Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wydarzenia kulturalne

  • sobota, 19 listopada 2016
    • Beaujolais Nouveau 2016

      Do mnie przybyło dopiero dziś, w sobotę, choć jego premiera była, jak tradycyjnie, w trzeci czwartek miesiąca.

      boole_2016

      Kiedy go już spróbowałam, kiedy zaszumiało mi w głowie i na policzkach pojawiły się kolory, prawie jak jego kolor, zaraz przyszły mi do głowy strofy:

       

      Chcemy sobie być radzi?

      Rozkaż, panie, czeladzi,

      Niechaj na stół dobrego wina przynaszają,

      A przy tym w złote gęśli albo w lutnią grają.

      J. Kochanowski Pieśń IX

       

      To chyba dobre słowa na powitanie tegorocznego Beaujolais Nouveau.

      W towarzystwie pieczywa z oliwkami, szynki szwarcwaldzkiej, marynowanych rydzów - smakowało wyśmienicie.

      A jaki jest tegoroczny smak?

      Pije się lekko jak sok, pierwszy wyczuwalny smak - to chyba porzeczka, gdzieś w głębi na pewno maliny, może jeżyna...

      To dobry smak na ploteczki, na lekki film, o! na przykład na zaległy odcinek "Rancza" - jak u mnie...

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 19 listopada 2016 16:40
  • poniedziałek, 26 września 2016
    • Rozbrykana owca z food trucka

      Organizowany od wielu lat przez Marszałka Województwa Małopolskiego Festiwal Smaku zmienił w tym roku oblicze.

      Postawiono na tak modne ostatnio food trucki.

      Festiwal ma swoje przystanki w kilkunastu miastach Małopolski w ciągu lata. Do Tarnowa dotarł już jesienią, 25 września. Tak prawdę powiedziawszy, to przyjechało do nas tych food trucków niezbyt dużo, właściwie tylko pięć: z hamburgerami, z pizzą, z pulled pork, z jagnięciną i frytkami belgijskimi. Do każdego ustawiły się długie kolejki. Postawiłam na tę najdłuższą, w myśl zasady, że tłum bezbłędnie wie, co najlepsze. I było to stoisko „Rozbrykanej owcy”.

      Nazwa wszystkich elektryzowała i bawiła – i to zadziałało, przełożyło się na popularność.

      Można było mieć „owcę w biegu” – kotleciki jagnięce, soczewicę w sosie, kawałki chrupiącej pity i sałatkę, bądź „owcę na wypasie” – do owcy w biegu dodano kotleciki falafelowe.

      Była jeszcze „owca vege”, która owcą jednak nie była, bo z zasady nie mogła:) ta propozycja to były falafele, soczewica, sałatka i pita.

      Miłe były te kotleciki.

       

      Skusiłam się jeszcze na frytki – dobrze upieczone, ale za słone.

      Miałam ochotę na pulled pork – ale nie na tyle, żeby stać w kolejnej kolejce:)

      Pan Wicermarszałek rozdawał porcje karpia po zatorsku – ale karp to już nie moja bajka, odpuściłam.

      Na zakończenie jeszcze scenka ze stoiska z oscypkami: wybrałam owczy ser i mówię:

      - To jeszcze poproszę do tego redykołkę.

      A sprzedawczyni, ubrana stosownie na ludowo:

      - Proszę? Co mam podać?

      Cóż, wyjaśniłam jej, co sprzedaje; redykołka to niewielki serek owczy w kształcie zwierzątka, ptaka, serduszka lub wrzeciona. Tutaj pani miała jelonki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Rozbrykana owca z food trucka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 września 2016 09:32
  • wtorek, 02 sierpnia 2016
    • Polska kuchnia w oczach pielgrzymów

      Wiadomo, jak wyglądała sprawa wyżywienia pielgrzymów w Krakowie w czasie Światowych Dni Młodzieży. Ci, którzy wybrali pakiet z wyżywieniem dostawali talony: na posiłek suchy i na posiłki ciepłe jednodaniowe lub dwudaniowe. Były specjalne strefy, które – jak piszą dziennikarze – bardzo sprawnie działały.

      Była różnorodność: zarówno potrawy polskie: żurek, bigos, kotlety, pierogi, jak i dania fast food, ze znanych międzynarodowych sieci.

      Co wybierali pielgrzymi? Czy smakowała im kuchnia polska?

      (zdjęcie z serwisów ŚDM)

      Oto wypowiedzi, które wyszperałam:

       

      - Gdy jestem za granicą, to jem to, co znam, bo nie wiem jak będę się czuł po nieznanych mi daniach. (Ohio USA)

      - Uwielbiam gołąbki i kotleta schabowego. (Ukraina)

      - Ziemniaki są świetne!

      - Kuchnia Zimbabwe zupełnie różni się od polskich dań. Jedzenie tu jest jadalne, ale nie zamieniłbym naszych potraw na polskie.

      - Jest takie jedno danie – placek, jest taki dobry, dużo smaczniejszy niż jedzenie amerykańskie, my jemy hamburgery.

      - Mało kto kupuje obwarzanki. Myślę, że nawet gdybym rozdawała je za darmo, to nie braliby ich. (Polska)

      - Pierwszy raz jem pierogi ruskie. Muszę przyznać, że bardzo mi smakują (Meksyk)

      - Dania z Polski smakują mi, choć nie ukrywam, że kuchnia meksykańska jest zupełnie inna i ma więcej smaków.

      - Wolę jeść moje narodowe dania; wczoraj jadłam w KFC, bo próbuję w różnych miejscach (Nigeria)

      - Nie mogę jeść smażonych dań, a tutaj znalazłam gotowane. Byłam tu już wczoraj i zjadłam pyszne pulpeciki z kaszą. (Polska)

       

      Sprawozdawcy i restauratorzy podkreślali, że w sobotę i niedzielę, kiedy pielgrzymi byli cały czas poza miejscami zakwaterowania, nieufnie raczej podchodzili do kuchni typowo polskiej: - Najpopularniejszy jest burger z frytkami. Najprostsze międzynarodowe dania są bezpieczną opcją dla osób, które chcą mieć pewność, że się najedzą. Polskie nazwy są dla nich enigmatyczne, więc wolą wziąć coś sobie znanego.

       

      Nie wydaje mi się to dziwne; sama pamiętam, jak w Manilii w czasie ŚDM, z otrzymanych pakietów jadłam głównie ryż – był sycący i bezpieczny, a dodawane do niego kiełbaski miały dziwny jak na polskie podniebienia smak, były słodkawe; oddawałyśmy je chłopakom, dla których wszystkiego było za mało.

       

      Inaczej wyglądały spotkania z kuchnią polską młodych, którzy zakwaterowani byli u polskich rodzin. Zachwyceni byli gościnnością i polskimi daniami.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 sierpnia 2016 09:51
  • poniedziałek, 01 sierpnia 2016
    • Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem

      Obiad, który odbył się w domu biskupim na Franciszkańskiej (tam, gdzie słynne okno papieskie), miał charakter obiadu domowego, nie był dyplomatyczną ceremonią. Świadczą o tym zarówno menu, jak i zastawa stołowa.

      Biały obrus, zwykłe kwiaty (a nie wyszukane kompozycje), pieczywo na zwykłych talerzykach. I ten wielki stół, owalny, pozwalający się zgromadzić wokół niego, widzieć się wszystkim uczestnikom, rozmawiać.

      Trochę mi brakowało większej dbałości o wygląd stołu, talerza dla każdego uczestnika, który byłby bazą dla kolejnych podawanych dań; pieczywo w polskim domu podawane jest zwykle w koszyczku, wybrałabym polskie kwiaty na stół: maki, bławatki, rumianki…

      Ale nie ulega wątpliwości, że ten stół to był wielki atut spotkania.

      A menu?

      Były pierogi z nadzieniem z ogonów wołowych (ciekawe, prawda?), filet z nowosądeckiego indyka gotowany w niskiej temperaturze, na deser – sernik.

      Gotowały dla papieża siostry sercanki.

      W pozostałych dniach przygotowały dla papieża także: podhalańską cielęcinę, smażonego węgorza, jesiotra z sosem koperkowym, bundz marynowany z sokiem z pomidorów, stek z polędwicy. A na piątkowe śniadanie podały jajka a`la Franciszek – nie wiemy dokładnie jaką one miały postać, wiadomo tylko, że były podane z chrzanem. I że papież był mile zaskoczony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 sierpnia 2016 08:18
  • wtorek, 12 lipca 2016
    • Obiady prezydenckie

      Wiem, wiem, że były ważniejsze sprawy niż jedzenie, na szczycie NATO w Warszawie parę dni temu, ale z ciekawością szukałam informacji co podano prezydentowi USA i szefom państw. Bo jednak, co by nie mówić, jeść coś trzeba i jest to jeden z przyjemniejszych aspektów życia:)

      A więc popatrzmy:

      b_obiad_prezydencki

      A menu z Pałacu Prezydenckiego było takie:

      • Wiejskie pomidory z twarogiem łomnickim, wino do potrawy: Seyval Blanc, Winnica Turnau 2015
      • Krem z białych szparagów
      • Dorsz z młodym szpinakiem i czerwoną porzeczką, wino do potrawy: Riesling, Winnica Pałac Mierzęcin 2014
      • Krem z pędów sosny z lodami z kory brzozowej, wino do potrawy: Johanniter, Winnica Turnau 2015

      Zastanawia mnie ten ser łomnicki – bo jest to ser kozi; niektórzy nie mogą znieść nawet jego zapachu; czy nie była to zbyt kontrowersyjna przystawka?

      Słyszałam też uwagi, że coś mało tych dań, że powinna być jeszcze przystawka na ciepło, i danie mięsne. Ale myślę, że restauracja Belvedere (na czele z Marcinem Przybyszem, zwycięzcy 3. Edycji Top Chef), która przygotowywała przyjęcie, zna się na tym i wie, co robi.

      Zresztą znalazłam  swoich zapiskach menu obiadu prezydenta Kaczyńskiego, który wydał z okazji 10-lecia wstąpienia Polski do NATO; też było krótkie: tatar z łososia, zupa-krem z dyni, kaczka w musie jabłkowym, bezy z kremem Grand Marnier.

      Albo popatrzcie na menu obiadu wydanego dla B. Obamy przez prezydenta Komorowskiego: tatar z pstrąga, krem z dyni, pieczona pierś perliczki, pralinki czekoladowe z sorbetem pomarańczowym.

       

      I jeszcze menu z Zamku Królewskiego dla monarchów i ministrów:

      • Białe szparagi z rabarbarem i bazylią
      • Młode ziemniaki z cebulą i ziołami
      • Polędwica sandacza z pietruszką i wiśniami
      • Na deser: antonówka pieczona w sianie

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 lipca 2016 08:41
  • czwartek, 14 kwietnia 2016
    • Polskie śniadanie w Top Chef

      Bardzo ciekawe zadanie mieli kucharze w ostatnim odcinku Top Chef: przygotowanie śniadania typowo polskiego.

      Czyli jakiego? Oto jest pytanie. Co my jemy na śniadanie?

      Jaką dostaliśmy odpowiedź od zawodowców?

      Popatrzmy (zdjęcie ze strony facebookowej Top Chef):

      b_polskie_niadanie_w_top_chef

      Najbliższy (moim zdaniem) przeciętnej polskiej propozycji śniadaniowej był Michał Seferyński, który podał jajecznicę na kromkach własnoręcznie upieczonego chleba sodowego, z dodatkami: wędzonym węgorzem, twarożkiem z rzodkiewką i sałatką z pomidorów z cebulką.

       

      Wyróżniony został Wit Szychowski (któremu kibicuję) za grasicę podaną na chrupiącej kaszance z dodatkiem plastrów boczku z sosem z owoców leśnych (maliny, jeżyny).

       

      Dawid Szkudlarek przygotował własnoręcznie białą kiełbasę którą zaparzył i podał z sosem śmietanowo-chrzanowym, kromką chleba z masłem (zupełnie niedbale, w pośpiechu maźniętym – co natychmiast wykpili jurorzy!) i pomidorami z rzodkiewką. Ponoć kiełbasa była za słona, ale przepyszna:)

       

      Oliwia Bernady (odpadła w tym odcinku) podała kaszę pęczak wymieszaną z twarogiem, karmelem i owocami

       

      A wszystko to zrobili w czasie 40 minut!

      Co wy na to?

      Ja przyznam się, że moje śniadanie jest dość standardowe (z braku czasu): kanapki – z masłem, plastrem jakiejś wędliny, plastrem sera żółtego i jakimś dodatkiem: pomidorem, twarożkiem, krążkiem cebuli czy ogórkiem i obowiązkowo z kleksem majonezu i świeżo zmielonym pieprzem.

      W niedzielę lubię zjeść jajecznicę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2016 09:09
  • sobota, 07 marca 2015
    • Kot w muzeum

      Pojechałam do Krakowa obejrzeć eksponowany
      tylko do 22 marca br obraz El Greca "Ekstaza św. Franciszka". Piękny,
      ale nie o tym chcę pisać.

      Zwiedzając oddział Muzeum Narodowego
      "Europeum, odkryłam w kącie, tuż koło windy przepiękny obraz, zwłaszcza
      dla miłośników kotów. Popatrzcie:

      walka kota z kogutem

      A opis w katalogu jest taki:

      Obraz nabyty w Rzymie przez biskupa H.Stroynowskiego znajdował się w jego zbiorach w Horchorowie, a następnie u jego bratanicy w Dzikowie, w rodzinie Tarnowskich. Jacobs działał w Wenecji i w Amsterdamie. Najchętniej używał włoskiej formy swego imienia Jacomo. Jeden z
      najlepszych w zbiorach polskich przykładów holenderskiego malarstwa animalistycznego. Pełen realizmu opis zwierząt łączy się w tym przedstawieniu ze świetną obserwacją psychologiczną ich stanów emocjonalnych. Jak większość animalistycznych obrazów tego czasu jest to też swoistą parabolą ludzkich emocji, na podobieństwo popularnych w epoce baroku bajek (np. La Fontaine’a), analizujących pod postacią zwierząt ludzkie zachowania, a przede wszystkim
      ludzkie wady i przywary.

      Obraz został zakupiony przez Muzeum przy
      dofinansowaniu Ministerstwa, w 2012 roku (za 5 obrazów zapłacono prawie 600 tys zł).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kot w muzeum”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 07 marca 2015 17:26
  • wtorek, 24 lutego 2015
    • Uczta św. Macieja

      Do dziś nie słyszałam o takiej uczcie.

      A chyba powinnam, bo uczta św. Macieja (Matthiae-Mahl) wydawana jest rokrocznie, od 1356 roku, przez władze hanzeatyckiego miasta Hamburga. 24 luty – dzień św. Macieja uznawany był w Hamburgu za początek roku handlowego i dzień podejmowania ważnych decyzji, m.in. wybierano wówczas burmistrza miasta. I wydawano ucztę, na którą zapraszano kilkuset dostojników. I tak jest do dziś.

      A dowiedziałam się o tej uczcie, bo w tym roku został na nią zaproszony Prezydent Polski i wiele o tym pisano. Zostawmy na boku polityczny wydźwięk spotkania, i przyjrzyjmy się stronie kulinarnej.

      Stoły, ustawione w sali balowej średniowiecznego ratusza, nakryte białymi obrusami, prezentowały się imponująco. Pośrodku każdego ułożono łososiowy bieżnik, na którym ustawiono niskie dekoracje kwiatowe, małe świeczuszki przy każdym nakryciu (co dawało piękny efekt) i tzw. „srebrne skarby hamburskiego ratusza”: ozdobne puchary, misy, świeczniki.

      uczta św. Macieja

      (zdjęcie z sieci)

      Zastawa stołowa była biała, ze złotymi paskami, sztućce wyglądały na srebrne, a białe serwety ułożono w wachlarze. Co ciekawe, jeden z kieliszków w każdym nakryciu był zielony. Ciekawe, jakie wino w nim podawano, bo przecież żadne nie będzie w takim kolorze kieliszka dobrze wyglądało. No, może białe. A z tego, co pisano, podawano zarówno wina czerwone jak i białe z rejonu Palatynatu.

       stół na uczcie św. Macieja

      (zdjęcie z sieci)

      Menu wydrukowano w formie dość dużej dwustronnej książeczki, z ozdobnym sznureczkiem, ale bez żadnych ozdób; na jednej stronie był spis potraw, na drugiej wykaz utworów muzycznych towarzyszących uczcie (Beethoven, Mozart, Moniuszko, Dobrzyński). Ze zdjęć, które widziałam, to nie bardzo było co zrobić z tym tak dużym menu, goście wkładali je np. w środek dekoracji stołu.

      uczta sw Macieja

      (zdjęcie z sieci)

      A co podano?

      Przystawka: makrela z gruszką, boczkiem i fasolą

      Zupa śląska: krem z pietruszką i grzankami

      Danie główne: gotowana cielęcina, puree z marchewki, buraki i zapiekanka ziemniaczana

      Deser: krem akacjowy z winogronami, orzechami i estragonem

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Uczta św. Macieja”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 lutego 2015 09:29
  • niedziela, 25 stycznia 2015
    • Jaka to melodia - DZIŚ kulinarnie

      Szykuje nam się dziś (tj. w niedzielę, 25 stycznia 2015 w TVP1 o godz. 18.30) miły, okołokulinarny program: teleturniej "Jaka to melodia" będzie poświęcony kuchni, gościem będzie W.M. Amaro, a Golcowie śpiewać będą: "gdy widzę słodycze to kwiczę":)

      jaka to melodia

      Zaczęłam się zastanawiać, jakie ja znam piosenki kulinarne?

      Pierwsze, co mi przyszło do głowy to "Addio pomidory"! Jeszcze "Rudy rydz", na którego ma się chrapkę, "Jabłuszko" pełne snu, "Szła dzieweczka do laseczka" - tu jest o chlebie z masłem! Kiedy byłam nastolatką popularna była piosenka, taka trochę w stylu disco-polo "A ja nie chcę czekolady, chcę by miłość dał mi ktoś". Jeszcze W. Młynarski śpiewał o kartoflance, o ile dobrze pamiętam to z rybą.

      O, jeszcze Trubadurzy śpiewali "Przyjedź mamo na przysięgę" i tam było: "kucharz daje wciąż to samo, ale tremę ma przed mamą, więc po zupie chciałby upiec nawet schab!"

      I chyba mi się już pomysły kończą.

      No, chyba żeby jeszcze: "Wszystkie rybki śpią w jeziorze, tiulala, tiulala, la" - rybka nadaje się do jedzenia, co nie?!!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jaka to melodia - DZIŚ kulinarnie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 stycznia 2015 07:20
  • czwartek, 28 sierpnia 2014
    • Małopolski smak – już po finale

      Finał festiwalu „Małopolski smak” się odbył, 3 dni temu, w Krakowie, na Placu Wolnica.

      Nna stronie województwa małopolskiego zamieszczono stosowną relację:

       http://www.malopolskie.pl/Wydarzenia/Index.aspx?id=12475 , wiadomo już że chleb żytni na zakwasie z tarnowskiej piekarni Błaszkiewicza zdobył II miejsce

      chleb Błaszkiewicza

      A nagrodę dziennikarzy zdobyły pierogi z suską sechlońską – znaczy się ze śliwką – i mam w planie to danie w domu zrobić.

      Szukam relacji blogerów, którzy mieli tam być (tych, którzy byli obecni na półfinałach), ale póki co, cisza. Napisano tylko, że jakąś zupę z marszałkiem robili.

      Coś jeszcze muszę wam opowiedzieć: otóż trzy dni przed finałem, pojawiła się notka na stronie marszałka, że zapraszają blogerów na niedzielę, na eliminacje i finałowe gotowanie z produktów regionalnych. Tak na marginesie, to chyba trochę późno to zaproszenie wystosowano. Ale wystosowano. Ciekawa jestem, czy jacyś blogerzy zdecydowali się na udział, i jak było.

      Muszę się przyznać, że mignęła mi myśl: a gdyby tak zgłosić się? Ale stchórzyłam.

      No i miałam już inne plany na weekend.

      Nie mówiąc już o tym, że była fatalna pogoda i nie chciałoby mi się wlec do Krakowa w taki deszcz.

       Pobiegłam kupić nagrodzony chleb do spróbowania.

      Jest ciemny, ciężki, raczej zbity, lekko wilgotny. Kształt – z foremki (lepszy byłby ręcznie formowany).

      Ale dobry.

      Pierwszą kromkę, tę na próbę, jadłam samą, bez dodatków, na końcówce nasypałam na chleb troszkę soli gruboziarnistej.

      Myślę, że dobry byłby ze smalcem, z masłem, czy twarożkiem.

      To jest chleb na proste, jednorodne dodatki, nie na wykwintne kanapeczki.

      Taka pajda dobra byłby do zupy, jako dodatek do kapuśniaku, grochówki… te klimaty.

      Warto spróbować.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 sierpnia 2014 06:42
  • środa, 11 czerwca 2014
    • Podobał się wam finał hell`s kitchen?

      Nie dziwię się, że wygrał profesjonalista Łukasz. Ponieważ nagrodą, oprócz 100 tys. zł, była praca w Atelier Amaro, myślę, że p. Wojciech wolał nie ryzykować, by w jego restauracji zaczęła pracować osoba, która może potknąć się na najprostszych nawet daniach i technikach kulinarnych (Sylwia – przeciwniczka Łukasza – jest amatorką i na początku programu dużo miała braków).

      Ale nie ten pojedynek wzbudził moje największe emocje.

      Poważny problem powstał niespodziewanie na styku Sylwia – Paulina. 

      paulina

      Paulina to narzeczona Łukasza, która odpadła z programu kilka odcinków temu. Teraz jednak, w finale, została wybrana przez Sylwię do jej ekipy (finaliści kompletowali sobie zespół do finału z uczestników, którzy odpadli). Zwykle w takich przypadkach każdy wybrany poczytywał sobie to za zaszczyt i deklarował, że zrobi wszystko, by pomóc „swojemu” szefowi.

      A Paulina w bardzo nieprzyjemnym stylu odmówiła (!)

      I była oburzona, że Sylwia mogła jej coś takiego zaproponować. Ona chce pomóc Łukaszowi, a nie jego rywalce.

      Konsternacja była ogromna.

      W końcu szef Amaro podjął decyzję, że Paulina ma natychmiast opuścić program, bo w pracy, w restauracji, której celem jest przede wszystkim zadowolenie gości, na takie zachowania nie ma miejsca.

      Co o tym myślicie?

      Ja – przyznam – nie kibicowałam Paulinie. Nie była sympatyczna. Za wszelką cenę usiłowała być pierwsza i perfekcyjna; to było jej maską, która nigdy nie pozwoliła zobaczyć jej prawdziwej twarzy. Tak to odbierałam. A tutaj opowiedziała się wyraźnie jako zwolenniczka bezwzględnej walki szczurów. No tak. Tutaj walczono przecież nie tylko o tytuł, ale i o 100 tysięcy i o pracę w prestiżowej restauracji. I wszystkie chwyty dozwolone. Co dla mnie – patrząc od strony moralnej - jest nie do przyjęcia. Gdzie jest miejsce na szlachetność, na wielkoduszność? Na zwykłe, ludzkie odruchy?

      No i przecież to nie ona miała walczyć o to wszystko, tylko jej Łukasz. Godząc się na wspólny z Łukaszem udział w programie, musiała brać pod uwagę nawet  taki scenariusz, że staną w walce przeciwko sobie.

      W ogóle w tym związku to raczej ona gra pierwsze skrzypce i ustawia zachowanie biernego raczej, wycofanego Łukasza. Co może się podobać albo nie, ale takie są fakty.

      I wiecie, ciekawa jestem, jak dalej potoczą się ich losy. Czy Paulina da sobie radę z nową codziennością, z tym, że to on jest tym wybranym, tym lepszym, że bez niej będzie się doskonalił w tak wspaniałym miejscu, a ona tylko będzie mogła ciągle czekać i słuchać, jak było świetnie i ciekawie…..

      Ot, takie tam hipotetyczne rozważania na kanwie sytuacji…..

      Dla mnie to także świetny temat i rewelacyjny wstęp do powieści psychologiczno-obyczajowej. A jaki film z tego by mógł powstać!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Podobał się wam finał hell`s kitchen?”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 11 czerwca 2014 15:07
  • czwartek, 05 czerwca 2014
    • Warszawskie menu dla B. Obamy

      Póki co, mało jest zdjęć potraw i wystroju stołów w czasie wizyty w Polsce amerykańskiego prezydenta.

       Obama w arkadach

      Wiadomo, jak wyglądał stół w Zamku Królewskim, w arkadach Kubickiego: śnieżnobiały obrus, wizytówki w rameczce dla każdego z gości, przy każdym nakryciu 3 kieliszki i kieliszek do wody, talerzyk z kromką chleba, bułeczką i nożykiem do smarowania. Grube, proste białe świece na podstawce równo z poziomem stołu – bez żadnych osłonek, bez świecznika – niezbyt mi się podobały, takie przaśne były. Kwiaty - centralna kompozycja przed prezydentami i mniejsze bukiety wzdłuż stołu. Wydaje się, patrząc na zdjęcia, że tam ciemnawo nieco było; ale to może jednak złudzenie.

      miejsce dla B. Obamy

      Z lunchu przygotowanego przez W. Amaro nie znalazłam nigdzie zdjęć.

      Ale wiadomo już jakie było menu głównych, reprezentacyjnych posiłków: wtorkowego obiadu wg W.M. Amaro i kolacji wg p.p. Kręglickich.

      Zapiszę je tu sobie, dla pamięci i szkoleniowo:), dla porównania:

      W.M. Amaro:

      1. chłodnik z zielonych truskawek, zielonych szparagów i szczawiu, białe szparagi, olej bukowy, krwawnik, zioła, kwiaty nasturcji, słynne czarne pieczywo Atelier Amaro z czarnuszką i palonym sianem łąkowym, do chleba masło kurkowe

      2. jagnięcina podhalańska podwędzana igłami modrzewiowymi, kasza gryczana niepalona, karmelizowana maślanka, małe chrupiące kurki, seler pieczony z trawą żubrową, olej z dzikiego czosnku niedźwiedziego

      3. Deser: truskawki – czerwone oraz twarde, zielone z kwiatami czarnego bzu, do tego odrobina rabarbaru i czereśni z werbeną cytrynową, lody z natki pietruszki.

       

      pp. Kręgliccy

      1. Wędzony jesiotr warmińsko-mazurski w postaci musu, płatków ryby i ikry, z emulsją z rokitnika oraz sałatka z rzodkiewki, kalarepki i trybuli

      2. Zupa krem z białych szparagów z pokruszonym serem korycińskim, olejem rzepakowym z Góry św. Wawrzyńca i płatkami bratków

      3. Jagnięcina pieczona z trawą żubrową, ziemniaki zapiekane ze śmietanką, czerwoną kapustą i żurawiną

      4. Deser: mus chałwowy (czyli bita śmietana z chałwą i białą czekoladą) obsypana truskawkami i listkami werbeny, udekorowany sezamkami i karmelową siateczką

       

      Jest dużo punktów stycznych i podobieństw w tych jadłospisach, prawda?

      Wykorzystanie produktów sezonowych: te truskawki, szparagi, płatki kwiatów, zioła, w obu przypadkach jako danie główne jagnięcina.

      Obydwie ekipy deklarowały i stawiały na produkty polskie, regionalne.

      Ale preferowały kuchnię lekką, nietłustą, nie zawiesistą.

      Na pewno było bardzo dekoracyjnie. Czy smacznie? I czy zaspokoiły te dania głód? Pewnie tak:)

      Zdziwiła mnie ta jagnięcina. Oczekiwałam raczej jakiejś dziczyzny, czy dzikiego ptactwa.

      Nic nie wiemy o doborze win i napoi do potraw, a szkoda.

      P. A. Kręglicka zapowiadała, że poda przepisy na dania przez nią serwowane; będę to śledzić.

      Kolejność i łączenie potraw było w zasadzie tradycyjnie polskie: przystawka, zupa, danie główne, deser. W daniu głównym: mięso, ziemniaki u Kręglickich, kasza u Amaro, plus dodatek warzyw; Kręgliccy poszli w typowo polską kapustę.

      W deserze (i chłodniku) intrygują mnie najbardziej zielone niedojrzałe truskawki Amaro; ciekawe, jak to smakowało! On jednak naprawdę ma duszę eksperymentatora i łowcy smaku!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Warszawskie menu dla B. Obamy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 czerwca 2014 12:27
  • wtorek, 27 maja 2014
    • Menu degustacyjne z finału Top Chef

      Przyznam, że zaraz na drugi dzień po zakończeniu finału Top Chef, pobiegłam na blogi i internetowe fora, szukając relacji i jakichś podsumowań – a tu Cisza! Na Fb było trochę wpisów, ale raczej typu: to nie ten powinien wygrać, kto inny był najlepszy, itp.

      To prawda, że ja też nie od razu miałam coś do powiedzenia. Ale już to sobie wszystko przemyślałam, poukładałam w głowie, fragmenty obejrzałam sobie ponownie.

      To co? Pogadajmy o stronie stricte kulinarnej finału, co? O menu degustacyjnym.

      menu degustacyjne

      (zdjęcie z sieci)

      Mnie osobiście bardzo takie coś się podoba, taka możliwość spróbowania po troszku wszystkiego, co kuchnia ma do zaproponowania.

      Gdybym miała wybierać, czyje menu degustacyjne z finału chciałabym spróbować, to wizualnie na pewno wybrałabym Przemka; jego talerze były pięknymi obrazami, o cudownie zestawionych kolorach, pięknej kompozycji, a już jego fiołkowa wata cukrowa była rozczulająca – przenosiła w odpustowo-jarmarczny świat dzieciństwa:)

      Przypomnijmy menu Przemka:

      Tatar z żubra z żółtkiem przepiórczym i emulsją z czosnku niedźwiedziego, łosoś bałtycki z lodami chrzanowymi na ziemi z pumpernikla, grasica cielęca z galaretkami z zielonych szparagów i pomidorów, sandacz ze skorzonerą, sałatką z ogórka z rakami i pianą rakową, mus czekoladowy z kaczą krwią, bezami porzeczkowymi i fiołkową watą cukrową

       

      Ale wyobrażając sobie spodziewane smaki potraw – wybrałabym menu Adama; bardziej przemawiają do mnie jego tradycyjne propozycje.

      Menu Adama: młodziki opolskie (gołąbki) z kaszą i jajkiem, łosoś z tatarem z morskiej kaczki i granitą ogórkową, żubr z grzybami i sufletem serowym, pierś z kaczki ze skorzonerą, praliną orzechową, kaczymi sercami i foie gras z wędzonym węgorzem, tarta czekoladowa z wiśnią molekularną.

      Adaś poszedł w ciekawe, molekularne formy; „Harry Potter kuchni nam wyrósł” – to ładne określenie.

       

      Menu finalisty, Sebastiana było takie:

      Burak z kozim serem, miodem i roszponką, smażone foie gras z rzepą, kalarepą i chrzanem, halibut z koprem włoskim, kalafiorem i orzechem laskowym, zając marynowany z jałowcem, skorzonerą i owocami leśnymi, ravioli z ananasa z musem z mango, pure malinowym i pomarańczą

      Najmniej przypadł mi do gustu deser Sebastiana; pierożki na słodko. Takie w sumie mało efektowne, niezbyt dekoracyjne.

       

      Przyjrzałam się dokładnie kompozycjom na talerzach. Taki np. Adam był kilkakrotnie krytykowany za rozczłonkowanie składników potrawy po talerzu. A z kolei u Sebastiana to właśnie się jury podobało. Nie umiem, niestety, ocenić w czym tkwi błąd takiej kompozycji, w czym jej siła, i kiedy można sobie na to pozwolić, a kiedy nie.

       

      Ciekawe, że żaden z szefów nie podał w swoim menu zupy. Dla mnie, która jestem ich fanką, to zdecydowany brak. Może nadeszła taka moda, że zupę uważa się za mało wykwintną? I jest zdradliwa, to fakt; były tu w top chefie wpadki z nią.

       

      Jednak te propozycje stoją o niebo wyżej (jeśli chodzi o kunsztowność i wyrafinowanie) w stosunku do propozycji finalisty I edycji top chef, Martina. Bo menu Martina było bardzo tradycyjne: homar z marakują i sałatką, grillowane ośmiornice z sosem chrzanowym i ziemniakami, agnolotti (pierożki) z łososiem, polędwica wołowa z foie gras, bazyliowa pana cotta.

      A finaliści II edycji nie bali się eksperymentów, zestawień smakowych i nowoczesnych technik.

       

      Jeszcze sprawa zakupów. „Alma” się przygotowała, prawda? Ależ oferta była do dyspozycji: młode gołąbki, mięso z żubra, grasica, foie gras….. nic dziwnego, że szefowie rzucili się na te tak nietypowe i trudne do zdobycia produkty.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 maja 2014 10:38
  • czwartek, 17 kwietnia 2014
    • Czy warto oglądać Hell`s kitchen?

      hells kitchen

      W tym przedświątecznym zabieganiu, trudno znaleźć czas na telewizję i wpisy blogowe, jeśli nie dotyczą przepisów kulinarnych.

      Dlatego króciutko. Obejrzałam drugi odcinek Hell`s kitchen (nagrywam audycje na dysk i późnym wieczorem, kiedy już wszystkie prace wykonane, siadam przed telewizorem i się rozkoszuję). Tych rozkoszy wczoraj było trochę mało, bo właściwie to program nie spełnił moich oczekiwań (od razu mówię, że nie znałam formuły tego programu i właściwie nie wiedziałam czego można się spodziewać). Oczekiwałam programu kulinarnego, który pokaże niuanse pracy renomowanej restauracji, jeden czy drugi przepis, jakieś tajniki sztuki kuchennej… tego typu rzeczy. A tu mamy właściwie tylko zagubionych kompletnie w kuchni ludzi, rzuconych na głęboką wodę i ich reakcje na ten potworny stress.

      Można właściwie przewidzieć, jak to się dalej rozwinie. Z odcinka na odcinek ich warsztat będzie się doskonalił (w końcu karta menu liczy tylko kilkanaście pozycji, których wykonanie w końcu opanują) i zespoły zgrają się ze sobą. Raczej będzie coraz lepiej, zwłaszcza, że zostaną najlepsi.

      Ale dla mnie to właściwie nie jest ciekawe. Kulinarnie nic ciekawego mi nie wnosi.

      Tak więc myślę, że dam sobie spokój z tym programem.

      W przeciwieństwie do Top Chef.

      Ooooo! Ten program to zupełnie co innego. Zupełnie.

      Wczorajsze mazurki, ucierane tradycyjnie w makutrach,  pod okiem koła gospodyń wiejskich w ludowych strojach – było na co popatrzeć! I co podpatrzeć.

      A`propos mazurków:

      Pewnie zauważyliście, że rysuje się nowy trend w mazurkach: mazurki porcjowane, w wersji mini, takie na jedną osobę. Coraz więcej można tego zobaczyć.

      Może to i fajny trend???

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Czy warto oglądać Hell`s kitchen?”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 kwietnia 2014 12:33
  • czwartek, 10 kwietnia 2014
    • Hell`s kitchen – nie wiem jak wy, ale ja jestem pod wrażeniem

      Obejrzałam pierwszy odcinek polskiej edycji.

      hell`s kitchen

      (zdjęcie z sieci)

      Nie wszystko jest jeszcze dla mnie jasne, bo nie oglądałam dotąd żadnej wersji, ani angielskiej, ani amerykańskiej. Nie do końca wiem, jakie są zasady (bo ich nie przedstawiono), z czym uczestników zaznajomiono, ile mają na co czasu. Montaż emitowanego odcinka był dość toporny, bez jasnych, płynnych przejść.

       Generalnie początkowo myślałam, że program nie będzie mi się podobać, bo każdy powtarzał, że jest chamsko, mega stress, że takie są wymogi show.

      Obejrzałam jednak I odcinek bardzo uważnie i raczej nie jestem zbulwersowana.

      Uważam, że największym problemem tutaj jest fakt, że mówi się człowiekowi wprost, w oczy, jak marny jest jego poziom wiedzy i umiejętności. A p. Amaro (prowadzący) się nie czai.

      Choinka, no nie jest to miłe, i jasne, że człowiek natychmiast wytwarza sobie mechanizmy obronne, każdy inne, i to właśnie w programie widzimy.

      I jedni błyskawicznie się uczą (dokładności, precyzji, obowiązkowości, terminowości, organizacji pracy), a inni pozostają na etapie poczucia skrzywdzenia, niedocenienia. I odpadają.

      Czy będzie to bezpardonowy wyścig szczurów? Nie podobałoby mi się to. Nie lubię tych zagrywek typu Big Brother, śledzących kamer, tych zasad kija i marchewki.

      Ale pomijam ten aspekt show, bo interesuje mnie aspekt kulinarny. Tego typu programy każą mi inaczej popatrzeć na sztukę kulinarną.

      Przeszłam już etap załamania poziomem swojej wiedzy i umiejętności. O.k., zgódźmy się, nie jestem kucharzem i nie ma co myśleć inaczej. Ale doceniać maestrię innych mogę, co nie? I sprawia mi to przyjemność. I coraz głębiej widzę, o ilu elementach sztuki kulinarnej nawet nie miałam pojęcia.

      Dlatego dalej będę oglądać zarówno Hell`s kitchen, jak i Top Chef, czy Master Chef.

       

      To takie pierwsze wrażenia, na gorąco, po pierwszym odcinku.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Hell`s kitchen – nie wiem jak wy, ale ja jestem pod wrażeniem”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 kwietnia 2014 12:04

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl