Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „kuchnia francuska”

  • niedziela, 04 lipca 2010
    • Wróćmy jeszcze do Awinionu

      To miasto, będące bramą do Prowansji, to nie tylko most św. Benezeta na Rodanie.
      To także pałac papieski z czasów niewoli awiniońskiej papieży i wino Châteauneuf-du-Pape.

      zamek i wino papieskie

      pałac papieski w Awinion

      Wino jest czerwone, wytrawne,wytwarzane ponoć aż z 13 szczepów. Ma bardzo delikatny - jak na wino wytrawne - smak, doskonale wyważony, mocno owocowy. Niektórzy mówią, że można się w nim doszukać smaku czekolady:)))
      Podałam go do szynki pieczonej po prowansalsku, serwowanej na zimno. Świetnie się zgrały.

      wino i szynka

      A szynkę robiłam tak:
      1,30 kg mięsa wieprzowego od szynki (udało mi się kupić tzw. kulkę) trzeba obwiązać nicią, żeby zachowała ładny kształt (zrobiłam to przy pomocy sznureczków silikonowych).
      Następnie naciera się mięso solą, pieprzem, ziołami prowansalskimi i smaruje rouille - rodzajem sosu majonezowo-czosnkowego z dodatkiem papryki.
      Żeliwny garnek do zapiekania smarujemy oliwą, dodajemy płatki masła, na nich umieszczamy szynkę i przykrywamy ją znów płatkami masła.
      Przykrywamy garnek pokrywą i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C.
      Pieczemy pod przykryciem 1 godzinę, od czasu do czasu polewając mięso sosem, który się wytworzył.
      Po tym czasie zdejmujemy pokrywę i pieczemy mięso jeszcze pół godziny.
      Zostawiamy do ostygnięcia.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Wróćmy jeszcze do Awinionu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 lipca 2010 05:49
  • czwartek, 01 lipca 2010
    • Mroczny smak bakłażana

      Bakłażan, czy inaczej mówiąc oberżyna, jest niewątpliwie wtopiona w kulinarny pejzaż Prowansji.
      A w szczególny sposób związana jest z Awinionem. To właśnie z tego miasta pochodzą doskonałe przystawki warzywne, w których bakłażan odgrywa rolę głównego i niezbędnego składnika.
      Szczególnie znana jest przystawka o nazwie Bohemienne.
      Bohemienne - podobnie jak ratotouille - to z wyglądu takie brzydkie kaczątko, rozciapane, szaro-bure.... jak toto fotografować?

      przystawka Bohemienne

      Ale w smaku kaczątko zmienia się we wspaniałego łabędzia; bakłażan nadaje potrawie smak bardzo specyficzny, przydymiony jakby, z lekka nutką goryczki, właśnie taki mroczno dekadencki.
      Przepis:
      1 bakłażan, 2 pomidory, cebula, ząbek czosnku, garść startego żółtego sera, łyżka mąki, kilka łyżek mleka, oliwa, natka pietruszki, sól, pieprz, przyprawa prowansalska
      Bakłażan pokroić w ćwierćplasterki, posypać solą i zostawić na ok. godzinę, żeby usunąć goryczkę.
      Posiekaną cebulę podsmażyć na oliwie, dodać pokrojone, obrane ze skórki pomidory, poddusić, dodać osuszone plastry bakłażana, posiekany czosnek i natkę, dusić wszystko ok. pół godziny.
      Następnie przyprószyć mąką, dolać mleko i dobrze wymieszać. Dodać starty ser. Chwilę jeszcze poddusić.
      Można podawać i na ciepło i na zimno.

      A Avignon znamy jest przede wszystkim z mostu i piosenki:)

      most Avignon

      na moście w Awinion

      most w Avignon

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 lipca 2010 06:38
  • środa, 30 czerwca 2010
    • Kuchnia i podróże Adrianny Godlewskiej

      Ukazała się nowa książka z kuchnią w tle

      książka Adrianny Godlewskiej

      Mam ją już na swoim biurku i przez weekend zdążyłam ją przeczytać. Czyta się wspaniale.
      Przyznam, że do zakupu przyciągnęło mnie przede wszystkim nazwisko autorki: żony Wojciecha Młynarskiego, matki prezenterki Agaty, a jednocześnie aktorki, dziś już trochę zapomnianej. Darzę tę wspaniale twórczą rodzinę dużą sympatią, mimo różnych zawirowań życiowych, których tam u nich nie brakowało.
      Książka pani Adrianny to podróż zarówno w czasie (absurdalne czasy PRL-u), jak i w przestrzeni (Kraków, Świnoujście..., ale i Paryż i Nowy Jork i Chicago).
      Lubię bardzo czytać, co ktoś pisze o miastach, miejscach, które znam.
      I proszę, przemknął tak mi znany klimat Krakowa, a za chwilę... no, nie! nie wierzę.... kolacja w paryskim Bistro Romain? nieopodal Łuku Triumfalnego? Ależ ja też tam właśnie byłam, tam jadłam! Mam nawet kilka zdjęć!

      bistro Romain

      Wiedziałam, że muszę kupić tę książkę!
      A przepisy - mimo iż edycyjnie napisane taką ozdobną, trochę trudno czytelną czcionką - zasługują na uwagę.
      O, choćby takie bakłażany po prowansalsku:

      Bakłażany obrać (4 średnie sztuki), pokroić w plastry grubości ok. 1 cm, ulożyć na blasze, posmarowawszy oliwą. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec aż się zrumienią. Odwrócić i zrumienić z drugiej strony.
      Przełożyć podrumienione bakłażany do żaroodpornego naczynia i ułożyć z nich warstwę, następnie warstwę pokrojonych pomidorów, warstwę utartego żółtego sera i posypać tymiankiem.
      Powtórzyć układanie warstw aż do wyczerpania składników. Ostatnią warstwą powinien być ser.
      Wstawić do nagrzanego piekarnika (180 st.C) na ok. 40 minut. Jeśli wierzch zbytnio się zrumieni, trzeba przykryć folia i dalej zapiekać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kuchnia i podróże Adrianny Godlewskiej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 30 czerwca 2010 06:07
  • sobota, 17 listopada 2007
    • Beaujolais nouveau

      Beaujolais nouveau est arrive! - takim okrzykiem witano w czwartek 15 listopada na całym świecie otwarcie pierwszych beczek tego młodego wina z regionu w środkowowschodniej Francji. Jak nakazuje tradycja, co roku w trzeci czwartek listopada równo o północy następuje uroczyste otwarcie beaujolais nouveau. Nowością jest pojawienie się w tym roku beaujolais nouveau rose (różowego). To jednak tylko kropla (400 tys. butelek) w morzu 50. milionów butelek beaujolais nouveau czerwonego, z czego blisko połowa sprzedawana jest na eksport.

       

      W tygodniu to ja nie mam czasu na świętowanie, ale nadrobiliśmy to w weekend. Ponieważ była taka możliwość, kupiłam beaujolais rose. Nooo, to rzeczywiście jest wino nouveau, o niezbyt jeszcze zharmonizowanym, niezbyt wyważonym smaku, ale miło się piło. Szybko idzie do głowy:))))

       

       

       

      Do beaujolais zrobiłam kotlety schabowe po francusku, z musztardą starofrancuską, tą z całymi ziarnkami gorczycy. Podałam z bagietką wiejską, pszenno-żytnią.

      A kotlety robi się tak:

      Pół kilo schabu należy pokroić na 4 kotlety, rozbić na cienkie dość płaty. Każdy lekko posolić i popieprzyć z obu stron.

      Przygotować marynatę: wymieszać razem 2 łyżki musztardy starofrancuskiej, 2 łyżki bulionu i 2 łyżki oliwy.

      Każdy kotlet posmarować marynatą, ułożyć na półmisku, owinąć folią i włożyć na 2 godziny do lodówki.

      Następnie rozgrzać na patelni łyżkę oleju, włożyć kotlety wraz z marynatą i obsmażyć z obu stron na ostrym ogniu. Potem zmniejszyć płomień, przykryć pokrywką i dusić jeszcze przez  5 minut.

      Świetne zarówno na ciepło, jak i na zimno.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 17 listopada 2007 23:27

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl