Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Mój mały świat

  • wtorek, 12 grudnia 2017
    • Adwentowe rozmyślania o choince

      taczc_przy_choince

      Był kiedyś zwyczaj, że choinkę ubierało się strojnie właściwie na jeden tylko, wigilijny, wieczór. Była ubierana dla dzieci, które kiedy już ją obejrzały i zachwyciły się jej blaskiem i pięknem, zrywały ozdoby-podarunki.

      Przypomnijmy sobie baśń H.Ch. Andersena "Choinka":

      Oto otworzyły się szeroko drzwi i do pokoju wtargnęła cała gromada dzieci tak gwałtownie, jak gdyby miały przewrócić drzewko; dorośli wchodzili spokojniej; dzieci stały oniemiałe, ale trwało to tylko chwilkę, potem zaczęły się znowu cieszyć, aż rozbrzmiewało, tańczyły dookoła drzewka i zrywały jeden podarunek za drugim. Świeczki wypaliły się do końca, a gdy tylko która się wypaliła, gaszono ją natychmiast, a potem pozwalano dzieciom zrywać wszystko co było na choince. Rzuciły sie na nią, tak, że aż trzeszczały wszystkie gałęzie; gdyby jej szczyt ze złotą gwiazdą nie był przywiązany do sufitu, przewróciłaby się na pewno.

      Dzieci tańczyły ze swymi pięknymi zabawkami, nikt nie patrzył już na choinkę, z wyjątkiem starej niani, która podeszła i zaglądała pomiędzy gałązki, ale tylko po to, aby zobaczyć, czy nie zapomniano tam jeszcze jakiejś figi lub jabłka.

       

      Ten zwyczaj rozbierania choinki dla zgromadzonych wokół dzieci znany był również w Krakowie; pisze o nim Zygmunt Nowakowski we wspomnieniowej książce "Przylądek Dobrej Nadziei".

                      

      A jak przystrajano choinki?

      Jedna z pierwszych wzmianek, z kroniki gildii w Bremie z 1570 roku, mówi o ustawionych jodełkach przyozdobionych jabłkami, orzechami, daktylami, preclami i papierowymi kwiatami.

      W 1605 roku podróżnik spędzający Boże Narodzenie w Strasburgu, opisał drzewko jodłowe, które stawia się w domach i na które wiesza się róże wycięte z różnokolorowego papieru, jabłka, opłatki, szelszczące złotka, cukierki.

      O jabłkach i opłatkach już pisałam; warto sie jednak zatrzymać na symbolice różnokolorowych róż.

      "Od późnego średniowiecza - pisze ks. Naumowicz - mnożyły sie opowiadania o jabłoniach, które obsypywały się kwieciem na Boże Narodzenie, ale także o różach, które pomimo że były suche i martwe, zakwitały w świętą noc. Były to zapewne imitacje owych krzewów róż w Jerychu wspomnianych w Księdze Syracha, czyli pustynnych roślin, które w niekorzystnych warunkach zasychają, by po pewnym czasie ożyć i na powrót zachwycać swym pięknem."

      Nie wiem, czy świadomie, ale zwyczaj przypinania na choince różnokolorowych róż (tyle że raczej z tiulu) powraca. Sama kupiłam w ubiegłych latach kilka.

       

      W Polsce rozwinął się zwyczaj wykonywania ozdób wycinanych i lepionych z opłatków - nazywano je światami.

      "Cienkie płatki chleba, niewiele grubsze od kartki papieru, niemal przezroczyste, pozwalały się łatwo ciąć, a także kleić za pomocą śliny czy wody. Można z nich było wycinać figury geometryczne, na przykład gwiazdki, albo inne elementy, które następnie sklejano w lekkie, delikatne, zwykle ażurowe kompozycje. (...) Tradycję tę znał Juliusz Słowacki i wspominał o niej w dramacie "Horsztyński": czuję te drżące listki chleba w moich dłoniach. Jak ja lubiłem niegdyś  dzień Bożego Narodzenia, w tym samym pokoju z opłatków kleiłem różnokolorowe słońca kołyski... jakaś świętość i wesele napełniały moje dziecinne serce."

      Cóż, światy to dla mnie ciągle ziemia nieznana; może w tym roku uda mi się do nich przymierzyć....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 grudnia 2017 06:53
  • wtorek, 05 grudnia 2017
    • Menu na wigilijny stół

      Myśląc o dekoracji wigilijnego stołu, warto przygotować dla każdego nakrycia karteczkę z menu, które będzie w czasie Wigilii serwowane.

      menu_wigilijne_kola

      To może mało popularny zwyczaj, jak na domowe przyjęcia, ale wiem z własnego doświadczenia, że bardzo mile jest przyjmowany. No i pozwala rozłożyć swoje siły i apetyt na poszczególne potrawy:) wiemy z góry ile czego możemy i jesteśmy w stanie zjeść, na jaką dokładkę można sobie pozwolić....

      W którymś roku kupiłam nawet gotowe "okładki" na menu, z myślą, że będę tylko co roku wymieniać kartki z wydrukiem dań

      Ale tak się spodobały, że wszyscy postanowili wziąć je sobie na pamiątkę, a niektórzy nawet od razu spakowali je do torebek, żeby nie zapomnieć:)

      I tak powstał zwyczaj tworzenia wigilijnego menu co roku w innej formie. Raz przyklejałam wydruk menu na upieczonym własnoręcznie pierniczku, to znów przyklejałam menu na kartoniku w gwiazdki wraz z malutka szopką. Każdy rok przynosi inny pomysł.

      Podobnie zaczęły ewoluować malutkie stroiki przy każdym nakryciu: najpierw były to tylko gałązki jodełki z kokardą, potem pojawiły się bombki w różnych kształtach i kolorach, pierniczki, figurki aniołków.

      anioek_na_stole

      I wszystko do zabrania na pamiątkę tego uroczystego dnia (a właściwie wieczoru).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 grudnia 2017 09:17
  • środa, 08 listopada 2017
  • wtorek, 15 sierpnia 2017
  • sobota, 06 maja 2017
  • piątek, 21 kwietnia 2017
  • sobota, 24 grudnia 2016
    • Podzielmy się kolędą

      Już za parę godzin zaczniemy kolędować Małemu Jezusowi, który znów - mamy nadzieję - narodzi się w naszych sercach.

      Tak, jak dzielimy się opłatkiem, podzielmy się - jak mówił poeta - kolędą

      2264_gwiazdka

      Myśląc o słowach życzeń, przypomniałam sobie Bułata Okudżawę i jego Modlitwę:

      "Dopóki nam ziemia kręci się,

      Dopóki jest tak, czy siak,

      Panie, ofiaruj każdemu z nas

      Czego mu w życiu brak...."

      Tak, myślę, że to dobre życzenia dla każdego i każdemu, który tu zagląda, tego właśnie z całego serca życzę:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2016 07:26
  • piątek, 23 grudnia 2016
    • Kot i choinka to często katastrofa

      Już ładnych parę lat jest Bajeczka w naszym domu i do tej pory choinka średnio ją interesowała.

      A tu wczoraj, kiedy wróciłam do domu, choinka leżała na podłodze, zrzucona przez kota z komody!

      No, po prostu myślałam, że się rozpłaczę:(

      Trzepnęłam kota po tyłku, nakrzyczałam, że jest niedobry kot (tak mu mówię, kiedy coś zbroi), ale specjalnie się tym nie przejął.

      Myślę, że pewnie zawadził pazurem o worek jutowy, w którym stała choinka, nie mógł go wyplątać i spanikowany zeskoczył z komody, pociągając choinkę za sobą.

      Muszę ją na nowo ubrać, dobrze, że niewiele się potłukło.

      Póki co popatrzcie na choinkę w drugim pokoju:

      Jest w ludowym stylu zalipiańskim (z naszych, tarnowskich okolic), z ozdobami bibułkowymi i łańcuchem ze słomy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 23 grudnia 2016 09:23
  • czwartek, 22 grudnia 2016
    • Przedświątecznie

      Poprzedni wigilijny tydzień poświęciłam planowaniu i zakupom, głównie spożywczym.

      A ten tydzień to już spędzam głównie w kuchni, przygotowując wieczerzę wigilijną i dania na święta.

      Dużo czasu poświęciłam na logistykę: co, kiedy i w jakiej kolejności. I przyznam, że zawsze mam ten sam dylemat: co można zrobić wcześniej, a co dopiero w ostatniej chwili.

      Kiedy człowiek jest kobietą pracującą i na prace domowe zostają tylko wieczory (a czasem i noce) – to temat jest doprawdy istotny.

      Precyzyjny plan w końcu został jednak zrobiony i jak na razie z realizacją jest o.k.

       

      Zrobiłam już menu dla każdego nakrycia na wigilijny stół:

      Ograniczyłam znacznie liczbę potraw, bo nikt nie był w stanie zjeść wszystkiego, co przygotowywałam w poprzednich latach. Żeby liczba się zgadzała (tradycyjna dwunastka), porozdzielałam dania, np. uszka i barszcz – osobno. I ciasta – osobno.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Przedświątecznie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 grudnia 2016 09:32
  • poniedziałek, 05 grudnia 2016
    • Tydzień poświęcony prezentom

      Do dorosłych to w zasadzie św. Mikołaj nie przychodzi, a właśnie w gronie dorosłych będę świętować Wigilię. Co nie oznacza oczywiście, że nie znajdą oni prezentów pod choinką.

      Ale to inna bajka.

      (zdjęcie z sieci)

      U nas zawsze było tak, że dzieci dostawały prezenty od św. Mikołaja 6 grudnia, a pod choinką prezentów już nie było.

      Ale to zamierzchłe czasy; obyczaj się zmienił i dorośli prezenty pod choinką dostają.

      I to właśnie jest mój temat na drugi tydzień Adwentu.

      Ponieważ to u mnie będzie już po raz kolejny Wigilia, więc to ja przygotowuję dla wszystkich prezenty, i tak prawdę powiedziawszy, to prawie wszystkie prezenty już mam (a przynajmniej pomysł). Nie zdradzę, co dla kogo mam, bo niektórzy z rodziny podczytują mój blog, i lepiej, żeby mieli niespodziankę!

      I nie będę oczywiście odkrywcza, gdy powiem, że prezenty powinny być przemyślane, nie przypadkowe; każdy to wie.

      Lecz jeśli nie macie jeszcze zamkniętej prezentowej listy – to ten tydzień wydaje mi się najlepszy do robienia zakupów. Wiele sklepów wystartowało z atrakcyjnymi nowościami i promocjami, a nie ma jeszcze totalnego tłoku i szału zakupowego, tego w ostatniej chwili.

      Nie uwolnimy się od kupowania dla kogoś tego, co nam się podoba, ale może przypomni nam się jakaś rozmowa, jakaś luźna uwaga, może uda się delikatnie kogoś podpytać – i ten przygotowany prezent okaże się tym wymarzonym…..

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 grudnia 2016 15:16
  • poniedziałek, 28 listopada 2016
    • Zaczynamy drogę do Bożego Narodzenia

      Zaczął się pierwszy tydzień Adwentu.

      Tym samym zaczęły się przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia; przygotowania są wieloaspektowe, kobiety najlepiej o tym wiedzą. Bo to i sprzątanie, i mycie okien, i dekoracja domu – zwłaszcza choinka!, i zakupy, i przygotowanie potraw wigilijnych i świątecznych. Ale i o aspekcie duchowym trudno zapomnieć, żeby nam tamte materialne przygotowania nie zdominowały, nie wypaczyły istoty Świąt.

      Podzieliłam sobie w tym roku te adwentowe tygodnie na te różne aspekty przygotowań.

      Pierwszy tydzień chcę poświęcić  na przygotowanie kartek i życzeń świątecznych dla bliskich.

      Zwykle zostawiałam to na ostatnie przedświąteczne dni, i często bywało tak, że dopiero późną nocą w Wigilię, lub w pierwszy dzień świąt siadałam do pisania kartek, e-maili.

      Nie zapominałam o bliskich, myślałam o nich, ale ciągle było coś ważniejszego, pilniejszego do zrobienia, wiecie, jak to jest.

      W tym roku zaczynam już dziś.

      I będą to kartki tradycyjne, papierowe.

      I nie chciałabym, żeby był to tylko podpis pod wydrukowaną formułką życzeń.

      Chciałabym każdemu kilka osobistych zdań napisać.

      Tak więc będzie to tydzień wspomnień, dobrych myśli, dobrych życzeń.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zaczynamy drogę do Bożego Narodzenia”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 listopada 2016 09:26
  • czwartek, 21 lipca 2016
    • Masz kilogram prawdziwków i .......

      Kupiłam kilogram prawdziwków na targu.

      Drogie są - kosztowały 35 zł.

      prawdziwki

      Kupiłam, aby je ususzyć na zimę.

      Z tego kilograma wyszło mi prawie 100 g. Niewiele, prawda?

      Pytanie - czy się opłaca samodzielnie suszyć? Zajrzałam do sklepów, by zobaczyć cenę suszonych. Wychodzi, że przeciętnie za 10 gram krajanki prawdziwków, łepków i ogonków, w których przeważają ogonki (bo cena samych kapeluszy jest znacząco wyższa) trzeba zapłacić jakieś 3-4 zł.

      Czyli cenowo wychodzi właściwie na to samo.

      Ale są plusy samodzielnego suszenia: wiadomo, że nie ma w nich robali, no i ta satysfakcja łowcy: upolowałam (znaczy się kupiłam), zajęły mi sporą część blatu, co robi wrażenie, przetworzyłam, ten zapach w czasie suszenia.... i ten moment wsypywania do pudełka, to grzechotanie....

      Ale są i minusy: kupujesz kilogram grzybów - ale ile z tego będzie zdrowych, nie robaczywych? Loteria. W moim kilogramie jeden był do wyrzucenia.

      Marzy mi się, żeby można było kupować tak, jak to widziałam na targu we Francji: grzyby są przekrojone na pół wzdłuż i widzisz, co kupujesz; tak to na przykład wyglądało na targu w Cannes:

      grzyby we Francji

      Marzenie! co nie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 lipca 2016 06:45
  • wtorek, 05 lipca 2016
  • środa, 03 lutego 2016
    • Dlaczego nie smażę pączków?

      Nie chodzi o to, że dbam o linię, nie, nie. Rzecz jasna, miło byłoby mieć sylwetkę modelki, ale w pewnym wieku jest to już raczej niemożliwe:)

      I tym to tak bardzo się nie przejmuję.

      I pączki lubię (od czasu do czasu, ale koniecznie z lukrem i różą w środku).

      I jutro na pewno pączka zjem (i oby się na jednym skończyło! Już dziś obawiam się, że to niemożliwe, ha ha!)

       

      Powody, dla których sama osobiście pączków nie robię, są zasadniczo dwa:

       

      Po pierwsze: nie ma w mojej kuchni wyciągu.

      I nie będzie, bo w bloku nie można podłączyć się do pionów wentylacyjnych, a okap absorpcyjny nie zdaje egzaminu (owszem, poprawia nieco dramatyczną sytuację smażalnianych wyziewów, ale nie do końca).

       

      Po drugie: nie miałby kto tych moich pączków zjeść.

      Bo przecież nie da się zrobić dwóch czy nawet czterech pączków tylko, a pączek nie zjedzony w danym dniu jest już na drugi dzień do niczego.

       

      Tak więc nawet nie próbuję, tylko w Tłusty Czwartek ustawiam się grzecznie w kolejce w cukierni.

       

      I już dziś zapraszam na jutro, na literacką przygodę z pączkami:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 03 lutego 2016 13:50
  • środa, 20 stycznia 2016
    • Zjazd po 20 latach i kuchnia regionalna

      Tytułowy zjazd to może za szumne słowo, bo zjechało się raptem trzy kobietki. Ale po dwudziestu latach!

      Odbierałam po kolei dziewczyny z dworca i zastanawiałam się: czy aby poznamy się?

      Rzecz jasna – poznałyśmy się.

      Było tak, jakbyśmy widziały się wczoraj.

      Usta żadnej się nie zamykały, trudno było przebić się ze swoim tekstem:)

      Sabat czarownic – jak to określił ktoś, słysząc nas w telefonie. A może szekspirowskie trzy wiedźmy?

      Ależ było cudownie!

      A teraz coś o stronie kulinarnej.

      Postanowiłam przyjąć dziewczyny kuchnią regionalną z ich stron. Jedna z Limanowej, druga z Jasła.

      kuchnia regiona;lna

      

      Wyszukałam przepisy na sznycelki diabelskie limanowskie i szandorki jasielskie, dodałam do tego jeszcze kieszonki iwonickie.

      Wyobraźcie sobie, że dziewczyny nie znały tych potraw.

      Ale smakowały im. Pytały o przepisy.

      sznycelki limanowskie

       Limanowskie sznycelki – zrobione z mięsa mielonego, z dodatkiem poszatkowanej i sparzonej białej kapusty i cebulki. A dalej – to już jak to sznycelki, doprawione solą, pieprzem i czosnkiem, wymieszane z jajkami, otoczone w bułce tartej i smażone. Podane z pikantnym sosem pomidorowym. 

      szandorki z Jasła

      A szandorki – taki przepis podaje pani Agata Pucykowicz z Jasła:

      „1 kg kapusty kiszonej odcisnąć, pokroić, podsmażyć na oleju. Przyrządzić ciasto jak na naleśniki tylko gęściejsze, dodać pół płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia. Ostudzoną kapustę wymieszać z ciastem, smażyć jak placki ziemniaczane.”

      Zrobiłam tak właśnie, tylko zmniejszyłam proporcje znacznie i doprawiłam ciasto pieprzem i papryką.

       

      Dzień miałyśmy szczelnie wypełniony wizytami, ale w perspektywie była sobotnia noc!

      Ach, przypomniały się dawne czasy!

      Szampan, naleweczka, zagryzane przekąskami (kabanos, oliwki, warkoczyki oscypka, pikle) i karnawałowym chrustem.

      Poszłyśmy spać o wpół do trzeciej nad ranem!

      I mocne postanowienie – musimy to powtórzyć!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zjazd po 20 latach i kuchnia regionalna”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 20 stycznia 2016 06:32

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl