Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

kuchnia filmowa

  • wtorek, 10 kwietnia 2018
  • środa, 21 marca 2018
  • wtorek, 16 stycznia 2018
    • Japońska rolada omletowa

      Bardzo dekoracyjna przystawka; nosi nazwę tamagoyaki i jest duża dowolność w dodatkach: groszek z puszki, por, zielona cebulka, liście bazylii, zblanszowane warzywa juliene. Co kto lubi, albo co aktualnie ma się w lodówce

      6 jajek

      sól, pieprz

      łyżeczka sosu sojowego

      garść zielonego groszku

      1-2 łyżki oleju do smażenia

       

      Jajka wbić do miseczki, dokładnie roztrzepać i ubić trzepaczką, dodać sos sojowy, lekko posolić, popieprzyć.
      Rozgrzać olej na patelni teflonowej (bardzo ważne, żeby patelnia miała powłokę, która zapobiega przywieraniu potraw), wlać część masy jajecznej, tyle tylko, żeby przykryła patelnię cieniutką warstwą. Gdy omlet zacznie się ścinać, posypać kilkoma ziarnami groszku i zwijać go w rulonik, pomagając sobie łopatką i palcami, zaczynając od swojej strony do przeciwległego brzegu patelni. Po zwinięciu przesunąć rulon na patelni z powrotem do siebie. Wlać następną porcję masy jajecznej, tak, żeby stykała się z rulonikiem i pokryła resztę patelni cieniutką warstwą, posypać groszkiem. To ważne, żeby masa stykała się z rulonikiem, bo w ten sposób ścinając się, połączy się ona w całość z rulonem. Gdy masa zaczyna się ścinać, znów dalej zwijać w coraz grubszy rulonik, gdy dotrzemy do końca patelni, przesunąć znów do siebie. Powtarzać to zwijanie do wyczerpania się masy jajecznej.
      Przełożyć gotową roladę na deskę, zawinąć ciasno w folię aluminiową i ostudzić. Potem zdjąć folię i kroić rulon na grube plastry, ułożyć dekoracyjnie na talerzach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Japońska rolada omletowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 stycznia 2018 10:19
  • poniedziałek, 15 stycznia 2018
    • Filmowo z kuchnią japońską

       

      menu japońskie

      W czasie pierwszego w tym nowym roku filmowego party oglądaliśmy film Martina Scorsese "Milczenie". To historia dwóch jezuitów, wyruszających w XVII wieku do Japonii, na poszukiwania swojego współbrata i mistrza, o którym dochodziły słuchy, że wyrzekł się wiary. Film świetnie zrealizowany, ale bardzo przejmujący, budzący wiele pytań w widzu, na które, trzeba to uczciwie powiedzieć, nie znamy własnych odpowiedzi.

      film milczenie

      

      Rzecz jasna - przygotowałam kolację japońską.

      Niewiele wiedziałam o tej kuchni; sushi, ramen... Tak, ale nikt tu u nas nie chciał sushi; musiałam poszukać głębiej, czy jest jeszcze coś innego charakterystycznego w tej kuchni, co przypadłoby moim biesiadnikom do gustu.

      Wielką pomocą okazała się książka o kuchni japońskiej, napisana przez Polkę wraz z jej mężem, Japończykiem (jak to dobrze, że kupowałam tę wspaniałą serię kulinarną wydawnictwa Watra, o kuchniach świata!)

      ksiązka o kuchni japonskiej

      I tak powstało japońskie menu.

      Przeczytałam, że zasadą w przyjmowaniu gości jest po pierwsze to, że każdy dostaje własną tacę, i sposób ułożenia dań i naczyń jest ściśle ustalony, a po drugie, że wszystkie dania są podane jednocześnie, ustawione na tej właśnie tacy, i każdy je, na co tam ma ochotę, choć kolejność jedzenia też ponoć nie jest taka dowolna:)

      Udało mi się kupić drewniane tacki, ale nie na tyle duże, żeby wszystkie potrawy na nich się zmieściły. Podawałam więc po europejsku, po jednym daniu.

      Jako przystawka - omlet, ale w postaci rolady, bardzo dekoracyjna rzecz, i bardzo prosta, wbrew pozorom, w przygotowaniu

      omlet japoński

       Potem zupa - ramen (o którym pisałam w poprzednim poście). 

      ramen

      Danie główne to kotlet tonkatsu (schabowy, doprawiony japońskimi przyprawami i pocięty w paski), do tego ryż z imbirem, julien z warzyw i groszek cukrowy oraz miseczka z sosem słodko-kwaśnym

      tonkatsu

       Deser - to serniczek japoński z konfiturą morelową. 

      serniczek japoński

      Wyszło dość egzotycznie, ale bardzo smacznie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Filmowo z kuchnią japońską”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 stycznia 2018 11:03
  • czwartek, 11 stycznia 2018
    • Mój pierwszy ramen

      Dawno już przymierzałam się do tego azjatyckiego rosołu. Wreszcie trafiła się okazja - przygotowywałam menu na party filmowe - kuchnia japońska do filmu M. Scorsese "Milczenie".

      Poczytałam, poszukałam i oto efekt (w wersji japońskiej):

      b_ramen

      4 udka kurczaka (bez kości)

      2 polędwiczki z piersi kurczaka

      2 marchewki

      1 por

      kawałek świeżego imbiru (ok. 2-3 cm)

      grzyby shitake pokrojone w paseczki

      szczypior z cebulką

      1-2 łyżeczki soli

      1-2 łyżeczki oleju sezamowego

      azjatycka marynata do mięs (można kupić gotową)

       

      przyprawa miso (ja miałam w proszku)

      makaron mie - ok. 100 g

      100 g kapusty pekińskiej (miała być bok choy, ale akurat nigdzie nie było)

      po 1 jajku na twardo na każdą porcję

      sos sojowy

       

      Mięso otaczamy marynatą, układamy w rondlu, zostawiamy na ok. pół godziny w lodówce.

      Potem dodajemy marchew i por pokrojone w kawałki (ok. 2 cm), pocięty na plasterki imbir oraz szczypior. Posypujemy solą i skrapiamy olejem sezamowym. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C, pieczemy ok. 40 minut.

      Następnie zalewamy zimną wodą, stawiamy na dużym gazie. Kiedy zagotuje się, zmniejszamy ogień, dodajemy grzyby i gotujemy ok. 1 godziny. Dodajemy przyprawę miso i doprawiamy sosem sojowym.

      Makaron mie gotujemy osobno według przepisu na opakowaniu.

      Kapustę pekińską kroimy na cienkie paseczki i blanszujemy chwilę we wrzątku.

      Do każdej miseczki wkładamy kawałki kurczaka, marchewki i pora, porcję makaronu, zblanszowaną kapustę, szczypior, paski grzybów, połówki jajka i zalewamy wywarem.

      Pyszne!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 stycznia 2018 10:36
  • czwartek, 30 listopada 2017
    • Kulinarne tropy w filmowej "Chacie"

      Najpierw była książka: "Chata" W.P. Younga. Potem pojawił się film.

      chata_ksika_i_film

      Na ogół zarówno ci, co czytali, jak i ci, co oglądali, przeżywali szok.

      Ojciec zamordowanej małej Missy, który nie umie poradzić sobie z przeogromnym smutkiem i wyrzutami sumienia, zostaje zaproszony do starej chaty. O.k. adres chaty zna. Ale kto jest nadawcą? Okazuje się, że Bóg, który używa imienia Tata. Szok!

      Kolejny szok przeżywa na miejscu. Tata czeka na niego w kuchni. I jest nim pulchna, ciepła Murzynka. Ho, ho!

      Będzie się działo!

      Ale tu skupimy się na kuchni i potrawach podawanych w "Chacie". Były niezwykle smaczne.

      Przygotowując menu kolacji, która towarzyszyła oglądaniu filmu, spróbowałam podążyć tropami opisanymi w książce.

      Zaczynamy jak zwykle od filmu, do którego nieodmiennie podawana jest kawa. Do tego koniecznie coś słodkiego.

      "Kiedy Mack zbliżył się do chaty, poczuł zapach babeczek, rogalików albo jakiegoś innego smakołyku. (...) na małym stoliku stała taca pełna kalorycznych wypieków, świeżego masła, dżemów i galaretek.

      - O rany, ale pachnie! - wykrzyknął Mack.                            

      - Bierz się do jedzenia. Ten przepis pożyczyłam od twojej prapraprababci.

      (...) Mack wziął jeszcze ciepłe ciastko i zatopił w nim zęby; rozpływało sie w ustach."

       

      Amerykańskie ciasteczka praprababci? Postanowiłam zrobić najbardziej amerykańskie chyba ciasteczka: chocolat chips cookies, z niebieskimi (koloru nieba) chipsami:

      ciasteczka

      Dania główne były na ciepło, więc żeby biesiadnikom sie nie nudziło czekając, podałam czekadełko: pieczywo z masłem i awanturką z białego sera i sardynek:

      awanturka

      A co podano w chacie na kolację? Poczytajmy:

      "Kolacja, choć prosta, okazała się prawdziwą ucztą. Pieczony drób w pomarańczowo-mangowym sosie. Świeże warzywa przyprawione Bóg wie czym, pieprzne, wonne, pikantne, soczyste. Ryż, jakiego Mack nigdy wcześniej nie próbował, mógłby sam wystarczyć za cały posiłek.

      - Hm, mógłbym dostać trochę tego ryżu?

      - Jasne. Miał być do niego niesamowity japoński sos, ale pewien niezgrabiasz - Tata wskazał skinieniem głowy na Jezusa - uparł się, że go wymiesza.

      - Daj spokój, miałem śliskie ręce. - Jezus udawał, że sie broni. - Cóż więcej mogę powiedzieć?

      - Tata mrugnęła do Macka, podając mu ryż.

      - Trudno tutaj o dobrą pomoc domową.

      Wszyscy się roześmieli."

       

      U mnie podanie kurczaka odpadało, bo wyjątkowo spotkaliśmy się w piątek, więc menu było postne.

      Ale ryż? warzywa? O, jak najbardziej!

      Zrobiłam ryż jaśminowy z sezamem białym i czarnym, do tego glazurowane marchewki baby (dwa rodzaje: jedne pikantne, drugie słodkie) i surówkę z fenkułu z pomarańczą

      ry_i_marchewka

      Kurczaka zastąpiła ryba (filet dorsza atlantyckiego) i mix owoców morza podane na sałacie rzymskiej w towarzystwie szpinaku, z sosem kardynalskim

      ryba_i_owoce_morza

      Teraz trochę się pochwalę:) Dania znikały z talerzy błyskawicznie; padł nawet wniosek formalny, że moglibyśmy już zawsze spotykać sie w piątki, skoro potrawy jarskie są tak pyszne:)

       Na zakończenie podałam misę owoców i serów - klasyk, który nie może się nie udać

      owce_i_ser

      Ponieważ tydzień temu pojawiło się młode wino z tegorocznych zbiorów - bożole nowo - zdecydowałam, że właśnie ono będzie towarzyszyć kolacji. Zwykle kupuję to wino tego samego producenta, takie z kogutem na etykiecie, mogę więc porównać kolejne roczniki. Wydaje mi się, że w tym roku wino było dość ostre, trudno było doszukać się w nim konkretnej owocowej nuty.

      bozole

      Wystrój stołu był niebieski - no wiecie, taki "niebiański" w zamyśle: ciemnoniebieski obrus, serwetki w niebieskie kwiaty, aniołki... Manu wypisałam na kartoniku wyciętym w kształt chaty

      st_do_chatymenu_do_chaty

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 listopada 2017 07:42
  • piątek, 24 listopada 2017
    • Marchewkowa klęska w Masterchefie

      Ta edycja Masterchef obfituje w nieoczekiwane zmiany. Ledwo przełknęliśmy odejście Grażyny Kuroń (wiele osób - także i ja - uważa, że to jednak jej przeciwnik, Matteo, powinien odejść), a tu wycofał sie Lorek, wróciła Grażyna, ona i Matteo znów stanęli na przeciw siebie i znów Grażyna musiała odejść. Czy słusznie?

      Zmierzyli się w konkurencji asiet - czyli trzy dania z jednego głównego składnika. Grażyna wylosowała marchew, Matteo - gruszkę. Gość programu, Matt Preston, skrytykował propozycję Matteo, mówiąc, że nie przedstawił żadnego konkretnego dania. Grażyna zaprezentowała trzy dania o ciekawej, różnorodnej strukturze i fakturze, ładnie podane. Ale to jednak ona musiała odejść.

      asiet_w_masterchef

      Dlaczego? może zadecydował smak, którego widzowie ocenić nie są w stanie?

      Zaraz po programie sprawdziłam w książce, którą niedawno kupiłam - Leksykon smaków Niki Segnit - połączenia smakowe dla marchwi. To świetna książka, która nie tylko podaje proste wyliczanki, co z czym łączyć, ale też krótkie historyjki, przygody autorki z konkretnymi składnikami, krótkie przepisy. W temacie marchwi przeczytamy na przykład:

      Guy Savoy proponuje zupę marchewkową z anyżem gwiazdkowym w formie amuse-bouche. Jest to kombinacja doskonała - anyż gwiazdkowy schlebia świeżemu smakowi marchwi o lekkiej nucie drewnianej, a ta pod jego wpływem rozkwita.

      Szef kuchni John Tovey przyrządza dodatek do dań głównych z 450 g ugotowanej marchwi, utłuczonej z 20 g masła i 1 łyżką pernodu.

      Wydaje się, że przynajmniej 2 dania Grażyny spełniają klasyczne zasady łączenia:

      Tatar z marchewki

      Marchewkę pokrojoną w kostkę, dusimy na patelni z masłem, sokiem z pomarańczy, whisky z imbirem, cukrem, solą papryką. Dusimy do miękkości. Dodajemy ocet balsamiczny. Zdobimy chipsami z marchewek baby, suszonych w piekarniku przez 20 minut w 180 stopniach.

      Surówka z marchewki i jabłka w galaretce

      Sok z marchwi wyciskamy razem z jabłkiem. Zagotowujemy, dodajemy elastan i chłodzimy w płaskim naczyniu. Ringiem wycinamy koła i na to ścieramy białą marchew. Zdobimy natką pietruszki.

       Pewne wątpliwości budzi trzecia propozycja, jako że wykorzystano ser kozi, który, bardzo przecież ostry, mógł zdominować marchew:

      Grillowana gruszka i marchew z palonym kozim serem

      Plastry marchewki i plastry gruszki grillujemy. Z soku z pomarańczy, wina, octu, oliwy sporządzamy sos, blendujemy. Smarujemy owoce i warzywa. Na to kładziemy plaster koziego sera przypalonego palnikiem. Zdobimy natką pietruszki.

      Przyznam się, że kiedy padło hasło: marchew - ja pomyślałam od razu o cieście marchewkowym, surówce z marchwi i jabłka oraz o glazurowanych marchewkach Vichy - pewnie banalne, ale to jednak klasyka:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 24 listopada 2017 08:14
  • wtorek, 19 września 2017
  • czwartek, 13 lipca 2017
    • Kanapka z Amsterdamu

      Telewizyjna "kuchnia plus" zaczęła w tym tygodniu emisję kanadyjskiego serialu dokumentalnego z 2015 roku: "Foodie w wielkim mieście" (oryginalny tytuł to: the foodie list).  Opis brzmi zachęcająco:

       "(serial) prezentuje międzynarodową listę posiłków, których każdy smakosz powinien kiedyś skosztować. Widzowie poznają największe na świecie miasta od zupełnie innej strony - odkryją przepisy i dobrze skrywane tajemnice mieszkańców prezentowanych miejsc. Wspólnie z prowadzącymi wyruszą w kulinarną podróż dookoła świata."

      Pierwszy odcinek poświęcony był smakołykom Amsterdamu; pierwsze, co sobie musiałam natychmiast zrobić po obejrzeniu, to kanapka z jajecznicą. Niby nic takiego, ale jakie to pyszne!

      b_jajecznica_na_kanapce

      Lubię bardzo jajecznicę (który Polak nie lubi!), ale nie jadłam jej nigdy na kanapce. A warto!

      Warto też nagrywać program i potem spokojnie przyjrzeć się poszczególnym daniom i ewentualnie zanotować przepis (bardzo dokładnie pokazane jest przyrządzenie potrawy przez mistrzów) i gdzie go podano. I masz już kulinarny przewodnik po mieście.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Kanapka z Amsterdamu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 lipca 2017 11:46
  • czwartek, 22 czerwca 2017
    • Filmowe kanapki

      Znacie może polską kryminalną komedię "Skradziona kolekcja"? Akurat parę dni temu była powtórka w telewizji.

      Jest świetny!

      Osadzony w realiach PRL-u, pełen absurdalnych sytuacji, które w pełni zrozumie chyba tylko ten, który żył w tamtych czasach.

      Znakomita obsada aktorska.

      Nakręcony na motywach powieści Joanny Chmielewskiej "Upiorny legat", choć prawdę powiedziawszy z książką Chmielewskiej film ma chyba tylko jeden punkt wspólny: znaczki.

      W filmie jest taka scena, kiedy Joanna i Janka podają w czasie brydża kolację, i są to kanapki. Wielkie tace kanapek, na które mężczyźni rzucają się jak wygłodzone wilki. Kto pierwszy, ten lepszy.

      Tak, przyjęcia PRL-owe to był czas kanapek!

      Sentymentalny powrót: kromki weki (dziś bagietki), posmarowane masłem, obłożone szynką, plasterkami wiejskiej kiełbasy, plastrem ogórka, pomidora, jajka na twardo, pasty twarogowo-bryndzowej z dodatkiem keczupu, posypane tartym żółtym serem. Ozdobione zieloną sałatą.

      Ależ to smakuje!

      Zapraszam!

      kanapki_na_tacy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Filmowe kanapki”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 czerwca 2017 09:19
  • wtorek, 06 czerwca 2017
  • środa, 31 maja 2017
    • Party filmowe - "Jabłka Adama"

      Zapraszam na kilka migawek z przyjęcia, które towarzyszyło filmowi "Jabłka Adama". Jest to film z 2005 roku, duńsko-niemiecki, w reżyserii Andersa Thomasa Jensena. Film kandydował do Oskara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego; w Polsce został laureatem publiczności warszawskiego międzynarodowego festiwalu filmowego w 2005 roku.

      Neofaszysta Adam po wyjściu z więzienia zostaje w ramach programu resocjalizacyjnego wysłany na małą, wiejską plebanię. Na miejscu wita go nieco dziwaczny pastor Ivan. Metody resocjalizacji są tu bardzo niekonwencjonalne: przybywający sam ma wyznaczyć cel swojego pobytu, coś, do czego mógłby dążyć. Adam, który wcale nie chce tu być, rzuca przypadkową myśl, że mógłby upiec ciasto z jabłek rosnących na przykościelnej jabłonce.

      Ot, niby nic takiego, głupi cel. Ale, jak się pewnie domyślacie, nic nie będzie tu proste....

      b_st_menu_jabka_adama

      b_menu_jabka_adama

      Do kawy nie mogło zabraknąć szarlotki, takiej jak w filmie, a więc upieczonej w kształcie tartaletki.

      b_szarlotki_tartaletki

      Zdecydowałam się na menu kuchni niemieckiej.

      Jako przystawkę podałam galaretkę alpejską, z siekanej gotowanej wołowiny

      b_galaretki_alpejskie

      Zupa to bawarski rosół z kluską z kaszy manny

      b_ros_z_klusk_grussnockerl

      Jako danie główne była pieczona karkówka (z przepisu mistrzów zakonu krzyżackiego), z kluseczkami spaetzle i zasmażaną kiszoną kapustą.

      Do tego cydr jabłkowy.

      b_piecze_krzyacka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Party filmowe - "Jabłka Adama"”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 31 maja 2017 09:33
  • wtorek, 25 kwietnia 2017
    • Hiszpański film - hiszpańskie menu

      Kwietniowa, kapryśna pogoda nie zachęcała do spacerów. Był to za to dobry czas na film w domowym zaciszu. A w dodatku dopisały bazie i pyszniły się te urocze białe kotki na stole.

                      Zaproponowany film, który oglądaliśmy, był produkcji hiszpańskiej, dlatego też menu było hiszpańskie.

      menu na party

      Najpierw tapas: podałam pinchos morunos - szaszłyki z polędwiczek wieprzowych, tortille z warzywami i kanapki z jamon serrano

      tapas

      Później sztandarową klasyczną fasolową fabadę asturiana

      fabada

      A jako danie główne - escudellę - kataloński zestaw mięs w rosole

      escudella

       Wino - to oczywiście rioja - moje ulubione hiszpańskie wino - niezawodne w smaku! 

      rioja

       Do kawy były meringues - bezy z dodatkiem ziarenek kawy 

      bezy meringues

       A film, który oglądaliśmy to "Ostatni szczyt" w reżyserii Juana Cotelo. 

      film ostatni szczyt

       Impulsem do nakręcenia filmu dla reżysera było spotkanie z pewnym sympatycznym, pełnym zapału, dowcipnym młodym księdzem. „Na pewno jeszcze się spotkamy” – pomyślał reżyser po krótkiej rozmowie z nim. Niestety, 12 dni później kapłan już nie żył...

      „Jeśli dziś publicznie ukrzyżuję księdza, czekają mnie sukcesy i nagrody. Jeśli księdza pochwalę, to mnie ukrzyżują!” – tymi słowami Cotelo rozpoczyna Ostatni szczyt, jedną z najlepszych filmowych opowieści o kapłaństwie, jaką widziało kino.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 kwietnia 2017 11:35
  • niedziela, 05 marca 2017
    • Włoska kuchnia Sophii Loren

      Kolejne, filmowe spotkanie i kolejny już raz kuchnia włoska (film, który oglądamy to włoska komedia "Jak Bóg da" w reżyserii Edoardo Maria Falcone)

      Nie bardzo miałam pomysł, co podać, bo kuchnia włoska była już u mnie tyle razy...

      Przypomniałam sobie o kupionej niedawno książce aktorki Sophii Loren "W kuchni z miłością" i stamtąd wzięłam przepisy.

      v_film_jak_Bg_dav_menu_spotkania

      Jako przekąskę podałam deskę serów i wędlin z dodatkiem pieczywa

      v_deska_serw_i_wdlin

      Zupa neapolitańska, porowo-serowa

      zupa_neapolitaska1

      Główne danie to rolada z piersi indyka nadziewana cielęciną z dodatkiem duszonej marchwi i brokuła

      v_rolada_z_indyka_z_cielcin_i_jarzynami1

      Na deser podałam lody z sałatką z kiwi i łyk benedyktynki

       v_deser_lody_i_kiwi

      v_benedyktynka

      A przy oglądaniu filmu, do kawy były pączki - jako że właśnie były ostatki

       v_pczki_do_kawy

      Jeszcze krótko o filmie (z portalu filmweb): "Tommaso to ceniony rzymski kardiochirurg. I ateista. Wraz z żoną Carlą i dwójką dorosłych już dzieci tworzą modelową, nowoczesną, mieszczańską rodzinę. Przynajmniej tak im się wydaje. Gdy ich syn zapowiada, że ma rodzinie coś ważnego do powiedzenia, ojciec jest przekonany, iż jego latorośl ma zamiar wyznać im, że jest gejem. Programowo brzydzący się dyskryminacją Tommaso jest dumny, że nadarza się okazja, by udowodnić sobie i całemu światu, jak otwartym i tolerancyjnym jest człowiekiem. W końcu przychodzi dzień "coming outu" i Andrea wyznaje: "Postanowiłem zostać... księdzem". I się zaczyna!!! .....

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Włoska kuchnia Sophii Loren”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 marca 2017 10:48
  • poniedziałek, 13 lutego 2017

Kalendarz

Sierpień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl