Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „grzyby”

  • wtorek, 28 września 2010
    • Rydze podane z pęczakiem

      Zostało mi troszkę marynaty do rydzów, ot, tak na jeden mały słoiczek.
      Dokupiłam porcję grzybów, zapasteryzowałam, ale z kolei zostało mi trochę rydzów:))) Tak na dwie porcje.
      A właśnie czytałam, jak Agnieszka Kręglicka pisze sugestywnie o pęczaku:
      Owalne ziarna przecięte ciemniejszą kreską połyskują perłowo. Są jędrne i zwarte, poruszone widelcem rozsypują się osobno.
      Więc myślę: czemu nie? zrobię pęczak z rydzami:)

      rydze z pęczakiem

      Ugotowałam kaszę: na szklankę pęczaku bierzemy 3 szklanki wody.
      Pęczak płuczemy, wodę zagotowujemy, lekko solimy i na wrzątek wrzucamy kaszę. Gotujemy do miękkości, aż kasza wchłonie całą wodę.
      Zostawiamy pod przykryciem. Można garnek zawinąć w koc, by kasza doszła.
      A teraz rydze:
      Płuczemy bardzo dokładnie, bo w blaszkach lubią czaić się zaiernka piasku, igliwie, do łebków przylepiają się listki.
      Na patelnię wlewamy łyżkę oliwy, kiedy się rozgrzeje, układamy rydze ogonkami do góry (większe trzeba przekroić), solimy kapelusze i smażymy aż grzyby nieco oklapną, puszczą sok i on wyparuje. Wtedy dodajemy 2 łyżki masła i pokrojoną w plastry cebulę. Wszystko razem smażymy jeszcze jakieś 5 minut. Doprawiamy solą i pieprzem.
      I gotowe.
      Na porcji kaszy rozkładamy porcję rydzów.
      Smacznego!!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Rydze podane z pęczakiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 września 2010 06:06
  • poniedziałek, 27 września 2010
    • Marynuję rydze

      Rydze - jak dla mnie - najlepsze są pieczone na blasze, posolone, ułożone ogonkami do góry. Tak piekła moja babcia, no, ale miała prawdziwy piec.
      Smażone na patelni też są super. A do mojej domowej spiżarni co roku musi trafić trochę słoiczków rydzy marynowanych.
      Zalewę robię zawsze z tego samego przepisu: grzyby wychodzą ostre, ale nie za bardzo, lekko słodkawe - idealne.

      rydze marynowane

      Na pewno się powtarzam, pewnie rok temu czy dwa, podawałam juz przepis na zalewę, ale co ma ktoś przedzierać się przez czeluście archiwum:))) podam jeszcze raz:
      na 4 szklanki wody - 1 szklanka octu spirytusowego
      pół szklanki cukru
      czubata łyżka soli
      Wszystkie te składniki - do rondla i zagotowuje się razem. Zalewa powinna nieco wystygnąć.
      Zalewy wystarczy na 6 takich małych słoiczków jak na zdjęciu.

      Grzyby, zwłaszcza te blaszkowe trzeba bardzo dokładnie umyć pod bieżącą wodą.
      Wrzuca się je na lekko osolony wrzątek i gotuje ok. 10 min, następnie odcedza i odstawia do ostudzenia.
      Do każdego wyparzonego słoiczka wkłada się liść laurowy, kilka ziaren pieprzu oraz grzyby i kilka plasterków cebuli pokrojonych w plastry.
      Zalewa się grzyby zalewą.
      Teraz pasteryzacja: słoiki ustawia się w dużym rondlu, zalewa zimną wodą i na małym ogniu doprowadza wodę do wrzenia (ale tylko tak, żeby woda lekko mrugała). Pasteryzuje się 15 minut.
      Po tym czasie wodę odlewam, słoiki wyciągam, odwracam do góry dnem, przykrywam ściereczką i odstawiam do przestygnięcia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Marynuję rydze”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 września 2010 06:21
  • piątek, 17 września 2010
    • Tortilla z cukinią i grzybami

      W kilku uczonych książkach wyczytałam, że jako tapas może być podana tortilla pokrojona w kawałki. Zimna.
      Nie bardzo mi się to widziało, ale myślę sobie, spróbuję.
      Zrobiłam tortillę z grzybami i cukinią, część zjadłam od razu - pyszna!, część zostawiłam do ostygnięcia i pokrojenia - i tak, jak myślałam, nie leży mi to. Nie będzie na moim przyjęciu tortilli jako tapas.
      A wiecie, muszę się postarać tym razem z menu:))) bo jeden z uczestników kilka lat spędził w Hiszpanii i sprawę tapasów ma na pewno w jednym paluszku:)))

      tortilla z grzybami

      To teraz przepis na tortillę o średnicy 16 cm
      pół małej cukinii
      1 duży prawdziwek
      garsteczka kurek
      1 cebula
      2 jajka
      sól, pieprz, szczypta papryki
      oliwa, masło
      Cukinię (jeśli młoda to ze skórką) kroimy w kostkę, podobnie cebulę i prawdziwka.
      Kurki (moje były małe) zostawiamy w całości.
      Wrzucamy wszystko na rozgrzaną oliwę z masłem, solimy i przesmażamy, mieszając aż składniki zeszklą się.
      Roztrzepujemy jajka, solimy, pieprzymy i dodajemy paprykę i wlewamy na grzyby.
      Smażymy na małym ogniu aż jajka się zetną.
      Amatorzy jajek dobrze wysmażonych mogą przerzucić tortillę na drugą stronę i dopiec ją z wierzchu.
      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Tortilla z cukinią i grzybami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 17 września 2010 06:04
  • niedziela, 12 września 2010
    • Patelnia katalońska

      Na zerwanej kartce z kalendarza znalazłam przepis na coś w rodzaju risotta, czy też raczej paelli, sądząc z tytułu: patelnia katalońska.
      O! to jest to! - pomyślałam - świetny przepis na wypróbowanie i zaprezentowanie mojej nowej patelni Le Creuset, która jest jednocześnie polecana jako forma do tarty tatin

      patelnia Le Creuset

      A do patelni katalońskiej będą nam potrzebne:
      1 mała cukinia
      pół czerwonej papryki
      1 cebula
      garść kurek
      1 prawdziwek
      kilka liści szpinaku (1 kulka mrożonego)
      3 łyżki ryżu
      pół litra bulionu
      sól, pieprz, ostra papryka, czosnek granulowany
      kilka nitek szafranu
      2 łyżki oliwy

      Cukinię, paprykę i cebulę kroimy w kosteczkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę.
      Dodajemy grzyby: prawdziwka kroimy na kawałki, kurki raczej w całości, chyba że są bardzo duże to trzeba je przekroić wzdłuż.
      Przesmażamy, mieszając, dodajemy ryż, po czym wlewamy małą porcję bulionu. Gotujemy na małym ogniu, mieszając, aż ryż wchłonie cały płyn.
      Ponownie dodajemy bulion i mieszamy aż się wchłonie.
      Jeśli ryż po wyczerpaniu całej porcji bulionu będzie jeszcze twardawy, dodajemy gorącej wody, gotując i mieszając, aż będzie zupełnie miękki.
      Na końcu dodajemy nitki szafranu oraz szpinak.
      Doprawiamy solą, pieprzem, papryką i czosnkiem.

      Smacznego!
      A patelnia jest świetna; żeliwna, z porcelanową powłoką, i te rewelacyjne uszy! nie nagrzewają się! i takie są wygodne.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Patelnia katalońska”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 września 2010 05:52
  • sobota, 11 września 2010
    • Pierogi z grzybami

      No, cóż.... ja znów o grzybach:)))

      Pierogi były u nas w domu zawsze lubiane i często robione. A kiedy przychodziła jesień i niemal każdą niedzielę spędzaliśmy w lesie, farsz do pierogów był oczywiście z grzybami. Teraz zmieniło się tylko to, że grzyby mam z targu.
      Ale farsz robię dokładnie tak, jak robiła moja mama i moja babcia. Trzeba dbać o domowe tradycje:)

      pierogi z grzybami

      Proporcje nie są tutaj tak ważne; do farszu mają być grzyby i cebula. Tyle tylko, że trzeba dobrać ilość ciasta do ilości farszu.
      Na 1 plastikowy pojemnik grzybów (taki koszyczek w którym są sprzedawane zwykle owoce), gdzie wchodzi mniej więcej jakieś 50 dag grzybów, wystarczy ciasto z 30 dag mąki.

      ok. pół kg grzybów leśnych (kozaczki, podgrzybki)
      1 cebula
      przyprawy: sól, pieprz, ostra papryka, majeranek
      2 łyżki smalcu ze skwarkami
      1 łyżka mąki

      Oczyszczone grzyby wrzucamy na lekko osolony wrzątek, po zagotowaniu szumujemy i gotujemy ok. 20 minut.
      Grzyby odcedzamy i po przestudzeniu siekamy na drobno.
      Babcia robiła to zawsze tasakiem.
      Ja robię to szerokim ciężkim nożem japońskim.
      Teraz siekamy drobniutko cebulę, przesmażamy ją na smalcu, oprószamy mąką i dodajemy posiekane grzyby. Dobrze mieszamy i przesmażamy razem. Doprawiamy przyprawami. Odstawiamy farsz by przestygł.

      Ciasto: do mąki dodajemy szczyptę soli, wlewamy ok. 3/4 szklanki wrzątku, mieszamy. Chwilę ma przestygnąć. Dodajemy 1 jajko i 3-4 łyżki oleju. Wyrabiamy miękkie ciasto (w razie potrzeby dodajemy ciepłą wodę). Odstawiamy ciasto, by odpoczęło.
      Następnie odkrawamy po kawałku ciasto, toczymy wałeczek i tniemy go na kawałki. Każdy kawałek rozwałkowujemy. Nadziewamy farszem, lepimy.
      W dużym rondlu gotujemy wodę, solimy i wrzucamy partiami pierogi. Gotujemy je 2 minuty od wypłynięcia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierogi z grzybami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 11 września 2010 06:49
  • niedziela, 05 września 2010
    • Kurczak z kurkami Hildegardy

      Zapraszam do kuchni św. Hildagardy, na potrawkę z kurczaka i kurek, duszonych w rieslingu, z dodatkiem śmietany. Wino dodało bardzo ciekawego smaku zarówno kurczakowi, jak i grzybom.

      kurczak św. Hildgardy

      1 kurczak
      10 dag małych kurek
      pół szklanki białego wytrawnego wina typu riesling
      4 łyżki śmietany
      duży ząbek czosnku przeciśnięty
      2 łyżki oliwy + 2 łyżki masła
      sól, pieprz, zioła prowansalskie
      liść laurowy
      łyżka mąki

      Kurczaka pokroić na kawałki, usuwając skórę i kości (pozostały szkielet można wykorzystać do ugotowania bulionu).
      Pokrojone kawałki kurczaka oprószyć solą, przyprawami i posypać mąką.
      W rondlu rozgrzać połowę oliwy i masła, dodać kawałki kurczaka i obsmażyć ze wszystkich stron. Dodać przeciśnięty ząbek czosnku. Wlać riesling, dodać liść laurowy, przykryć i dusić na małym ogniu.
      Na osobnej patelni rozgrzać pozostałą oliwę i masło, dodać kurki (te większe trzeba przekroić), lekko posolić i smażyć aż puszczą sok i ten sok odparuje.
      Tak przygotowane kurki dodać do rondla z kurczakiem.
      Kiedy mięso będzie już miękkie (po ok. pół godziny), dodać śmietanę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak z kurkami Hildegardy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 września 2010 05:44
  • środa, 25 sierpnia 2010
    • Tylko jeden prawdziwek

      Tylko jeden prawdziwek, a jaka mi zupa wyszła, ho, ho!!!
      Przepyszna:)

      zupa z prawdziwkiem

      Wszyscy w moim otoczeniu wiedzą, że jestem wielką fanką grzybów:) I właśnie mój kolega z pracy, przy okazji służbowego wyjazdu, trafił na skraju lasu na prawdziwka. Ot, rósł sobie taki jeden, dość spory. Kolega zaraz pomyślał o mnie. I przywiózł mi go:)))
      Postanowiłam zrobić zupę.
      Pokroiłam w półkrążki cebulę, zeszkliłam ją na łyżce smalcu ze skwarkami. Dodałam pokrojonego w paski prawdziwka.
      Dorzuciłam łyżkę suchej kiełbasy krakowskiej pokrojonej w kosteczkę. Lekko osoliłam i popieprzyłam.
      Dolałam wody, tak na dwie porcje zupy.
      Dorzuciłam garść kluseczek typu spaetzle (gotowych, z Lidla), kilka plasterków marchewki i kawałek selera bulwiastego, pokrojonego w paski.
      Gotowało się to wszystko do miękkości, jakieś pół godziny.
      Dodałam na końcu 2 łyżki śmietany i doprawiłam ziołami prowansalskimi i papryką.
      Wkroiłam trochę szczypiorku.
      Zupa wyszła - paluszki lizać!
      Przy okazji, tak sobie myślę, że nie nadawałabym się do pracy w restauracji, czy pensjonacie, o czym  kiedyś marzyłam.
      Bo moje potrawy są za każdym razem trochę inne.
      Weźmy takie zupy; choćby tę z grzybami. Niby każdą zaczynam tak samo, ale zawsze wyjdzie mi coś trochę innego; to dodam jakiś inny składnik, to inaczej przyprawię.
      I zawsze jestem skora do eksperymentów. A te czasami różnie się kończą.... :))))

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Tylko jeden prawdziwek”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 25 sierpnia 2010 06:01
  • środa, 11 sierpnia 2010
  • środa, 04 sierpnia 2010
  • wtorek, 03 sierpnia 2010
    • Kalafiorowa z kurkami

      Moja codzienna droga do pracy prowadzi obok targu. Nigdy nie mogę się oprzeć ciekawości i zawsze wchodzę między stragany, wdychając wspaniały zapach jarzyn i owoców. Nie ma to jak zakupy na targu:)
      Ostatnio nie mogę oprzeć się pokusie kupowania kurek; tak pięknie złocą się na stołach.
      Marynuję je, mrożę, suszę, i rzecz jasna jem na świeżo:) Dziś proponuję zupę kalafiorową z kurkami.

      kalafiorowa z kurkami

      1 cebulę pokrojoną w piórka i garść kurek podsmażam na niewielkiej ilości rozgrzanej w rondlu oliwy, do której dodaję nieco masła. Dodaję klika różyczek kalafiora, pokrojonego w małe kawałeczki, zalewam wrzątkiem, dodaję garść makaronu zacierkowego, szczyptę ziół prowansalskich i gotuję do miękkości, jakieś 20-30 minut. Doprawiam solą, pieprzem, szczyptą papryki i szafranem (ostatnio nie mogę się oprzeć tej przyprawie). Dodaję 2 łyżki śmietany i pół łyżki masła. W ostatniej chwili gotowania dorzucam natkę pietruszki. Teraz najlepiej zostawić zupę pod przykryciem na jakieś 10 minut. Po tym czasie trzeba sprawdzić smak, może konieczne będzie dodanie jakiejś przyprawy jeszcze.
      I smacznego!
      Słodycz kalafiora świetnie komponuje się z ostrym nieco, pieprznym smakiem kurek.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Kalafiorowa z kurkami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 sierpnia 2010 06:19
  • piątek, 30 lipca 2010
  • niedziela, 28 października 2007
    • Porydzykowałam sobie...

      ... czyli grzybowego szaleństwa ciąg dalszy.

      ... czyli czas na przetwory, na rydze marynowane przede wszystkim!

       

       

       

      Robię zalewę dość tradycyjną: na 4 szklanki wody dodaję 1 szklankę octu spirytusowego,  

      pół szklanki cukru , łyżkę soli, wszystko mieszam razem i zagotowuję.

      Grzyby płukam, większe kroję na kawałki, wrzucam na lekko osolony wrzątek i obgotowuję przez 10 minut. Przecedzam.

      Układam w słoiczkach, przekładając grzyby półplasterkami cebuli.

      Do każdego słoiczka dodaję: kilka ziaren pieprzu, kilka ziaren ziela angielskiego, 1 listek laurowy.

      Zalewam zalewą, zakręcam słoiki, wkładam je do dużego rondla, zalewam zimną wodą, podgrzewam na małym ogniu i od czasu kiedy woda stanie się gorąca, prawie wrząca gotuję 15 minut.

      Potem odlewam wodę z garnka, wyjmuję słoiki, obracam do góry dnem i zostawiam do wystygnięcia.

       

       

       

      Dodam, że szaleństwo suszenia grzybów mam już właściwie za sobą. Suszę w zasadzie tylko prawdziwki i borowiki, czasem kozaczki, ale te wychodzą bardzo ciemne.

       

       

       

      Mrożonek grzybowych też mam już sporo :)))

      Po obgotowaniu w lekko osolonej wodzie, lub po podsmażeniu, dzielę na małe porcje, wkładam do woreczków i do zamrażarki. Mam już kurki, maślaczki, trochę prawdziwków i trochę rydzy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 października 2007 06:23
  • sobota, 27 października 2007
    • Tarta z grzybami leśnymi

      Znów oszalałam na punkcie grzybów! Jak co roku zresztą. Nie mogę się oprzeć i kupuję, a najchętniej to wykupiłabym wszystko, co jest na targu. Kiedy kupowałam prawdziwki, jeden z kupujących ni stąd ni zowąd mnie uświadomił:)))

      - Pani się orientuje, mam nadzieję, że grzyby nie mają żadnych wartości odżywczych, ŻADNYCH!!! Poza smakowymi, żadnych. Nie mówiąc już o tym, że są ciężkostrawne i mogą być trujące!

      Co nie przeszkodziło mu w kupieniu koszyczka prawdziwków do suszenia, o czym też mnie poinformował:))))

      Ja ze swoich grzybów zrobiłam tartę.

      To najlepszy przepis na ciasto do tarty, jaki jadłam; a wypróbowałam go i robię według książki Tarty Le Cordon Bleu Konemana. Jest kruchutkie i nawet jak jest cieniutko rozwałkowane nie twardnieje przy pieczeniu. No, a z nadzieniem z grzybów leśnych, stanowi kwintesencję złotej polskiej jesieni. Można dodawać różne grzyby, tę tutaj robiłam z prawdziwków i rydzy.

       

       

      Ciasto:

      20 dag mąki

      10 dag masła

      1 jajko

      2-3 łyżeczki wody

      duża szczypta soli

      Jeśli lubimy cieniutką warstwę ciasta (jak ja), to te proporcje wystarczają na wykonanie 2 tart o średnicy 22 cm. Jeśli robimy tylko 1 tartę, dzielimy ciasto na pół i jedną część zamrażamy.

       

      Nadzienie:

      30 dag grzybów

      1 mała cebula

      2 jajka

      100 ml gęstej kwaśnej śmietany 22%

      1 łyżka masła

      natka pietruszki, dymka lub szczypiorek

      kilka ziaren zielonego pieprzu

      biały pieprz, sól

       

      Przygotować ciasto:

      Przesiać mąkę z solą na stolnicę, dodać pokrojone w kostkę masło, siekać nożem, aż masło połączy się z mąką w formę grudek. Roztrzepać jajko z wodą, dodać do ciasta. Wymieszać nożem i czubkami palców zagnieść szybko ciasto, formując kulę.

      Kule podzielić na pół, każdą połówkę owinąć w folię, jedną część włożyć do zamrażarki (będzie na kiedy indziej), drugą część włożyć do lodówki na ½ godziny.

      Gdy ciasto się chłodzi, przygotować nadzienie.

      Grzyby oczyścić, wypłukać (nie moczyć), pokroić w kawałki. Rozgrzać na patelni łyżkę masła, wrzucić grzyby, smażyć ok. 5 – 10 minut, aż wyparuje sok, który grzyby po chwili smażenia puściły.

      Dodać posiekaną w kostkę cebulę, całe ziarna zielonego pieprzu, wymieszać, smażyć razem chwilę, potem odstawić patelnię z ognia. Nadzienie winno przestygnąć.

      Wyjąć ciasto z lodówki.

      Formę na tartę cienko wysmarować masłem.

      Stolnicę posypać leciutko mąką, rozwałkować bardzo cienko ciasto (3 mm) na koło wielkości formy do tarty. Zwinąć ciasto na wałek, po czym przenieść go w ten sposób na formę, wylepić brzegi, cały czas jak najmniej dotykając ciasta rękami (to nam zagwarantuje kruchość tarty). Ponakłuwać ciasto widelcem, po czym włożyć formę z ciastem do lodówki na 10 minut, żeby ciasto oziębić.

      Rozgrzać piekarnik do 180 st. C, włożyć tartę, piec ok. 20 minut.

      Jajka roztrzepać widelcem.

      Wyjąć tartę z piekarnika, posmarować cienko częścią roztrzepanych jajek, ponownie włożyć do piekarnika na 5 minut.

      Do pozostałych roztrzepanych jajek dodać śmietanę, posiekaną zieleninę, sól i biały pieprz.

      Wyjąć ciasto z piekarnika, rozłożyć grzybowe nadzienie, zalać śmietaną z jajkami.

      Włożyć do piekarnika na ok. 25-30 minut, do czasu aż nadzienie się zetnie.

      Podawać na gorąco, ale równie dobra jest również na zimno (nawet na drugi dzień ciasto będzie miękkie, choć już nie chrupiące).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Tarta z grzybami leśnymi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 27 października 2007 06:18
  • wtorek, 23 października 2007
    • Rudych rydzy moc

      Tyle ich jest ostatnio na Burku (to nasz lokalny targ), że w końcu skusiłam się:)))

      Wiadomo, najlepsze są prosto z blachy pieca, takiego na węgiel, z duchówką do pieczenia ciast, z odkrywanymi pogrzebaczem fajerkami, z których buchał żywy ogień...

      Ale dawno już nie mam takiego pieca do dyspozycji:((((

      Były więc dzisiaj rydze z patelni, i to teflonowej.

       

       

       

       

       

      Bez żadnego przepisu, ot rozgrzana oliwa i masło, wrzucony ząbek czosnku do smaku, rydze blaszkami w górę, lekko posolone. Dopiero gdy puszczą sok i nieco odparują, dodaję pokrojoną w półplasterki cebulę, dosalam, posypuję pieprzem, obracam kapelusze, smażę, aż utracą smak surowizny, jakieś 20-30 minut. I gotowe!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 października 2007 23:06
  • piątek, 21 września 2007
    • Grzybów było w bród…

       

       

      A więc mamy jesień i czas grzybów. Cóż, to już nie te czasy, kiedy się szło na grzybobranie, kiedy lasy w okolicy były piękne, trawa zielona, i kosze uginały się od zebranych własnoręcznie grzybów. Teraz zostały mi łowy na targu, i trzeba przyznać, że choć są mniej emocjonujące, to jednak niosą satysfakcję. Czyż nie piękne prawdziwki udało mi się kupić?

       

       

       

       

       

       

       

      Zanim jednak te grzyby trafią do garnka, wyjmuję z półki Pana Tadeusza, bo nieodparcie przychodzi mi na myśl grzybobranie w nim opisane, i film Wajdy, w którym ta scena należy do jednej z najpiękniejszych; ten tajemniczy, osnuty mgłą las, te błądzące postaci w przeźroczystych wierzchnich szatach, te słomiane kapelusze, zwiewne szale, te wiklinowe kosze….

      Ach, pochodziłoby się tam z nimi….

      A Mickiewiczowski opis grzybów to naprawdę mistrzostwo słowa:

       

       

       

      Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice,

       

      Tyle w pieśniach litewskich sławione l i s i c e,

      Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada,

      I dziwna; żaden owad na nich nie usiada.

      Panienki za wysmukłym gonią b o r o w i k i e m,

      Którego pieśń nazywa grzybów półkownikiem.

      Wszyscy dybią na r y d z a; ten wzrostem skromniejszy

      I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,

      Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,

      Czy zimą. Ale Wojski zbierał m u c h o m o r y.

      (…)

      Na zielonym obrusie łąk jako szeregi

      Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi

      S u r o j a d k i srebrzyste, żółte i czerwone,

      Niby czareczki rożnem winem napełnione;

      K o ź l a k, jak przewrocone kubka dno wypukłe,

      L e j k i, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,

      B i e 1 a k i  krągłe, białe, szerokie i płaskie,

      Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie,

      I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona

      P u r c h a w k a, jak pieprzniczka… 

       

      Pan Tadeusz, Księga III: Umizgi

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 21 września 2007 11:50

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl