Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „kuchnia żydowska”

  • wtorek, 03 października 2017
    • Kuchnia galicyjska w tarnowskiej "Starej łaźni"

      stara łaźnia

      Oprócz kuchni żydowskiej restauracja "Stara łaźnia" proponuje jeszcze dania kuchni galicyjskiej:

      Zupy: Barszcz czerwony z uszkami z grzybami leśnymi, Krem z świeżych pomidorów, Węgierska pikantna zupa gulaszowa
      Dania główne: Konfitowane gęsie udo serwowane z ptysiami z batatów i gruszką sous-vide, Pierogi z gęsiną, Gęsie “pipki” z kluseczkami i puree z marchwi, świeża ryba, Wiener Schnitzel, Kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, Kofta cielęca na lasce cynamonowej z ryżem curry i musem jabłkowym, Grasica cielęca na bajglu

      Jak te dania smakują?
      Oddaję głos mojej siostrzenicy, która je próbowała:

       

      Przystawka zapowiadała naprawdę przyjemny posiłek. 

      b_figi

      Figi z kozim serem były smaczne, dobrze zbilansowane smakowo, nie narzucały nachalności smaku koziego sera.

      Ale jak mawiają, nie chwal dnia przed zachodem słońca.

       Zupa – krem ze świeżych pomidorów już tak nie zachwycał.

      b_zupa_pomidorowa_MG

      Owszem zupa była zrobiona poprawnie, ale niestety była za ostra. Prawdą jest to, że moja tolerancja na ostre przyprawy jest dość niska, ale dla statystycznej poprawności i takiego gościa należałoby wziąć pod uwagę.  Myślę, że w zamian za ciastko/pogryzadło z kruchego ciasta lepszy byłby kleks z kwaśnej śmietany. 

      Główne danie, czyli kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, niestety okazało się niesamowitym rozczarowaniem.

      b_jagnicina_MG

      Mięso było twardawe i w ogóle nie przyprawione, za to ziemniak dodany do dania był bardzo przesolony, myślę, że  dostała mu się porcja soli przeznaczona dla mięsa. Warzywa grillowane, które były dodatkiem do dania były naprawdę dobre. Dobrze przyprawione, nie przegotowane, naprawdę smaczne.  Dlatego trochę dziwi mnie, że dodatek przygotowany był z taką starannością, której  chyba zabrakło przy przygotowaniu mięsa. Co do puree z zielonego groszku to nie było ani złe ani dobre. Po prostu było.

      Pascha czyli żydowski sernik był dobry, ale to nie jest smak dla wszystkich, więc raczej radziłabym się zastanowić na jego zamówieniem.

      b_pascha_MG

      Próbowaliśmy jeszcze:

      Tarninówki - bardzo słodki napój

      b_napj_urawinowy

      Pasztetu z kaczki serwowanym na chałce z żurawiną - dobre

      pasztet z kaczki

      Wiener schnitzel - duże rozczarowanie, mięso totalnie nieprzyprawione!

      wiener schnitzel

       Szarlotki - olbrzymi, dobry kawał ciasta 

      szarlotka

      Siostrzenica skomentowała całość następująco: POTENCJAŁ JEST, ALE TRZEBA JESZCZE POPRACOWAĆ

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 października 2017 12:43
  • poniedziałek, 02 października 2017
    • Menu Magdy Gessler w Tarnowie

      Tarnowska restauracja "Stara Łaźnia" po programie naprawczym "Kuchennych rewolucji" ma fajną propozycję: "Kolacja Magdy Gessler".

      b_menu_M_Gessler

      Wiadomo, że każdy, kto tam przyjdzie po obejrzeniu programu telewizyjnego, będzie pytał, co zaproponowała i co poleca p. Gessler.

      To zobaczmy:

      Dwie przystawki: tatar ze śledzia po żydowsku z figami nadziewanymi kozim serem i gefilte fish

      b_tatar_sledziowy_MG1

      b_gefilte_fisch_MG

      Tatar jest pyszny, podany na ciasteczku w kształcie serca, a figi świetnie uzupełniają ten smak; jest - jak to w kuchni żydowskiej - słodko-ostro.

      Gefilte fish to galaretka z ryby (karpia) podana z chrzanem i koglem moglem - bardzo oryginalna i super!

      Tylko aż dwie przystawki to jak dla mnie za dużo.

       

      Zupa to chłodnik z awokado i ogórka ze szparagami

      zupa M Gesler

       

      Pierwsza łyżka jest zaskoczeniem - nietypowy smak z nutą lekkiej goryczki, ale szybko przyzwyczajamy się do niego i je się z przyjemnością. Jest to jednak dobra propozycja tylko na lato; myślę, że na chłodne jesienno-zimowe miesiące powinna być jakaś inna zupa; rozgrzewająca.

       

      Danie główne to czulent z baraniną, gęsiną i kotlecikami jagnięcymi

      czulent

       

      Bardzo lubię czulent, ale ten tutaj był dla mnie dużym rozczarowaniem.

      Po pierwsze - sposób podania: stłoczono wszystkie elementy składowe, których jest w tej potrawie niemało (bo i kasza, mięso, fasola, jajka, morele) w niezbyt dużej kamionkowej misce. Człowiek musi gmerać i wygrzebywać składniki, zanim zorientuje się co tam jeszcze jest. Kiedy tę potrawę w restauracji robiła p. Gessler, podano ją na szerokim głębokim talerzu. Szkoda, że właściciele wprowadzili tę kamionkową miseczkę, która na pewno jest bardzo dekoracyjna, ale nie jest odpowiednia do tej potrawy.

      Po drugie - kotlety jagnięce były twarde. Nie było nawet mowy, aby odchodziły od kości i rozpływały się w ustach. Zupełnie nie ta klasa.

      Po trzecie - danie nie było gorące; było ledwie ciepłe.

      Miało to być danie flagowe tej restauracji - może takie jest, a tylko ja źle trafiłam?

      Mam w planie za jakiś czas to sprawdzić.

       

      I deser - semifreddo chałwowe

      semifreddo

      

      Było pyszne!

       

      Cała kolacja to koszt 75 zł. P. Magda w czasie programu tv podkreślała, że ceny w restauracji są bardzo dużym jej plusem. To fakt, że po zjedzeniu takiej kolacji (czy obiadu) nikt nie będzie głodny; raczej powiedziałabym, że będzie przejedzony, ale jak na obiad rodzinny - taka cena od osoby jest chyba duża (rzeczywistość tarnowska inna jest niż warszawska).

       

      Kiedy oglądałam ten program w telewizji, zwróciło moją uwagę przede wszystkim to, że w tej restauracji nie było jakichś wielkich problemów, konfliktów międzyludzkich. Ot, po prostu właściciele nie wzięli pod uwagę usytuowania lokalu. Po drugiej stronie ulicy, widoczny z okien jest pomnik upamiętniający pierwszy transport więźniów do Oświęcimia, a restauracja proponowała dancingi i tańce na rurze.

      A poprzednie menu nie miało jakieś motywu przewodniego i nie było smaczne - jak się okazało z powodu oszczędności na surowcach.

      Czystość patelni pozostawiała wiele do życzenia (choć głównie od spodu). Zawsze mnie to dziwi, że kiedy właściciele decydują się na pomoc p. Gessler, nie wyszorują garnków; a wiadomo, że ona przede wszystkim to sprawdzi!

       

      Jeszcze przed edycją telewizyjną zaprosiłam tam na obiad rodzinę. Zamawiane były również potrawy z pozostałego, proponowanego przez restaurację menu. Relacja - w najbliższym wpisie. Zapraszam!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Menu Magdy Gessler w Tarnowie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 października 2017 10:51
  • wtorek, 09 lutego 2016
    • Mejadra Yotama Ottolenghi

      Soczewica, ryż, chrupiące pierścionki cebuli i aromat jerozolimskich przypraw… przepyszne!

      mejadra

      

      250 g zielonej soczewicy

      200 g ryżu basmati

      4 cebule

      Przyprawy: 2 łyżeczki nasion kuminu, 1 i ½ łyżeczki nasion kolendry, ½ łyżeczki kurkumy, 1 i ½ łyżeczki mielonego ziela angielskiego, 1 i ½ łyżeczki mielonego cynamonu, łyżeczka cukru, sól, pieprz

      2 łyżki oliwy

      Szklanka oleju

      2-3 łyżki mąki

       

      Soczewicę wrzucamy do rondelka, zalewamy dużą ilością wody, lekko solimy i gotujemy ok. 15 min od zawrzenia; ma być miękka, ale nie rozgotowana.

      Kiedy soczewica się gotuje przygotowujemy cebulę: obieramy ją i kroimy na cienkie plastry, rozdzielając  je na pierścionki. Na dużym talerzu wysypujemy mąkę, dodajemy łyżeczkę soli i mieszamy wszystko z plastrami cebuli.

      Rozgrzewamy szklankę oleju w płaskim rondlu i smażymy partiami krążki cebuli aż będą złotobrązowe (ok. 10 minut), ale uwaga! Trzeba pilnować, aby nie spaliły się. Wyjmujemy na papierowy ręcznik.

      Następnie w rondlu podprażamy ziarna kuminu i kolendry, dodajemy oliwę, przyprawy i wsypujemy ryż. Mieszamy, aby oliwa dobrze przykryła ziarenka ryżu. Dodajemy ugotowaną, odcedzoną soczewicę i 350 ml wody. Zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem powolutku ok. 15 minut.

      Po tym czasie odstawiamy garnek z ognia, zdejmujemy pokrywkę, przykrywamy szybko garnek ściereczką do naczyń i ponownie przykrywką. Zostawiamy na 10 minut – w tym czasie potrawa wchłonie nadmiar wody i będzie gotowa.

      Na końcu dodajemy  do potrawy połowę przygotowanej cebuli, delikatnie mieszamy. Pozostałą cebulą danie posypujemy na talerzu.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 lutego 2016 06:17
  • poniedziałek, 08 lutego 2016
    • Party filmowe z kuchnią Y. Ottolenghi

      Od dawna już czekała na przetestowanie książka „Jerozolima” - autorstwa Y. Ottolenghi i S. Tamimi – niezwykłe połączenie kuchni żydowskiej i arabskiej (palestyńskiej). Niezwykłe, bo dla każdego z nich Jerozolima jest rodzinnym miastem, a tradycje kulinarne żydowskie i muzułmańskie, mają – okazało się - wspólny mianownik, przenikają się. Film, który został zaproponowany na nasze party – 7 kilometrów od Jerozolimy – był znakomitą okazją na kulinarne eksperymenty z tej właśnie książki.

      Jakie były rezultaty? Zapraszam do obejrzenia:

      Generalnie, to przepisy Yotama są znakomite! Co do tego, to nie ma wątpliwości.

      Ale są też pracochłonne; wymagają niezłej kondycji, bo sporo się trzeba naskakać przy każdej właściwie potrawie. Ale warto!

      Do kawy przy oglądaniu filmu podałam ciasto chałwowo-orzechowe, nie za słodkie, a super chrupiące

      Kolację zaczęłam od sałatki z brukselki i pomelo; goście byli zaskoczeni świetnym smakiem (zaskoczeni - bo brukselka nie cieszy się raczej popularnością)

      Potem był esencjonalny bulion warzywny (którego składnikiem oprócz warzyw są również śliwki suszone) podany do kiszu z kalafiora, ziół i jajek

      Danie główne to mejadra i kurczak marynowany i pieczony z mandarynkami

      Mejadra to danie z zielonej soczewicy i ryżu z prażoną cebulą. Rewelacja! Zakochałam się w nim natychmiast. Na pewno będę go powtarzała w swojej kuchni.

      Kurczak powinien być pieczony w towarzystwie kopru włoskiego; ale jaki pech! Akurat na mojej prowincji nigdzie bulw kopru nie było! A zwykle przecież sieciówki go mają. Cóż, musieliśmy się bez niego obejść.

       

      Na stole znalazły się puszki coca-coli, oczywiście nie przypadkowo, nawiązują do jednej z ważnych scen w filmie. Zrobiło się zresztą dość głośno w świecie o tym, gdyż właściciele koncernu coca-coli zaprotestowali przeciw wykorzystywaniu ich marki w filmie, ale włoski reżyser poradził sobie z tym i coca-cola się pojawiła.

      Jeszcze parę słów o filmie:

      Rzecz dzieje się współcześnie. Głównego bohatera, włoskiego specjalistę od reklamy, któremu małżeństwo rozpadło się, a życie dość skomplikowało, spotykamy na pustyni, nieopodal Jerozolimy. W drodze dołącza do niego mężczyzna, który przedstawia się jako …. Jezus. Wyobrażacie sobie, że nic dalej nie było już proste i oczywiste….. prawda?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Party filmowe z kuchnią Y. Ottolenghi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lutego 2016 11:16
  • piątek, 06 grudnia 2013
    • Menu żydowskiej kuchni aszkenazyjskiej

      „Gdy Jazz Singer - Śpiewak z Jazzbandu trafił do kin, zmieniła się przyszłość Hollywood. Po raz pierwszy w filmie pełnometrażowym aktor przemówił na ekranie, wprawiając w zdumienie publiczność i zamykając erę filmu niemego. Al Jolson zmienił historię filmu wcielając się w rolę żydowskiego kantora, który, by spełnić swoje marzenia i trafić do show biznesu, musi sprzeciwić się ojcu rabinowi” – tak reklamuje „Merlin” zremasterowany film z 1927 roku, wydany na Blu-Ray.

      A ponieważ oglądaliśmy go w naszym domowym kinie, na kolejnym party, sprawa menu kolacyjnego nie budziła wątpliwości: kuchnia żydowska (po raz kolejny).

       film na party

      W zasadzie zaproponowałam potrawy z kuchni aszkenazyjskiej – kuchni Żydów kontynentalnych, środkowo-europejskich (choć jako dodatek do mięsa znalazły się tam warzywa po sefardyjsku, a więc z kuchni żydowskiej basenu Morza Śródziemnego – a są to zupełnie różne kuchnie).

      Przyznam się, że jestem świeżo pod wrażeniem oglądanych Top Chef i Master Chef i przepięknych propozycji serwowania tam potraw – i starałam się, żeby i u mnie troszkę było widać sztukę podawania. Choć jasne, że jeszcze wiele, wiele mi brakuje do poziomu, który chciałabym osiągnąć!

      Ale zapraszam do stołu:

      menu

      Jako przystawki podałam:

      Klasyczną sałatkę żydowską z ziemniaków, porów i ogórków kiszonych z sosem majonezowym

       sałatka żydowska

      Smażone pierożki z ciasta ziemniaczanego z nadzieniem z mielonej wołowiny z papryką

      pierożki ziemniaczane

      Tzw. żydowski kawior na bagietce (z posiekanej podsmażonej wątróbki drobiowej z cebulką i jajkiem na twardo)

      żydowski kawior

      Kolejne danie to zupa berdyczowska, znana też jako zupa Jankiela. Występuje w menu wielu żydowskich restauracji w Polsce, a jest swego rodzaju zupą gulaszową z warzywami, z dodatkiem miodu lub dżemu; które przełamują jej ostrość; bardzo syta; fantastyczne pole do popisu dla miłośników zup

       zupa berdyczowska

      Jako danie główne podałam duszony udziec indyczy, zamarynowany przyprawami, czosnkiem i ciemnym piwem. Jako dodatek podałam cymes z marchwi na słodko i duszone, nadziewane warzywa: cebule, ziemniaki i cukinię.

      indyk cymes i warzywa

      Jako że właśnie kilkanaście dni temu pojawiło się tegoroczne beaujolais nouveau, właśnie ono towarzyszyło kolacji. Lekko cierpkie, ale o wyraźnym owocowym smaku, bardzo dobrze się komponowało z moimi potrawami, w których dominowała wołowina.

       bożole 2013

      A do kawy przygotowałam szarlotkę a`la Roman Polański z jego filmu „Rzeź”.

      szarlotka Polańskiego

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 06 grudnia 2013 00:13

Kalendarz

Sierpień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl