Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

kuchnia filmowa

  • niedziela, 24 lutego 2019
    • Ciasteczka alfajores

      To bardzo kruche i delikatne ciasteczka argentyńskie, przekładane kajmakiem (dulce de leche), coś w rodzaju naszych markiz.

      Swoją kruchość zawdzięczają mące kukurydzianej.

      I bardzo szybko się je robi.

      ciasteczka alfajores

      

      3/4 szklanki mąki kukurydzianej

      1 szklanka mąki pszennej

      łyżeczka proszku do pieczenia

      1/3 szklanki cukru pudru

      100 g masła

      2 żółtka

      trochę likieru pomarańczowego Cointreau (1-2 łyżki)

      masa kajmakowa (krówkowa) (mała puszka)

      wiórki kokosowe

       

      Najlepiej zrobić ciasto w malakserze: mieszamy obydwie mąki, proszek do pieczenia, pokrojone masło, cukier, likier oraz żółtka.

      Gotowe ciasto wałkujemy na placek grubości 2 mm. Wycinamy okrągłe ciasteczka.

      Pieczemy w 180 st. C przez ok 7 minut, nie rumieniąc ich zbytnio. Mają zostać złote.

      Przekładamy delikatnie z blachy do wystudzenia, uważając, bo są bardzo kruche.

      Po wystudzeniu składamy po dwa, przekładając je masą krówkową, tak aby wystawało trochę masy między brzegami. Obtaczamy brzegi w wiórkach kokosowych.

      Zostawiamy do zastygnięcia.

      Są pyszne!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 lutego 2019 10:18
  • piątek, 22 lutego 2019
    • Sałatka argentyńska

      Bardzo ciekawe połączenie smakowe warzyw i owoców

      sałatka argentyńska

      

      2 pomidory

      2 ogórki

      1 soczyste jabłko

      1 pomarańcza

      kilka plastrów ananasa

      sałata (lodowa lub masłowa)

      sól, pieprz

      2-3 łyżki majonezu

       

      Pomidory i ogórki kroimy w kostkę, lekko solimy.

      Jabłko kroimy w drobną kostkę i skrapiamy sokiem wyciśniętym z połowy pomarańczy, aby nie ściemniało.

      Cząstki z pozostałej połowy pomarańczy kroimy na mniejsze kawałki.

      Plastry ananasa kroimy w kostkę.

      Wszystko mieszamy z majonezem, doprawiamy solą i pieprzem.

      Wykładamy porcje na listkach sałaty.

      Smacznego!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 22 lutego 2019 09:41
  • czwartek, 21 lutego 2019
    • Zapraszam do kuchni argentyńskiej

      Kuchnia argentyńska zdominowała nasze ostatnie spotkanie filmowe; w filmie, który oglądaliśmy (Gdzie mieszka Bóg) wystąpił papież Franciszek, pochodzący z Argentyny, wyszukałam więc garść informacji o potrawach, które lubi najbardziej.

      menu argentyńskie

      I tak: do kawy w trakcie filmu zrobiłam ciasteczka alfajores (rodzaj naszych markizów) przekładanych masą krówkową (dulce de leche). Te ciasteczka, popularne również w Hiszpanii, są wizytówką Argentyny; są wszechobecne i wszędzie można je kupić, a dulce de leche skradło serce Papieża Franciszka

      ciasteczka alfajores

      Jako przystawkę podałam sałatkę argentyńską (bardzo oryginalne zestawienie składników - przepis wkrótce, wart jest tego!) i pieczone pierożki empanadas

      sałatka argentyńska

      Danie główne to bardzo sycąca zupa puchero - rodzaj zupy gulaszowej z wszelkimi fasolkami, ciecierzycą, kukurydzą, batatem.... dużo tam jest składników; zupa codziennie podgrzewana z każdym dniem staje się lepsza. Papież, kiedy jeszcze był kardynałem, sam przyrządzał tę zupę; prosta jest bardzo, tyle tylko, że wymaga trochę czasu

      zupa puchero

      Daniom towarzyszyło argentyńskie czerwone wino wytrawne Malbec

      Na deser: galaretka owocowa z owocami tropikalnymi

      galaretka owocowa

      Planując menu, pomyślałam oczywiście o stekach, ale nie mam doświadczenia w ich smażeniu, a łatwo je zepsuć. Nie odważyłam się, zwłaszcza, że jeden z uczestników był w Argentynie i rozpoznałby od razu wszelką fuszerkę:)

      Wyszukałam też informacje o tym jak jada obecnie papież Franciszek; stołuje się w jadalni Domu św. Marty w Watykanie (jest to rodzaj hotelu dla kardynałów). Jadalnia utrzymana jest w kolorystyce nasyconej zieleni szmaragdowej, stoły są okrągłe, przykryte białymi obrusami. Dania są głównie włoskie, lekkie.

       

      A film - skierowany raczej do młodzieży - potrafi wzruszyć również dorosłych. Przypomina o młodzieńczych ideałach, prawdziwej przyjaźni oraz o tym, że możliwa jest osobowa relacja z Bogiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zapraszam do kuchni argentyńskiej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 lutego 2019 10:11
  • piątek, 04 stycznia 2019
    • Party - Amerykanin w Paryżu

      Świąteczno-noworoczne zabieganie nie za wiele czasu zostawiało na rzeczywistość wirtualną. Czas to nadrobić.

      Najpierw napiszę może o party, które towarzyszyło oglądaniu filmu Bóg nie umarł - światło w ciemności.

      Film był amerykański, dlatego przyszło mi na myśl, że może przygotowałabym menu autorskie, według Amerykanina, Davida Lebovitza, który zamieszkał w Paryżu i cudownie opisuje kulinarne przygody Amerykanina we Francji. Czyli kuchnia francuska, ale według Amerykanina.

      party amerykańskie

      menu amerykańskie

      Na stole położyłam jedwabny bieżnik z napisami i widoczkami Paryża, który tak naprawdę jest szaliczkiem:)

      Jako czekadełko wybrałam ciasteczka piaskowe (sablé) z serem comté - zrobiły furorę, są cudowne i uzależniające!

      ciasteczka sables

       Pierwsze danie to paryska zupa cebulowa 

      zupa cebulowa

      Danie główne to duszony w winie indyk ze śliwkami, kluseczkami i surówką z marchewki

      indyk ze śliwką

      

      Koniecznie muszę dodać tutaj parę słów  o marchewce. Ale najlepiej oddajmy głos Davidowi:

      "Nie da się napisać książki o kuchni francuskiej bez wzmianki o surówce z tartej marchewki. Nie ma w tym kraju chyba nikogo, kto by jej nie lubił. Autorzy francuskich książek kucharskich nawet o niej nie wspominają, wychodząc z założenia, że każdy Francuz ma ją w genach. (..) Poprosiłem kiedyś o wskazówki pewnego Francuza. W odpowiedzi pokazał mi specjalną tarkę do warzyw (...) mouli-Julienne, której nie można dostać nigdzie indziej poza Francją. To poręczne urządzenie trze marchewkę na długie, cienkie i lekko zwijające się wstążeczki, które są znakiem rozpoznawczym tej surówki."

      Nie mam takiej tarki, ale starłam marchewkę na takiej specjalnej zastrugaczce do jarzyn; bardzo się podobała:) i smakowała.

       

      Do tego czerwone wytrawne wino Medoc-Cru Bugeois 2013 i francuska woda mineralna Perier

      wino francuskie

      woda perier

      Do kawy ciasteczka imbirowe i wybór pierniczków

      ciasteczka imbirowe

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Party - Amerykanin w Paryżu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 04 stycznia 2019 11:57
  • poniedziałek, 05 listopada 2018
    • Talerz tapas

      Tapas to świetna rzecz na przyjęcia; małe różności na jeden ząb i właściwie wystarczyłyby na całe party, w towarzystwie kieliszka czerwonego wina.

      Na talerzu tapas, które podałam ostatnio znalazły się: mini kanapeczki z hiszpańskimi wędlinami, kawałki pieczonej polędwiczki, pierożki tortellini i dwa rodzaje sosów do ich maczania, sery hiszpańskie, zarówno twarde jak i białe, twarożkowe, pomidorki, oliwki, korniszony, mini cebulki marynowane, marynowana papryka. No i wybór pieczywa luzem.

      Talerz bardzo się podobał.

      tapas

      

      Do tego czerwone wytrawne wino Rioja - moje ulubione.

      Ale podałam też danie na ciepło: paellę z owocami morza.

      paella

       Wszystko to było bardzo sycące, więc zamiast deseru, na koniec była tylko misa winogron, zielonych i fioletowych. 

      A oglądaliśmy film hiszpański "Ignacio de Loyola" w reż. Paolo Dy, z 2016 roku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Talerz tapas”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 listopada 2018 08:00
  • piątek, 14 września 2018
    • Kanapki żydowskie

      Nasze powakacyjne spotkanie filmowe odbyło się znienacka; okazało się, że jest tylko jeden jedyny dzień, który wszystkim pasuje i w dodatku wypada on za kilka dosłownie dni. Musiałam więc bardzo sprężyć się z przygotowaniem menu i siłą rzeczy jest ono trochę mniej wyszukane niż zwykle.

      Tematyka filmu ("Sprawa Chrystusa" z 2017 roku) zdecydowała o kuchni żydowskiej.

      Niewątpliwym przebojem menu były kanapki żydowskie - podane jako przystawka. Kanapki w ogóle cieszą się zawsze wielkim powodzeniem i myślę, że może powinnam się wyspecjalizować w ich przyrządzaniu:)

      Kanapki żydowskie - tak je nazwałam - to malutkie kromeczki bagietki posmarowane masłem i obłożone tzw. żydowskim kawiorem, tj. pastą z kurzych wątróbek i jajek na twardo, ozdobione kiszonym ogórkiem i pomidorem.

      kanapki żydowskie

      

      Przepis na kawior (według Kuchni żydowskiej Rebeki Wolff, opracowanej przez Barbarę Adamczewską, z moimi lekkimi modyfikacjami - np. nie grillowałam wstępnie wątróbek i nie miksowałam cebuli, bo lubię jak mi chrupie)

      20 dag kurzych wątróbek

      4 jajka na twardo

      1 duża cebula

      1-2 łyżki majonezu

      sól, pieprz

      siekany szczypiorek i koperek

       

      Wątróbki wrzucić do lekko osolonego wrzątku i gotować kilka minut. Odcedzić, wystudzić, po czym zmiksować.

      Cebulę obrać i pokroić w drobniuteńką kosteczkę.

      Jajka zetrzeć na drobnej tarce.

      Połączyć wątróbkę, cebulę i jajka, dodać szczypiorek, koperek, sól, pieprz i majonez. Wymieszać, rozgniatając widelcem, aż powstanie pasta. Oziębić ją w lodówce.

       

      Jako danie główne podałam czulent - jednogarnkowa, bardzo sycąca potrawa z wołowiny, fasoli i kaszy, do której świetnie pasowało czerwone wytrawne wino przywiezione z Kany Galilejskiej.

      czulent

       Do kawy upiekłam szarlotkę - są już szare renety. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kanapki żydowskie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 14 września 2018 09:32
  • wtorek, 10 kwietnia 2018
  • środa, 21 marca 2018
  • wtorek, 16 stycznia 2018
    • Japońska rolada omletowa

      Bardzo dekoracyjna przystawka; nosi nazwę tamagoyaki i jest duża dowolność w dodatkach: groszek z puszki, por, zielona cebulka, liście bazylii, zblanszowane warzywa juliene. Co kto lubi, albo co aktualnie ma się w lodówce

      6 jajek

      sól, pieprz

      łyżeczka sosu sojowego

      garść zielonego groszku

      1-2 łyżki oleju do smażenia

       

      Jajka wbić do miseczki, dokładnie roztrzepać i ubić trzepaczką, dodać sos sojowy, lekko posolić, popieprzyć.
      Rozgrzać olej na patelni teflonowej (bardzo ważne, żeby patelnia miała powłokę, która zapobiega przywieraniu potraw), wlać część masy jajecznej, tyle tylko, żeby przykryła patelnię cieniutką warstwą. Gdy omlet zacznie się ścinać, posypać kilkoma ziarnami groszku i zwijać go w rulonik, pomagając sobie łopatką i palcami, zaczynając od swojej strony do przeciwległego brzegu patelni. Po zwinięciu przesunąć rulon na patelni z powrotem do siebie. Wlać następną porcję masy jajecznej, tak, żeby stykała się z rulonikiem i pokryła resztę patelni cieniutką warstwą, posypać groszkiem. To ważne, żeby masa stykała się z rulonikiem, bo w ten sposób ścinając się, połączy się ona w całość z rulonem. Gdy masa zaczyna się ścinać, znów dalej zwijać w coraz grubszy rulonik, gdy dotrzemy do końca patelni, przesunąć znów do siebie. Powtarzać to zwijanie do wyczerpania się masy jajecznej.
      Przełożyć gotową roladę na deskę, zawinąć ciasno w folię aluminiową i ostudzić. Potem zdjąć folię i kroić rulon na grube plastry, ułożyć dekoracyjnie na talerzach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Japońska rolada omletowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 stycznia 2018 10:19
  • poniedziałek, 15 stycznia 2018
    • Filmowo z kuchnią japońską

       

      menu japońskie

      W czasie pierwszego w tym nowym roku filmowego party oglądaliśmy film Martina Scorsese "Milczenie". To historia dwóch jezuitów, wyruszających w XVII wieku do Japonii, na poszukiwania swojego współbrata i mistrza, o którym dochodziły słuchy, że wyrzekł się wiary. Film świetnie zrealizowany, ale bardzo przejmujący, budzący wiele pytań w widzu, na które, trzeba to uczciwie powiedzieć, nie znamy własnych odpowiedzi.

      film milczenie

      

      Rzecz jasna - przygotowałam kolację japońską.

      Niewiele wiedziałam o tej kuchni; sushi, ramen... Tak, ale nikt tu u nas nie chciał sushi; musiałam poszukać głębiej, czy jest jeszcze coś innego charakterystycznego w tej kuchni, co przypadłoby moim biesiadnikom do gustu.

      Wielką pomocą okazała się książka o kuchni japońskiej, napisana przez Polkę wraz z jej mężem, Japończykiem (jak to dobrze, że kupowałam tę wspaniałą serię kulinarną wydawnictwa Watra, o kuchniach świata!)

      ksiązka o kuchni japonskiej

      I tak powstało japońskie menu.

      Przeczytałam, że zasadą w przyjmowaniu gości jest po pierwsze to, że każdy dostaje własną tacę, i sposób ułożenia dań i naczyń jest ściśle ustalony, a po drugie, że wszystkie dania są podane jednocześnie, ustawione na tej właśnie tacy, i każdy je, na co tam ma ochotę, choć kolejność jedzenia też ponoć nie jest taka dowolna:)

      Udało mi się kupić drewniane tacki, ale nie na tyle duże, żeby wszystkie potrawy na nich się zmieściły. Podawałam więc po europejsku, po jednym daniu.

      Jako przystawka - omlet, ale w postaci rolady, bardzo dekoracyjna rzecz, i bardzo prosta, wbrew pozorom, w przygotowaniu

      omlet japoński

       Potem zupa - ramen (o którym pisałam w poprzednim poście). 

      ramen

      Danie główne to kotlet tonkatsu (schabowy, doprawiony japońskimi przyprawami i pocięty w paski), do tego ryż z imbirem, julien z warzyw i groszek cukrowy oraz miseczka z sosem słodko-kwaśnym

      tonkatsu

       Deser - to serniczek japoński z konfiturą morelową. 

      serniczek japoński

      Wyszło dość egzotycznie, ale bardzo smacznie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Filmowo z kuchnią japońską”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 stycznia 2018 11:03
  • czwartek, 11 stycznia 2018
    • Mój pierwszy ramen

      Dawno już przymierzałam się do tego azjatyckiego rosołu. Wreszcie trafiła się okazja - przygotowywałam menu na party filmowe - kuchnia japońska do filmu M. Scorsese "Milczenie".

      Poczytałam, poszukałam i oto efekt (w wersji japońskiej):

      b_ramen

      4 udka kurczaka (bez kości)

      2 polędwiczki z piersi kurczaka

      2 marchewki

      1 por

      kawałek świeżego imbiru (ok. 2-3 cm)

      grzyby shitake pokrojone w paseczki

      szczypior z cebulką

      1-2 łyżeczki soli

      1-2 łyżeczki oleju sezamowego

      azjatycka marynata do mięs (można kupić gotową)

       

      przyprawa miso (ja miałam w proszku)

      makaron mie - ok. 100 g

      100 g kapusty pekińskiej (miała być bok choy, ale akurat nigdzie nie było)

      po 1 jajku na twardo na każdą porcję

      sos sojowy

       

      Mięso otaczamy marynatą, układamy w rondlu, zostawiamy na ok. pół godziny w lodówce.

      Potem dodajemy marchew i por pokrojone w kawałki (ok. 2 cm), pocięty na plasterki imbir oraz szczypior. Posypujemy solą i skrapiamy olejem sezamowym. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C, pieczemy ok. 40 minut.

      Następnie zalewamy zimną wodą, stawiamy na dużym gazie. Kiedy zagotuje się, zmniejszamy ogień, dodajemy grzyby i gotujemy ok. 1 godziny. Dodajemy przyprawę miso i doprawiamy sosem sojowym.

      Makaron mie gotujemy osobno według przepisu na opakowaniu.

      Kapustę pekińską kroimy na cienkie paseczki i blanszujemy chwilę we wrzątku.

      Do każdej miseczki wkładamy kawałki kurczaka, marchewki i pora, porcję makaronu, zblanszowaną kapustę, szczypior, paski grzybów, połówki jajka i zalewamy wywarem.

      Pyszne!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 stycznia 2018 10:36
  • czwartek, 30 listopada 2017
    • Kulinarne tropy w filmowej "Chacie"

      Najpierw była książka: "Chata" W.P. Younga. Potem pojawił się film.

      chata_ksika_i_film

      Na ogół zarówno ci, co czytali, jak i ci, co oglądali, przeżywali szok.

      Ojciec zamordowanej małej Missy, który nie umie poradzić sobie z przeogromnym smutkiem i wyrzutami sumienia, zostaje zaproszony do starej chaty. O.k. adres chaty zna. Ale kto jest nadawcą? Okazuje się, że Bóg, który używa imienia Tata. Szok!

      Kolejny szok przeżywa na miejscu. Tata czeka na niego w kuchni. I jest nim pulchna, ciepła Murzynka. Ho, ho!

      Będzie się działo!

      Ale tu skupimy się na kuchni i potrawach podawanych w "Chacie". Były niezwykle smaczne.

      Przygotowując menu kolacji, która towarzyszyła oglądaniu filmu, spróbowałam podążyć tropami opisanymi w książce.

      Zaczynamy jak zwykle od filmu, do którego nieodmiennie podawana jest kawa. Do tego koniecznie coś słodkiego.

      "Kiedy Mack zbliżył się do chaty, poczuł zapach babeczek, rogalików albo jakiegoś innego smakołyku. (...) na małym stoliku stała taca pełna kalorycznych wypieków, świeżego masła, dżemów i galaretek.

      - O rany, ale pachnie! - wykrzyknął Mack.                            

      - Bierz się do jedzenia. Ten przepis pożyczyłam od twojej prapraprababci.

      (...) Mack wziął jeszcze ciepłe ciastko i zatopił w nim zęby; rozpływało sie w ustach."

       

      Amerykańskie ciasteczka praprababci? Postanowiłam zrobić najbardziej amerykańskie chyba ciasteczka: chocolat chips cookies, z niebieskimi (koloru nieba) chipsami:

      ciasteczka

      Dania główne były na ciepło, więc żeby biesiadnikom sie nie nudziło czekając, podałam czekadełko: pieczywo z masłem i awanturką z białego sera i sardynek:

      awanturka

      A co podano w chacie na kolację? Poczytajmy:

      "Kolacja, choć prosta, okazała się prawdziwą ucztą. Pieczony drób w pomarańczowo-mangowym sosie. Świeże warzywa przyprawione Bóg wie czym, pieprzne, wonne, pikantne, soczyste. Ryż, jakiego Mack nigdy wcześniej nie próbował, mógłby sam wystarczyć za cały posiłek.

      - Hm, mógłbym dostać trochę tego ryżu?

      - Jasne. Miał być do niego niesamowity japoński sos, ale pewien niezgrabiasz - Tata wskazał skinieniem głowy na Jezusa - uparł się, że go wymiesza.

      - Daj spokój, miałem śliskie ręce. - Jezus udawał, że sie broni. - Cóż więcej mogę powiedzieć?

      - Tata mrugnęła do Macka, podając mu ryż.

      - Trudno tutaj o dobrą pomoc domową.

      Wszyscy się roześmieli."

       

      U mnie podanie kurczaka odpadało, bo wyjątkowo spotkaliśmy się w piątek, więc menu było postne.

      Ale ryż? warzywa? O, jak najbardziej!

      Zrobiłam ryż jaśminowy z sezamem białym i czarnym, do tego glazurowane marchewki baby (dwa rodzaje: jedne pikantne, drugie słodkie) i surówkę z fenkułu z pomarańczą

      ry_i_marchewka

      Kurczaka zastąpiła ryba (filet dorsza atlantyckiego) i mix owoców morza podane na sałacie rzymskiej w towarzystwie szpinaku, z sosem kardynalskim

      ryba_i_owoce_morza

      Teraz trochę się pochwalę:) Dania znikały z talerzy błyskawicznie; padł nawet wniosek formalny, że moglibyśmy już zawsze spotykać sie w piątki, skoro potrawy jarskie są tak pyszne:)

       Na zakończenie podałam misę owoców i serów - klasyk, który nie może się nie udać

      owce_i_ser

      Ponieważ tydzień temu pojawiło się młode wino z tegorocznych zbiorów - bożole nowo - zdecydowałam, że właśnie ono będzie towarzyszyć kolacji. Zwykle kupuję to wino tego samego producenta, takie z kogutem na etykiecie, mogę więc porównać kolejne roczniki. Wydaje mi się, że w tym roku wino było dość ostre, trudno było doszukać się w nim konkretnej owocowej nuty.

      bozole

      Wystrój stołu był niebieski - no wiecie, taki "niebiański" w zamyśle: ciemnoniebieski obrus, serwetki w niebieskie kwiaty, aniołki... Manu wypisałam na kartoniku wyciętym w kształt chaty

      st_do_chatymenu_do_chaty

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 listopada 2017 07:42
  • piątek, 24 listopada 2017
    • Marchewkowa klęska w Masterchefie

      Ta edycja Masterchef obfituje w nieoczekiwane zmiany. Ledwo przełknęliśmy odejście Grażyny Kuroń (wiele osób - także i ja - uważa, że to jednak jej przeciwnik, Matteo, powinien odejść), a tu wycofał sie Lorek, wróciła Grażyna, ona i Matteo znów stanęli na przeciw siebie i znów Grażyna musiała odejść. Czy słusznie?

      Zmierzyli się w konkurencji asiet - czyli trzy dania z jednego głównego składnika. Grażyna wylosowała marchew, Matteo - gruszkę. Gość programu, Matt Preston, skrytykował propozycję Matteo, mówiąc, że nie przedstawił żadnego konkretnego dania. Grażyna zaprezentowała trzy dania o ciekawej, różnorodnej strukturze i fakturze, ładnie podane. Ale to jednak ona musiała odejść.

      asiet_w_masterchef

      Dlaczego? może zadecydował smak, którego widzowie ocenić nie są w stanie?

      Zaraz po programie sprawdziłam w książce, którą niedawno kupiłam - Leksykon smaków Niki Segnit - połączenia smakowe dla marchwi. To świetna książka, która nie tylko podaje proste wyliczanki, co z czym łączyć, ale też krótkie historyjki, przygody autorki z konkretnymi składnikami, krótkie przepisy. W temacie marchwi przeczytamy na przykład:

      Guy Savoy proponuje zupę marchewkową z anyżem gwiazdkowym w formie amuse-bouche. Jest to kombinacja doskonała - anyż gwiazdkowy schlebia świeżemu smakowi marchwi o lekkiej nucie drewnianej, a ta pod jego wpływem rozkwita.

      Szef kuchni John Tovey przyrządza dodatek do dań głównych z 450 g ugotowanej marchwi, utłuczonej z 20 g masła i 1 łyżką pernodu.

      Wydaje się, że przynajmniej 2 dania Grażyny spełniają klasyczne zasady łączenia:

      Tatar z marchewki

      Marchewkę pokrojoną w kostkę, dusimy na patelni z masłem, sokiem z pomarańczy, whisky z imbirem, cukrem, solą papryką. Dusimy do miękkości. Dodajemy ocet balsamiczny. Zdobimy chipsami z marchewek baby, suszonych w piekarniku przez 20 minut w 180 stopniach.

      Surówka z marchewki i jabłka w galaretce

      Sok z marchwi wyciskamy razem z jabłkiem. Zagotowujemy, dodajemy elastan i chłodzimy w płaskim naczyniu. Ringiem wycinamy koła i na to ścieramy białą marchew. Zdobimy natką pietruszki.

       Pewne wątpliwości budzi trzecia propozycja, jako że wykorzystano ser kozi, który, bardzo przecież ostry, mógł zdominować marchew:

      Grillowana gruszka i marchew z palonym kozim serem

      Plastry marchewki i plastry gruszki grillujemy. Z soku z pomarańczy, wina, octu, oliwy sporządzamy sos, blendujemy. Smarujemy owoce i warzywa. Na to kładziemy plaster koziego sera przypalonego palnikiem. Zdobimy natką pietruszki.

      Przyznam się, że kiedy padło hasło: marchew - ja pomyślałam od razu o cieście marchewkowym, surówce z marchwi i jabłka oraz o glazurowanych marchewkach Vichy - pewnie banalne, ale to jednak klasyka:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 24 listopada 2017 08:14
  • wtorek, 19 września 2017
  • czwartek, 13 lipca 2017
    • Kanapka z Amsterdamu

      Telewizyjna "kuchnia plus" zaczęła w tym tygodniu emisję kanadyjskiego serialu dokumentalnego z 2015 roku: "Foodie w wielkim mieście" (oryginalny tytuł to: the foodie list).  Opis brzmi zachęcająco:

       "(serial) prezentuje międzynarodową listę posiłków, których każdy smakosz powinien kiedyś skosztować. Widzowie poznają największe na świecie miasta od zupełnie innej strony - odkryją przepisy i dobrze skrywane tajemnice mieszkańców prezentowanych miejsc. Wspólnie z prowadzącymi wyruszą w kulinarną podróż dookoła świata."

      Pierwszy odcinek poświęcony był smakołykom Amsterdamu; pierwsze, co sobie musiałam natychmiast zrobić po obejrzeniu, to kanapka z jajecznicą. Niby nic takiego, ale jakie to pyszne!

      b_jajecznica_na_kanapce

      Lubię bardzo jajecznicę (który Polak nie lubi!), ale nie jadłam jej nigdy na kanapce. A warto!

      Warto też nagrywać program i potem spokojnie przyjrzeć się poszczególnym daniom i ewentualnie zanotować przepis (bardzo dokładnie pokazane jest przyrządzenie potrawy przez mistrzów) i gdzie go podano. I masz już kulinarny przewodnik po mieście.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Kanapka z Amsterdamu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 lipca 2017 11:46

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl