Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „grzyby”

  • czwartek, 21 lipca 2016
    • Masz kilogram prawdziwków i .......

      Kupiłam kilogram prawdziwków na targu.

      Drogie są - kosztowały 35 zł.

      prawdziwki

      Kupiłam, aby je ususzyć na zimę.

      Z tego kilograma wyszło mi prawie 100 g. Niewiele, prawda?

      Pytanie - czy się opłaca samodzielnie suszyć? Zajrzałam do sklepów, by zobaczyć cenę suszonych. Wychodzi, że przeciętnie za 10 gram krajanki prawdziwków, łepków i ogonków, w których przeważają ogonki (bo cena samych kapeluszy jest znacząco wyższa) trzeba zapłacić jakieś 3-4 zł.

      Czyli cenowo wychodzi właściwie na to samo.

      Ale są plusy samodzielnego suszenia: wiadomo, że nie ma w nich robali, no i ta satysfakcja łowcy: upolowałam (znaczy się kupiłam), zajęły mi sporą część blatu, co robi wrażenie, przetworzyłam, ten zapach w czasie suszenia.... i ten moment wsypywania do pudełka, to grzechotanie....

      Ale są i minusy: kupujesz kilogram grzybów - ale ile z tego będzie zdrowych, nie robaczywych? Loteria. W moim kilogramie jeden był do wyrzucenia.

      Marzy mi się, żeby można było kupować tak, jak to widziałam na targu we Francji: grzyby są przekrojone na pół wzdłuż i widzisz, co kupujesz; tak to na przykład wyglądało na targu w Cannes:

      grzyby we Francji

      Marzenie! co nie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 lipca 2016 06:45
  • środa, 20 lipca 2016
    • Leczo jako sos do tagliatelle

      Ach, nie wiem, czy będzie to danie zgodne z włoską sztuką kulinarną, ale w kuchni polskiej makaron typu wstążki, wymieszany z leczem jest propozycją jak najbardziej o.k.

      Potrzebne nam będzie:

      Kilka gniazdek makaronu tagliatelle (wstążek)

      I na leczo:

      Cukinia, pomidor, cebula, papryka

      Kilka grzybów (leśnych lub pieczarek)

      Kawałek chudej kiełbasy

      Sól, pieprz, mielona papryka

      Olej, masło

       

      Najpierw przygotowujemy leczo:

      Cukinię (jeśli jest młodziutka nie musimy obierać), cebulę, paprykę i kiełbasę kroimy w kostkę, podsmażamy w rondlu na łyżce oleju i łyżce masła, polewamy niewielką ilością wody, lekko solimy i dusimy do miękkości.

      Osobno na patelni podsmażamy na oleju i maśle pokrojone grzyby; gdy odparuje już sok, który grzyby puściły, przekładamy je do rondla z leczem.

      Dodajemy obranego ze skórki pomidora; dusimy aż całość zgęstnieje. Doprawiamy pieprzem i papryką.

      Makaron gotujemy al dente, zgodnie z przepisem na opakowaniu.

      Odcedzamy, mieszamy z leczem.

      I smakujemy. Z różowym winem będzie super.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Leczo jako sos do tagliatelle”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 20 lipca 2016 09:46
  • niedziela, 17 lipca 2016
  • niedziela, 26 czerwca 2016
    • Niedzielna grzybowa

      Ależ mi wyszła pyszna niedzielna
      zupa!

      Ale prawdą jest, że staję się
      monotematyczna; to znów jest zupa z młodych kozaczków, tyle że z dodatkiem
      suszonych prawdziwków.

      I była ona robiona według
      wszelkich prawideł naszych babć i mam: na rosole z kości (u mnie cielęcych), z
      dodatkiem śmietany i makaronu. Bo w zupie grzybowej makaron jest obowiązkowy.

      Zapraszam!

      niedzielna grzybowa

      Składniki:

      rosół ugotowany na kości
      cielęcej

      marchewka i kawałek selera z
      rosołu

      2 młode kozaczki

      kilka suszonych prawdziwków

      garść makaronu nitki

      2 ziemniaki

      1 cebula

      natka pietruszki

      2 łyżki śmietany

      olej i masło

      sól, pieprz, szczypta
      majeranku

       

      W rondlu rozpuszczam łyżkę
      oleju i łyżkę masła, dodaję posiekaną cebulę i posiekane jarzyny z rosołu oraz
      pokrojone ziemniaki. Przesmażam wszystko, po czym zalewam rosołem.

      Kozaczki wrzucam na gorącą lekko
      osoloną wodę, gotuję kilka minut, po czym grzyby wyławiam i kroję na paski i
      całość wraz z wywarem dodaję do zupy. Wrzucam suszone prawdziwki oraz nitki
      makaronowe.

      Gotuję całość do miękkości.

      Doprawiam przyprawami oraz
      natką pietruszki, dodaję śmietanę.

      I gotowe.

      Całość powinna trochę (kilkanaście
      minut) odpocząć i można nakrywać do stołu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Niedzielna grzybowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 czerwca 2016 16:33
  • poniedziałek, 13 czerwca 2016
    • Zupa z młodymi kozaczkami

      Zauważyliście? że już są młode grzyby?

      U nas na targu pojawiły się kozaczki. Pomyślałam sobie: jak za te kilka sztuk będą chcieli dychę, to kupię. A tu proszę: tylko osiem zeta. I nawet jeszcze jedna kurka się tam zaplątała.

      Więc powstała zupa z młodych jarzyn i młodych grzybów. I jeszcze do jajecznicy wystarczyło.

      kozaczki do zupy

      Zupę robiłam tradycyjnie.

      Grzyby po oczyszczeniu pokroiłam w paseczki, cebulę w piórka, kawełek pora w półplasterki i wszystko podsmażyłam w rondlu na łyżce oleju i łyżce masła. Dodałam posiekane w kosteczkę marchewkę, pietruszkę, kawałek selera, zalałam wodą. Kiedy już się wszystko ładnie gotowało, lekko posoliłam, dodałam przyprawy: pieprz, paprykę, pieprz ziołowy. Wrzuciłam 3 łyżki makaronu zacierkowego.

      Kiedy już wszystko było miękkie, dodałam 2 czubate łyżki gęstej, kwaśnej śmietany i posiekaną natkę pietruszki.

      Pychota! zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 czerwca 2016 08:46
  • poniedziałek, 15 lutego 2016
    • Sałatka noblistki

      Nie wiem, czy taką właśnie sałatkę robiła p. Wisława Szymborska, bo wzmianka na jej temat jest bardzo ogólnikowa. Jej sekretarz, p. Rusinek napisał:

       „A to było jej danie popisowe (obok sałatki z kiszonej kapusty i kurek, wspaniałej).”

       Mało trochę tych danych, ale postanowiłam spróbować. To fajny kulinarny trop.

      Skoro sałatka – myślałam sobie – to na zimno, a więc odpada duszenie, czy gotowanie kapusty. Powinna być surowa.

      Drugi składnik – kurki – surowe na pewno nie, mogły być podsmażone, czy podduszone i w takiej postaci dodane do kapusty. Mogły.

      Ale stawiałabym raczej na kurki marynowane. Powinny się dobrze komponować.

      I tak zrobiłam.

      sałatka noblistki

      Smak jest świetnie pikantny, ale w tym daniu, tak naprawdę, wszystko zależy od jakości kiszonej kapusty. Przede wszystkim żeby nie była za kwaśna. Odpadają wszystkie te supermarketowe z octem.

      Najlepiej mieć takiego sprawdzonego dostawcę na targu:)

      Została sprawa kurek.

      Akurat w tym roku nie robiłam kurek w marynacie, a znalezienie czegoś takiego w sklepach okazało się zwykłą fanaberią.

      Jakie kurki? Są prawdziwki, podgrzybki, opieńki. Nawet z rydzami byłby problem.

      Ale rydze marynowane mam w domu. Jeszcze mam.

      Postanowiłam dodać do tej kiszonej kapusty rydze. Pewnie, że ich smak jest zdecydowanie inny niż smak kurek, ale od biedy mogą ujść. A marynatę zarówno do kurek, jak i do rydzów robię taką samą.

       

      To tak:

      Ok. 30 dag kiszonej kapusty (trzeba ją nieco przesiekać, by włosy kapusty nie były zbyt długie)

      (jeśli w kapuście jest mało marchewki, to warto dodać jedną małą, startą na grubych oczkach)

      Słoiczek marynowanych kurek (a zastępczo – rydzów) - pokrojonych

      Pół cebuli drobno posiekanej

      Łyżeczka cukru

      Sól, pieprz

      Spora szczypta kminku

      2 łyżki oleju (jeśli wolimy oliwę, to niech ona nie będzie zbyt ostra)

       

      Wszystko razem dokładnie mieszamy i odstawiamy na godzinę do lodówki.

      I tyle. Zapraszam i smacznego!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 lutego 2016 06:08
  • wtorek, 26 stycznia 2016
    • Nie gotowało się tak u nas zupy grzybowej

      Dzisiejsza grzybowa to taka moja modyfikacja.

      Nie gotowało się tak u nas nigdy zupy grzybowej.

      Zupa grzybowa robiona była z grzybów suszonych (prawdziwków albo podgrzybków, bo tylko takie się u nas suszyło), zaprawiana śmietaną, osobno gotowany był do niej makaron, i to łączyło się dopiero na talerzu.

      Ale cóż, suszonych prawdziwków ubywa mi w postępie prawie geometrycznym.

      Zrobiłam zupę mieszaną, ze sporym dodatkiem pieczarek.

      grzybowa mieszana

      

      U nas to były dwie różne zupy: pieczarkowa to pieczarkowa, a grzybowa była tylko z grzybów suszonych.

      Ale wyszła mi pyszna ta mieszana grzybowa.

       

      Kilka grzybów suszonych

      5-6 sporych pieczarek

      2 cebule

      1 mała marchewka

      1 pietruszka

      Kawałek selera bulwiastego

      1 skrzydełko z kurczaka

      4-5 łyżek makaronu zacierkowego

      3-4 łyżki gęstej śmietany

      Sól, pieprz

      Łyżka oleju, łyżka masła

       

      Grzyby suszone płukasz, zalewasz 2 szklankami wody i gotujesz do miękkości, lekko soląc.

      Kiedy grzyby się gotują, przygotowujesz wywar: dajesz do rondla skrzydełko i obrane warzywa (1 cebulę, marchewkę, pietruszkę, seler), zalewasz wodą, lekko solisz i gotujesz do miękkości.

      Przygotowujesz pieczarki: obierasz je, kroisz na drobną kostkę, na drobno kroisz również cebulę.

      Na patelnię dajesz olej i masło, wrzucasz posiekane pieczarki i cebulę, podsmażasz, aż pieczarki puszczą sok i on wyparuje.

      Z wywaru wyjmujesz skrzydełko i warzywa, dodajesz makaron zacierkowy, dalej gotując.

      Następnie dodajesz przesmażone pieczarki i grzyby suszone z ciemnym wywarem.

      Gotujesz wszystko razem aż makaron będzie miękki.

      Dodajesz śmietanę, dobrze roztrzepując ją i doprawiasz do smaku solą i pieprzem.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 stycznia 2016 06:14
  • wtorek, 17 listopada 2015
    • Zupa z cukinii z rydzami

      Czekała sobie spora, dorodna, pasiasta cukinia w lodówce.

      Pękata była.

      Nie najmłodsza.

      Przyszedł jej czas, kiedy w lodówce zaczynały świecić pustki, a obiad trzeba było jednak zrobić.

      Zapadła decyzja, że zupa.

      zupa z cukinii z rydzami

      Znalazły się dwa ziemniaki.

      1 cebula, ząbek czosnku.

      Kawałek szynki trochę już podsuszonej

      Była resztka śmietany, ot czubata łyżka, w sam raz.

      Z targu przyniosłam kilka dużych rydzów.

      To do roboty:

      Najpierw cukinia: trzeba było obrać grubą skórę, wydrążyć pestkowy miąższ, pokroić w kawałki.

      Przerzucić do rondla na rozgrzany olej, dodać posiekaną w półkrążki cebulę i zgnieciony, posiekany czosnek. Do tego posiekaną w kostkę szynkę. Dodać łyżkę masła. Lekko posolić, dodać młotkowany pieprz. Mieszając podsmażyć całość.

      Zalać wodą (ok. 2l). Dodać ziemniaki pokrojone w kostkę. Gotować na małym ogniu do miękkości.

      Częściowo zmiksować, zostawiając trochę warzyw w całości.

      Dodać śmietanę, dobrze wymieszać, doprawić solą.

      Teraz rydze: wypłukać pod bieżącą wodą, pokroić na niezbyt duże kawałki, smażyć na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła, aż cały płyn wyparuje. Posolić, popieprzyć.

      Dorzucić do zupy grzyby, zagotować.

      I podawać.

      Nie miałam nic zielonego do przybrania, a przydałoby się. Ale cóż…

      Zupy wyszło dość sporo, więc był możliwy test na jej smak na następny dzień.

      Rewelacja! Nic nie straciła! Ba, smak pogłębił się!

      Połączenie cukinii i rydzów jest świetne.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 listopada 2015 06:00
  • poniedziałek, 28 września 2015
    • Kwintesencja grzybowego smaku – jesienna zupa grzybowa

      Skoro już pojawiły się prawdziwki, to przecież nie wszystkie pójdą na suszenie; ich entuzjasta nie odmówi sobie spróbowania jednego czy dwóch kapeluszy: w jajecznicy, w sosie, zasmażanych do ziemniaków czy kalafiora. Ale kwintesencją grzybowego smaku jest zupa, zawsze oczekiwana, zawsze zachwycająca. Pokrojony borowikowy kapelusz i ogonek odmienią zupełnie smak krupniku, jarzynowej, fasolowej, żurku. A najlepiej smakują w zupie grzybowej jesiennej, gotowanej na świeżych prawdziwkach, ale z dodatkiem kilku suszonych prawdziwkowych łebków.

      Zapraszam!

      zupa grzybowa

      

      2 świeże prawdziwki

      2 suszone prawdziwkowe kapelusze

      1 cebula

      2 ziemniaki

      2 łyżki makaronu zacierkowego

      Przyprawy: sól, pieprz, czosnek

      Posiekany koperek

      Łodyżka pietruszki

      2 łyżki masła, 2 łyżki oleju

      2 łyżki śmietany

       

      W rondlu rozpuszczamy łyżkę masła, dodajemy łyżkę oleju, do tego dodajemy cebulę posiekaną w kostkę, chwilę przesmażamy, po czym zalewamy zimną wodą. Dodajemy do rondla pokrojone w kostkę ziemniaki, wkładamy łodyżkę pietruszki, lekko solimy i gotujemy. Kiedy ziemniaki nieco już zmiękną dodajemy makaron zacierkowy i suszone grzyby. Gotujemy dalej.

      A w międzyczasie przygotowujemy świeże grzyby: po oczyszczeniu i szybkim wypłukaniu, kroimy je dość drobno, po czym podsmażamy na łyżce oleju i łyżce masła, doprawiając solą i pieprzem.

      Kiedy wszystko jest już miękkie, łączymy grzyby z zupą, gotujemy razem jakieś 15 minut, doprawiamy przyprawami, dodajemy śmietanę.

      Posypujemy koperkiem.

      Smacznego!

      P.S. Dziś kupiłam kolejny kilogram dorodnych prawdziwków, zdrowiuteńkich!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kwintesencja grzybowego smaku – jesienna zupa grzybowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 września 2015 10:30
  • sobota, 26 września 2015
    • Może grzyby jeszcze będą?

      Upały i susze mamy już chyba za sobą, i coraz częściej widzi się komunikaty, że grzyby są!

      Ba! Ponoć jest ich wielki urodzaj.

      No, u nas, na małopolskim targu, jakoś tego nie widzę.

      Owszem, zaczęły się pojawiać prawdziwki, głównie te wielkie, ale też ceny mają niebotyczne! 35-40 zł za kilogram.

      Wszyscy mówią, że trzeba tylko poczekać; będzie ich mnóstwo i ceny spadną.

      Ale ja się boję, że zostanę bez grzybów na zimę, na Wigilię. Kupuję więc te olbrzymy, tyle że po negocjacjach kupuję je przekrojone, a więc wiem, że zdrowe:)

      prawdziwki

      prawdziwki do suszenia

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 26 września 2015 15:43
  • poniedziałek, 21 września 2015
    • 2 – słownie DWA grzyby kupiłam!

      Wyobrażacie sobie? Kupiłam na targu DWA grzyby.

      I jestem szczęśliwa!

      Szczęśliwa, że w ogóle były!

      Sprzedająca mówi:

      - A, tak mi się trafiły po drodze. Ile za nie? Nooo… piątaka.

      - Trochę drogo – mówię

      - A, bo to pani, ni ma grzybów. Sucho jest.

      - Ano nie ma. Biorę!

       kozaczek

      I z połowy tego dużego kozaczka  i połowy prawdziwka zrobiłam zupę.

      Dokupiłam kurki w Lidlu i z pozostałych połówek grzybów zrobiłam grzyby duszone do makaronu. Sztandarowe jesienne danie w naszym domu.

      Grzyby – jeśli duże – kroimy na kawałki i wrzucamy na lekko osolony wrzątek, obgotowujemy jakieś 10 minut. Odcedzamy i po ostygnięciu siekamy na drobno.

      Na głębokiej patelni lub w rondlu roztapiamy ok. 2 łyżki masła, wrzucamy cebulę posiekaną w drobną kostkę, przesmażamy, po czym dodajemy posiekane grzyby i wszystko razem podsmażamy, podlewając w miarę potrzeby odrobiną gorącej wody.

      Na osobnej patelce robimy zasmażkę z łyżki masła i łyżki mąki, mieszamy ją z grzybami. Chwilę zasmażamy.

      Podajemy wymieszane z makaronem nitki lub wstążki.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „2 – słownie DWA grzyby kupiłam!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 września 2015 06:16
  • środa, 29 lipca 2015
    • Nowy pomysł na grzyby

      Na targu pokazały się pierwsze w tym roku grzyby: kurki i kozaczki (kozaczki na razie tylko te brązowe; wolę kozaczki czerwone, ale dobre i co). Kupiłam te kozaczki i to w korzystnej cenie – 5 zł za mały koszyczek.

      To było w sam raz na letni obiad, do wstążek makaronowych.

      kozaczki z boczkiem

      

      Zaczęłam, tak jak zwykle: po oczyszczeniu grzybów pokroiłam je i wrzuciłam na rozgrzaną łyżkę oleju i łyżkę masła. Po przesmażeniu podlałam niewielką ilością wody, dodałam sporą szczyptę soli i dusiło się to spokojnie.

      Miałam w planie dodać jeszcze tylko cebulkę, ale zajrzawszy do lodówki, zobaczyłam boczek w kostkach – o! to mogłoby być dobre połączenie. Podsmażyłam więc na patelni ten boczek, dodałam cebulkę pokrojoną w kostkę – po czym przełożyłam zawartość patelni do grzybów i chwilę jeszcze całość poddusiłam. Doprawiłam pieprzem.

      Wyszło pysznie!

      Boczek, cebula i grzyby – to naprawdę dobre połączenie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 29 lipca 2015 11:03
  • niedziela, 26 lipca 2015
    • Dwa oblicza jednego kalafiora

      Nie mogłam się zdecydować co zrobić z ładnego, dorodnego kalafiora przyniesionego z targu.

      Zupa? Czy może ugotowany, z tartą bułeczką na maśle?

      Zrobiłam jedno i drugie, tyle, że kalafior był nie z bułeczką, lecz z kurkami. Ten smak, to kwintesencja lata

      kalafior

      To lecimy z przepisami.

      Najpierw kurki:

      Sporą garść kurek dokładnie płuczemy, kroimy na nieco mniejsze kawałki, po czym wrzucamy do rondelka, na rozgrzaną łyżkę oleju i łyżkę masła. Smażymy, aż wyparuje płyn z kurek. Dodajemy pokrojoną w cienkie półplasterki cebulę. Podlewamy niewielką ilością wody i dusimy do miękkości, doprawiając niewielką ilością soli i szczyptą pieprzu.

      Czas na kalafiora:

      ¾ kalafiora po wypłukaniu dzielimy na różyczki i wrzucamy na gotującą się, osoloną wodę, gotujemy na wpół twardo. Kalafior powinien pozostać jędrny.

      I już gotowe: układamy na talerzu różyczki kalafiora, na to nakładamy duszone kurki.

       

      Teraz zupa:

      Wstawiamy w garnku wodę, dodajemy do niej kolejno: 1 ziemniaka, obranego i pokrojonego w kostkę, marchewkę pokrojoną w plasterki, kawałek pora pokrojonego w paseczki (miałam tylko zielone końcówki pora) i różyczki pozostałego kalafiora, trochę rozdrobnione. Lekko solimy i gotujemy do miękkości. Dodajemy sporą łyżkę uduszonych wcześniej kurek. Lekko miksujemy, tak, aby dużo warzyw zostało jednak w całości. Doprawiamy solą i pieprzem (bardzo, bardzo ostrożnie, żeby nie stracić słodyczy kalafiora), dodajemy łyżkę gęstej śmietany, posypujemy pokrojonym szczypiorkiem.

       

      Smacznego!!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Dwa oblicza jednego kalafiora”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 lipca 2015 10:32
  • piątek, 17 lipca 2015
    • Niebanalna zupa z kurkami

      Przepisy często powstają przypadkiem, na przykład w zależności od tego, jakie produkty zawiera twoja lodówka.

      Tak było z dzisiejszą zupą z kurkami.

      Miałam kurki.

      Chciałam jarzynówkę, taką nowalijkową, z młodych jarzyn.

      Kupiłam gotową jarzynkę, taki zestaw: marchewka, pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, i owinięte to zostało w liść kapusty włoskiej. Duży, dorodny, ciemnozielony liść – piękny!

      Zwykle nie daję do jarzynowej kapusty, a już zwłaszcza włoskiej, ale ten liść był tak świeży i apetyczny, taki chrupiący, że pomyślałam – właściwie, dlaczego nie?

      Pokroiłam go dość drobno, podobnie jak i marchewkę, pietruszkę, seler, por, dodałam jeszcze cebulę (w półkrążki), młodego ziemniaka w kostkę i wszystko to wrzuciłam do leciutko osolonej wody. Gotowałam do miękkości.

      Wtedy dodałam przygotowane wcześniej kurki: wypłukane, dość grubo pokrojone, podsmażone na maśle, odparowane z płynu, który się wytworzył.

      I jeszcze dodałam do zupy szczyptę suszonego czosnku niedźwiedziego, trochę pieprzu i sporą łyżkę gęstej śmietany.

      Włoska kapusta wpisała się idealnie w smak zupy.

      Prze-pysz-ne!

      Zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 17 lipca 2015 12:19
  • czwartek, 16 lipca 2015

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl