni (od 7 IX); również nowe oblicze tego programu; spotkają się już nie szefowie kuchni, ale będą to potyczki 13 znanych powszechnie osób, celebrytów,  których łączy jedno - pasja do gotowania i nieprzeciętne umiejętności kulinarne

      Oprócz tego znalazłam jeszcze dwie kulinarne nowości:

      TVP2 – zaczyna cykl: Bake off – ale ciacho; 10 odcinków, emisja w poniedziałki o 21.45

      W każdym z dziesięciu odcinków uczestnicy zmierzą się z trzema zadaniami. Pierwsze to „Autorski wypiek popisowy”. Uczestnicy będą mogli wybrać dowolnie przepis w ramach narzuconego przez jury tematu. Drugie zadanie ma zawierać element zaskoczenia i służyć sprawdzeniu umiejętności technicznych: przepis na wypiek zostanie ujawniony tuż przed startem. W trzeciej konkurencji będzie liczyć się przede wszystkim kreatywność. Pod koniec każdego odcinka jedna z osób zdobędzie tytuł Gwiazdy Wypieków danego tygodnia. Uczestnik, który zrobi najmniejsze wrażenie na sędziach opuści program. Z każdym tygodniem jurorzy będą podnosić poprzeczkę. Finaliści stoczą zacięty i emocjonujący bój o zaszczytny tytuł Króla Wypieków.

       

      TVN startuje z 13-odcinkowym serialem: Na noże – emisje w niedziele, o 21.30, zaraz po Masterchefie.

      Skrót fabuły: Toute Varsovie to elegancka restauracja w samej stolicy. Personel nie nadąża z obsługą gości. Sytuację stara się opanować szef kuchni - Jacek Majchrzak (Wojciech Zieliński). Zupełnie inną postawę prezentuje kucharz z jego zespołu, Darek (Piotr Stramowski). W lokalu pracują również cukiernik Patryk (Piotr Głowacki) oraz sous chef Zuza (Joanna Jarmołowicz). Nad salą czuwa menedżer, Wiola (Weronika Książkiewicz). Wśród gości znajduje się milioner Serafin (Antoni Pawlicki). Jacek znakomicie wypełnia powierzone mu zadanie, kiedy jednak zostaje wezwany na salę, słyszy słowa krytyki oraz polecenie, by zwolnił cały zespół. Mężczyzna odchodzi z Toute Varsovie. Wyprowadza się również z mieszkania Wioli. Jakiś czas później z pracy rezygnują Zuza i Patryk. Tymczasem do Polski przyjeżdża dziadek Jacka, Antoni (Witold Dębicki), który także jest kucharzem. Mężczyzna ma na wnuka ogromny wpływ. Przekonuje go, by otworzył własną restaurację.

       

       

      Mam również w planie zacząć oglądać program „Wysmakowani” w Polsacie, emisje w poniedziałki o godz. 20.00 – to krótkie, 10-minutowe odcinki

      To już kontynuacja programu, ale go nie znałam, a jego opis brzmi ciekawie: prowadząca, Olga Kwiecińska podpowiada, jak łączyć elementy potraw z odpowiednimi przyprawami i umiejętnie doprawiać poszczególne dania. Olga Kwiecińska zajmuje się PR seriali i filmów. Od lat związana z małym ekranem, jest również producentką telewizyjną.

       

      Znalazłam jeszcze powtórkę, która bardzo mnie zainteresowała:

       

      TVP HD – Login: kuchnia – powtórka sezonu 2 startuje od 12 IX, emisje w poniedziałki, o godz. 14.25

      Nie znałam tego programu (cóż, nie jestem telewizyjnym maniakiem), a popatrzcie jak ciekawie brzmi dla blogerów kulinarnych: Autorzy programu sprawdzają umiejętności blogerów kulinarnych, którzy mają za zadanie stworzyć trzy posiłki z dowolnie wybranych produktów. Tuż przed przygotowaniem dań prowadząca, Ada Kozak, zamieni jeden ze składników lub w inny sposób utrudni im zadanie. Uczestnicy muszą wykazać się refleksem i pomysłowością, by błyskawicznie zmienić swoje plany. Miłośników gotowania czekają nie tylko wyzwania w kuchni. Opowiedzą również widzom o swoim życiu prywatnym i pasjach.

       

      Poza tym powtórek jest całe mnóstwo, w każdym niemal z programów, coś kulinarnego się znajdzie. Oferta niemal nie do opanowania!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Nowa ramówka kulinarna w TV”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 02 września 2016 11:17
  • środa, 31 sierpnia 2016
    • Kuroniowa kalafiorowa

       Często wracam do tego przepisu, a właściwie można powiedzieć, że stał się już przepisem rodzinnym. Jest to przepis p. Macieja Kuronia, który moim zdaniem, miał niezwykłą intuicję w łączeniu smaków i często wprowadzał do klasycznych przepisów jakiś nietypowy składnik i był to strzał w dziesiątkę.

      Kiedy szukam przepisu z tradycyjnej kuchni polskiej, to zwykle sięgam właśnie po „Kuchnię Rzeczpospolitej wielu narodów” M. Kuronia, albo po „Encyklopedię sztuki kulinarnej” H. Szymanderskiej.

      Dziś Kuroniowa kalafiorowa - z dodatkiem świeżego ogórka

      Zmieniają się tutaj tylko zioła dodawane do zupy: tym razem miałam gałązki świeżego tymianku

      pół małego kalafiora (ok. 30 dag)

      1 cebula

      pół małego ogórka świeżego

      pół litra bulionu warzywnego (np. z kostki)

      2-3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany 18%

      koperek, tymianek

      sól, pieprz

      łyżeczka cukru

      łyżka masła

      łyżka oleju

       

      Przygotować bulion warzywny.

      Kalafior umyć i podzielić na małe różyczki. Wrzucić do rondla i zalać gorącym bulionem, uzupełnić gorącą wodą i gotować na małym ogniu do miękkości, ok. 30 minut, w miarę potrzeby dolewając gorącej wody.

      W czasie kiedy kalafior się gotuje, pokroić cebulę w piórka. Rozgrzać na patelni olej i masło, wrzucić cebulę, smażyć aż się zeszkli. Wtedy oprószyć ją cukrem, chwilę podsmażyć, aż cukier się rozpuści i troszkę skarmelizuje.

      Ogórek obrać ze skórki, zetrzeć na grubej tarce.

      Dodać do zupy cebulę z patelni i ogórek, dodać śmietanę, wymieszać.

      Doprawić solą, sporą ilością pieprzu, listeczkami świeżego tymianku. Chwilę jeszcze pogotować na małym ogniu.

      Na talerzach posypać zupę posiekanym drobno koperkiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 31 sierpnia 2016 08:31
  • wtorek, 30 sierpnia 2016
    • Sałatka z młodego Jaśka

      Młoda fasolka „Jaś” to wdzięczny produkt w kuchni.

      Znakomicie sprawdza się także w sałatkach

       

      Ok. pół garnuszka fasoli

      (podaję miarę stosowaną na targu; fasolę, bób, itp. zawsze sprzedawało się na półlitrowe emaliowane garnuszki, i nadal tak jest, co jest urocze!)

      1 cebula pokrojona w kosteczkę i przelana wrzątkiem

      2 jajka ugotowane na twardo

      Kilka pomidorków koktajlowych

      Sól, pieprz, majeranek

      2 łyżki majonezu

       

      Młodą fasolę gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie, z dodatkiem majeranku; potrwa to ok. pół godziny.

      Odcedzamy i jeśli Jasiek jest duży, każde ziarno kroimy na pół.

      Dodajemy do salaterki Jaśka, pokrojone w kostkę jajka, pokrojone na pół pomidorki oraz posiekaną cebulę. Doprawiamy przyprawami.

      Dodajemy majonez, mieszamy.

      I smacznego!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 30 sierpnia 2016 08:25
  • poniedziałek, 29 sierpnia 2016
    • Kupowanie grzybów to zawsze jest loteria

      Ot, choćby taki koszyk rydzów; rydze najczęściej są zdrowe, a test czy ogonek jest twardy nie na wiele się zda, bo w ogonek rydza jest cylindryczny, częściowo pusty.

      No, dobrze, kupiłam te rydze (z myślą o zamarynowaniu), i przy czyszczeniu okazało się, że ¾ grzybów niestety było robaczywych! Wyszło to przy odcięciu ogonków.

      Cóż, te kilka sztuk, które zostały, dodałam do sosu.

      Sos zrobiłam z grzybów mieszanych: kurek, czerwonych kozaczków, boczniaków i tych kilku rydzów. Trzeba pamiętać, że rydze mają charakterystyczną, gorzkawą nutę smakową, więc do sosu nie należy ich zbyt wiele dodawać. Są natomiast świetne do marynowania, no i oczywiście, do smażenia (słynne rydze z blachy czy patelni!)

      Na rozgrzaną łyżkę oliwy i łyżkę masła dodałam oczyszczone i pokrojone grzyby, lekko posoliłam i przesmażałam, mieszając, aż puściły sok i po chwili on odparował.

      Wtedy podlałam grzyby niewielką ilością wrzątku, dodałam pokrojoną i półpierścienie cebulę i dusiłam do miękkości, ok 30 minut.

      Doprawiłam pieprzem i 2 łyżkami śmietanki 30%.

      Chwilę jeszcze dusiłam, aż sos ładnie zgęstniał.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 sierpnia 2016 09:47
  • piątek, 26 sierpnia 2016
    • Piątkowa kompozycja obiadowa

      Spodobało mi się układanie bukietów warzyw na piątkowy obiad.

      Dziś kolejna propozycja: z ziemniaków, fasolki szparagowej złota wstęga i czerwonych kozaczków (które akurat królują na targu)

      Na 2 porcje:

      6 małych ziemniaków

      Pół kilograma fasolki złota wstęga

      6 czerwonych kozaczków

      1 mała cebula

      Koperek

      4 pomidorki koktailowe

       

      Ziemniaki i fasolkę gotujemy, każde osobno.

      Kozaczki i cebulę siekamy w kostkę, przesmażamy na łyżce oleju i łyżce masła, podlewamy niewielką ilością wrzącej wody, dusimy ok. 15 minut, doprawiamy solą i pieprzem.

      Układamy na talerzach grzyby, fasolkę i ziemniaki.

      Ziemniaki posypujemy koperkiem i wiórkami masła.

      Fasolkę polewamy stopionym masłem z bułką tartą.

      Dokładamy pomidorki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 26 sierpnia 2016 07:56
  • czwartek, 25 sierpnia 2016
    • W kuchennym rondlu czas na fasolę

      Na targu pojawiła się fasola „Piękny Jaś”, bardzo popularna na południu Polski; świeżutka, miękka, młodziutka, w seledynowym kolorze, najczęściej łuskana jest na oczach kupujących.

      Trzeba się pośpieszyć z zakupami, bo taka będzie tylko przez kilkanaście dni, potem ziarna zasuszą się, stracą delikatność młodości.

      Ta świeża gotuje się błyskawicznie, nie wymaga wstępnego moczenia.

      Z pierwszego w tym roku zakupu zrobiłam zupę:

       

      Ćwierćlitrowy garnuszek młodej fasoli

      Duży ziemniak

      Duża cebula

      Kawałek selera bulwiastego

      Mała marchewka

      3 suszone prawdziwki

      Łyżka makaronu (łazanki lub zacierka)

      Mały kawałek wiejskiej podsuszonej kiełbasy

      Łyżka oliwy, łyżka masła, łyżka mąki

      Sól, pieprz, majeranek, papryka

      Szczypiorek lub koperek

       

      Fasolę zalewamy wodą, kiedy się zagotuje lekko solimy, dodajemy majeranek i gotujemy do miękkości.

      W osobnym rondlu rozgrzewamy oliwę i masło, wrzucamy pokrojoną w półkrążki cebulę, startą na grubej tarce marchew i seler, przesmażamy. Dodajemy pokrojoną w kostkę kiełbasę.

      Oprószamy mąką, przesmażamy, po czym zalewamy wodą. Dodajemy pokrojony ziemniak, prawdziwki oraz makaron. Lekko solimy. Gotujemy do miękkości warzyw.

      Potem dodajemy do zupy ugotowaną fasolę (razem z wodą w której się gotowała).

      Doprawiamy do smaku.

      Na końcu dodajemy posiekaną zieleninę.

      Zupa bardzo zyskuje przy odgrzewaniu.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 sierpnia 2016 09:43

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl