Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

rodzinna księga przepisów

  • wtorek, 15 maja 2018
    • Bigos prałacki

      Dawno już czekał, zaznaczony (w książce H. Dębskiego Bukiet z warzyw), ten przepis, by go wypróbować. I przyszedł jego czas.

      Jest świetny, bardzo sycący, w sam raz na chłodniejsze dni, które teraz mamy.

      bigos_praacki

      50 dag kapusty kiszonej

      10 dag kiełbasy

      10 dag boczku wędzonego

      cebula

      10 dag fasolki perłowej

      kilka grzybów suszonych

      2 łyżki koncentratu pomidorowego

      łyżka mąki

      łyżka oleju i łyżka masła

      sól, pieprz, majeranek, czosnek granulowany i niedźwiedzi, szczypta cukru

       

      Fasolę namoczyć na kilka godzin. Następnie ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.

      Kapustę lekko odcisnąć, pokrajać, zalać małą ilością wrzącej wody, dodać namoczone i pokrojone w paski grzyby oraz pokrojony boczek. Gotować pod przykryciem do miękkości.

      Cebulę obrać, pokroić w kostkę, podsmażyć na oleju i maśle, dodając pokrojoną kiełbasę, dodać mąkę i chwilę jeszcze podsmażyć.

      Do kapusty dodać koncentrat pomidorowy i przyprawy, połączyć z fasolą oraz cebulą i kiełbasą. Zagotować wszystko razem, ewentualnie doprawić i zostawić na jakieś pół godziny, by smaki się wymieszały.

      Bardzo dobry jest do odgrzewania, jak to bigos, zawsze na tym zyskuje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Bigos prałacki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 maja 2018 10:28
  • piątek, 04 maja 2018
    • Rolada różana

      Przyznam, że zapomniałam o tym przepisie. Znalazłam go, kiedy przeglądałam stary zeszyt, szukając jakiegoś prostego, szybkiego ciasta.

      I to jest to! rolada biszkoptowa przełożona marmoladą.

      Nie miałam marmolady, ale był jeszcze ostatni słoiczek konfitury z płatków róży, którą robiłam w ubiegłym roku.

      Zapraszam!

      rolada_rana

      5 jajek całych

      2 białka

      15 dag cukru

      10 dag mąki

      1 łyżka octu

      słoiczek (ok. 200 g) konfitury różanej

       

      Żółtka ucieramy z cukrem na pulchną masę, dodając na końcu ucierania ocet.

      Białka (7 szt) ubijamy na sztywną pianę, dodajemy do utartych żółtek, dodajemy mąkę i wszystko lekko ale dokładnie mieszamy.

      Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C.

      Dużą blachę piekarnikową wykładamy pergaminem, wykładamy ciasto.

      Pieczemy ok. 15 minut.

      Ciasto wyjmujemy z pieca i od razu zwijamy, dopóki jest ciepłe.

      Kiedy lekko wystygnie, rozwijamy, nakładamy konfiturę i ponownie zwijamy.

      Obciążamy deseczką i zostawiamy aż ostygnie.

       

      Zamiast konfitury można przełożyć roladę dowolną masą lub bitą śmietaną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 04 maja 2018 11:32
  • poniedziałek, 23 kwietnia 2018
    • Domowy majonez - robicie?

      Ja - przyznam się - że rzadko robię sama majonez. Umiem go zrobić, ale zdarza się, że zwarzy mi się i nigdy nie jestem pewna, czy wyjdzie. Poza tym za rzadko go robię, żeby wypracować sobie dodatki i odpowiadający mi smak.

      Temat wrócił, kiedy w ostatnim odcinku Top Chefa uczestnicy mieli zrobić właśnie majonez. I okazało się, że nawet dla profesjonalnych kucharzy, którzy jak twierdzili, codziennie go robią, było to zadanie przerastające ich siły.

      Zaraz po obejrzeniu odcinka (na drugi dzień) wzięłam się do dzieła. Oto moja łyżeczka domowego majonezu:

      domowy_majonez

      Wyszło od razu.

      Ale kiedy za parę dni postanowiłam zrobić sobie większą ilość - poniosłam klęskę. Już miałam cały słoiczek świetnego, gęstego majonezu, kiedy chlapnęłam zbyt wiele oleju na raz - i klapa! zwarzył się!

      Moja metoda jest taka: zaczynam od zmiksowania 1 żółtka z szczyptą soli, szczyptą musztardy i octu i dopiero kiedy powstanie gęsta emulsja, dodaję po troszeczku olej. Cierpliwość nie jest moją zaletą i zwykle w pewnym momencie pokusa dodania troszkę więcej oleju okazuje się nie do odparcia!

      A przecież wiem o mechanizmie tworzenia go sporo; swego czasu zaczytywałam się w książce Russa Parsonsa Frytka doskonała i inne sekrety kuchni (Wydawnictwo Twój Styl, Warszawa 2005). Bardzo polecam tę książkę.

      Ale majonez jednak kupuję i mam swoje ulubione typy, wybrane z propozycji naszego rynku:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Domowy majonez - robicie?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 kwietnia 2018 10:39
  • wtorek, 03 kwietnia 2018
    • Strogonow na świątecznym stole

      Ta bardzo popularna w Polsce potrawa, podobna trochę do gęstej zupy gulaszowej, sprawdziła się świetnie na świątecznym stole. Podałam ją z ryżem.

      strogonow

      Proporcje na 10 osób

      1 kg wołowiny (robiłam z ligawy, choć oryginalnie najbardziej pożądana byłaby polędwica)

      500 g małych pieczarek

      4 kiszone ogórki

      1 duża cebula

      500 ml bulionu wołowego (ugotowanego wcześniej z antrykotu, marchewki, pietruszki, selera, cebuli)

      100 ml białego wina

      2 łyżki koncentratu pomidorowego

      1 łyżka musztardy dijon

      3-4 łyżki gęstej śmietany

      przyprawy: sól, pieprz (najlepiej młotkowany, grubo mielony), słodka i ostra papryka

      olej

       

      Wołowinę pokroić w paski, po czym zamarynować: włożyć do miski, lekko posolić, popieprzyć, skropić olejem i winem, przykryć folią i odstawić na noc do lodówki.

      Cebulę pokroić w kostkę, przysmażyć w rondlu na oleju, przełożyć do miseczki.

      Do rondla dodać mięso, przysmażyć aż lekko się zrumieni.

      Dodać do mięsa cebulę, koncentrat, papryki i białe wino. Po paru minutach dodać musztardę i bulion i zagotować.

      Zmniejszyć ogień, przykryć i dusić do miękkości mięsa (ok. 2 - 3 godzin).

      Pieczarki pokroić w półplasterki, przesmażyć na oleju, dodać do mięsa.

      Ogórki zetrzeć na grubej tarce i dodać do rondla.

      Śmietanę zahartować bulionem, dodać do mięsa, wymieszać, doprawić solą i pieprzem, jeszcze ok. 20 minut razem poddusić.

      Potrawę można przygotować wcześniej i później odgrzewać; bardzo dobrze jej też zrobi zamrożenie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 kwietnia 2018 10:19
  • niedziela, 01 kwietnia 2018
    • Wraz z życzeniami nowy mazurek

      Niech te święta przyniosą wszystkim umocnienie i radość!

      mazurek_sw_Katarzyny

      A oto nowy mazurek - świętej Katarzyny - który właśnie wypróbowałam.

      Lubię szukać na święta czegoś nowego, oprócz stałego kanonu potraw pojawiających na rodzinnym stole. Ten mazurek, który znalazłam w książce z klasztornymi przepisami, kusił mnie od dawna.

      Nie zawiodłam się; jest bardzo w moim stylu, choć nieco inny od typowo polskich mazurków. Jest robiony na bazie bezy, którą raczej się suszy niż piecze. Przypomina włoskie cantucci, tyle, że nie jest twardy, lecz tylko chrupiący.

      Zapraszam:

       

      18 dag cukru

      3 białka

      12 dag migdałów (bez skórki)

      12 dag daktyli

      pół cytryny

      tabliczka gorzkiej czekolady (100g)

      1 wafel tortowy (opłatek)

       

      Białka ubić na sztywną pianę, dodawać cukier dalej ubijając.

      Dodawać kolejno startą na tarce czekoladę, skórkę otartą z cytryny, wyciśnięty sok z cytryny, pokrojone w paseczki daktyle i posiekane cienko w piórka migdały.

      Rozłożyć masę na waflu.

      Włożyć do piekarnika nagrzanego do 130 st. C i piec ok. 1,5 do 2 godzin.

       

      Do ozdoby: tabliczka czekolady, orzechy, suszone morele

      Po wystudzeniu ozdobić mazurek roztopioną czekoladą i bakaliami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 kwietnia 2018 10:04
  • wtorek, 20 lutego 2018
  • piątek, 16 lutego 2018
  • czwartek, 15 lutego 2018
  • środa, 14 lutego 2018
  • wtorek, 13 lutego 2018
    • Zimowa kalafiorowa wg Macieja Kuronia

      To moja ulubiona wersja zupy kalafiorowej, z dodatkiem świeżego ogórka. P. Maciej Kuroń często wprowadzał takie nietypowe składniki do typowych dań i zawsze okazywały się hitem. W tym przepisie, jak to w przepisach z zupami, dozwolone są, a nawet wskazane własne modyfikacje; nie trzymam się nigdy kurczowo zapisów, bo często nie mam akurat pod ręką potrzebnego zioła, czy jarzyny. Ważny jest trzon przepisu: kalafior, ogórek, cebula. Dziś kuroniowa kalafiorowa wyglądała tak:

      zimowa_kalafiorowa

      pół małego kalafiora (ok. 30 dag)

      1 cebula

      2-3 ziemniaki

      pół marchewki

      pół małego ogórka świeżego

      2-3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany 18%

      sól, pieprz, majeranek, szczypta gałki muszkatołowej

      łyżeczka cukru

      łyżka masła

      łyżka oleju

       

       Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, włożyć do rondla, zalać zimną wodą.

      Marchewkę zetrzeć na grubej tarce, dodać do rondla. Po zagotowaniu lekko osolić, zmniejszyć ogień.

      Kalafior umyć i podzielić na małe różyczki. Wrzucić do gotującej się zupy i gotować na małym ogniu do miękkości wszystkich warzyw, ok. 30 minut, w miarę potrzeby dolewając gorącej wody.

      W czasie kiedy kalafior się gotuje, pokroić cebulę w piórka. Rozgrzać na patelni olej i masło, wrzucić cebulę, smażyć aż się zeszkli. Wtedy oprószyć ją cukrem, chwilę podsmażyć, aż cukier się rozpuści i troszkę skarmelizuje.

      Ogórek obrać ze skórki, zetrzeć na grubej tarce.

      Dodać do zupy cebulę z patelni i ogórek, dodać śmietanę, wymieszać.

      Doprawić solą, sporą ilością pieprzu, majerankiem i startą gałką muszkatołową. Chwilę jeszcze pogotować na małym ogniu.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 lutego 2018 10:51
  • wtorek, 06 lutego 2018
  • czwartek, 14 grudnia 2017
  • środa, 13 grudnia 2017
    • Wigilijna kapusta z grochem

      To teraz już zapomniane danie, przepis odkurzany właściwie tylko na Wigilię. Ale jest bardzo proste i niesamowicie smaczne. Ponieważ jest też bardzo sycące, w perspektywie obowiązkowych dwunastu dań wigilijnych, podawałam go jak w menu degustacyjnym, jako małą porcyjkę, na ozdobnej łyżce.   Zapraszam! 

      wigilijna kapusta z grochem

      pół kg kapusty kiszonej
      25 dag grochu żółtego suchego
      2 łyżki tłuszczu: smalcu lub masła
      łyżka mąki
      sól, pieprz, majeranek

       

      Groch namoczyć w rondlu na całą noc.

      W następnym dniu odlać wodę, w której groch się moczył, zalać go nową wodą, posolić i gotować do miękkości (jeśli jest to proch tzw. obtłukiwany, wystarczy jakieś pół godziny). Ja lubię, żeby groch pozostał cały, nie rozgotowany, więc trzeba uważać przy gotowaniu.

      Kapustę kiszoną przesiekać, jeśli jest zbyt kwaśna przepłukać ją na sicie wodą. Przełożyć do rondla, wlać niewielką ilość wody i gotować do miękkości, ok. pół godziny, odparowując niemal w całości wodę.

      Odcedzić groch, przełożyć go do kapusty, wymieszać, przyprawić solą, pieprzem i majerankiem.

      Rozpuścić na patelni tłuszcz, dodać mąkę, smażyć na rumiano, po czym tę zasmażkę dodać do kapusty z grochem, wymieszać.

       

      Danie to często gościło w domu babci również jako codzienna potrawa jednogarnkowa, przy czym w wersji nie-wigilijnej dodawane były skwarki z boczku lub kiełbasy.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 13 grudnia 2017 09:01
  • czwartek, 07 grudnia 2017
    • Pierniczki na choinkę

      Myślę, że już najwyższy czas na upieczenie pierniczków na choinkę.

      Bo przecież trzeba je będzie jeszcze polukrować, zawiązać wstążeczki... schodzi z tym trochę:)

      Zapraszam!

      pierniczki_2017

      1/2 kostki masła
      1/2 kostki margaryny
      3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
      1/2 szklanki cukru pudru
      1 opakowanie przyprawy do pierników
      szczypta soli
      1 duże jajko
      2 łyżki miodu
      3 szklanki mąki
      3 łyżki mąki ziemniaczanej

      sposób przygotowania
      Masło i margarynę utrzeć z cukrem, solą i przyprawą do pierników na lekką i puszystą masę. Dodać jajko i miód i dobrze rozetrzeć. Wsypać połowę mąki do masy i dokładnie utrzeć, wsypać pozostałą mąkę i mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Podzielić ciasto na pół, każdą połowę spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.
      Rozgrzać piekarnik do 180ºC. Na lekko posypanej mąką stolnicy wywałkować ciasto (grubość jest dowolna - im cieńsze ciasto, tym kruchsze i delikatniejsze ciasteczka) i wycinać pierniczki. Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec 10-12 minut, aż zaczną się lekko rumienić na brzegach. Wystudzić na drucianej siateczce.
      Polukrować.
      Jeśli chce się wycinać w pierniczkach misterne wzorki, to najlepiej to robić na macie silikonowej lub pergaminie, który łatwiej przenieść na blachę - ciasto jest miękkie, więc najlepiej rozwałkować go na pergaminie lub macie, wyciąć kształty, usunąć skrawki ciasta i przenieść pergamin z pierniczkami na blachę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierniczki na choinkę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 grudnia 2017 07:30
  • piątek, 01 grudnia 2017
    • Poszukiwanie wigilijnego smaku - sałatka śledziowa

      saatka_sledziowa_haliny

      Są takie dania, takie smaki, które zapadły nam na zawsze w pamięć, a których już nie ma, bo odeszły wraz z odejściem kochanych osób.

      Czy nie uda się ich jednak przywołać?

      Zbliża się Wigilia, na której nie będzie już mojej siostry Haliny i nie będzie jej sałatki śledziowej, którą zawsze robiła, na którą zawsze się czekało. Na wigilijnym stole pojawiała się wielka salaterka, a w kuchni czekały przygotowane słoiczki z tą sałatką "na wynos" i obdarowani pilnie patrzyli, czy aby ktoś nie dostał jej więcej od drugich. Miało być po równo, sprawiedliwie.

      Kiedy planowałyśmy w rodzinie tegoroczną wigilijną wieczerzę, wypłynął temat sałatki.

      Powiedziałam, że spróbuję ją zrobić. Na szczęście parę lat temu zaczęłam spisywać nasze rodzinne receptury i siostra zostawiła mi przepis na tę sałatkę.

      Wtedy nie studiowałam zbyt pilnie jej przepisu, wpisałam go i tyle, bo przecież nie miałam w planie jej robić, to ona zawsze ją robiła.

      Teraz zdziwiłam się. Myślałam zawsze, że daje się do sałatki jajka na twardo, a tu okazało się, że nie.

      Cóż, najwyższy czas przetestować przepis. Zrobiłam dwie wersje: według siostry i drugą - moją, z jajkami. Okazało się, że siostra miała rację. Żadnych jajek! Zaczynają dominować w sałatce, przytłumiają smak śledzi.

       

      Receptura siostry jest prościutka:

      (podaję ilość niewielką, na 2-3 osoby, na większą ilość osób trzeba po prostu zwiększyć proporcjonalnie ilość składników)

       

      garstka drobniutkiej białej fasolki (absolutnie wykluczona fasolka z puszki)

      2 ziemniaki ugotowane w mundurkach

      opakowanie śledzi marynowanych z cebulką w occie - ok. 100-120 mg - wypróbowałam, że najlepsze są Liesnera, te: "śledzik na raz"

      mała cebula pokrojona drobniuteńko

      sól, pieprz, szczypta majeranku, szczypta papryki

      2-3 łyżki majonezu niezbyt gęstego (wg mnie najlepszy okazał się kielecki)

       

      Dzień wcześniej należy namoczyć fasolkę.

      Następnie gotujemy ją do miękkości w lekko osolonej, ze szczyptą cukru wodzie (dodałam jeszcze do wody małą gałązkę suszonego tymianku). Odcedzamy i studzimy.

      Ziemniaki obieramy z łupinek i kroimy w drobną kostkę (wielkości ziaren fasoli).

      Filety śledzika również kroimy i dodajemy wraz z cebulą i zalewą do sałatki.

      Posiekaną dodatkową cebulę zalewamy wrzątkiem i po ostudzeniu odcedzamy i dodajemy do sałatki.

      Dodajemy (próbując) przyprawy, dodajemy majonez, mieszamy.

      Wkładamy do lodówki, by smaki się przegryzły.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 01 grudnia 2017 10:09

Kalendarz

Maj 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl