Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „Boże Narodzenie”

  • środa, 27 grudnia 2017
  • niedziela, 24 grudnia 2017
    • Czekając pierwszej gwiazdki

      gwiazda w Betlejem

      Całe rzesze poetów, w ciągu tych dwóch tysięcy lat, jakie dzieli nas od narodzin Dzieciątka, próbowało oddać swój zachwyt i cześć Jezusowi. Ot, choćby Kazimiera Iłłakowiczówna w wierszu pt. "Z pastorałki" napisała:

      Pan Jezus drży w kolebce, śród zimy urodzony;
      czuwa trwożnie nad dzieciątkiem tłum aniołów schylony;
      Maryja
      jak lilija
      giezłem dziecko owija.
      Jeden anioł liczy minuty,
      drugi anioł do niego przykuty,
      trzeci hymn wesoły poczyna,
      że to pierwsza wieków godzina
      ludziom w darze
      na zegarze
      od Bożego Syna.

      Świętując tę godzinę, daną nam przez Syna Bożego w Betlejem, zaczynamy zaraz, za chwilę, naszą wigilię.

      Niech Dzieciątko Jezus przyniesie światu pokój, a nas, czekających pierwszej gwiazdki, natchnie nadzieją i obdarzy radością!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 grudnia 2017 14:08
  • środa, 20 grudnia 2017
    • Wigilijny bigos literacki M. Musierowicz

      Jak ja lubię wigilijne kapusty!

      Odmian tych kapust są dziesiątki! Co dom - to przepis.

      Kapusta z grochem, kapusta z grzybami, farsz z kapusty i grzybów do uszek i pierogów, kapusta kiszona, kapusta biała, czy wreszcie - już nie wigilijny, a świąteczny - bigos.

      Ja zapraszam dziś na wigilijny bigos literacki.

      Kiedy wstawiłam gar kapusty kiszonej, przypomniała mi się scena z książki M. Musierowicz "McDusia", kiedy Józinek, zupełnie już duży syn Idy, pałaszuje wigilijny bigos babci, Mili Borejko; posłuchajcie:

       

      "Wtedy to właśnie mama wbiła w Józefa zielone spojrzenie znaczące i naglące, co niestety przypadło na moment, gdy jeszcze miał pełen talerz tego rewelacyjnego, ciemnego bigosu ze śliwkami, rodzynkami i borowikami (o, jak on lubił babciny wigilijny bigos!) - właśnie nałożył sobie szczodrą ręką dokładkę."

       

      Ech, nie oparłam się pokusie zrobienia czegoś podobnego u siebie:)

      wigilijny bigos

      

      Proporcje właściwie dowolne. Korzystałam z tego, co miałam już przygotowane na inne wigilijne potrawy.

      A więc przede wszystkim kapusta kiszona, obowiązkowo z wióreczkami marchwi w środku, ugotowana z dodatkiem kminku, ziela angielskiego i liścia laurowego.

      Do tego: kapusta biała cieniutko poszatkowana, lekko osolona, podduszona na oleju z dodatkiem wody, koniecznie z cieniutkimi półkrążkami cebuli.

      Koniecznie grzyby: garść suszonych zalewam wodą, lekko solę i gotuję do miękkości. Odstawiam, kiedy przestygną, wyławiam grzyby, kroję je na paseczki.

      Teraz pieczarki i boczniaki: drobno je siekam, podsmażam na maśle, dodaję posiekaną cebulkę.

      Kiedy kapusty są już miękkie, łączymy je razem i dodajemy grzyby suszone, grzyby podsmażone, wlewamy wodę z gotowania grzybów suszonych.

      Dodajemy drobno posiekane śliwki suszone, garstkę rodzynek i garstkę suszonej żurawiny.

      Mieszamy wszystko, doprawiamy solą i pieprzem.

      Ostawiamy na noc.

      Niech się smaki przegryzają.

      Potem już smacznego!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wigilijny bigos literacki M. Musierowicz”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 20 grudnia 2017 10:23
  • czwartek, 14 grudnia 2017
  • środa, 13 grudnia 2017
    • Wigilijna kapusta z grochem

      To teraz już zapomniane danie, przepis odkurzany właściwie tylko na Wigilię. Ale jest bardzo proste i niesamowicie smaczne. Ponieważ jest też bardzo sycące, w perspektywie obowiązkowych dwunastu dań wigilijnych, podawałam go jak w menu degustacyjnym, jako małą porcyjkę, na ozdobnej łyżce.   Zapraszam! 

      wigilijna kapusta z grochem

      pół kg kapusty kiszonej
      25 dag grochu żółtego suchego
      2 łyżki tłuszczu: smalcu lub masła
      łyżka mąki
      sól, pieprz, majeranek

       

      Groch namoczyć w rondlu na całą noc.

      W następnym dniu odlać wodę, w której groch się moczył, zalać go nową wodą, posolić i gotować do miękkości (jeśli jest to proch tzw. obtłukiwany, wystarczy jakieś pół godziny). Ja lubię, żeby groch pozostał cały, nie rozgotowany, więc trzeba uważać przy gotowaniu.

      Kapustę kiszoną przesiekać, jeśli jest zbyt kwaśna przepłukać ją na sicie wodą. Przełożyć do rondla, wlać niewielką ilość wody i gotować do miękkości, ok. pół godziny, odparowując niemal w całości wodę.

      Odcedzić groch, przełożyć go do kapusty, wymieszać, przyprawić solą, pieprzem i majerankiem.

      Rozpuścić na patelni tłuszcz, dodać mąkę, smażyć na rumiano, po czym tę zasmażkę dodać do kapusty z grochem, wymieszać.

       

      Danie to często gościło w domu babci również jako codzienna potrawa jednogarnkowa, przy czym w wersji nie-wigilijnej dodawane były skwarki z boczku lub kiełbasy.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 13 grudnia 2017 09:01
  • wtorek, 12 grudnia 2017
    • Adwentowe rozmyślania o choince

      taczc_przy_choince

      Był kiedyś zwyczaj, że choinkę ubierało się strojnie właściwie na jeden tylko, wigilijny, wieczór. Była ubierana dla dzieci, które kiedy już ją obejrzały i zachwyciły się jej blaskiem i pięknem, zrywały ozdoby-podarunki.

      Przypomnijmy sobie baśń H.Ch. Andersena "Choinka":

      Oto otworzyły się szeroko drzwi i do pokoju wtargnęła cała gromada dzieci tak gwałtownie, jak gdyby miały przewrócić drzewko; dorośli wchodzili spokojniej; dzieci stały oniemiałe, ale trwało to tylko chwilkę, potem zaczęły się znowu cieszyć, aż rozbrzmiewało, tańczyły dookoła drzewka i zrywały jeden podarunek za drugim. Świeczki wypaliły się do końca, a gdy tylko która się wypaliła, gaszono ją natychmiast, a potem pozwalano dzieciom zrywać wszystko co było na choince. Rzuciły sie na nią, tak, że aż trzeszczały wszystkie gałęzie; gdyby jej szczyt ze złotą gwiazdą nie był przywiązany do sufitu, przewróciłaby się na pewno.

      Dzieci tańczyły ze swymi pięknymi zabawkami, nikt nie patrzył już na choinkę, z wyjątkiem starej niani, która podeszła i zaglądała pomiędzy gałązki, ale tylko po to, aby zobaczyć, czy nie zapomniano tam jeszcze jakiejś figi lub jabłka.

       

      Ten zwyczaj rozbierania choinki dla zgromadzonych wokół dzieci znany był również w Krakowie; pisze o nim Zygmunt Nowakowski we wspomnieniowej książce "Przylądek Dobrej Nadziei".

                      

      A jak przystrajano choinki?

      Jedna z pierwszych wzmianek, z kroniki gildii w Bremie z 1570 roku, mówi o ustawionych jodełkach przyozdobionych jabłkami, orzechami, daktylami, preclami i papierowymi kwiatami.

      W 1605 roku podróżnik spędzający Boże Narodzenie w Strasburgu, opisał drzewko jodłowe, które stawia się w domach i na które wiesza się róże wycięte z różnokolorowego papieru, jabłka, opłatki, szelszczące złotka, cukierki.

      O jabłkach i opłatkach już pisałam; warto sie jednak zatrzymać na symbolice różnokolorowych róż.

      "Od późnego średniowiecza - pisze ks. Naumowicz - mnożyły sie opowiadania o jabłoniach, które obsypywały się kwieciem na Boże Narodzenie, ale także o różach, które pomimo że były suche i martwe, zakwitały w świętą noc. Były to zapewne imitacje owych krzewów róż w Jerychu wspomnianych w Księdze Syracha, czyli pustynnych roślin, które w niekorzystnych warunkach zasychają, by po pewnym czasie ożyć i na powrót zachwycać swym pięknem."

      Nie wiem, czy świadomie, ale zwyczaj przypinania na choince różnokolorowych róż (tyle że raczej z tiulu) powraca. Sama kupiłam w ubiegłych latach kilka.

       

      W Polsce rozwinął się zwyczaj wykonywania ozdób wycinanych i lepionych z opłatków - nazywano je światami.

      "Cienkie płatki chleba, niewiele grubsze od kartki papieru, niemal przezroczyste, pozwalały się łatwo ciąć, a także kleić za pomocą śliny czy wody. Można z nich było wycinać figury geometryczne, na przykład gwiazdki, albo inne elementy, które następnie sklejano w lekkie, delikatne, zwykle ażurowe kompozycje. (...) Tradycję tę znał Juliusz Słowacki i wspominał o niej w dramacie "Horsztyński": czuję te drżące listki chleba w moich dłoniach. Jak ja lubiłem niegdyś  dzień Bożego Narodzenia, w tym samym pokoju z opłatków kleiłem różnokolorowe słońca kołyski... jakaś świętość i wesele napełniały moje dziecinne serce."

      Cóż, światy to dla mnie ciągle ziemia nieznana; może w tym roku uda mi się do nich przymierzyć....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 grudnia 2017 06:53
  • czwartek, 07 grudnia 2017
    • Pierniczki na choinkę

      Myślę, że już najwyższy czas na upieczenie pierniczków na choinkę.

      Bo przecież trzeba je będzie jeszcze polukrować, zawiązać wstążeczki... schodzi z tym trochę:)

      Zapraszam!

      pierniczki_2017

      1/2 kostki masła
      1/2 kostki margaryny
      3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
      1/2 szklanki cukru pudru
      1 opakowanie przyprawy do pierników
      szczypta soli
      1 duże jajko
      2 łyżki miodu
      3 szklanki mąki
      3 łyżki mąki ziemniaczanej

      sposób przygotowania
      Masło i margarynę utrzeć z cukrem, solą i przyprawą do pierników na lekką i puszystą masę. Dodać jajko i miód i dobrze rozetrzeć. Wsypać połowę mąki do masy i dokładnie utrzeć, wsypać pozostałą mąkę i mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Podzielić ciasto na pół, każdą połowę spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.
      Rozgrzać piekarnik do 180ºC. Na lekko posypanej mąką stolnicy wywałkować ciasto (grubość jest dowolna - im cieńsze ciasto, tym kruchsze i delikatniejsze ciasteczka) i wycinać pierniczki. Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec 10-12 minut, aż zaczną się lekko rumienić na brzegach. Wystudzić na drucianej siateczce.
      Polukrować.
      Jeśli chce się wycinać w pierniczkach misterne wzorki, to najlepiej to robić na macie silikonowej lub pergaminie, który łatwiej przenieść na blachę - ciasto jest miękkie, więc najlepiej rozwałkować go na pergaminie lub macie, wyciąć kształty, usunąć skrawki ciasta i przenieść pergamin z pierniczkami na blachę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierniczki na choinkę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 grudnia 2017 07:30
  • wtorek, 05 grudnia 2017
    • Menu na wigilijny stół

      Myśląc o dekoracji wigilijnego stołu, warto przygotować dla każdego nakrycia karteczkę z menu, które będzie w czasie Wigilii serwowane.

      menu_wigilijne_kola

      To może mało popularny zwyczaj, jak na domowe przyjęcia, ale wiem z własnego doświadczenia, że bardzo mile jest przyjmowany. No i pozwala rozłożyć swoje siły i apetyt na poszczególne potrawy:) wiemy z góry ile czego możemy i jesteśmy w stanie zjeść, na jaką dokładkę można sobie pozwolić....

      W którymś roku kupiłam nawet gotowe "okładki" na menu, z myślą, że będę tylko co roku wymieniać kartki z wydrukiem dań

      Ale tak się spodobały, że wszyscy postanowili wziąć je sobie na pamiątkę, a niektórzy nawet od razu spakowali je do torebek, żeby nie zapomnieć:)

      I tak powstał zwyczaj tworzenia wigilijnego menu co roku w innej formie. Raz przyklejałam wydruk menu na upieczonym własnoręcznie pierniczku, to znów przyklejałam menu na kartoniku w gwiazdki wraz z malutka szopką. Każdy rok przynosi inny pomysł.

      Podobnie zaczęły ewoluować malutkie stroiki przy każdym nakryciu: najpierw były to tylko gałązki jodełki z kokardą, potem pojawiły się bombki w różnych kształtach i kolorach, pierniczki, figurki aniołków.

      anioek_na_stole

      I wszystko do zabrania na pamiątkę tego uroczystego dnia (a właściwie wieczoru).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 grudnia 2017 09:17
  • niedziela, 03 grudnia 2017
    • Adwentowe rozmyślania o choince

      W tym roku moją lekturą na Adwent (który dziś właśnie się zaczyna) jest książka "Historia świątecznej choinki" x J. Naumowicza (Wydawnictwo Literackie 2016)

      Niby o choince wszystko wiemy; wiemy, że pojawiła się po raz pierwszy w dolinie Renu, że jej ojczyzną są południowe Niemcy, że o jej ubieraniu są wzmianki już u schyłku XV wieku.

      Ale lektura tej przeszło 300-stronicowej książki jest pasjonująca. Ileż rzeczy dotąd nie wiedziałam!

       

      Święto narodzenia Jezusa ustanowiono w IV wieku naszej ery.

      Ale jak to świętować? Jaką nadać oprawę, żeby było uroczyście, pięknie, nadzwyczajnie? Żeby ten dzień był wyjątkowy? i zapadał w serca i pamięć?

      Tradycja zaczęła się dopiero rodzić.

      Przyjęcie na świat Jezusa było elementem dziejów zbawienia człowieka, dlatego przypominano biblijną opowieść o rajskim drzewie i pierwszych rodzicach, Adamie i Ewie, i łączono to wydarzenie z szopką betlejemską, w której przyszedł na świat Jezus. Malarze przedstawiali to w formie drzewa śmierci i drzewa życia. Najbardziej znaną jest miniatura Bertholda Furtmayra w mszale z Salzburga z 1481 roku:

      drzewo_zycia_i_smierci

      "Na jednym drzewie, pośród jego bogatego listowia widnieją czaszka jako symbol śmierci i krzyż jako symbol odzyskanego życia, a także jabłka i opłatki przypominające chleb eucharystyczny. Po drzewem stoją dwie matki: z jednej strony Ewa, matka wszystkich żyjących, karmi ludzi zakazanymi owocami przynoszącymi śmierć. Z drugiej strony Maryja, matka Jezusa i matka wszystkich wierzących , rozdaje hostie - Ciało Chrystusa, dające życie. Ten głęboko teologiczny i metaforyczny obraz najlepiej wyjaśnia, dlaczego na pierwszych choinkach, już około 1600 roku, zawieszano zarówno jabłka, jak też opłatki".

       

      I jeszcze lektura na dziś: opowieść "Ostatni gość przy żłóbku" autorów Jerome i Jean Tharaud z 1961 roku, która przeczytamy w omawianej książce:

       

      "Rzecz dzieje się w stajni w Betlejem o świcie. Zniknęła już gwiazda na niebie, wszyscy przybysze opuścili grotę, a Dzieciątko zasnęło. Maryja przygotowywała sobie słomę do spania, gdy w drzwiach pojawiła się stara kobieta pochylona ku ziemi, z ziemistą, pomarszczoną twarzą. Maryja się  zaniepokoiła. Zwierzęta, osioł i wół, spokojnie przeżuwały siano i patrzyły na zbliżającą się kobietę bez większego zdziwienia, jakby znały ją od zawsze. Staruszka doszła do brzegu żłobu i skierowała oczy na leżące w nim Dziecię. Maryja zauważyła z zaskoczeniem, że oczy kobiety i oczy jej dziecka są dokładnie takie same i świecą z taką samą nadzieją.

      Wtedy staruszka przyklękła na słomie i zaczęła przeszukiwać swoje łachy. Po dłuższym czasie wyciągnęła jakiś przedmiot i podała Dziecięciu.

      Co to mogło być, po skarbach ofiarowanych przez Mędrców i po darach pasterzy? Tego Maryja nie mogła dostrzec. Widziała jedynie zgięte plecy staruszki pochylone głęboko nad żłóbkiem. Po dłuższej chwili staruszka wstała lekko, jakby uwolniona od wielkiego ciężaru, który ją przygniatał do ziemi. Wyprostowała się, a jej twarz odzyskała młodość. Gdy odeszła od kolebki i zniknęła za drzwiami,  Maryja mogła  wreszcie zobaczyć tajemniczy prezent.

      Opowieść kończy się tak: „Ewa (bo to była ona) podała dziecku jabłuszko, jabłko pierwszego grzechu (i tylu innych, które nastąpiły potem!). I to czerwone jabłko jaśniało w rękach nowo narodzonego jak glob nowego świata, który się narodził wraz z Nim".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 grudnia 2017 10:38
  • czwartek, 29 grudnia 2016
    • Świąteczny bigos myśliwski

      Dokładne proporcje w przypadku bigosu nie zdają egzaminu.

      Tu wiele chwytów jest dozwolonych, różnorodność dodatków jest wręcz oszałamiająca, a końcowy wynik zależy od gotującego, którego głównym zadaniem jest próbować, próbować i jeszcze raz próbować. I nie śpieszyć się.

      Bigos wymaga czasu: duszenia i gotowania osobno swoich składników (kapusta zwykła, kapusta kiszona, mięsa), łączenia, podgrzewania, studzenia (przemrożenie jest też świetne), cierpliwego doprawiania.

      W tym roku postawiłam na bigos myśliwski:

      Taka nazwa, bo wśród składników znalazła się dziczyzna (mięso jelenia) i ptactwo (kaczka, indyk). Zamarynowane wcześniej (przyprawy, olej i wino) nadały bigosowi wyjątkowy smak.

      Dodałam też trochę wołowiny i wieprzowiny (mięso od szynki) i trochę boczku.

      Kapusta – pół na pół – kiszona i zwykła biała. Kapustę kiszoną kupuję z beczki, w jednym z jarzyniaków.

      Nie dodaję do bigosu resztek mięs gotowanych czy pieczonych, ani też kiełbasy i kurczaka – bo nie lubię ich smaku w bigosie. I nie dodaję mięs tłustych – też nie lubię.

      Dodaję grzyby suszone (wraz z niewielką ilością wywaru z ich gotowania), śliwki suszone, cebulę, koncentrat pomidorowy, czerwone wino. Jak akurat mam – sypnę garstkę żurawiny.

      Z przypraw: sól, gruby, młotowany pieprz, paprykę, majeranek, rozgnieciony jałowiec, szczyptę cukru, ziele angielskie, liść laurowy.

      Na końcu zawsze robię zasmażkę z masła i mąki. Uważam, że to taka kropka nad „i”.

      Zapraszam do kuchni:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 grudnia 2016 13:42
  • sobota, 24 grudnia 2016
    • Podzielmy się kolędą

      Już za parę godzin zaczniemy kolędować Małemu Jezusowi, który znów - mamy nadzieję - narodzi się w naszych sercach.

      Tak, jak dzielimy się opłatkiem, podzielmy się - jak mówił poeta - kolędą

      2264_gwiazdka

      Myśląc o słowach życzeń, przypomniałam sobie Bułata Okudżawę i jego Modlitwę:

      "Dopóki nam ziemia kręci się,

      Dopóki jest tak, czy siak,

      Panie, ofiaruj każdemu z nas

      Czego mu w życiu brak...."

      Tak, myślę, że to dobre życzenia dla każdego i każdemu, który tu zagląda, tego właśnie z całego serca życzę:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2016 07:26
  • piątek, 23 grudnia 2016
    • Kot i choinka to często katastrofa

      Już ładnych parę lat jest Bajeczka w naszym domu i do tej pory choinka średnio ją interesowała.

      A tu wczoraj, kiedy wróciłam do domu, choinka leżała na podłodze, zrzucona przez kota z komody!

      No, po prostu myślałam, że się rozpłaczę:(

      Trzepnęłam kota po tyłku, nakrzyczałam, że jest niedobry kot (tak mu mówię, kiedy coś zbroi), ale specjalnie się tym nie przejął.

      Myślę, że pewnie zawadził pazurem o worek jutowy, w którym stała choinka, nie mógł go wyplątać i spanikowany zeskoczył z komody, pociągając choinkę za sobą.

      Muszę ją na nowo ubrać, dobrze, że niewiele się potłukło.

      Póki co popatrzcie na choinkę w drugim pokoju:

      Jest w ludowym stylu zalipiańskim (z naszych, tarnowskich okolic), z ozdobami bibułkowymi i łańcuchem ze słomy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 23 grudnia 2016 09:23
  • czwartek, 22 grudnia 2016
    • Przedświątecznie

      Poprzedni wigilijny tydzień poświęciłam planowaniu i zakupom, głównie spożywczym.

      A ten tydzień to już spędzam głównie w kuchni, przygotowując wieczerzę wigilijną i dania na święta.

      Dużo czasu poświęciłam na logistykę: co, kiedy i w jakiej kolejności. I przyznam, że zawsze mam ten sam dylemat: co można zrobić wcześniej, a co dopiero w ostatniej chwili.

      Kiedy człowiek jest kobietą pracującą i na prace domowe zostają tylko wieczory (a czasem i noce) – to temat jest doprawdy istotny.

      Precyzyjny plan w końcu został jednak zrobiony i jak na razie z realizacją jest o.k.

       

      Zrobiłam już menu dla każdego nakrycia na wigilijny stół:

      Ograniczyłam znacznie liczbę potraw, bo nikt nie był w stanie zjeść wszystkiego, co przygotowywałam w poprzednich latach. Żeby liczba się zgadzała (tradycyjna dwunastka), porozdzielałam dania, np. uszka i barszcz – osobno. I ciasta – osobno.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Przedświątecznie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 grudnia 2016 09:32
  • piątek, 09 grudnia 2016
  • wtorek, 06 grudnia 2016
    • Raport z przedświątecznej kuchni

      Niniejszym, młodsza podkuchenna z przedświątecznej kuchni melduje, że zadanie zlecone, to jest wykonanie farszu do wigilijnych uszek, zostało wykonane. Farsz zrobiono, przełożono do miski, zafoliowano i włożono do zamrażarki. I tam będzie sobie czekał do 22 grudnia.

      barszcz z uszkami

      Przepis jest rodzinny, ten sam od lat i uwielbiamy go!

      Pół kg kiszonej kapusty (nie za kwaśnej, z marchewką w środku)

      5-7 dag suszonych prawdziwków

      1 cebula

      2-3 łyżki masła

      1 łyżka mąki

      Przyprawy: sól, pieprz, majeranek, ostra mielona papryka, kminek w ziarnach, ziele angielskie, liść laurowy

       

      Kapustę kiszoną lekko odcisnąć, przełożyć do rondla, zalać niebyt dużą ilością zimnej wody, dodać przyprawy i gotować aż zmięknie, ok. 1 godziny.

      Grzyby umyć i zalać zimną wodą, lekko osolić i gotować do miękkości na małym ogniu, ok. pół godziny.

      Kiedy kapusta będzie już prawie miękka, dodać do niej część wywaru grzybowego i gotować jeszcze jakieś 15 minut. Odcedzić, odciskając ją mocno.

      Grzyby odcedzić (wywar zachować – przyda się do barszczu wigilijnego – można zamrozić - lub zupy grzybowej).

      Cebulę posiekać w kostkę i podsmażyć do lekkiego zezłocenia.

      Wszystkie składniki: kapustę, grzyby i cebulę zmielić w maszynce do mięsa i przełożyć do rondla, w którym roztopić masło. Przesmażyć farsz mieszając, doprawiając do smaku. Przygotować rumianą zasmażkę z łyżki masła i łyżki mąki, wymieszać ją z farszem.

      Przestudzić farsz.

      I w tej postaci można go spokojnie zamrozić.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 grudnia 2016 09:26

Kalendarz

Wrzesień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl