Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • czwartek, 23 sierpnia 2018
  • poniedziałek, 20 sierpnia 2018
    • Święty Jacku z pierogami

      Nie zapominam o dniu świętego Jacka w sierpniu (17-tego) i o pierogach, którymi karmił głodnych. Pamiętam o tym również ze względu na dziadka, ojca mamy, który nosił to imię w rzadkim już dzisiaj, starodawnym brzmieniu: Jacenty (nie znałam go, zmarł wiele lat przed moim urodzeniem).

      Z tych względów robię co roku w ten dzień pierogi. W tym roku siedemnasty sierpnia wypadł w piątek, więc były to pierogi jarskie, z grzybami (mieszanka pieczarek i kurek).

      pierogi św Jacka

      (przepis od lat ten sam, kilka dni temu był na moim blogu).

      A w Krakowie, już szesnasty raz odbył się festiwal pierogów; czasami bywałam na nim, ale tegoroczne upały zniechęcają do podróży.

      W tym roku konkurs był tematyczny: oceniano pierogi ruskie; statuetkę św. Jacka zdobyły pierogi Babci Władzi z Trzciany, zaś nagrodę publiczności, statuetkę św. Kazimierza, zdobyła firma "Pierogowe Fantazje".

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 sierpnia 2018 12:12
  • poniedziałek, 06 sierpnia 2018
    • Ciekawe dlaczego w sklepach nie ma dżemów jabłkowych?

      W końcu, czego, jak czego, ale jabłek to nam w Polsce nie brakuje.

      A jabłka wszyscy w Polsce lubią. Ba! każdy ma swoją ulubioną odmianę!

      I dżemy też wszyscy lubią. Do świeżej chrupiącej bagietki, na grzankę...

      Ale dżemów jabłkowych w sklepach nie ma. Są wszystkie inne: truskawkowe, śliwkowe, wiśniowe, agrestowe, pomarańczowe....

      Czemu nie jabłkowe? Zbyt banalne w smaku? Mało ciekawy kolor? Czy zbyt rozciapana konsystencja?

      Naprawdę nie wiem.

      Ale ja sobie zrobiłam trochę dżemów jabłkowych. Może z uwagi na dodatki (cebulka, ostre przyprawy, jak choćby pieprz) trzeba by je nazwać chutneyem?

      Ale dla mnie to jednak ciągle dżem, z uwagi na zastosowanie. To słodkie, acz z pikantną nutą, smarowidło na chleb.

      dżem jabłkowy

      

      Bawię się tą manufakturą dżemową, bo dostaję ostatnio sporo papierówek, głównie w formie spadów, i znudziły mi się już naleśniki z jabłkami, racuszki z jabłkami i kompoty.

      Nie robię pulpy do szarlotki, bo nie lubię. Nadzienie do szarlotki, którą lubię, jest zawsze ze świeżych jabłek, startych na grubej tarce, i położonych na warstwie ciasta, bez żadnej wstępnej obróbki cieplnej. Żadne rozprażanie czy zasmażanie jabłek.

      Ale wróćmy do dżemów.

      Jabłka obieram, kroję na kawałki, wkładam do rondla, zasypuję cukrem (ilość cukru do smaku, trzeba próbować) i zaczynam podgrzewać na małym ogniu.

      Kroję cebulę na drobniutką kosteczkę, dodaję do jabłek, podlewam niewielką ilością wrzątku.

      Dodaję dodatki typu rodzynki, suszoną żurawinę, pokrojone śliwki, co tam mam akurat pod ręką.

      Doprawiam pieprzem, szczypta cynamonu, szczyptą papryki.

      Smażę, mieszając (!) aż masa zgęstnieje.

      Po czym przekładam do słoiczków twist, zakręcam, obracam denkami w dół i zostawiam do wystygnięcia.

      Naprawdę pyszne!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ciekawe dlaczego w sklepach nie ma dżemów jabłkowych?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 sierpnia 2018 12:05
  • czwartek, 02 sierpnia 2018
    • Są już kozaczki - czas na pierogi

      Ponoć grzybów jest już zatrzęsienie.

      Cóż, ja jako mieszczuch, mogę powiedzieć coś o tym tylko na podstawie tego, co widzę na Burku - naszym tarnowskim targu.

      A widzę teraz przede wszystkim kozaczki, głównie te brązowe, ale i te czerwone już się pojawiły. Są moimi ulubionymi dla letnich dań, mają tę rewelacyjną chrupkość, nawet po obróbce cieplnej. Do pierogów, do zupy, do sosów - nie do zastąpienia!

      Dziś proponuję farsz do pierogów.

      pierogi z kozaczkami

      

      Przepis przywędrował wraz z mamą i babcią ze Świętokrzyskiego.

       

      ok. 5-6 sporych czerwonych kozaczków oczyścić, wrzucić na osolony lekko wrzątek i zblanszować przez ok. 4-5 minut. Odcedzić, przestudzić.

      Przełożyć na dużą deskę i drobno posiekać. Mama i babcia robiły to tasakiem - mieliśmy taki. Dużo było hałasu i stukania, może dlatego, że deski były raczej cienkie.

      Ja robię to na masywnej, grubej desce, a zamiast tasaczka używam do siekania szerokiego ząbkowanego noża do krojenia pieczywa.

      Teraz sporą cebulę drobniutko posiekać, przesmażyć kilka minut na łyżce masła, dodać posiekane grzyby i 1-2 łyżki bułki tartej, żeby farsz był zwarty. Doprawić solą, pieprzem i czosnkiem niedźwiedzim. Zostawić do ostudzenia.

      Ciasto:

      do pół kilograma mąki wsypać sporą szczyptę soli, zalać wrzątkiem 250 ml, wymieszać łyżką, zostawić by nieco przestygła.

      Dodać 5 łyżek oleju i 1 jajko, wyrobić na miękkie, elastyczne ciasto, zostawić na pół godziny, żeby odpoczęło.

      Ciasto rozwałkować i wyciąć krążki, na każdy nakładać farsz, zlepiać, wrzucać na osolony wrzątek  i gotować 2-3 minuty od wypłynięcia.

      Najlepsze są – moim zdaniem – odsmażane, ale świeżo ugotowane też pyszne.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Są już kozaczki - czas na pierogi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 sierpnia 2018 11:34

Kalendarz

Sierpień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl