Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • wtorek, 19 czerwca 2018
    • Czy gotuje jeszcze ktoś zalewajkę?

      Zalewajka to dla mnie zupa dzieciństwa, rodzinna tradycja i często pojawia się na moim stole.

      Ja jestem już małopolanką, od urodzenia, ale moja rodzina wywodzi się ze świętokrzyskiego, i stamtąd przywędrowała moja zalewajka.

      Parę dni temu jadłam zalewajkę w krakowskiej restauracji "Zalipianki" Ewy Wachowicz, bardzo ucieszona, że tak prosta, chłopska właściwie zupa, pojawiła się w tak renomowanym lokalu. I okazało się, że to, co nam podano, zalewajką chyba jednak nie jest. To był raczej wielkanocny żurek, z dużą ilością kiełbasy, jajek i chrzanu. A nie było w zupie ziemniaków, a są one nieodłącznym elementem zalewajki.

      Sprawdziłam to sobie; ziemniaki to naprawdę niezbędny element zalewajki. Zupa wpisana jest na ministerialną listę produktów tradycyjnych i rozumie się przez nią zupę wiejską, zawierającą ugotowane, pokrojone w kostkę ziemniaki, zalane (stąd właśnie nazwa zupy) żurem z zakwasu chlebowego. Wywodzi się z centralnej Polski (Łódź, Kielce), a jej regionalne odmiany różnią się jedynie dodatkami; ale sposób przygotowania jest niezmienny.

      Zaraz więc po powrocie z Krakowa, ugotowałam naszą, rodzinną zalewajkę.

      moja_rodzinna_zalewajka

      Robię ją tak, jak robiły babcia i mama. Nawet miejsce przygotowania jest to samo. Ta sama kuchnia, te same składniki, ta sama kolejność przygotowania. Dawno już nie przemówiła tak bardzo do mnie  tradycja i wspomnienia. To był nasz rodzinny, domowy czas. To jest teraz mój czas, mój udział w zachowywaniu i tworzeniu domowej tradycji.

       

      Jak tę zupę u nas robimy? Proszę bardzo, oto przepis:

      Na 2-3 osoby biorę 2 duże ziemniaki, obieram, kroję w kostkę, wrzucam do rondla, zalewam zimną wodą gdzieś tak do połowy garnka. Dodaję 1 cebulę pokrojoną w kostkę. Lekko solę. Wrzucam listek laurowy i 2 ziarna ziela angielskiego oraz 1-2 ząbki czosnku. Gotuję do miękkości ziemniaków.

      Teraz dodaję zakwas żurkowy, jakieś pół szklanki. Trudno powiedzieć, ile go dać, bo wszystko zależy od tego, jaki on jest, czy bardzo kwaśny. Trzeba dodawać po troszku i próbować, czy smak nam już odpowiada. Chwilę jeszcze trzeba pogotować i na końcu dodaję śmietanę. Taką porządną, kwaśną, gęstą (18 % co najmniej), jakieś 2-3 łyżki. Mieszam mątewką, żeby nie było grudek. Posypuję posiekanym szczypiorkiem lub zieloną cebulką.

      Próbuję, ewentualnie doprawiam solą i pieprzem. Gotowe.

      W wersji bardziej bogatej, razem z ziemniakami dodaje się do garnka kawałek kiełbasy drobno posiekanej. Ja lubię jeszcze dorzucić 2-3 suszone grzyby.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Czy gotuje jeszcze ktoś zalewajkę?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 czerwca 2018 12:07
  • piątek, 15 czerwca 2018
    • Zalipianki Ewy Wachowicz

      Pod koniec ubiegłego roku otwarto na nowo dawną restaurację "U Zalipianek", u zbiegu ulicy Szewskiej i Karmelickiej w Krakowie. Teraz lokal nosi nazwę "Zalipianki" a jej właścicielka jest p. Ewa Wachowicz, znana z kulinarnych programów i książek.

      Czaiłam się na obiad tutaj, zwłaszcza, że restauracja w zamyśle nawiązuje do lokalnej kuchni galicyjskiej, a tytułowe Zalipie - słynna, malowana wieś, leży w bliskim sąsiedztwie mojego miejsca zamieszkania.

      zalipianki_EW

      Tak więc trafiłyśmy tu z siostrzenicą przy okazji jej pobytu w Polsce.

      Różnie już pisano o tej restauracji, więc tym bardziej byłyśmy ciekawe. Zgodnie przyznajemy obie, że było warto, było miło i było smacznie. Byłyśmy w zwykły, wtorkowy dzień, po południu, prosto z ulicy, bez rezerwacji. Na tarasie było sporo gości, ale wewnątrz - miejsc ile by się nie chciało. Ja zawsze wolę posiłek wewnątrz lokalu; wtedy odczuwa się klimat miejsca.

      Zalipianki mają wnętrza stylizowane na ludowo, z barwnymi kwiatami malowanymi na ścianach, surowymi podłogami, umeblowanie jednolite, proste. Ludowe akcenty, ale i prostota - to duże atuty lokalu.

      wnętrze zalipianek

      Chyba czas już na menu. To będzie dwugłos - każda z nas opisze swoje dania. Już kiedyś miałyśmy takie lato, kiedy jadałyśmy codziennie obiady w lokalach naszego miasta i opisywałyśmy swoje wrażenia:) Miło było do tej tradycji wrócić.

      Marta:

      Za moich studenckich czasów Zalipianki nigdy nie były miejscem, gdzie chciało się wejść na polski, domowy obiad. Może dlatego, że takowy był najlepszy w domy  i zawsze można było nim jeszcze wypchać słoiki. Gości z zagranicy zabierało się w inne miejsca. Dlatego trochę zdziwiła mnie propozycja zjedzenia tam obiadu.

      Tak kiedyś wyglądały Zalipianki:

      zalipianki dawniej

      Najpierw dostałyśmy czekadełko - świetny chleb z czarnuszką, do tego pyszny smalec  i nieco mniej pyszna pasta z fasoli 

      czekadełko 

       Polski obiad musi mieć zupę. Ja wybrałam zalewajkę; szalenie byłam jej ciekawa, bo też rzadko można znaleźć restaurację, gdzie by ją podawano. Ta tutaj zasługuje na osobny wpis na blogu; póki co powiem tylko, że bardziej przypomina ona świąteczny żurek. Ale smakowała! 

      zalewajka

      Marta:

      Jako przystawkę/ zupę wybrałam krem z ogórka kiszonego ze słodką śmietaną i bundzem. Zupa była dobra, kwaśna, z dobrej jakości ogórków kiszonych, gęsta i kremowa. Jeżeli ktoś nie jest fanem kwaskowatości śmietana ją idealne zbalansuje. Polecam też pozostawić ser na parę chwil w zupie, wtedy będzie miał czas na rozpuszczenie się.

      krem z ogórka

      

      Danie główne.

      Wybrałam maczankę po krakowsku, jako że to nasze regionalne, sławne danie. Tradycyjnie powinna być podana w bułce z dużą ilością sosu. Tutaj była to raczej wariacja klasycznej maczanki, jako że w misce ułożono spory kawałek chleba (z czarnuszką), polano sosem i na to nałożono kawałki wieprzowiny i ozdobiono jeszcze chrupiącym chipsem z bekonu. Ale dobre było.

      maczanka

      Marta:

      Jako danie główne wybrałam tradycyjny kotlet schabowy, ziemniaki i  zasmażaną młodą kapustę.  Kiedy myślę o tradycyjnym polskim obiedzie w czerwcu to ten zestaw zawsze będzie numerem jeden. I muszę przyznać, że to był strzał w 10. Wszystko było bardzo smaczne. Kapusta była zupełnie inna niż ta, którą znałam  z domu rodzinnego, ale do jej  smaku nie mogłam się przyczepić. Kotlet słusznych rozmiarów, mięso nie było rozbite zbyt cienko ani zbyt grubo, panierka nie była mokra i nie odklejała się od mięsa. Jedyne zastrzeżenie mogę mieć do zbyt malej ilości soli na kotlecie. Ale zawsze lepiej dosolić.

      schabowy

      

      Deser

      Czułam, że będę zbyt przejedzona, by dać radę deserowi. Dlatego zdecydowałam się tylko na sorbet, ale i tak porcja była za duża

      sorbet

      

      Marta:

      Niestety, deser mnie rozczarował. Chociaż prezentacja była oszałamiająca. Zamówiłam szarlotkę na rubinoli z lodami waniliowymi i sosem cynamonowym. O ile ani do sosu ani do lodów nie mogę się przyczepić, choć nie wiem czy lody robią sami, o tyle szarlotka nie za bardzo przypominała szarlotkę. W cieście dominującym smakiem był smak cytryny, który maskował wszystkie inne smaki, przez co szarlotka smakowała bardziej jak ciasto cytrynowe. Próbowałam różnych kombinacji składników na talerzu, niestety nic nie ocaliło nieszczęsnej szarlotki.

      szarlotka

      

      Generalnie - ja jestem zadowolona. Cenowo - jak to w krakowskich lokalach - trochę to wszystko kosztuje, ale ceny są porównywalne do innych lokali. Obiad dla dwóch osób, z napojami na początek, lampką wina dla mnie i drinkiem dla Marty - kosztował nas 200 zł (bez napiwków).

      Fatalny minus - BRAK SERWETEK!

      Marta:

      Ogólnie muszę przyznać, że obiad był bardzo udany. Jedna przestroga uważajcie na porcje – są ogromne. 2 - daniowy obiad z deserem to było zdecydowanie zbyt dużo. Jest  jedna rzecz, którą chętnie bym zmieniła  - dekoracja dań. Zarówno „na” zupie i „na” schabowym rzucona była kupka liści sałatopodobnych.  Trochę nie zrozumiałam zamysłu kucharza po co ją tam umieścił i nie widziałam też sensu, ponieważ zaburzało to spójność dania. Ale to tylko taka mała uwaga- żeby nie było zbyt cukierkowo.

      Ach, jeszcze jedno - sztućce dostaje się w ładnej kopercie

      sztućce

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 15 czerwca 2018 13:34
  • poniedziałek, 28 maja 2018
    • Wiosenno-letnia sałatka jarzynowa

      Znacie ten schemat: jeśli gotujemy rosół, to konsekwencją jest sałatka jarzynowa:) to najlepszy sposób na wykorzystanie jarzyn z rosołu.

      Gotowałam rosół, proponuję więc sałatkę jarzynową, ale w wersji wiosenno-letniej. Jarzyny były nowalijkowe, a oprócz tego do sałatki dodałam pomidory i świeży ogórek, zamiast kiszonego.

      wiosenno_letnia_saatka_jarzynowa

      3 młode marchewki i 1 pietruszka - ugotowane

      1 cebula

      2 pomidory

      1 świeży ogórek

      4 jajka ugotowane na twardo

      puszka zielonego groszku

      sól, pieprz, spora szczypta cukru

      2-3 łyżki śmietany

      1 łyżka musztardy

      2 łyżki majonezu

       

      Wszystkie warzywa i jajka pokroić w równą kostkę.

      Dodać odsączony groszek.

      Śmietanę, musztardę i majonez wymieszać. Dodać do warzyw, doprawić solę, pieprzem i cukrem.

      Zostawić na pół godziny.

      I gotowe.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 maja 2018 10:49
  • piątek, 25 maja 2018
    • Zapraszam na zupę szparagową

      Maj to najlepszy czas na szparagi. Ich specyficzny smak świetny jest również w zupie.

      Zapraszam!

      zupa_szparagowa

      4-5 łodyg zielonych szparagów

      4 ziemniaki

      1 cebula

      skrzydełko z kurczaka

      2-3 łyżki śmietany

      3 plastry bekonu lub bardzo chudego boczku

      szczypiorek

      sól, pieprz

       

      Ziemniaki i cebulę obrać, pokroić w kostkę, zalać wodą, dodać skrzydełko z kurczaka, lekko osolić i gotować do miękkości.

      Szparagi obrać, odkroić główki i zostawić je na razie na boku. Pozostałe łodygi pokroić w plasterki, dorzucić do wywaru.

      Kiedy warzywa będą już na wpół miękkie, dodać główki szparagów, gotować jeszcze kilkanaście minut.

      Wyjąć z zupy główki szparagów.

      Zupę zmiksować, dodać śmietanę, doprawić.

      Włożyć z powrotem główki szparagów do zupy.

      Boczek pokroić w paski, usmażyć na chrupko.

      Do każdej porcji dodawać bekon i posiekany szczypiorek.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 25 maja 2018 13:25
  • wtorek, 15 maja 2018
    • Bigos prałacki

      Dawno już czekał, zaznaczony (w książce H. Dębskiego Bukiet z warzyw), ten przepis, by go wypróbować. I przyszedł jego czas.

      Jest świetny, bardzo sycący, w sam raz na chłodniejsze dni, które teraz mamy.

      bigos_praacki

      50 dag kapusty kiszonej

      10 dag kiełbasy

      10 dag boczku wędzonego

      cebula

      10 dag fasolki perłowej

      kilka grzybów suszonych

      2 łyżki koncentratu pomidorowego

      łyżka mąki

      łyżka oleju i łyżka masła

      sól, pieprz, majeranek, czosnek granulowany i niedźwiedzi, szczypta cukru

       

      Fasolę namoczyć na kilka godzin. Następnie ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.

      Kapustę lekko odcisnąć, pokrajać, zalać małą ilością wrzącej wody, dodać namoczone i pokrojone w paski grzyby oraz pokrojony boczek. Gotować pod przykryciem do miękkości.

      Cebulę obrać, pokroić w kostkę, podsmażyć na oleju i maśle, dodając pokrojoną kiełbasę, dodać mąkę i chwilę jeszcze podsmażyć.

      Do kapusty dodać koncentrat pomidorowy i przyprawy, połączyć z fasolą oraz cebulą i kiełbasą. Zagotować wszystko razem, ewentualnie doprawić i zostawić na jakieś pół godziny, by smaki się wymieszały.

      Bardzo dobry jest do odgrzewania, jak to bigos, zawsze na tym zyskuje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Bigos prałacki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 maja 2018 10:28
  • piątek, 04 maja 2018
    • Rolada różana

      Przyznam, że zapomniałam o tym przepisie. Znalazłam go, kiedy przeglądałam stary zeszyt, szukając jakiegoś prostego, szybkiego ciasta.

      I to jest to! rolada biszkoptowa przełożona marmoladą.

      Nie miałam marmolady, ale był jeszcze ostatni słoiczek konfitury z płatków róży, którą robiłam w ubiegłym roku.

      Zapraszam!

      rolada_rana

      5 jajek całych

      2 białka

      15 dag cukru

      10 dag mąki

      1 łyżka octu

      słoiczek (ok. 200 g) konfitury różanej

       

      Żółtka ucieramy z cukrem na pulchną masę, dodając na końcu ucierania ocet.

      Białka (7 szt) ubijamy na sztywną pianę, dodajemy do utartych żółtek, dodajemy mąkę i wszystko lekko ale dokładnie mieszamy.

      Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C.

      Dużą blachę piekarnikową wykładamy pergaminem, wykładamy ciasto.

      Pieczemy ok. 15 minut.

      Ciasto wyjmujemy z pieca i od razu zwijamy, dopóki jest ciepłe.

      Kiedy lekko wystygnie, rozwijamy, nakładamy konfiturę i ponownie zwijamy.

      Obciążamy deseczką i zostawiamy aż ostygnie.

       

      Zamiast konfitury można przełożyć roladę dowolną masą lub bitą śmietaną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 04 maja 2018 11:32
  • poniedziałek, 23 kwietnia 2018
    • Domowy majonez - robicie?

      Ja - przyznam się - że rzadko robię sama majonez. Umiem go zrobić, ale zdarza się, że zwarzy mi się i nigdy nie jestem pewna, czy wyjdzie. Poza tym za rzadko go robię, żeby wypracować sobie dodatki i odpowiadający mi smak.

      Temat wrócił, kiedy w ostatnim odcinku Top Chefa uczestnicy mieli zrobić właśnie majonez. I okazało się, że nawet dla profesjonalnych kucharzy, którzy jak twierdzili, codziennie go robią, było to zadanie przerastające ich siły.

      Zaraz po obejrzeniu odcinka (na drugi dzień) wzięłam się do dzieła. Oto moja łyżeczka domowego majonezu:

      domowy_majonez

      Wyszło od razu.

      Ale kiedy za parę dni postanowiłam zrobić sobie większą ilość - poniosłam klęskę. Już miałam cały słoiczek świetnego, gęstego majonezu, kiedy chlapnęłam zbyt wiele oleju na raz - i klapa! zwarzył się!

      Moja metoda jest taka: zaczynam od zmiksowania 1 żółtka z szczyptą soli, szczyptą musztardy i octu i dopiero kiedy powstanie gęsta emulsja, dodaję po troszeczku olej. Cierpliwość nie jest moją zaletą i zwykle w pewnym momencie pokusa dodania troszkę więcej oleju okazuje się nie do odparcia!

      A przecież wiem o mechanizmie tworzenia go sporo; swego czasu zaczytywałam się w książce Russa Parsonsa Frytka doskonała i inne sekrety kuchni (Wydawnictwo Twój Styl, Warszawa 2005). Bardzo polecam tę książkę.

      Ale majonez jednak kupuję i mam swoje ulubione typy, wybrane z propozycji naszego rynku:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Domowy majonez - robicie?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 kwietnia 2018 10:39
  • piątek, 13 kwietnia 2018
    • Toskański sos pomidorowy wg Tessy Capponi

      Jest to naprawdę pyszny, włoski sos do spaghetti.

      Przepis pochodzi z książki Tessy Capponi-Borawskiej Moja kuchnia pachnąca bazylią i jest to przepis na tzw. zimowy sos pomidorowy, a więc nie robiony ze świeżych pomidorów, lecz konserwowych. Moja propozycja to połowa porcji z oryginalnego przepisu.

      2 puszki (250 g netto) pomidorów pelati

      2 cebule

      1 marchew

      2 gałązki z łodygi selera naciowego

      2 ząbki czosnku

      garstka świeżej bazylii

      garść natki pietruszki

      2-3 łyżki oliwy

      sól, pieprz i cukier

       

      Do rondla wlać oliwę, dodać pomidory z puszki, pokrojone: czosnek, seler, marchew i cebule, posiekane pietruszkę i bazylię. Gotować na małym ogniu przez ok. godzinę, po czym ostudzić i zmiksować.

      Postawić z powrotem na ogniu, dodać sól, pieprz i łyżeczkę cukru i gotować jeszcze ok. 15 minut.

      Można na końcu jeszcze dodać szczyptę papryki.

      Ugotować spaghetti według przepisu na opakowaniu (zwykle jest to ok. 8-12 minut).

      Ugotowany makaron włożyć do sosu, wymieszać i nakładać porcje do misek.

      Sos jest gęsty, pięknie oblepia makaron.

      Trzeba uważać w czasie gotowania, by nie przypalić składników. I lepiej opanować polską pokusę dolewania wody w czasie duszenia pomidorów:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Toskański sos pomidorowy wg Tessy Capponi”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 13 kwietnia 2018 17:35
  • wtorek, 10 kwietnia 2018
  • wtorek, 03 kwietnia 2018
    • Strogonow na świątecznym stole

      Ta bardzo popularna w Polsce potrawa, podobna trochę do gęstej zupy gulaszowej, sprawdziła się świetnie na świątecznym stole. Podałam ją z ryżem.

      strogonow

      Proporcje na 10 osób

      1 kg wołowiny (robiłam z ligawy, choć oryginalnie najbardziej pożądana byłaby polędwica)

      500 g małych pieczarek

      4 kiszone ogórki

      1 duża cebula

      500 ml bulionu wołowego (ugotowanego wcześniej z antrykotu, marchewki, pietruszki, selera, cebuli)

      100 ml białego wina

      2 łyżki koncentratu pomidorowego

      1 łyżka musztardy dijon

      3-4 łyżki gęstej śmietany

      przyprawy: sól, pieprz (najlepiej młotkowany, grubo mielony), słodka i ostra papryka

      olej

       

      Wołowinę pokroić w paski, po czym zamarynować: włożyć do miski, lekko posolić, popieprzyć, skropić olejem i winem, przykryć folią i odstawić na noc do lodówki.

      Cebulę pokroić w kostkę, przysmażyć w rondlu na oleju, przełożyć do miseczki.

      Do rondla dodać mięso, przysmażyć aż lekko się zrumieni.

      Dodać do mięsa cebulę, koncentrat, papryki i białe wino. Po paru minutach dodać musztardę i bulion i zagotować.

      Zmniejszyć ogień, przykryć i dusić do miękkości mięsa (ok. 2 - 3 godzin).

      Pieczarki pokroić w półplasterki, przesmażyć na oleju, dodać do mięsa.

      Ogórki zetrzeć na grubej tarce i dodać do rondla.

      Śmietanę zahartować bulionem, dodać do mięsa, wymieszać, doprawić solą i pieprzem, jeszcze ok. 20 minut razem poddusić.

      Potrawę można przygotować wcześniej i później odgrzewać; bardzo dobrze jej też zrobi zamrożenie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 kwietnia 2018 10:19
  • niedziela, 01 kwietnia 2018
    • Wraz z życzeniami nowy mazurek

      Niech te święta przyniosą wszystkim umocnienie i radość!

      mazurek_sw_Katarzyny

      A oto nowy mazurek - świętej Katarzyny - który właśnie wypróbowałam.

      Lubię szukać na święta czegoś nowego, oprócz stałego kanonu potraw pojawiających na rodzinnym stole. Ten mazurek, który znalazłam w książce z klasztornymi przepisami, kusił mnie od dawna.

      Nie zawiodłam się; jest bardzo w moim stylu, choć nieco inny od typowo polskich mazurków. Jest robiony na bazie bezy, którą raczej się suszy niż piecze. Przypomina włoskie cantucci, tyle, że nie jest twardy, lecz tylko chrupiący.

      Zapraszam:

       

      18 dag cukru

      3 białka

      12 dag migdałów (bez skórki)

      12 dag daktyli

      pół cytryny

      tabliczka gorzkiej czekolady (100g)

      1 wafel tortowy (opłatek)

       

      Białka ubić na sztywną pianę, dodawać cukier dalej ubijając.

      Dodawać kolejno startą na tarce czekoladę, skórkę otartą z cytryny, wyciśnięty sok z cytryny, pokrojone w paseczki daktyle i posiekane cienko w piórka migdały.

      Rozłożyć masę na waflu.

      Włożyć do piekarnika nagrzanego do 130 st. C i piec ok. 1,5 do 2 godzin.

       

      Do ozdoby: tabliczka czekolady, orzechy, suszone morele

      Po wystudzeniu ozdobić mazurek roztopioną czekoladą i bakaliami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 kwietnia 2018 10:04
  • piątek, 30 marca 2018
    • Wielkanoc w kuchni

      Trochę łyso jest, kiedy przygotowuje się święta wielkanocne, będąc na diecie (po ataku woreczka). Dieta wprawdzie już prawie, prawie zarzucona, ale uważać trzeba i ta obawa, by złe nie wróciło...

      Parę migawek ze świątecznych słodkości i dekoracji domu

      Mazurki i baby

      mazurki_i_babki

      Przepisy na moje mazurki (bardzo szybkie do zrobienia i na pewno się udadzą) tutaj: mazurek orzechowo-piankowy  

      mazurek różany

      A babeczki zrobiłam z nowego przepisu

      babka_reformacka

      Jest to babka reformacka, z klasztornego przepisu; ucierana, solidna, może trochę za słodka, ale do mocnej ciemnej herbaty - idealna!

       

      szklanka mleka

      2 łyżeczki kakao

      2 jajka

      25 dag cukru

      25 dag mąki

      1 dag tartej bułki

      łyżeczka proszku do pieczenia

       

      W przepisie oryginalnym tak to szło:

      Kakao z mlekiem zagotuj, wystudź.

      Jaj z cukrem ostrożnie utrzyj; dalej je z ostudzonym mlekiem kakaowem rozmieszaj, mąki i tartej bułki dodaj, łyżką dokumentnie wybij (ja po prostu dalej to miksowałam), na koniec do tego ciasta proszku przesiej, wymieszaj, do wysmarowanej formy włóż, godzine wolno piecz.

      (Ponieważ zrobiłam kilka mniejszych babeczek, więc piekłam krócej, ok. pół godziny, w temp. 180 st. C).

      sodka_rodzinka

      kura_i_pisanka

      motyle_i_jajeczka

      koszyk_na_stole

      kuchenne_okno

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wielkanoc w kuchni”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 30 marca 2018 14:05
  • środa, 21 marca 2018
  • sobota, 03 marca 2018
  • wtorek, 20 lutego 2018

Kalendarz

Czerwiec 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl