Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „Boże Narodzenie”

  • wtorek, 07 stycznia 2014
    • Wspomnienie z Wigilii

      stół wigilijny

      Dwanaście potraw na wigilijnym stole - czy to nie za dużo?
      Oczywiście, że za dużo!

      W tym roku to ja przygotowywałam Wigilię dla najbliższej rodziny. I było moją ambicją, aby wszystko było zgodnie z Tradycją - a więc przede wszystkim 12 dań.
      Były! Oto menu:

      menu wigilijne

      Nie dało się tego przejeść, mimo, że jedliśmy nieśpiesznie, z przerwami, a dania były serwowane w malutkich porcjach, jako coś w rodzaju menu degustacyjnego.
      Najbardziej dumna jestem z dań rybnych; niespecjalnie są u nas lubiane, ale wyszukałam przepisy, które naprawdę były smaczne:)
      Pasztecik z dorsza z żurawiną

      pasztecik z dorsza
      

      Rolada z sandacza w galarecie


      rolada z sandacza

      Śledzie po łowicku


      śledzie po łowicku

      Sola pieczona w porach z pure ziemniaczanym


      sola w porach

      I sałatka śledziowa mojej siostry, z fasolką, zawsze przez nią robiona w większej ilości, żeby każdy chętny mógł sobie ją zabrać również do domu i by nie było kłótni, kto ile weźmie:))))


      sałatka śledziowa

      Był ciemny barszcz grzybowy z uszkami


      barszcz wigilijny z uszkami

      Była kapusta z grochem (podana na chrupkiej macy)


      kapusta z grochem

      Jako zupełną nowość u nas wprowadziłam kluski z makiem i pierożki z suszonymi śliwkami

      kluski z makiem

      Niektóre z dań w ogóle nie pojawiły się na stole, zwłaszcza te z końca listy menu:) Ale spróbować je każdy miał szansę, bo każdy wychodzący dostał na drogę paczkę z prowiantem - to nasza stara rodzinna tradycja - i przyznać trzeba, że każdy lubi te żywnościowe paczuszki:)
      Były, rzecz jasna również ciasta, w tym makowa gwiazda z białego i niebieskiego maku, ale ich nie wliczam do wigilijnego menu. To dodatki spoza kanonu:)

      Był biały obrus z wytłaczanym motywem srebrnej choinki, na nim szyfonowy bieżnik ze złotymi gwiazdkami.
      Było nakrycie dla niespodziewanego gościa - kolorowe, żeby odróżniało się od innych. Dodam, że w czasie którejś z Wigilii przedyskutowaliśmy w naszej rodzinie taką możliwość; gdyby ktoś zapukał - przyjęlibyśmy go, choćby to był podchmielony bezdomny (!)
      
      miejsce dla zamorskiego pana

      Były gałązeczki jodełki i pierniczki przy każdym nakryciu

      stroik do nakrycia

      Było obłędnie pachnące, z podtarnowskiej wsi siano, na nim opłatki


      siano i opłatki

      Były świąteczne świece i aniołki

      aniołek na wigilijnym stole
      
       I co najważniejsze, wszyscy najbliżsi wokół stołu, wszyscy w komplecie:) !!!
      


      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wspomnienie z Wigilii”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 stycznia 2014 21:41
  • sobota, 04 stycznia 2014
    • Choinek czar...

      Choinki wrosły w naszą tradycję.
      To prawda, że u mnie są sztuczne. Za ciepło jest w mieszkaniu, żeby były prawdziwe.
      Ale jest kolorowo, klimatycznie.
      A ponieważ kupuję też dużo gałęzi jodły, sosny i jemioły, to i zapach igliwia dominuje w domu w te świąteczne dni. Kiedy gałęzie zaczynają podsychać, bardzo intensywnie pachną. Ich zapach miesza się ze słodką nutą pierniczków, które wieszam na choince.


      bombki na choince

      Były już lata, kiedy ubierałam choinkę pełna smutku.
      Bo przecież nie każde święta są radosne i pełne śmiechu.
      Ale jednak czuję potrzebę tego kolorowego drzewka w domu.
      W szklanych kulach bombek odbijają się oczy siedzących wokół.

      Oby to odbicie było jak najczęściej radosne - tego i sobie, i Wam, drodzy, którzy tu zaglądacie, życzę w Nowym Roku!

      mała choinka

      choinka Zet

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Choinek czar...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 04 stycznia 2014 06:21
  • poniedziałek, 23 grudnia 2013
    • Czas na choinki

      W książce Krystyny Uniechowskiej-Dembińskiej "Był pałac" - pełno jest akcentów świątecznych, ale Wigilii, potrawom, poświęcone jest raczej mało miejsca; zdominowało bowiem świętowanie najście oddziału niemieckiego (akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej). Ale choinki - o! temu poświęciła autorka sporo ciepłych słów.
      Zanim zaproszę do lektury, zerknijcie, proszę:) to jedna z pierwszych, ubranych przeze mnie w tym roku choinek, malutka, stojąca w okrągłej wieży:


      choinka w wieży

      A teraz już cudowny tekst o choinkach u Uniechowskiej:
      "Cokolwiek miało się zdarzyć, zbliżały się święta i pałacowy światek zmieniał się w bożonarodzeniowy, świąteczny i tej świąteczności podporządkowany.
      Stróż stróżów, pan Kruk, z pomocnikiem przydźwigał do Pałacu wielką choinkę. Rozłożysta dołem, smuklejsza ku górze. - Jodełka jak się patrzy - pochwalił pan Kruk - ostatnia taka w zagajniku. Zostały same drapaki.
      Umocowana na szerokim krzyżaku zbitym przez stelmacha ledwie zmieściła się pod sufitem holu, w miejscu skąd usunięto kanapę i fotele art deco. Tradycyjnie wokół bożego drzewka śpiewa się kolędy, stojąc.
      Czarodziejstwo bożonarodzeniowych choinek... Talizman pokoleń. Pałac rozzielenił się, zapach igliwia był jak eliksir, jak essencea apaisent, rekwizyt z "białej pamięci" owego starożytnego filozofa. Przyniesiono ze składziku pudła choinkowych ozdób. Papierowe łańcuchy lepione przez niegdysiejsze pałacowe dzieci.
      Były łańcuchy ze słomek dzielone wachlarzykami z plisowanej bibuły, i sklepowe, błyszczące, posypane czymś jak tłuczone szkło. Zabawki, rękodzieła kilku pokoleń. Gwiazdy o promieniach z papierowych tulejek, z wlepionymi w nie kitkami karbowanych bibułkowych promieni. Poważne gwiazdy z tektury oblepione złotą cynfolią.
      Grzebałam w pudłach z zachwytem.
      Było w czym. Bombki, srebrzone orzechy, pokraczni Mikołaje wycięci laubzegą z dykty, ptaszki-wydmuszki - nie mogło zabraknąć ludowych akcentów. Nudna robota przywiązywania nitek przypadła mnie. Pomagały panie rezydentki i kilka cioć, ale co chwila zamyślały się, przypominały sobie swoje choinki, zawsze najpiękniejsze: - Kupowało się całe arkusze gwiazdek i aniołków w papierniczym sklepie firmy Matuszewski i Spółka ... kolorowe papiery, karbowane bibułki ... Klej robiło się z wody i mąki... Pamiętam.... pamiętam - i dłonie opadały im na kolana. Nieruchomiały. Śledziły płynące pod białym z obojętności sufitem holu swoje dawne choinki, a wraz z nimi frunęły stoły wigilijne, okna domów, za którymi wypatrywano pierwszych gwiazd tamtych wieczorów. Po chwili otrząsały się z upiorów wspomnień:
      - Ten łańcuch, Krysiu, trzeba skleić. Bombkom robisz za krótkie pętelki...
      - Jabłuszka! Gdzie rajskie jabłuszka?
      - A na czubek choinki damy anioła czy gwiazdę?
      Moje pierniki gasły wśród feerii świecideł. Jedynie piernikowy zapach był świąteczny. Bo papierowe zabawki pachniały kurzem i stęchlizną."

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Czas na choinki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 grudnia 2013 00:38
  • piątek, 20 grudnia 2013
  • poniedziałek, 24 grudnia 2007
  • piątek, 21 grudnia 2007
    • Choinka Zet

      W czasach mojego dzieciństwa choinkę ubierało się w Wigilię. Choinka była żywa, tato osadzał ją w stojaczku i ubierał ją razem z nami – dziećmi. Mama królowała w kuchni i choinka do niej nie należała. To właśnie tato nauczył mnie sztuki ubierania choinki, ładnego równomiernego rozmieszczenia światełek, wieszania bombek, dobierania ich kolorami, wielkościami.

      Teraz, kiedy mam własne mieszkanie, a wigilie spędzam częściowo u mamy, częściowo u siostry, i mam do ubrania swoją choinkę, mojej mamy choinkę i choinkę Zet, i jeszcze trzeba coś ugotować, upiec, posprzątać, no i jeszcze pracuję zawodowo – to nie wyrobiłabym się po prostu w Wigilię. Ubieram choinki kilka dni wcześniej, przed wigilią.

      Tak wygląda tegoroczna choinka Zet: złoto-czerwono-brązowa, z pierniczkami, kokardami i zasuszonymi kwiatami hortensji.

       

       

      Uwielbiam ubieranie choinki, ale tak w spokoju, bez pośpiechu, włączam płytę z kolędowym mixem, rozkładam ozdoby i próbuję: może na tej gałązce ta bańka, a może na tej wyżej wyglądałaby ładniej….. tu złota kokarda, tu pierniczek, a tu wymarzone miejsce na aniołka:)))

      Tak to u mnie jest z choinką.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Choinka Zet”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 21 grudnia 2007 18:09

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl