Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy

  • piątek, 17 listopada 2017
    • Co macie na obiad? u mnie barszcz ukraiński

      Robiła u mnie kiedyś ten barszcz Ukrainka (Irina); zasmakował mi bardzo i często go gotuję. Tyle tylko, że ona dodawała do niego jeszcze kapustę. Ja jednak wolę go bez kapusty. A wiosną dodaję jeszcze do niego liście botwinki. I przyprawy: to już bardzo indywidualna sprawa i praktycznie nie do odtworzenia; każdy przyprawia inaczej, choć niby tak samo:)

       barszcz_ukraiski

      2 duże buraki

      4 ziemniaki

      pół dużej marchewki

      pół pietruszki

      kawałek selera

      2 cebule

      szklanka zakwasu żurkowego

      3-4 łyżki śmietany

      2 łyżki octu

      2 ząbki czosnku

      2-3 suszone grzyby

      przyprawy: sól, pieprz, papryka, majeranek, szczypta cukru, liść laurowy, ziele angielskie

       

      Warzywa kroimy w zapałkę, cebulę w cieniutkie półplasterki. Wkładamy do dużego rondla i zalewamy wszystko zimną wodą, dodajemy grzyby, liść laurowy i ziele angielskie, lekko solimy gotujemy do miękkości.

      Dodajemy zakwas, gotujemy jeszcze przez ok. 10 minut. Dodajemy ocet.

      Przeciskamy do zupy przez praskę ząbki czosnku.

      Śmietanę hartujemy łyżką barszczu, wlewamy do zupy, roztrzepujemy trzepaczką i zaczynamy doprawiać do smaku.

      Zostawiamy na jakieś pół godziny, by smaki się połączyły.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 17 listopada 2017 13:00
  • czwartek, 16 listopada 2017
    • Regionalna zarzucajka

      Zapraszam na galicyjską zarzucajkę - gęstą zupę z kiszonej kapusty

      zarzucajka_na_blog

      pół kilograma kiszonej kapusty (takiej z marchewką w środku; jeśli w kapuście nie ma marchewki - to 1 marchewkę surową)

      kawałek boczku wędzonego

      kawałek wiejskiej kiełbasy
      2 cebule
      2 duże ziemniaki
      sól, pieprz, szczypta ziarenek kminku, liść laurowy, kilka ziarenek ziela angielskiego
       łyżka masła
      2 łyżki mąki

      Boczek, kiełbasę i  1 cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy w rondlu (nie trzeba żadnego tłuszczu, bo wytopi się on z boczku). Oprószamy łyżką mąki. Dodajemy lekko przesiekaną kapustę i zalewamy zimną wodą, tyle, żeby przykryła kapustę, wrzucamy ziele angielskie i listek laurowy i gotować aż do miękkości, jakieś 40 minut.
      W osobnym rondlu zalewamy zimną wodą pokrojone w kostkę ziemniaki i drugą cebulę, lekko solimy i gotujemy do miękkości ziemniaków.
      Następnie łączymy kapustę z zupą, dodajemy pieprz i kminek (uwaga z kminkiem! Jak będzie go za dużo, zepsuje smak zupy). Gotujemy razem jakieś 15 minut.
      Na patelni roztapiamy masło, wsypujemy mąkę i robimy rumianą zasmażkę, którą dodajemy do zupy.
      Całość gotujemy jeszcze jakieś 10 minut.
      Ostawiamy. Najlepsza jest po kilku godzinach.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Regionalna zarzucajka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 listopada 2017 12:05
  • wtorek, 14 listopada 2017
    • Robert Makłowicz powraca

      Pamiętacie programy kulinarne telewizyjnej Dwójki: "Podróże kulinarne Roberta Makłowicza" i "Makłowicz w podróży"?

      Tych programów juz nie zobaczymy, ale zobaczyć można p. Roberta w nowym programie "Makłowicz w drodze", na kanale Food Network (sporo operatorów ma ten kanał w swojej ofercie, m.in. nc+)

      food_network

      Program wystartował 11 listopada br z emisją od razu trzech odcinków (nie doczytałam się jeszcze w które dni będzie stale emitowany). Te pierwsze odcinki poświęcone są kuchni Tyrolu.

      Formuła programu jest właściwie taka sama, jak w poprzednich cyklach. R. Makłowicz odbywa podróże, wynajduje różne lokalne ciekawostki, próbuje lokalnej kuchni w jakimś lokalu, wreszcie gotuje jakąś znaną lokalną potrawę. Wszystko to opatrzone jest jego barwnym komentarzem,

      Ta formuła bardzo się dawniej podobała.

      Tylko czy nie czekaliśmy jednak teraz na coś nowego?

      I drastycznie skurczyły się miejsca, których jeszcze w jego programach nie było...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 listopada 2017 10:59
  • niedziela, 12 listopada 2017
    • Żołnierska grochówka

      11 listopada to nie tylko dzień św. Marcina, jego rogale i polska gęsina.

      To także Dzień Niepodległości i żołnierskie święto. Wiele jest imprez plenerowych, a że zwykle jest zimno, to i coś rozgrzewającego organizatorzy przygotowują. Cóż może być lepszego niż polska, żołnierska, gęsta grochówka? Zapraszam!

      onierska_grochwka

      30 dag żółtego omielanego grochu

      2 duże ziemniaki

      1 marchew

      1 pietruszka

      kawałek selera

      duża cebula

      kawałek wiejskiej kiełbasy (lub boczku)

      jakaś kość (ja miałam akurat kość z piersi gęsiej)

      garść zacierki makaronowej

      2-3 ząbki czosnku

      przyprawy: sól, pieprz, papryka, majeranek, suszona gałązka tymianku

       

      Cebulę i kiełbasę kroimy w kostkę, podsmażamy w rondlu na 2 łyżkach oleju, dodajemy pokrojone w kostkę marchewkę, pietruszkę i seler, oprószamy łyżką mąki, chwilę przesmażamy. Zalewamy całość wodą. Dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki. Dodajemy kość. Kiedy całość się zagotuje, dodajemy wypłukany groch, lekko solimy, dodajemy gałązkę tymianku. Gotujemy do miękkości, dodając pod koniec gotowania zacierkę makaronową.

      Przeciskamy do zupy czosnek, doprawiamy przyprawami.

      Robimy zasmażkę z łyżki masła i łyżki mąki. Dodajemy do zupy. Zagotowujemy i odstawiamy na 1-2 godziny.

      Potem jeszcze raz próbujemy i ewentualnie doprawiamy, nie żałując majeranku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 listopada 2017 13:36
  • sobota, 11 listopada 2017
  • środa, 08 listopada 2017
  • czwartek, 02 listopada 2017
    • Piernik Magdy Gessler

      Jak do tej pory, wszystkie przepisy p. Magdy Gessler, które wypróbowałam, są naprawdę świetne. Dlatego, kiedy szukałam przepisu na tradycyjny piernik, sięgnęłam do jej książek.

      I oto zapraszam na jej piernik świąteczny.

      Jest miękki (od razu, bez czekania aż skruszeje), bardzo aromatyczny, pachnący miodem i przyprawami. Zawinięty w folię, długo zachowuje świeżość i miękkość.

      Nie mam jeszcze recenzji osoby, która jest bardzo wybredna, jeśli chodzi o pierniki, i jej oczekiwania w tym temacie są bardzo duże, ale mam nadzieję, że i jej smakowało. Wpisuję to ciasto do rodzinnych przepisów (z zaznaczeniem oczywiście autorstwa)

      piernik_m_gessler

      1 szklanka cukru

      1 szklanka miodu

      pół kostki margaryny

      6 jaj

      2 szklanki mąki

      1 łyżeczka sody

      1 łyżeczka cynamonu

      opakowanie przyprawy do piernika

      1 szklanka śmietany

      oraz (to już moja propozycja): garść suszonej żurawiny i garść posiekanych orzechów oraz lukier (1 białko, tyle cukru pudru ile białko zabierze)

       

      Roztopić margarynę z cukrem, miodem i przyprawą do piernika. Następnie wlać do masy śmietanę i zagotować. Gdy ostygnie, dodać żółtka, mąkę, sodę, cynamon i pianę z białek.

      Dodać żurawinę i orzechy.

      Piec w temp. 180 st. C ok. 45 minut.

      Polukrować.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 listopada 2017 12:15
  • piątek, 27 października 2017
    • Zupa fasolowa z grzybami

      Przyszedł czas na syte, rozgrzewające zupy, póki co trzeba zapomnieć o ciepłej słonecznej jesieni.

      Proponuję zupę fasolową, z dodatkiem grzybów; dziś wersja piątkowa, postna. Ale sporo jej ugotowałam i jutro dodam do niej kosteczki podsmażonej kiełbasy - będzie jeszcze pyszniejsza.

      zupa_fasolowa_z_grzybami

      półlitrowy garnek fasoli "Piękny Jaś"

      cebula

      pół marchewki

      pół pietruszki

      kawałek selera

      duży ziemniak

      garść pieczarek

      kilka grzybów suszonych

      przyprawy: sól, pieprz, majeranek, gałązka suszonego tymianku

       

      Fasolę trzeba namoczyć na noc. Potem zagotować w tej wodzie, w której się moczyła, odlać ją, zalać świeżą wodą, lekko osolić, wrzucić gałązkę tymianku, gotować do miękkości, uzupełniając wodę.

      W osobnym garnku podsmażyć na oleju i maśle pokrojone pieczarki, cebulę, starte na tarce marchewkę, pietruszkę i seler. Zalać je zimną wodą i gotować do miękkości, dodając pokrojonego ziemniaka i suszone grzyby.

      Kiedy jarzyny już będą miękkie połączyć je z fasolą (wraz z wywarem), podprawić przyprawami i łyżką masła.

      Zagotować i odstawić na pół godziny.

      Podawać - można z łyżką śmietany dodaną do każdego talerza.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 27 października 2017 13:37
  • poniedziałek, 23 października 2017
    • Regionalne gołąbki z kaszą i grzybami

      Ciągle jeszcze mamy sezon na leśne grzyby. Tym razem miałam kilka podgrzybków, kilka maślaczków, garść kurek. Dołożyłam kilka pieczarek. Było w sam raz na świętokrzyskie gołąbki z kaszą pęczak i grzybami. Zapraszam!

      gobki_z_kasz

      Grzyby leśne: podgrzybki, maślaczki, kurki

      Grzyby suszone - kilka prawdziwków

      Pieczarki - kilka sztuk

      cebula

      szklanka kaszy pęczak

      1 jajko

      kapusta na gołąbki (najlepiej odmiana coolwrap, taka o luźno zwiniętych liściach, które łatwo oddzielić bez parzenia całej główki)

      olej, masło

      sól, pieprz, papryka

       

      Liście kapusty zblanszować, odciąć sztywny rdzeń z każdego liścia

      Szklankę kaszy wypłukać, zalać 2 szklankami wody, posolić, gotować aż cała woda wyparuje. Garnek przykryć, zawinąć w gazetę lub ręcznik - w ten sposób kasza dojdzie, będzie miękka i ziarna nie pozlepiają się.

      Teraz grzyby: suszone namoczyć w niewielkiej ilości wody, a pozostałe oczyścić i drobno posiekać. Wrzucić na olej i masło, lekko posolić, smażyć aż cała woda z nich wyparuje. Dodać pokrojone grzyby suszone i wodę w której się moczyły. Dodać pokrojoną drobno cebulę. Smażyć wszystko jeszcze kilka minut. Odstawić do ostygnięcia.

      Przełożyć grzyby do salaterki, dodać kaszę, doprawić przyprawami, dodać jajko, wymieszać.

      Nadziewać kaszą z grzybami zblanszowane liście kapusty, zwijać gołąbki, ułożyć w rondlu wyłożonym liściem kapusty, podlać wrzątkiem, dodać łyżkę-dwie masła, dusić na małym ogniu do miękkości.

      Podawać z sosem, np. pomidorowym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 października 2017 10:32
  • piątek, 20 października 2017
  • piątek, 13 października 2017
  • środa, 11 października 2017
    • Lunch w tarnowskiej "Sofie"

      Miły lokal w centrum miasta. Można tu wpaść od rana: na śniadanie od 8.00 (kanapki, koszyki śniadaniowe słone lub słodkie, jajecznicę, omlety, bajgle), na lunch od 12.30 (zupy, pasty, zapiekanki); zawsze na kawę, herbatę lub napoje czy soki, aż do godz. 20.00.

      W wystroju dużo drewna, wygodne sofy, fotele i krzesła. Trochę się czeka na potrawy (np. na zapiekankę jakieś 20 minut), ale napoje przychodzą szybko. Dużo ludzi wpada tu pogadać.

      lunch_w_sofie

      Byłam tu zaproszona na lunch.

      menu_sofy

      Potrawy są bardzo ładnie podawane.

      Moja zapiekanka z kurczaka i ziemniaków (trochę mało przyprawiona) była w kwadratowej grantowej kamionce na dopasowanej rozmiarami małej drewnianej tacy

       zapiekanka_w_sofie2

      Zupa pomidorowa - dobra! - w pięknej misce

      pomidorowa_w_sofie

      A wrap - nadzienie smacznie skomponowane - na niebanalnym rowkowanym talerzu

      wrap_w_sofie

      Może smak potraw nie jest rzucający na kolana, czasami brak pazura w doborze przypraw, ale jest smacznie, miło, ceny przystępne dość.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 11 października 2017 11:09
  • wtorek, 10 października 2017
  • wtorek, 03 października 2017
    • Kuchnia galicyjska w tarnowskiej "Starej łaźni"

      stara łaźnia

      Oprócz kuchni żydowskiej restauracja "Stara łaźnia" proponuje jeszcze dania kuchni galicyjskiej:

      Zupy: Barszcz czerwony z uszkami z grzybami leśnymi, Krem z świeżych pomidorów, Węgierska pikantna zupa gulaszowa
      Dania główne: Konfitowane gęsie udo serwowane z ptysiami z batatów i gruszką sous-vide, Pierogi z gęsiną, Gęsie “pipki” z kluseczkami i puree z marchwi, świeża ryba, Wiener Schnitzel, Kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, Kofta cielęca na lasce cynamonowej z ryżem curry i musem jabłkowym, Grasica cielęca na bajglu

      Jak te dania smakują?
      Oddaję głos mojej siostrzenicy, która je próbowała:

       

      Przystawka zapowiadała naprawdę przyjemny posiłek. 

      b_figi

      Figi z kozim serem były smaczne, dobrze zbilansowane smakowo, nie narzucały nachalności smaku koziego sera.

      Ale jak mawiają, nie chwal dnia przed zachodem słońca.

       Zupa – krem ze świeżych pomidorów już tak nie zachwycał.

      b_zupa_pomidorowa_MG

      Owszem zupa była zrobiona poprawnie, ale niestety była za ostra. Prawdą jest to, że moja tolerancja na ostre przyprawy jest dość niska, ale dla statystycznej poprawności i takiego gościa należałoby wziąć pod uwagę.  Myślę, że w zamian za ciastko/pogryzadło z kruchego ciasta lepszy byłby kleks z kwaśnej śmietany. 

      Główne danie, czyli kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, niestety okazało się niesamowitym rozczarowaniem.

      b_jagnicina_MG

      Mięso było twardawe i w ogóle nie przyprawione, za to ziemniak dodany do dania był bardzo przesolony, myślę, że  dostała mu się porcja soli przeznaczona dla mięsa. Warzywa grillowane, które były dodatkiem do dania były naprawdę dobre. Dobrze przyprawione, nie przegotowane, naprawdę smaczne.  Dlatego trochę dziwi mnie, że dodatek przygotowany był z taką starannością, której  chyba zabrakło przy przygotowaniu mięsa. Co do puree z zielonego groszku to nie było ani złe ani dobre. Po prostu było.

      Pascha czyli żydowski sernik był dobry, ale to nie jest smak dla wszystkich, więc raczej radziłabym się zastanowić na jego zamówieniem.

      b_pascha_MG

      Próbowaliśmy jeszcze:

      Tarninówki - bardzo słodki napój

      b_napj_urawinowy

      Pasztetu z kaczki serwowanym na chałce z żurawiną - dobre

      pasztet z kaczki

      Wiener schnitzel - duże rozczarowanie, mięso totalnie nieprzyprawione!

      wiener schnitzel

       Szarlotki - olbrzymi, dobry kawał ciasta 

      szarlotka

      Siostrzenica skomentowała całość następująco: POTENCJAŁ JEST, ALE TRZEBA JESZCZE POPRACOWAĆ

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 października 2017 12:43
  • poniedziałek, 02 października 2017
    • Menu Magdy Gessler w Tarnowie

      Tarnowska restauracja "Stara Łaźnia" po programie naprawczym "Kuchennych rewolucji" ma fajną propozycję: "Kolacja Magdy Gessler".

      b_menu_M_Gessler

      Wiadomo, że każdy, kto tam przyjdzie po obejrzeniu programu telewizyjnego, będzie pytał, co zaproponowała i co poleca p. Gessler.

      To zobaczmy:

      Dwie przystawki: tatar ze śledzia po żydowsku z figami nadziewanymi kozim serem i gefilte fish

      b_tatar_sledziowy_MG1

      b_gefilte_fisch_MG

      Tatar jest pyszny, podany na ciasteczku w kształcie serca, a figi świetnie uzupełniają ten smak; jest - jak to w kuchni żydowskiej - słodko-ostro.

      Gefilte fish to galaretka z ryby (karpia) podana z chrzanem i koglem moglem - bardzo oryginalna i super!

      Tylko aż dwie przystawki to jak dla mnie za dużo.

       

      Zupa to chłodnik z awokado i ogórka ze szparagami

      zupa M Gesler

       

      Pierwsza łyżka jest zaskoczeniem - nietypowy smak z nutą lekkiej goryczki, ale szybko przyzwyczajamy się do niego i je się z przyjemnością. Jest to jednak dobra propozycja tylko na lato; myślę, że na chłodne jesienno-zimowe miesiące powinna być jakaś inna zupa; rozgrzewająca.

       

      Danie główne to czulent z baraniną, gęsiną i kotlecikami jagnięcymi

      czulent

       

      Bardzo lubię czulent, ale ten tutaj był dla mnie dużym rozczarowaniem.

      Po pierwsze - sposób podania: stłoczono wszystkie elementy składowe, których jest w tej potrawie niemało (bo i kasza, mięso, fasola, jajka, morele) w niezbyt dużej kamionkowej misce. Człowiek musi gmerać i wygrzebywać składniki, zanim zorientuje się co tam jeszcze jest. Kiedy tę potrawę w restauracji robiła p. Gessler, podano ją na szerokim głębokim talerzu. Szkoda, że właściciele wprowadzili tę kamionkową miseczkę, która na pewno jest bardzo dekoracyjna, ale nie jest odpowiednia do tej potrawy.

      Po drugie - kotlety jagnięce były twarde. Nie było nawet mowy, aby odchodziły od kości i rozpływały się w ustach. Zupełnie nie ta klasa.

      Po trzecie - danie nie było gorące; było ledwie ciepłe.

      Miało to być danie flagowe tej restauracji - może takie jest, a tylko ja źle trafiłam?

      Mam w planie za jakiś czas to sprawdzić.

       

      I deser - semifreddo chałwowe

      semifreddo

      

      Było pyszne!

       

      Cała kolacja to koszt 75 zł. P. Magda w czasie programu tv podkreślała, że ceny w restauracji są bardzo dużym jej plusem. To fakt, że po zjedzeniu takiej kolacji (czy obiadu) nikt nie będzie głodny; raczej powiedziałabym, że będzie przejedzony, ale jak na obiad rodzinny - taka cena od osoby jest chyba duża (rzeczywistość tarnowska inna jest niż warszawska).

       

      Kiedy oglądałam ten program w telewizji, zwróciło moją uwagę przede wszystkim to, że w tej restauracji nie było jakichś wielkich problemów, konfliktów międzyludzkich. Ot, po prostu właściciele nie wzięli pod uwagę usytuowania lokalu. Po drugiej stronie ulicy, widoczny z okien jest pomnik upamiętniający pierwszy transport więźniów do Oświęcimia, a restauracja proponowała dancingi i tańce na rurze.

      A poprzednie menu nie miało jakieś motywu przewodniego i nie było smaczne - jak się okazało z powodu oszczędności na surowcach.

      Czystość patelni pozostawiała wiele do życzenia (choć głównie od spodu). Zawsze mnie to dziwi, że kiedy właściciele decydują się na pomoc p. Gessler, nie wyszorują garnków; a wiadomo, że ona przede wszystkim to sprawdzi!

       

      Jeszcze przed edycją telewizyjną zaprosiłam tam na obiad rodzinę. Zamawiane były również potrawy z pozostałego, proponowanego przez restaurację menu. Relacja - w najbliższym wpisie. Zapraszam!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Menu Magdy Gessler w Tarnowie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 października 2017 10:51

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl