Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „grzyby”

  • poniedziałek, 15 września 2014
    • Długo oczekiwane rydze

      Pomarańczowo-rdzawe, w kolorze polskiej jesieni, wreszcie są.

      Poluję zwłaszcza na te małe, do słoików, ale i duże mile widziane. Podsmażone, świetnie smakują posypane gruba solą, albo, pokrojone w paski,  jako dodatek do jajecznicy. Pycha!

      rydze marynowane

      I jeszcze przepis na marynowane, ten sam od lat, z zalewą ostro-słodką.

      Na 4 szklanki wody bierzemy 1 szklankę octu spirytusowego

      pół szklanki cukru

      łyżkę soli

      Trzeba to zagotować i lekko przestudzić.

      Ponadto potrzebna będzie cebula, mała marchewka, pieprz, ziele angielskie i listki laurowe

      Grzyby trzeba bardzo dobrze wypłukać, zwłaszcza te blaszkowe, jak rydze, czy kurki, żeby w blaszkach nie pozostał piasek. Następnie trzeba je zalać wrzącą wodą, lekko osoloną i obgotować kilka minut. Odcedzić i przestudzić.

      Cebulę pokroić w cienkie dość półplasterki, marchewkę w plastry.

      Do każdego wyparzonego słoika dodajemy: plastry cebuli, plastry marchewki, kilka ziaren pieprzu, kilka ziaren ziela angielskiego, listek laurowy oraz przestudzone grzyby.

      Zalewamy zalewą, zakręcamy, po czym wstawiamy słoiki do dużego garnka, zalewamy zimną wodą, tak, żeby były zanurzone, doprowadzamy do zagotowania po czym zmniejszamy ogień i pasteryzujemy 15 minut.

      Następnie odlewamy z garnka wodę, wyjmujemy słoiki, odwracamy do góry dnem i zostawiamy do ostygnięcia.
      Grzyby gotowe są do jedzenia najwcześniej po miesiącu.

      Ta zalewa wystarcza na ok. 6 słoiczków o pojemności 300 ml. Piszę około, gdyż zależy to od tego, jak ciasno ułożyliśmy grzyby.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Długo oczekiwane rydze”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 września 2014 08:57
  • środa, 23 lipca 2014
    • Letni obiad pracującej kobiety

      Nie odkryję Ameryki, nie wyważę otwartych drzwi:

      Kobieta pracująca, jeśli chce po przyjściu z pracy zjeść obiad i nakarmić nim swoich bliskich, musi go w poprzedni wieczór ugotować. Nie ma uproś.

      A ponieważ jest upalne lato, więc lepiej, żeby to był obiad, który się szybko przygotowuje, łatwo odgrzewa (bo chłodnik chłodnikami, ale raz dziennie coś ciepłego dobrze jest zjeść) i dobrze byłoby, żeby wykorzystywał sezonowe produkty.

      Upał zniechęca do kulinarnych eksperymentów; póki co odcinam kupony od już kiedyś tam przetestowanych i wyćwiczonych przepisów.

      Dziś – zapraszam na wstążki makaronu z ragu grzybowym, z dodatkiem cukinii, która plątała się w lodówce i dużym, przejrzałym pomidorem.

       wstążki z grzybami

      Wykorzystałam:

      Pojemnik kozaczków czerwonych

      2 młode duże cebule

      1 cukinię

      1 dużego dojrzałego pomidora

      Olej, masło

      Z przypraw: sól, pieprz, paprykę

       

      20 dag makaronu wstążki

      Makaron gotujemy normalnie, jak każdy makaron.

       

      Grzyby trzeba oczyścić, szybko wypłukać (żeby nie nasiąkły wodą) i wrzucić na lekko osolony wrzątek i blanszować je ok. 10 minut. Odcedzić, przestudzić.

      W tym czasie obieramy cebulę, kroimy na cienkie półplasterki, tak samo cukinię (młodej nie obieramy ze skórki). Rozgrzewamy olej, dodajemy łyżkę masła, wrzucamy cebulę i cukinię i smażymy aż się zeszklą.

      Na drugiej patelni przygotowujemy grzyby: odcedzone i przestudzone siekamy dość drobno i wrzucamy na rozgrzany olej z dodatkiem masła. Grzyby po chwili puszczą sok, więc smażymy je mieszając aż on wyparuje.

      Łączymy grzyby z cebulą i cukinią, podlewamy niewielką ilością gorącej wody i jeszcze jakieś 10-15 minut smażymy razem. Doprawiamy.

      Aby podać – dodajemy na patelnię ugotowany makaron, mieszamy i podsmażamy.

      Mile widziana zielenina na talerzach.

      Smacznego!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Letni obiad pracującej kobiety”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 23 lipca 2014 07:46
  • piątek, 04 lipca 2014
    • Mariaż kozaczków i kurek

      Danie, które mogłabym jeść na okrągło i nieprędko by mi się znudziło.

      Co roku czekam na wysyp leśnych grzybów, zwłaszcza czerwonych kozaczków i kurek, bo do tego dania są najlepsze. Trochę deszczu i jednocześnie ciepło sprawiły, że wreszcie się pojawiły w wystarczającej ilości. Tak więc zapraszam: posiekane drobno grzyby z cebulką wymieszane z makaronem.

      grzyby z makaronem

      Tak prezentowała się potrawa wieczorem, no niestety, sztuczne światło pozbawiło nieco danie uroku.

      Ponieważ ostatnio nacięłam się na koszmarnie niesmaczny makaron sklepowy, postanowiłam zrobić makaron domowy: taki rustykalny, średniej grubości, o niezbyt równych nitkach – ale jaki pyszny! Właśnie wyszedł mi trochę za gruby, nie taki jak robiły babcia i mama kiedyś, bo mało mam wprawy w tym temacie, ale mam w planie poprawić swoje umiejętności:)

       A grzyby robię tak:

      Składniki: kozaczki czerwone – ok. 8-10 szt takich większych, pojemniczek kurek, 2 cebule, masło, szczypiorek, sól, pieprz, ok. łyżki mąki

      Grzyby płukam (szczególnie dokładnie kapelusze kurek) i wrzucam na wrzącą, lekko osoloną wodę. Kiedy się zagotują, odszumowuję i gotuję jeszcze ok. 10 minut. Odcedzam, przestudzam i siekam w drobną kosteczkę.

      Podobnie siekam cebulę.

      Na głębokiej patelni (lub w rondlu) rozpuszczam 2 łyżki masła, wrzucam cebulę, podsmażam, po czym oprószam ją mąką. Dodaję grzyby, mieszam, smażę, podlewając nieco wodą, jakieś 10-15 minut. Doprawiam i dodaję posiekany drobno szczypiorek.

      W międzyczasie ugotowałam makaron, mieszam go teraz z grzybami i podaję.

      Potrawa świetna też jest do odgrzewania na patelni i chyba wolę taką właśnie wersję

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 04 lipca 2014 10:32
  • poniedziałek, 23 czerwca 2014
    • Niedzielne gotowanie

      Moje typowe niedzielne przedpołudnie

      Asystuje mi w kuchni kot: wygrzewając się na parapecie okna, leniwie mruży oczy, zwieszając w dół jedną łapę, ale czujny jest na każdy ruch, i żaden smakołyk nie ujdzie jego uwadze. W każdej chwili gotów jest zerwać się i przymilać o jakiś kęs.

      leniwy kot

      Na kuchence dusi się mięso, w piekarniku pieką się warzywa.

      niedzielne gotowanie

      A ja – doglądając potraw - mam czas na kawę i lekturę.

      niedzielna kawa

      Bardzo, bardzo lubię te niedzielne przedpołudnia, ich powtarzalny rytm i piękno

       

      A garnku była pierś z indyka z kurkami.

      Pół kilograma piersi indyczej pocięłam w paski, posypałam przyprawą do drobiu i podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju wymieszanego z łyżką masła.

      Dodałam pokrojone w piórka cebulę i szalotkę oraz wymytą garść drobnych kurek.

      Przesmażywszy wszystko, dolałam do rondla nieco wody i dusiłam pod przykryciem do miękkości mięsa. Później zdjęłam pokrywkę i odparowałam wodę, aż zmieniła się do konsystencji dość gęstego sosu. Wtedy dodałam jeszcze łyżkę masła i doprawiłam nieco solą i pieprzem.

      I już gotowe. Zostawiłam pod przykryciem, żeby smaki się zbilansowały.

      Podałam z pieczonymi młodymi warzywami: ziemniakami, marchewką, cebulą i kapustą.

      Smacznego!

      

      

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Niedzielne gotowanie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 czerwca 2014 10:16
  • środa, 24 lipca 2013
  • niedziela, 21 lipca 2013
    • Kultowe danie w naszym domu

      Od dziecka chodziłam z rodzicami do lasu, zbieraliśmy grzyby i do dziś jestem specjalistką w ich rozróżnianiu. Tato znał takie miejsca, skąd przywoziło się szalone ilości przeróżnych grzybów. Do dziś pamiętam widok długiej szafki w kuchni pod oknem, na którą wysypywało się zbiory; była tego pokaźna góra i cała rodzina zasiadała do obierania. Potem segregowało się: część do suszenia, część do marynowania, część na zupę, lub duszone do ziemniaków, czasami na farsz do pierogów. Ja tam najbardziej lubiłam grzyby z makaronem. Osobno się robiło grzyby, osobno makaron, a potem zasmażało razem. Dla mnie i dla taty to było danie kultowe. Często do niego wracam, kiedy tylko pojawi się odpowiednia ilość świeżych leśnych grzybów – teraz dostępnych dla mnie tylko na targu, niestety.

      kluski z grzybami

      Potrawa jest prosta i nie wymaga specjalnych zabiegów.

      50 dag makaronu nitki (w gniazdkach), wstążki lub kluseczki
      ok. 50 dag świeżych grzybów leśnych (kozaczki, borowiki, podgrzybki, kurki)
      2 cebule
      ok. 6 łyżek masła
      1 łyżka mąki
      sól, pieprz

      Grzyby oczyścić, szybko wypłukać (nie moczyć!).
      Zagotować osoloną wodę, wrzucić grzyby, obgotować przez ok. 15 minut.
      Odcedzić, ostudzić.
      Posiekać drobniutko (robiliśmy to tasakiem na stolnicy; teraz nie mam tasaczka, robię to długim ząbkowanym nożem do chleba, też świetnie się to robi).
      Posiekaną w kostkę cebulę przesmażyć na roztopionych 2 łyżkach masła, dodać łyżkę mąki, posiekane grzyby, doprawić solą i pieprzem, chwilę przesmażyć.
      W dużej ilości osolonej wody ugotować makaron al dente. Odcedzić.
      Teraz każdą porcję przygotowuje się na osobnej patelni:
      Rozgrzać 1 łyżkę masła na patelni, wrzucić porcję ugotowanego makaronu, podsmażyć (najbardziej lubię, jak już robi się na makaronie złota skorupka), dodać grzyby, wymieszać, trzymać na ogniu jeszcze kilka minut.
      Przełożyć całość łopatką na talerz.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kultowe danie w naszym domu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 lipca 2013 13:03
  • niedziela, 07 października 2012
    • Marynowane rydze - już czas!

      Było trochę deszczu. Jest ciepło. Jest jesień. Powinny być grzyby.
      Ba! powinny być już rydze!
      Był dzień targowy, trzeba wyjść wcześniej z domu, zajrzeć na targ przed pracą, może będę rydze.
      No, i jak nie kochać tego miasta?! oczywiście że są!:)
      

      rydze

      Robimy marynatę:
      4 szklanki wody
      1 szklanka octu
      pół szklanki cukru
      czubata łyżka soli
      Zagotować składniki marynaty, lekko przestudzić.

      Grzyby dokładnie umyć, po czym zalać gorącą wodą i zagotować.
      Odcedzić, przestudzić.
      Wkładać do wyparzonych słoiczków twist, dodając krążki cebuli i kilka ziaren ziela angielskiego.
      Zalać zalewą.
      Słoiczki zamknąć, włożyć do rondla, zalać wodą, po czym pasteryzować 5 minut od zagotowania.
      Wyjąć pozostawić do ostudzenia.
      Grzyby są gotowe do jedzenia najwcześniej po miesiącu.

      A gdyby ktoś miał wątpliwości, czy warto się tak trudzić osobiście z marynowaniem, to proszę, popatrzcie na ceny słoiczka rydzów w sklepie!

      rydze w sklepie

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Marynowane rydze - już czas!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 października 2012 05:56
  • piątek, 05 października 2012
    • Gdybym się znalazła w Master Chef...

      Generalnie, kiedy oglądam ten program (przyznam, że z dużymi emocjami i bardzo dużym zainteresowaniem), to z odcinka na odcinek robię się coraz mniejsza i w coraz ciemniejszy kąt się chowam. Co ja wiem o kuchni??????
      Master Chef

      Ani dostatecznej wiedzy, ani dostatecznej praktyki się nie dopatrzysz! A wydawało mi się......
      No, nie mam takiej wiedzy kulinarnej! chyba nie odróżnię w potrawie śliwki wędzonej od suszonej, nie rozpoznam czy mięso jest z jelenia czy z jagnięciny, nie mam "w głowie" przepisu na crème anglaise. Nie umiem obsługiwać tych tam bemarów ani nawet piecyka konwekcyjnego.
      Powiem wam też, że dreszcz mnie przeszedł, kiedy np. wybierano składnik podstawowy deserów: z czekolady, czy z owoców, to owszem, zawsze coś można zrobić. Ale gdyby to były orzechy? Jaki deser można zrobić z orzechów jako głównego składnika????? Myślę i myślę i nic mi sensownego nie przychodzi do głowy....
      Ale nie załamałam się tak zupełnie.
      Nawet zaczęłam mieć swoje pomysły w niektórych konkurencjach, myślałam sobie jak ja bym to zrobiła....

      Hmmmmm..... załóżmy, że jestem w programie Master Chef. I mam jedno jajko. Co zrobiłabym?
      Większość uczestników przygotowała jajko w koszulce, ale mnie od razu przyszło do głowy jajko faszerowane. I podałabym go w towarzystwie mixu sałat.
      Owszem, jeden z uczestników zrobił jajko faszerowane, ale ja inaczej go robię.
      Spróbowałam to zrobić, tak jakbym była w programie:)

      jajko faszerowane
      

      Nie pozwalałam sobie na żadną taryfę ulgową. Mam jedno jajko i nie ma możliwości, żebym go rozbiła, źle przekroiła, żeby mi się skorupka pokruszyła!
      Do jednego jajka wystarczy:
      kilka grzybów leśnych (u mnie 2 duże kurki, 1 kozaczek)
      pół cebuli
      łyżeczka natki pietruszki
      sól, pieprz
      masło i oliwa
      bułka tarta
      Jajko gotujemy na twardo, po czym studzimy.
      Grzyby po szybkim umyciu kroimy drobno, podobnie w drobną kosteczkę kroimy cebulę.
      Na rozgrzaną oliwę dodajemy trochę masła, po czym wrzucamy grzyby i cebulę. Podsmażamy, aż odparuje cały sok, który grzyby wydzielą.
      Doprawiamy solą i pieprzem.
      Jajko razem ze skorupką przekrawamy ostrym nożem wzdłuż (uważając, by skorupka się nie pokruszyła!)
      Wydrążamy delikatnie żółtko i białko. Skorupkę odkładamy.
      Białko i żółtko siekamy drobno, po czym mieszamy z grzybami i cebulą.
      Nakładamy delikatnie masę do skorupek, po czym wierzch każdej obtaczamy w bułce tartej.
      Wkładamy na patelnię na rozgrzaną oliwę z masłem skorupkami do góry.
      Chwilę zasmażamy.
      Delikatnie zdejmujemy i podjemy z mixem sałat.
      Smacznego!!!!!! :)
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Gdybym się znalazła w Master Chef...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 05 października 2012 06:45
  • wtorek, 04 września 2012
    • Zrazy ole! Magdy Gessler

      Potrawa (i jej nazwa - zrazy naturalne bite z czerwonymi kozakami ole!) jest autorstwa Magdy Gessler, zamieszczonego w książce, o której wczoraj pisałam. Z części purpurowej (pożądanie).
      Powiem wam, że... smakowała nam! O, tak! Zarówno farsz do zrazów, jak i sos są świetne, pikantne, o złożonym, ale bardzo zharmonizowanym smaku.
      Ten przepis jest nieco skomplikowany, wymaga trochę zachodu, ale o! warto, ole! :)

      zrazy M Gessler

      0,5 kg polędwicy (zrobiłam z polędwiczek wieprzowych, choć oryginalnie powinna to być polędwica wołowa, ale taka jest droga teraz!)
      3 cebule
      4-5 ziaren grubo tłuczonego ziela angielskiego
      ocet (użyłam balsamicznego)
      pół selera korzeniowego
      12 grzybów kozaków
      2 łyżki tartej bułki
      1 łyżka masła
      pół pęczka koperku
      musztarda rosyjska
      sól i pieprz
      4 suszone prawdziwki
      4 gożdziki
      4 liście laurowe
      nać dużego selera
      1/2 cytryny
      500 mi bulionu wołowego

      Mięso kroimy w plastry 2 cm grubości, 1 cebulę ścieramy na tarce, doprawiamy solą i pieprzem. Nacieramy cebula mięso, wcieramy pieprz i ziele angielskie, skrapiamy octem i obkładamy startym selerem. Zostawiamy na noc.
      Następnego dnia mięso trzeba rozbić ręką na cienkie płaty.
      Nóżki kozaków przesmażamy na maśle, odstawiamy.
      Na maśle smażymy posiekaną drobno cebulę, dodajemy 2 łyżki bułki tartej, wsypujemy posiekany koper. Mieszamy, odstawiamy.
      Zrazy solimy, smarujemy musztardą oraz farszem, nakładamy nóżkę kozczka, rolujemy, spinamy wykałaczką, obsmażamy na złoto. Wkładamy do rondla.
      Smażymy osobno kapelusze kozaków, dodajemy sok z pół cytryny, solimy, pieprzymy. Przekładamy do rondla ze zrazami.
      Dodajemy suszone prawdziwki, goździki, liście laurowe, nać selera, cebulę, zalewamy gorącym bulionem.
      Dusimy pod przykryciem ok. godziny.
      Podajemy z kaszą lub tylko z chlebem.
      
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zrazy ole! Magdy Gessler”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 września 2012 06:50
  • sobota, 25 sierpnia 2012
    • Tak się ten sos u nas robi

      Mowa o sosie z grzybów leśnych; tym razem miałam maślaczki i kurki.
      Sos jest świetny jako dodatek do klusek, placków ziemniaczanych czy z cukinii, do ziemniaków, frytek, itp.
      

      sos z grzybów leśnych

      30 dag świeżych grzybów leśnych (pieczarki też mogą być)
      1 cebula, 1 szalotka
      4 łyżki masła
      czubata łyżka gęstej kwaśnej śmietany
      pieprz grubo mielony
      sól, czosnek granulowany

      Oczyszczone grzyby pokroić grubo na kawałki.
      Zalać je gotującą się wodą (ok. 1l), blanszować przez 1 minutę, odcedzić.
      Ponownie zalać gotującą się wodą i blanszować 1 minutę, odcedzić.
      Przełożyć je do rondla, dodać 2 łyżki masła, podlać niewielką ilością wrzącej wody, lekko osolić, dusić kilka minut.
      Na patelni rozpuścić 2 łyżki masła, dodać pokrojoną w kostkę cebulę i szalotkę, przesmażyć na szklisto (nie rumienić).
      Przełożyć zawartość patelni do rondla z grzybami, doprawić solą, pieprzem i czosnkiem, dodać śmietanę, wymieszać i chwilę jeszcze dusić.
      Ostawić z gazu, przykryć i po ok. 10 minutach sprawdzić smak, ewentualnie jeszcze doprawić.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Tak się ten sos u nas robi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 25 sierpnia 2012 05:56
  • czwartek, 16 sierpnia 2012
    • Lato pełne cukinii

      Nadszedł czas zbiorów cukinii. To moje ulubione letnie warzywo. Teraz można je kupić za grosze, nie mówiąc już o tym, że co chwilę ktoś mi przynosi cukinie w prezencie, ciesząc się, że pozbył się ich nadmiaru.
      A mnie one nigdy się nie nudzą. Mogę je jeść na okrągło, co dzień.
      Tym razem przygotowałam cukinie z grzybami mieszanymi: miałam trochę kurek i dołożyłam do tego pieczarki
      

      cukinia z grzybami

      Będą nam potrzebne dwa rondelki: mniejszy na grzyby i większy na cukinie; dopiero potem połączymy je razem.
      Proporcje mogą być modyfikowane, ja robiłam z tego, co akurat miałam w lodówce:)
      Dwie cukinie obieramy, wydrążamy z pestek i kroimy w kostkę.
      Rozgrzewamy w rondlu łyżkę masła, przesmażamy cukinię, po czym dodajemy nieco gorącej wody, lekko solimy i dusimy pod przykryciem, co jakiś czas mieszając.
      Sporą garść kurek myjemy i jeśli są duże kroimy je. Pieczarki - ok. 20 dag - obieramy i kroimy w półplasterki.
      Dwie cebule obieramy i kroimy w piórka.
      W rondlu rozgrzewamy łyżkę masła, przesmażamy grzyby i cebule, lekko solimy i pieprzymy (pieprz - grubo mielony), podlewamy niewielką ilością gorącej wody i dusimy, mieszając co jakis czas.
      Kiedy cukinie są już przeźroczyste i niemal rozpadnięte, łączymy je z grzybami, doprawiamy szczyptą papryki, ziołami prowansalskimi i dodajemy łyżkę gęstej śmietany.
      Siekamy i dodajemy zieleninę: szczypiorek, koperek i pietruszkę.
      I tak mamy gotowe danie obiadowe; szybkie i pyszne!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Lato pełne cukinii”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 sierpnia 2012 06:15
  • niedziela, 03 czerwca 2012
    • Wiecie, że są już kurki?

      Aż mi się oczy zaśmiały, kiedy je zobaczyłam na targu:)
      Wprawdzie taka mała garsteczka kosztowała 4 złocisze, ale jak na inaugurację sezonu grzybowego, to niech będzie:)
      Połowę dodałam do zupy nowalijkowej, a druga połowa będzie dziś do jajecznicy na śniadanie.
      

      nowalijki

      zupa nowalijkowa z kurkami

      A przepis na zupę nowalijkową z kurkami dla 2 osób brzmi tak:
      mała garsteczka kurek
      1 spora cebula
      pół kalarepki
      2 młode marchewki
      kilka różyczek kalafiora
      2-3 młode ziemniaki
      koperek
      natka pietruszki
      sól, pieprz, ostra papryka
      łyżka masła
      2 plasterki wiejskiej kiełbasy
      łyżka śmietany

      Na rozgrzane w rondlu masło wrzucić umyte kurki, dodać posiekaną cebulę i podsmażyć. Dorzucić posiekaną marchewkę i kalarepkę, chwilę przesmażyć, po czym zalać gorącą wodą. Dołożyc rozdrobnione różyczki kalafiora i pokrojone obrane młode ziemniaki. Lekko osolić. Gotować do miękkości warzyw.
      Dodać obraną i pokrojoną drobno kiełbasę. Dodać śmietanę.
      Doprawić przyprawami do smaku. Dodać zieleninę.
      Smacznego!

      I jeszcze meldunek z remontu: są już wylewki! I nowe drzwi wejściowe. Jeszcze tego nie widziałam, bo obecnie wstęp jest zabroniony: wylewki schną. Niech sobie schną, byle szybciej:)
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wiecie, że są już kurki?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 czerwca 2012 06:40
  • poniedziałek, 07 listopada 2011
    • Piemoncka kolacja singielki

      Niedzielny program TV Roberta Makłowicza pokazywał piękno i smak Turynu, stolicy włoskiego Piemontu. Spodobała mi się potrawa, którą przyrządzał: papardelle z grzybami w sosie barbaresco i pomyślałam sobie, że to byłaby miła kolacyjka. Trochę zmodyfikowana i dla singielki, bo niektóre składniki (np rodzaj wina i makaronu) trzeba było zastąpić podobnymi, a ilości składników, którymi dysponowałam w niedzielne popołudnie były śladowe wręcz, w sam raz dla odchudzającej się singielki:)
      Ale wyszło pysznie.
      Voilà! - jak mawia pan Robert:
      

      piemoncka kolacja singielki

      garść makaronu
      kromka chleba na grzanki
      4 łyżki masła
      1 mała cebulka
      2 podgrzybki
      100 ml pulpy pomidorowej
      lampka czerwonego wina wytrawnego
      sól, pieprz

      Z kromki chleba odciąć twardą skórkę, pokroić ją na drobne grzanki, zrumienić na łyżce masła, odstawić.
      Na patelni rozgrzać dwie łyżki masła, dodać posiekaną bardzo drobno cebulkę i zeszklić ją. Oczyszczone grzyby pokroić w plasterki i dodać na patelnię. Posolić i popieprzyć całość, tak aby grzyby puściły sok. Dusić ok. 5 min.
      Wlać pulpę pomidorową i wino na patelnię. Doprowadzić do wrzenia i ponownie dusić na małym ogniu ok. 20 min. aż sos zgęstnieje.
      Na koniec rozjaśnić sos łyżką masła, zdjąć z ognia.
      Ugotowany makaron wymieszać dokładnie z sosem na patelni, przełożyć na talerz i posypać chrupiącymi grzankami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Piemoncka kolacja singielki”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 listopada 2011 06:01
  • piątek, 08 lipca 2011
  • niedziela, 03 października 2010
    • Zupa cytrynowa z kurkami

      Zerwałam kolejną kartkę z kalendarza (w tym roku mam kalendarz kulinarny pp. Adamczewskich).
      Patrzę: zupa z kurek. W pierwszej chwili nawet nie bardzo chciało mi się czytać ten przepis, bo w zasadzie każdy robi tak samo tę zupę: podsmaża się grzybki, zalewa wodą lub bulionem, dorzuca różne dodatki, dosmacza ziołami i ew. śmietaną lub zasmażką - ale ciekawość zwyciężyła:)
      Miałam rację co do metody. Ale dodatki były zaskakujące: do zupy dodaje się pokrojoną na plastry cytrynę (!)
      No więc zrobiłam:) wyszła pyszna zupa cytrynowa z kurkami. Smakowo - bomba!

      zupa cytrynowa z kurkami

      Oryginalny przepis brzmi tak:
      6 szklanek rosołu warzywnego z kostki, ok. 50 dag kurek, łyżka masła, cytryna, pół szklanki śmietany i 2 łyżki białego wina (niekoniecznie), 2 łyżki siekanej zielonej pietruszki, łyżeczka (łącznie) posiekanego świeżego tymianku i rozmarynu, sól, pieprz.
      1. Kurki oczyścić, starannie umyć, posiekać, podsmażyć na maśle. Podsmażone grzyby dodać do rosołu warzywnego
      2. Cytrynę pokroić w cienkie półplasterki i dodać do zupy. Zagotować. Kto nie lubi zbyt kwaśnego smaku zupy może pokroić tylko połówkę cytryny.
      3. Śmietanę wymieszać z winem (jeśli chcemy użyć),dodać zioła i wymieszać z zupą, doprawić solą i pieprzem .Doprowadzić do wrzenia. Posypać zupę zieloną pietruszką. Zupę z kurek można podawać z makaronem, kluskami lanymi lub z ryżem ugotowanym na sypko. Można też podać zupę bez żadnych dodatków.


      Ja zmniejszyłam proporcje, bo na ogół robię dania na 2 osoby.
      Cytrynę dodawałam ostrożnie, próbując:) tylko 4 półplasterki - w zupełności wystarczy. Nie miałam świeżego tyminaku i rozmarynu -dodałam zioła prowansalskie. Wino miałam półsłodkie.
      Dorzuciłam do zupy kluseczki typu spaetzle.
      Warto spróbować:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Zupa cytrynowa z kurkami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 października 2010 05:55

Kalendarz

Styczeń 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl