Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • środa, 20 września 2017
    • Paluchy drożdżowe - przepis Amerykanki

      Mam ten przepis już od wielu, wielu lat. Uważam go już za przepis rodzinny. Podała go na forum kulinarnym Anerite z USA. Anerite była dość kontrowersyjną osobowością, często wdawała się w ostre polemiki. Każdy, kto się z nią zetknął, na pewno ją zapamiętał:) Ale przepisy miała dobre.

      Ten przepis, na paluchy do barszczu, jest super! Bardzo polecam!

      powidoki_paluchy_Anerite

      50 dag mąki

      20 dag masła (Anerite twierdziła, że tylko z margaryną wyjdą, ale to nieprawda; robię z masłem i są świetne)

      szklanka śmietany

      4 dag drożdży

      1 łyżka cukru

      1 łyżeczka soli

      jajko po smarowania

      kminek do posypania paluchów (może być sezam, czy czarnuszka, gruba ziarnista sól - co kto lubi)

       

      Mąkę posiekać nożem z masłem, potem rozetrzeć dłońmi na piasek (uwielbiam ten etap rozcierania, jest taki relaksujący!).

      Drożdże rozetrzeć z cukrem, wlać śmietanę. Kiedy drożdże zaczną pracę, przełożyć je do mąki, wsypać sól, szybko zagnieść.

      Z ciasta formować wałeczki, smarować roztrzepanym jajkiem, posypać każdy kminkiem, dociskając go widelcem

      Układać na blasze wyłożonej pergaminem.

      Piec w nagrzanym do 200 st. C piekarniku, ok. 15-20 minut, aż będą złote. Uważać, żeby paluchów nie przesuszyć.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 20 września 2017 09:55
  • wtorek, 19 września 2017
  • piątek, 15 września 2017
    • Bankiet z chorzelowskiego obrazu

      Widziałam już kiedyś ten obraz i od razu mnie zafascynowało niespotykane połączenie tematyki religijnej z kulinarną. Ale wtedy nie miałam możliwości rozszyfrowania co to za obraz, czyjego autorstwa i gdzie się znajduje (to, co widziałam, to była oczywiście kopia). 

      bankiet z chorzelowskiego obrazu

      Maryja trzyma na prawym ramieniu Jezusa, a Dzieciątko podaje Matce dwie róże – białą i czerwoną. W lewej ręce trzyma wiśnie. Święta Rodzina spogląda na stół, na którym zostały przedstawione kiście winogron, kłos zboża oraz jabłka i ptaki.

      Okazało się, że jest to obraz z sanktuarium Bożej Rodziny w Chorzelowie koło Mielca, a w zeszłą niedzielę miała miejsce uroczystość koronacji obrazu przez abp. Wiktora Skworca, byłego ordynariusza diecezji tarnowskiej.

      W jego homilii mamy piękny opis obrazu:

       

      "Ta świątynia to brama, a w niej jak w drzwiach stoją Maryja z Jezusem na rękach i Święty Józef. Święta Rodzina nie tylko wita, ale zaprasza także na bankiet, o czym głosi napis na obrazie, który brzmi:

      "Dzikim ptakom i zwierzętom Bóg pokarmy daje. Dla dzikich się grzeszników Sam pokarmem staje. Tak Świętego Bankietu w Dzikowskim Obrazie Józef pilnuje z Panną niepodległą skazie".

      A zatem chorzelowski wizerunek jest zaproszeniem na ucztę. Umieszczony tuż nad tabernakulum i ołtarzem wskazuje na Eucharystię, w której Jezus daje się grzesznikom, staje się dla nich pokarmem na życie wieczne.

      (...) Patrząc na obraz, dostrzegamy serdeczną więź, jaka łączy Jezusa z Maryją. Podkreślają to dwie róże i dwie wisienki, trzymane w rączkach przez Jezusa. Takiej serdecznej więzi i bliskości Jezus pragnie w każdym z nas. Dlatego Bóg stał się człowiekiem, aby go odkupić, wyzwolić ze stanu "dzikiego" życia w grzechu, odziać w nową szatę łaski i zaprosić do udziału w niebiańskiej uczcie.

      Przywołują ją jeszcze inne elementy obrazu. Otóż Święta Rodzina stoi przed stołem, na którym znajdują się winne grona i kłos pszenicy, a nawet ptak karmiący ziarnem swoje pisklę. To symbole o wymowie eucharystycznej, wskazujące, że na obrazie tajemnica wcielenia przechodzi w misterium odkupienia. Jezus jest tym, który przez Kościół karmi wierzących w sakramentach świętych.

      (..) Zauważmy, że Święta Rodzina ma za sobą kamienne okno, a przez nie widać drzewo, zarysy warownych budowli i dwie wieże kościoła. Bynajmniej nie jest to pejzaż nazaretański, izraelski. Ale nasz, polski, europejski. Święta Rodzina żyje pośród nas! Jej dom znajduje się tutaj!"

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 15 września 2017 11:06
  • sobota, 09 września 2017
    • Krakowski pischinger

      Pischinger to wafel (andrut) przełożony gęstym czekoladowym kremem.

      Stworzył go w XIX wieku wiedeński cukiernik Oskar Pischinger. Z Wiednia trafił szybko do Krakowa i Galicji, które w czasie zaborów były częścią cesarstwa austriackiego i błyskawicznie podbił serca Polaków. Zwłaszcza, że robi się go szybko i prawie "z niczego".

      W PRL-u był prawie że obowiązkowym deserem na niedzielę (choć czekoladę, która była rarytasem nie do zdobycia, zastępowano kakaem).

      b_krakowski_pischinger

      1 kostka masła

      1 tabliczka gorzkiej czekolady (70% kakao)

      4 żółtka

      3/4 szklanki cukru pudru

      garść orzechów (włoskich i laskowych)

      1 łyżka brandy

      1 opakowanie wafli tortowych (andrutów)

       

      Najpierw przygotować czekoladę: połamać tabliczkę na kawałki. Miseczkę do topienia czekolady umieścić w większym garnku wypełnionym gorącą wodą, rozpuścić w miseczce łyżkę masła, dodać połamaną czekoladę i podgrzewając rozpuścić ją na płynną masę. Odstawić do ostudzenia.

      Orzechy utłuc na bardzo drobno.

      Żółtka zmiksować z cukrem na puszysty kogel mogel. Miksując dodawać partiami miękkie masło, brandy i ostudzoną czekoladę. Dodać orzechy, wymieszać.

      Smarować wafle, po czym obciążyć je czymś ciężkim (duża książka kucharska będzie w sam raz). Odłożyć na noc do lodówki.

      Kroić na romby bardzo ostrym nożem.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 09 września 2017 09:22
  • środa, 23 sierpnia 2017
    • Letni sos pomidorowy - ostatni dzwonek

      Cóż, lato powoli się kończy i powoli kończy się sezon świeżych, wygrzanych słońcem owoców i warzyw. Zanim powiemy "adios pomidory" zapraszam na pyszny sos pomidorowy do spaghetti. Bez zbędnych dodatków, nie za wiele przypraw, chodzi o smak pomidorów, łagodny, słodkawy, pyszny.

      sos_pomidorowy_letni

      4 spore pomidory

      1 cebula

      łyżka oliwy, łyżka masła

      sól, pieprz, szczypta papryki

      gałązka świeżego tymianku

       

      Rozgrzewamy w rondlu oliwę, dodajemy masło, dodajemy pokrojone na kawałki pomidory, pokrojoną w półkrążki cebulę, podlewamy niewielką ilością wody, lekko solimy, dodajemy tymianek  i dusimy, aż pomidory rozpadną się.

      Wtedy wyjmujemy tymianek i całość miksujemy.

      Doprawiamy solą, pieprzem i papryką.

      Jeśli ktoś lubi, można dodać łyżkę gęstej śmietany.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 23 sierpnia 2017 11:56
  • czwartek, 17 sierpnia 2017
    • Pierogi ku czci św. Jacka

      Bardzo podoba mi się tradycja robienia pierogów w dzień św. Jacka, tj. 17 sierpnia (według legendy to właśnie pierogami karmił św. Jacek ubogich, wśród których żył).

      I jeszcze to imię: nosił je mój dziadek, choć w wersji nieco już archaicznej - Jacenty.

      Tak więc proponuję na dzisiejszy obiad pierogi; farsz jest pod tytułem: otwórz lodówkę i zobacz, co tam akurat masz:)

      pierogi ku czci św. Jacka

      

      A w lodówce miałam garstkę kurek, cebulę, ziemniaki, kawałek pieczonej piersi kurczaka.

      Ziemniaki ugotowałam i ugniotłam na pure.

      Cebulę, kurki i kurczaka pokroiłam w kostkę, podsmażyłam na łyżce oliwy i łyżce masła, dodałam do ziemniaków, doprawiłam pieprzem i papryką.

       

      Ciasto: ok. 30 dag mąki lekko osolonej zalałam niepełną szklanką wrzątku, kiedy całość nieco przestygła dodałam jajko i kilka łyżek oleju. Zagniotłam ciasto.

      Rozwałkowałam małe krążki.

      Nałożyłam farsz, zlepiłam i gotowałam kilka minut partiami we wrzącej, osolonej wodzie, do której wrzuciłam gałązkę tymianku.

      Smacznego!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 sierpnia 2017 11:53
  • środa, 16 sierpnia 2017
  • wtorek, 15 sierpnia 2017
  • czwartek, 10 sierpnia 2017
  • wtorek, 08 sierpnia 2017
    • Wszystko na letnie leczo już jest

      Lato w pełni i wszystko, co potrzebne na leczo już jest: cukinie, pomidory, papryka, cebula, dojrzałe, wygrzane słońcem.

      A więc zapraszam:

      letnie_leczo

      mała cukinia

      spora cebula

      3 pomidory

      1 papryka

      kilka boczniaków

      kawałek podsuszanej kiełbasy

      sól, pieprz, gałązka rozmarynu i tymianku

      olej i łyżka masła

       

      Rozgrzać w rondlu olej, wrzucić pokrojone: cebulę, paprykę, boczniaki, kiełbasę oraz cukinię. Podsmażyć, podlać niewielką ilością wody. Dusić pod przykryciem, aż cukinia będzie przezroczysta.

      Pomidory obrać ze skórki, pokroić, dodać do rondla.

      Wrzucić rozmaryn i tymianek, lekko posolić, popieprzyć.

      Poddusić, aż pomidory rozpadną się. Na końcu dodać łyżkę masła, ewentualnie doprawić jeszcze odrobiną soli.

      Świetny letni obiad, dobry zarówno na ciepło, jak i na zimno.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 sierpnia 2017 09:58
  • niedziela, 06 sierpnia 2017
  • czwartek, 13 lipca 2017
    • Kanapka z Amsterdamu

      Telewizyjna "kuchnia plus" zaczęła w tym tygodniu emisję kanadyjskiego serialu dokumentalnego z 2015 roku: "Foodie w wielkim mieście" (oryginalny tytuł to: the foodie list).  Opis brzmi zachęcająco:

       "(serial) prezentuje międzynarodową listę posiłków, których każdy smakosz powinien kiedyś skosztować. Widzowie poznają największe na świecie miasta od zupełnie innej strony - odkryją przepisy i dobrze skrywane tajemnice mieszkańców prezentowanych miejsc. Wspólnie z prowadzącymi wyruszą w kulinarną podróż dookoła świata."

      Pierwszy odcinek poświęcony był smakołykom Amsterdamu; pierwsze, co sobie musiałam natychmiast zrobić po obejrzeniu, to kanapka z jajecznicą. Niby nic takiego, ale jakie to pyszne!

      b_jajecznica_na_kanapce

      Lubię bardzo jajecznicę (który Polak nie lubi!), ale nie jadłam jej nigdy na kanapce. A warto!

      Warto też nagrywać program i potem spokojnie przyjrzeć się poszczególnym daniom i ewentualnie zanotować przepis (bardzo dokładnie pokazane jest przyrządzenie potrawy przez mistrzów) i gdzie go podano. I masz już kulinarny przewodnik po mieście.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Kanapka z Amsterdamu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 lipca 2017 11:46
  • czwartek, 06 lipca 2017
    • Zapraszam na kaszę gryczaną

      Zawsze dam się skusić na kaszę. Ten smak!

      I jakże miły jest ten dodatkowy bonus, że kasza jest tak fantastycznie zdrowa i na topie.

      Dziś zapraszam na kaszę gryczaną z piersią indyka i boczniakami

      kasza_gryczana_z_indykiem

      ilość kaszy zależy od ilości osób dla których przygotowujemy danie

      u mnie - 2 woreczki tj. 20 dag kaszy gryczanej

      2 plastry piersi z indyka

      1 cebula

      1 gniazdo grzybów boczniaków

      2-3 suszone prawdziwki

      sól, pieprz, gałązka rozmarynu

      olej, łyżka masła

       

      Kaszę gotujemy w woreczkach, wkładając do wrzącej osolonej wody, ok. 20 minut.

      Odcedzamy.

      Pierś indyka i cebulę kroimy w kostkę. Wrzucamy do rondla na rozgrzane 2 łyżki oleju, smażymy, mieszając. Dodajemy pokrojone w paski boczniaki, lekko solimy, mieszamy i przesmażamy. Następnie zalewamy niewielką ilością wrzątku, dorzucamy suszone grzybki i rozmaryn. Dusimy pod przykryciem ok. 20-30 minut.

      Dodajemy na koniec łyżkę masła, doprawiamy solą i pieprzem.

      Mieszamy na patelni ugotowaną kaszę z indykiem, podsmażamy.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 lipca 2017 10:31
  • środa, 28 czerwca 2017
  • wtorek, 27 czerwca 2017
    • Historia wtorkowej zupy

      Zupa jest pyszna.

      Z pomidorami, cukinią, ziemniakami, z kawałeczkami pieczeni wołowej, z ziołami i nitkami makaronu.

      zupa_woska_z_kalendarza

      Inspiracją jej powstania była kartka z kalendarza, na której zamieszczono przepis na zupę włoską. Tak ją nazwano.

      Potrzebne są do niej:

      1,5 l rosołu wołowo-drobiowego

      oliwa

      cukinia

      3 ziemniaki

      1 cebula

      2 ząbki czosnku

      5 pomidorów

      bazylia, natka pietruszki

      sól, pieprz

      parmezan

       

      Miałam większość składników w domu, z wyjątkiem cukinii. Ciekawa byłam, czy już ją dostanę na targu, bo chyba jeszcze nie zaczął się na nią sezon.

      Ale na jednym straganie już była.

      Miałam też w lodówce rosół, ugotowany na udkach drobiowych, co do którego miałam wątpliwości, czy aby na pewno jest to dobry pomysł, by jeść go w taki upał.

      O! ale na inną zupę będzie jak znalazł.

      Nie miałam bazylii, ale na parapecie okiennym rośnie mi w doniczce tymianek; uznałam, że będzie super.

      No i kupiłam piękną pieczeń wołową dla mojego kota; pomyślałam, że trochę mu jej podkradnę, podrasuje mi zupę.

       

      Czas na gotowanie:

      Cebule i czosnek kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzaną w rondlu oliwę. Dodajemy obrane ze skóry i posiekane pomidory oraz pokrojoną w drobniutką kostkę wołowinę (kawałek wielkości małego pomidora będzie w sam raz). Przesmażamy wszystko mieszając.

      Dorzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i małą cukinię.

      Wlewamy rosół.

      Kiedy się zagotuje, dorzucamy tymianek i łyżkę makaronowych nitek (uwielbiam ich smak w zupie).

      Gotujemy całość do miękkości.

      Doprawiamy dopiero na końcu, delikatnie bo rosół miałam raczej pikantny.

      Na talerzu dosypujemy natkę pietruszki i wiórki sera.

       

      Improwizacja, ale pyszna!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 czerwca 2017 15:43

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl