Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „gadżety kuchenne”

  • czwartek, 10 sierpnia 2017
  • środa, 09 września 2015
    • Temperówka do warzyw

      Wiem, że mogę być uznana za gadżeciarę, a takich nikt nie lubi.

      Bo gonią za wszelkimi nowinkami, kupują jakieś tam rzekome hity, często przepłacają, użyją je w domu raz, jak dobrze pójdzie, potem lądują gdzieś w przepastnych szufladach, czy na pawlaczu… i tak się to zwykle kończy.

      Ale cóż, napiszę wam, na co się skusiłam.

      Na temperówkę do warzyw

      temperówka do warzyw

      Jest to cudo firmy Microplane, tej od tarek, którą bardzo cenię, bo ma naprawdę ostre ostrza i jakoś nie tępią się.

      Ma to urządzenie dwa otwory, większy – na cukinię na przykład, mniejszy na marchew czy grubą pietruszkę. Wkłada się warzywa do otworów, jak ołówek do zastrugaczki, i obraca. Wychodzą takie świetne wstążki jak spaghetti.

      Ja jestem zachwycona.

      A kosztuje to cudo pięćdziesiąt parę złotych i można je kupić np. w sklepiku internetowym mniammniam.

      Wypróbowując temperówkę, zrobiłam regionalne danie: warzywny garnek z Łoniowej koło Dębna.

      cukinia z marchewką

      1 mała cukinia

      1 gruba marchewka

      1 cebula

      0,5 kg fasolki szparagowej

      Liść laurowy, kilka ziarenek ziela angielskiego

      Sól, pieprz słodka papryka

      Łyżka oleju, łyżka masła

       

      Fasolkę szparagową obieramy z łyka i gotujemy do miękkości w osolonej wodzie.

      W czasie, kiedy ona się gotuje, ścieramy w temperówce marchew i cukinię (marchew obieramy, cukinii nie musimy obierać, bo młodziutka skórka jest bardzo delikatna i smaczna).

      Roztapiamy w rondlu olej i masło, dodajemy starte warzywa, oraz pokrojoną w cienkie półplastry cebulę, przesmażamy, lekko doprawiamy i podlewamy niewielką ilością wody. Dodajemy liść i ziele angielskie, dusimy wszystko do miękkości – jakieś 15 minut wystarczy.

      Do rondla dodajemy odsączoną, ugotowaną fasolkę szparagową, mieszamy, doprawiamy i… cieszymy się smakiem!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Temperówka do warzyw”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 09 września 2015 14:14
  • czwartek, 30 lipca 2015
    • Bukiety kuchenne

      Mamy dobry czas na suszenie kwiatów i roślin do jesienno-zimowych bukietów.

      Właśnie kupiłam łodygi kopru.

      Każdy pyta: - o, będziesz kisić ogórki?

      baldachy kopru

      

      A ja mam w planie koper ususzyć i przeznaczyć na bukiet kuchenny; będzie stał w rogu stołu, przy ścianie, w gliniaczku. Dodam do niego ozdobne kwiaty czosnku lub cebuli, czerwono-pomarańczową miechunkę, może uda mi się zdobyć makówki, choćby te malutkie, z polnych maków.

      Kot będzie zachwycony, uwielbia podskubywać te suszki.

      Na razie wiszą sobie łodygi kopru główkami w dół i intensywnie pachną, właśnie kiszonymi ogórkami:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 lipca 2015 11:27
  • środa, 01 lipca 2015
    • Deska w kuchni – ważna sprawa!

      Mam w kuchni sporo desek, głównie drewnianych, mniejszych, większych, bardzo grubych i cieńszych. Ale nie podoba mi się krojenie na nich mięsa, ryb, warzyw, wszystkiego tego, co sprawia, że deska moknie, trzeba ją myć – a to jej raczej nie służy. Szklane odpadają – nie zniosłabym zgrzytu noża po szkle. Zostały tworzywa sztuczne.

      I dawno już zastanawiałam się nad ofertą firmy Joseph&Joseph (specjalizującą się w gadżetach kuchennych z tworzywa). Kiedy odkryłam w moim mieście jej stoisko, przyjrzałam się dokładniej deskom i kupiłam zestaw: stojące etui z czterema kolorowymi deskami z tworzywa: do mięsa, do ryb, do warzyw, do produktów gotowanych, z ładnymi, przydatnymi bardzo wypustkami z odpowiednim obrazkiem.

      Mam już ze dwa tygodnie te deski, i powiem wam, że jestem zadowolona. Nie zajmują dużo miejsca, są zawsze pod ręką, świetnie się je wyjmuje, spokojnie myje, bez obaw, że namokną.

      Jest jedno ale: czytałam wcześniej opisy, że mało się rysują. Nie wierzcie temu. Rysy są, widać je, ale też nie jest tak, że tworzą się wyżłobienia. Miałam kiedyś taką sztuczną deskę, że ostry nóż wręcz wycinał takie farfocle z tworzywa. Joseph nie jest taki.

      W sumie: polecam.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 01 lipca 2015 12:13
  • poniedziałek, 23 lutego 2015
    • Miłość do wikliny

      Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale nie umiem przejść obojętnie obok koszyków. Wiklina przyciąga mnie jak magnes. Jakiś nowy wzór, nowy kolor – i już chcę to mieć! Właśnie zaczyna się przedwielkanocny czas koszyków, dobry czas na wiklinowe nowości

      Nowe nabytki zyskały również aprobatę kota.

      kot i koszyk

      Oczarował mnie koszyk w kształcie łódki, patrzcie jaki świetny! Pojawiły się też porcelanowe patery na jajka, też się skusiłam

      kosz w kształcie łódki

      Tak sobie myślę, że wiklina w moim mieszkaniu zasługiwałaby na osobną sesję zdjęciową. Jest wszędzie: kosze na kosmetyki, podkładki pod filiżanki, kosz na chleb, kosz na ziemniaki, kosze na kwiaty doniczkowe, kosz na pranie, pojemnik na parasole…

      Swego czasu (dawno, dawno temu) marzyłam o wiklinowym wózku dla lalek. Pamiętam, leżałyśmy z siostrą chore i tak bardzo chciałyśmy mieć taki właśnie wózek dla naszych lalek. Mama obiecała go kupić. Poszła do miasta i……. i przyniosła dwa misie! Rany, jakie byłyśmy rozczarowane!

      Teraz myślę, że pewnie obawiała się naszych kłótni i wydzierania sobie wózka; jeden wózek na dwie, to nie najlepszy pomysł. A na dwa wózki to stać nas nie było….

       

      

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Miłość do wikliny”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 lutego 2015 09:39
  • sobota, 09 kwietnia 2011
    • Termometr do pieczeni

      Przybył mi nowy gadżet do kuchni:) - termometr do pieczenia mięsa.
      To jeden z tych gadżetów, który zawsze chciałam kupić, lecz albo ich nie można było dostać, albo... były pilniejsze wydatki:)
      Tym razem nie zlekceważyłam oferty Lidla. Wreszcie wiem, czy moje mięso jest już naprawdę upieczone.

      termometr do mięsa

      Fajny jest, bo na tarczy ma piktogramy, wskazujące właściwą temperaturę dla danego rodzaju mięsa. Nie trzeba szukać instrukcji z tabelką.
      Wbija się szpikulec z tarczą do mięsa i po chwili wiemy, jaką mięso osiągnęło temperaturę i to decyduje czy już gotowa nasza pieczeń, czy pieczemy dalej.
      A wiecie, że najwyższą temperaturę pieczenia ma drób? zdziwiłam się:)

      - wołowina - 69 st, C
      - cielęcina - 77
      - jagnięcina - 81
      - wieprzowina - 85
      - drób - 90

      Można termometr od początku umieścić w mięsie i włożyć do piekarnika i tylko obserwować wskaźnik temperatury. Ale ja akurat piekłam mięso pod przykrywą, więc tylko kontrolnie wbijałam termometr.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Termometr do pieczeni”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 09 kwietnia 2011 06:10
  • poniedziałek, 04 kwietnia 2011
    • Mam garnek rzymski

      Wyposażenie mojej kuchni powiększyło się o zupełną dla mnie nowość: gliniany garnek rzymski.
      Nadaje się wyłącznie do pieczenia w piekarniku - odpowiedniejszą nazwą byłaby: foremka do pieczenia.
      Przed pieczeniem trzeba go wymoczyć w zimnej wodzie, ok. 15-20 minut, zaczynając pieczenie wkłada się go do zimnego piekarnika i dość długo piecze w niezbyt wysokiej temperaturze

      garnek rzymski

      Zaczęłam swoją przygodę z rzymską skorupą od kurczaka; nie powiem - dobry wyszedł:)

      kurczak z garnka rzymskiego

      2 udka i pierś kurczaka
      1 cebula
      sól, pieprz
      przyprawa do drobiu (użyłam przyprawy bawarskiej, autorskiej mieszanki mistrza Schuhbecka; bardzo mu się ona udała)
      2 łyżki oliwy
      2 łyżki białego wytrawnego wina

      Najpierw trzeba namoczyć garnek razem z pokrywą w zimnej wodzie.
      W czasie, kiedy on się moczy, ściągnęłam skórę z udek, natarłam kurczaka solą, pieprzem i przyprawą bawarską, skropiłam łyżką oliwy i winem, włożyłam do lodówki.
      Na drugiej łyżce oliwy podsmażyłam cebulę pokrojoną w półkrążki.
      Do wyjętego z wody garnka włożyłam kurczaka wraz z marynatą, dodałam cebulę wraz z oliwą, przykryłam pokrywą.
      Włożyłam do zimnego piekarnika.
      Włączyłam temperaturę 160 st. C. Piekłam kurczaka godzinę piętnaście.

      Ale prawdziwy test garnka będzie przy pieczeniu schabu, który jest mięsem mającym tendencje do wysuszania się. A podobno podstawową zaletą garnka rzymskiego jest zapobieganie wysuszaniu się mięs. Więc się zobaczy:)!
      Wyniki wkrótce:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Mam garnek rzymski”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 kwietnia 2011 06:13
  • czwartek, 31 marca 2011
    • Nowa jakość smażenia w kuchni?

      Kiedyś mówiono nam, że do smażenia - tylko patelnie żeliwne. Później przyszła moda na stal, potem na teflon. Teraz pojawiła się nowa jakość: patelnie (i rondle) ceramiczne.
      O, na przykład takie:

      patelnia Moneta

      Jak pisze włoski producent - Moneta - jest to "rewolucyjna generacja patelni z jednowarstwową powłoką ceramiczną CERAMICA® - która jest specjalną, nanotechnologiczną powłoką, tworzącą ekstremalnie gęste i zwarte pokrycie na powierzchni patelni. Powierzchnia jest zawsze gładka, nigdy porowata.
      Powłokę CERAMICA® charakteryzuje: odporność na wysokie temperatury ( do 450˚C ) i gwałtowne zmiany temperatur, odporność na zadrapania i otarcia, odporność na korozję chemiczną spowodowaną detergentami, powłoka nie złuszcza się a jej stan nie ulega pogorszeniu, gładka, łatwo czyszcząca. Patelnie wyposażone są we wskaźnik temperatury umieszczony u nasady uchwytu".

      Właśnie dostałam taki fajny, dostosowany do mojego małego gospodarstwa komplet: patelnia (średnica 20 cm) i rondelek (średnica 16 cm).

      patelnia i rondel

      Testuję je i trzeba przyznać, że producent nie przesadził w opisie: nic nie przywiera do dna, powłoka jest tak śliska, że produkty na patelni niemal tańczą:) I to sprawia, że ilość tłuszczu do smażenia może być naprawdę minimalna.
      Ta powłoka jest podobna do tej, którą stosuje firma Le Creuset w swoich wyrobach, ale oni nie mają w ofercie patelni z powłoką; mają tylko żeliwne. Moneta stał się więc uzupełnieniem patelniowej oferty.
      Trzeba przyznać, że dobrym uzupełnieniem. I w dodatku design mają piękny.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Nowa jakość smażenia w kuchni?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 31 marca 2011 06:18
  • czwartek, 02 września 2010
  • piątek, 09 lipca 2010
    • W ojczyźnie Le Creuset

      Spacerując wąskimi, uroczymi uliczkami Cannes, nie myślałam wcale o kuchni i garnkach; zachwycałam się raczej kapeluszami, letnimi kreacjami, pantofelkami i torebkami. Aż tu nagle na rogu ulicy pojawił się sklep, który kusił wiosenną, soczystą zielenią wystroju i gadżetów. Sklep z kuchennymi gadżetami, wśród których królowały garnki Le Creuset. Och, no nie mogłam tam nie wejść:

      le creuset

      I za chwilę mówiłam sobie: na szczęście te garnki są zielone, oliwkowe, nie pasują do mojej kuchni. Ja zbieram te płomienno-pomarańczowe. Ale ta zieleń jest taka piękna.... jakby tak... wprowadzić jakiś inny akcent do kuchni..... Na szczęście sprowadziły mnie na ziemię ceny:)

      A w moim garnku Le Creuset właśnie wczoraj robiłam kurczaka marynowanego i duszonego w pastis. Fantastyczny smak!

      kurczak w pastis

      A tak brzmi przepis (z tego opasłego tomiszcza Kulinaria Francuskie, wydawnictwo Konemana):
      Proporcje na 2 osoby:
      1 pierś kurczaka
      kieliszek pastis
      szczypta szafranu
      pół szklanki oliwy
      sól, pieprz
      1 cebula
      2 ząbki czosnku
      2 pomidory zblanszowane i obrane ze skórki
      gałązka pietruszki
      2 ziemniaki
      Kurczaka pokroić na małe kawałki, poosolić i popieprzyć, po czym zalać oliwą i pastisem, dodać szafran i marynować 12 godzin.
      Po tym czasie cebulę pokroić na półkrążki, czosnek drobno posiekać, dusić na rozgrzanej oliwie.
      Dodać pomidory pokrojone w cząstki.
      Dodać kurczaka razem z marynatą, gałązkę pietruszki, dolać nieco wody i dusić około 15 minut.
      Następnie dodać ziemniaki pokrojone w plastry. Dusić pod przykryciem następne 20-30 minut aż ziemniaki będą miękkie.
      Podawać z chlebem posmarowanym pastą majonezową rouille.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „W ojczyźnie Le Creuset”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 09 lipca 2010 06:17

Kalendarz

Maj 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl