Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „zupy”

  • czwartek, 11 sierpnia 2016
    • Prowansalska cukiniowa według Amerykanki

      Odmian zupy cukiniowej są tysiące.

      Tym razem proponuję wersję podaną przez Amerykankę, Elizabeth Bard, w książce "Piknik w Prowansji" (o której parę dni temu pisałam).

      Jest super!

      b_cukiniowa_Amerykanki

      pół szklanki oliwy z oliwek

      1 duża cebula pokrojona w grubą kostkę

      1 kg cukinii pokrojonej w kostkę

      3 szklanki wody

      3/4 szklanki białego wina (wytrawnego)

      kostka bulionu warzywnego

       

      W rondlu rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulę i dusimy na małym ogniu, aż się zeszkli.

      Dodajemy cukinię, przykrywamy pokrywką (lekko uchyloną) i dusimy aż cukinia zmięknie.

      Kostkę bulionową rozpuszczamy w 1/2 szklanki wrzącej wody, dodajemy do rondla, dodajemy wino i resztę wody.

      Gotujemy kilka minut.

      Miksujemy całość.

       

      Moja uwaga: po zmiksowaniu sprawdzamy smak, jeśli uważamy to za konieczne, doprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi (ja tak właśnie zrobiłam).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 sierpnia 2016 10:16
  • poniedziałek, 25 lipca 2016
    • Zupa jarzynowa z kalarepką

      Wiem, że tytuł w sumie jest głupi, bo przecież kalarepka to też jarzyna.

      Ale nie należy do standardowego zestawu warzyw do jarzynówki, a nadaje jej zupełnie inny, ciekawy smak. Zapraszam:

      Cebula, marchewka, pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, mała kalarepka

      2 ziemniaki, łyżka makaronu zacierkowego

      2 małe prawdziwki (niekonieczne, ale dodają tego specyficznego smaku, który uwielbiam)

      Olej, masło, łyżka gęstej śmietany

      Koperek

      Sól, grubo mielony pieprz, mielona papryka

       

      Por pokroić w półkrążki, cebulę w kostkę i podsmażyć na łyżce oleju i łyżce masła.

      Dodać starte na grubej tarce kalarepkę, marchewkę, pietruszkę i seler, przesmażyć, po czym zalać warzywa wodą, lekko osolić.

      Kiedy całość się zagotuje dodać zacierkę i ziemniaki pokrojone w kostkę oraz grzyby pokrojone w paski i przesmażone na patelni na maśle.

      Gotować do miękkości.

      Doprawić przyprawami i łyżką śmietany. Posypać koperkiem.

      Smacznego

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 lipca 2016 09:29
  • niedziela, 17 lipca 2016
  • poniedziałek, 11 lipca 2016
    • Zupa krem z młodych ziemniaków

      Z lektury czasopism kulinarnych wynika, że krem z młodych ziemniaków to absolutny hit tego lata.

      Czemu nie? Zapraszam!

      Oczywiście, modyfikacji tej zupy jest tyle, ilu kucharzy. I każda będzie pyszna.

      Moja propozycja – na 4 osoby - jest taka:

       

      8 młodych ziemniaków

      Pół cebuli

      Kawałek młodej cukinii

      Sól, grubo mielony pieprz, pieprz ziołowy

      Szczypiorek

      Kilka kurek

      Olej, masło

      Czubata łyżka gęstej śmietany

       

      Cebulę kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzane w garnku łyżkę oleju i łyżkę masła, przesmażamy nie rumieniąc, tyle żeby się przeszkliła.

      Dodajemy obraną i startą na grubej tarce cukinię, chwile przesmażamy, po czym zalewamy wodą, lekko solimy, przyprawiamy pieprzem.

      Dodajemy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy na małym ogniu.

      Gdy już wszystkie warzywa będą miękkie i rozpadające się, miksujemy całość, zostawiając kilka warzyw w całości. Dodajemy śmietanę i posiekany szczypiorek.

      Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, dodajemy pokrojone kurki, smażymy aż całkowicie odparują, leciutko je solimy i pieprzymy. Dodajemy je do zupy już na talerzu.

       

      Zupa jest bardzo łagodna, mocniejszego akcentu dodają jej szczypiorek i kurki.

      Jak dla mnie – idealna!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 lipca 2016 08:02
  • niedziela, 26 czerwca 2016
    • Niedzielna grzybowa

      Ależ mi wyszła pyszna niedzielna
      zupa!

      Ale prawdą jest, że staję się
      monotematyczna; to znów jest zupa z młodych kozaczków, tyle że z dodatkiem
      suszonych prawdziwków.

      I była ona robiona według
      wszelkich prawideł naszych babć i mam: na rosole z kości (u mnie cielęcych), z
      dodatkiem śmietany i makaronu. Bo w zupie grzybowej makaron jest obowiązkowy.

      Zapraszam!

      niedzielna grzybowa

      Składniki:

      rosół ugotowany na kości
      cielęcej

      marchewka i kawałek selera z
      rosołu

      2 młode kozaczki

      kilka suszonych prawdziwków

      garść makaronu nitki

      2 ziemniaki

      1 cebula

      natka pietruszki

      2 łyżki śmietany

      olej i masło

      sól, pieprz, szczypta
      majeranku

       

      W rondlu rozpuszczam łyżkę
      oleju i łyżkę masła, dodaję posiekaną cebulę i posiekane jarzyny z rosołu oraz
      pokrojone ziemniaki. Przesmażam wszystko, po czym zalewam rosołem.

      Kozaczki wrzucam na gorącą lekko
      osoloną wodę, gotuję kilka minut, po czym grzyby wyławiam i kroję na paski i
      całość wraz z wywarem dodaję do zupy. Wrzucam suszone prawdziwki oraz nitki
      makaronowe.

      Gotuję całość do miękkości.

      Doprawiam przyprawami oraz
      natką pietruszki, dodaję śmietanę.

      I gotowe.

      Całość powinna trochę (kilkanaście
      minut) odpocząć i można nakrywać do stołu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Niedzielna grzybowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 czerwca 2016 16:33
  • poniedziałek, 13 czerwca 2016
    • Zupa z młodymi kozaczkami

      Zauważyliście? że już są młode grzyby?

      U nas na targu pojawiły się kozaczki. Pomyślałam sobie: jak za te kilka sztuk będą chcieli dychę, to kupię. A tu proszę: tylko osiem zeta. I nawet jeszcze jedna kurka się tam zaplątała.

      Więc powstała zupa z młodych jarzyn i młodych grzybów. I jeszcze do jajecznicy wystarczyło.

      kozaczki do zupy

      Zupę robiłam tradycyjnie.

      Grzyby po oczyszczeniu pokroiłam w paseczki, cebulę w piórka, kawełek pora w półplasterki i wszystko podsmażyłam w rondlu na łyżce oleju i łyżce masła. Dodałam posiekane w kosteczkę marchewkę, pietruszkę, kawałek selera, zalałam wodą. Kiedy już się wszystko ładnie gotowało, lekko posoliłam, dodałam przyprawy: pieprz, paprykę, pieprz ziołowy. Wrzuciłam 3 łyżki makaronu zacierkowego.

      Kiedy już wszystko było miękkie, dodałam 2 czubate łyżki gęstej, kwaśnej śmietany i posiekaną natkę pietruszki.

      Pychota! zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 czerwca 2016 08:46
  • poniedziałek, 16 maja 2016
    • Francuskie cappuccino z pora i selera

      Przygotowuję na imprezę menu francuskie i inspiracji szukam raczej u współczesnych mistrzów kuchni, niż w nieśmiertelnej klasyce (bo klasyka już u mnie była). Wpadł mi w ręce przepis Pascala Brodnickiego na zupę-krem z selera i porów z dodatkiem kawioru.

      Przetestowałam – bardzo ciekawie wyszło, tylko nad prezentacją muszę trochę popracować; potrzebny jest absolutnie jakiś element koloru – myślę że dodatek bitej śmietany i kawioru podam na listku zielonej lub kolorowej sałaty.

      zupa cappuccino

      

      Smakowo wyszło pysznie, zapraszam!

      (proporcje moje – na 4 porcje)

      Biała część pora

      1 cebula

      Pół małego selera bulwiastego

      Sok z ćwiartki cytryny

      200 ml śmietany (co najmniej 22%)

      Sól, pieprz, masło, olej

      1 l bulionu

      2 łyżki ikry kawiorowej

       

      Cebulę i seler kroimy w kosteczkę, por w półkrążki. Skrapiamy wszystko sokiem z cytryny.

      Rozgrzewamy w rondlu olej i masło, dodajemy cebulę i por, przesmażamy całość przez kilka minut, mieszając (absolutnie nie może się zrumienić). Potem dodajemy pokrojony seler, zalewamy bulionem, uzupełniamy wodą. Gotujemy do miękkości warzyw, jakieś 30-40 minut.

      Miksujemy.

      Dodajemy 100 ml śmietany, doprawiamy solą i pieprzem, ponownie miksujemy.

      Pozostałą śmietanę ubijamy na sztywno.

      Zupę wlewamy do szklanek, dekorujemy bitą śmietaną i kawiorem.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 maja 2016 11:53
  • piątek, 19 lutego 2016
    • Regionalna kartoflanka z kurdybankiem

      Dowiedziałam się o kurdybanku kilka dni temu, że w ogóle takie ziele istnieje! I ba! Rośnie to zioło w Polsce szalenie bujnie, prawie jak chwast, a jest cenne, i wykorzystywane jako ulubiona przyprawa od dawien dawna.

      Jego pełna nazwa to bluszczyk kurdybanek, ale występuje również pod innymi, regionalnymi nazwami, jak kudroń, kondratek czy kocimonda.

      A kartoflanka, którą prezentuję pochodzi z kuchni podkarpackiej (studiuję właśnie przepisy tej kuchni).

      Mamy zimę, więc kurdybanek, który trafił do mojej zupy, jest w postaci suszonej, ale na wiosnę spróbuję poszukać tej rośliny na łąkach.

      Składniki na 2-3 porcje zupy:

      4 ziemniaki

      2 cebule

      1 marchewka

      Mały por

      2 łyżki mąki

      Łyżka gęstej śmietany (opcjonalnie)

      Zioła i przyprawy: sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, spora szczypta bluszczyku kurdybanka, zielona pietruszka

      Tłuszcz do smażenia: smalec lub olej lub masło (zależy na ile zdeterminowani jesteśmy by zachować tradycję – jeśli bardzo – to smalec)

       

      Obrane ziemniaki i marchew kroimy w cienkie półplastry, cebule w piórka, por w krążki. Wrzucamy na rozgrzany w rondlu tłuszcz i smażymy, mieszając, aż cebula się zeszkli. Przyprószamy mąką, solą, pieprzem i częścią kurdybanku i jeszcze, mieszając, kilka minut smażymy.

      Następnie zalewamy zimną wodą (ok. 1i1/2 l), dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy aż warzywa będą niemal rozgotowane. Dodajemy śmietanę, doprawiamy do smaku solą i wsypujemy resztę kurdybanku oraz posiekaną natkę pietruszki

      Zupa tak przygotowana jest bardzo aromatyczna i bardzo sycąca, i taka na rozgrzewkę, gdy na polu mokro, zimno i wieje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Regionalna kartoflanka z kurdybankiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lutego 2016 10:52
  • wtorek, 26 stycznia 2016
    • Nie gotowało się tak u nas zupy grzybowej

      Dzisiejsza grzybowa to taka moja modyfikacja.

      Nie gotowało się tak u nas nigdy zupy grzybowej.

      Zupa grzybowa robiona była z grzybów suszonych (prawdziwków albo podgrzybków, bo tylko takie się u nas suszyło), zaprawiana śmietaną, osobno gotowany był do niej makaron, i to łączyło się dopiero na talerzu.

      Ale cóż, suszonych prawdziwków ubywa mi w postępie prawie geometrycznym.

      Zrobiłam zupę mieszaną, ze sporym dodatkiem pieczarek.

      grzybowa mieszana

      

      U nas to były dwie różne zupy: pieczarkowa to pieczarkowa, a grzybowa była tylko z grzybów suszonych.

      Ale wyszła mi pyszna ta mieszana grzybowa.

       

      Kilka grzybów suszonych

      5-6 sporych pieczarek

      2 cebule

      1 mała marchewka

      1 pietruszka

      Kawałek selera bulwiastego

      1 skrzydełko z kurczaka

      4-5 łyżek makaronu zacierkowego

      3-4 łyżki gęstej śmietany

      Sól, pieprz

      Łyżka oleju, łyżka masła

       

      Grzyby suszone płukasz, zalewasz 2 szklankami wody i gotujesz do miękkości, lekko soląc.

      Kiedy grzyby się gotują, przygotowujesz wywar: dajesz do rondla skrzydełko i obrane warzywa (1 cebulę, marchewkę, pietruszkę, seler), zalewasz wodą, lekko solisz i gotujesz do miękkości.

      Przygotowujesz pieczarki: obierasz je, kroisz na drobną kostkę, na drobno kroisz również cebulę.

      Na patelnię dajesz olej i masło, wrzucasz posiekane pieczarki i cebulę, podsmażasz, aż pieczarki puszczą sok i on wyparuje.

      Z wywaru wyjmujesz skrzydełko i warzywa, dodajesz makaron zacierkowy, dalej gotując.

      Następnie dodajesz przesmażone pieczarki i grzyby suszone z ciemnym wywarem.

      Gotujesz wszystko razem aż makaron będzie miękki.

      Dodajesz śmietanę, dobrze roztrzepując ją i doprawiasz do smaku solą i pieprzem.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 stycznia 2016 06:14
  • wtorek, 17 listopada 2015
    • Zupa z cukinii z rydzami

      Czekała sobie spora, dorodna, pasiasta cukinia w lodówce.

      Pękata była.

      Nie najmłodsza.

      Przyszedł jej czas, kiedy w lodówce zaczynały świecić pustki, a obiad trzeba było jednak zrobić.

      Zapadła decyzja, że zupa.

      zupa z cukinii z rydzami

      Znalazły się dwa ziemniaki.

      1 cebula, ząbek czosnku.

      Kawałek szynki trochę już podsuszonej

      Była resztka śmietany, ot czubata łyżka, w sam raz.

      Z targu przyniosłam kilka dużych rydzów.

      To do roboty:

      Najpierw cukinia: trzeba było obrać grubą skórę, wydrążyć pestkowy miąższ, pokroić w kawałki.

      Przerzucić do rondla na rozgrzany olej, dodać posiekaną w półkrążki cebulę i zgnieciony, posiekany czosnek. Do tego posiekaną w kostkę szynkę. Dodać łyżkę masła. Lekko posolić, dodać młotkowany pieprz. Mieszając podsmażyć całość.

      Zalać wodą (ok. 2l). Dodać ziemniaki pokrojone w kostkę. Gotować na małym ogniu do miękkości.

      Częściowo zmiksować, zostawiając trochę warzyw w całości.

      Dodać śmietanę, dobrze wymieszać, doprawić solą.

      Teraz rydze: wypłukać pod bieżącą wodą, pokroić na niezbyt duże kawałki, smażyć na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła, aż cały płyn wyparuje. Posolić, popieprzyć.

      Dorzucić do zupy grzyby, zagotować.

      I podawać.

      Nie miałam nic zielonego do przybrania, a przydałoby się. Ale cóż…

      Zupy wyszło dość sporo, więc był możliwy test na jej smak na następny dzień.

      Rewelacja! Nic nie straciła! Ba, smak pogłębił się!

      Połączenie cukinii i rydzów jest świetne.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 listopada 2015 06:00
  • poniedziałek, 28 września 2015
    • Kwintesencja grzybowego smaku – jesienna zupa grzybowa

      Skoro już pojawiły się prawdziwki, to przecież nie wszystkie pójdą na suszenie; ich entuzjasta nie odmówi sobie spróbowania jednego czy dwóch kapeluszy: w jajecznicy, w sosie, zasmażanych do ziemniaków czy kalafiora. Ale kwintesencją grzybowego smaku jest zupa, zawsze oczekiwana, zawsze zachwycająca. Pokrojony borowikowy kapelusz i ogonek odmienią zupełnie smak krupniku, jarzynowej, fasolowej, żurku. A najlepiej smakują w zupie grzybowej jesiennej, gotowanej na świeżych prawdziwkach, ale z dodatkiem kilku suszonych prawdziwkowych łebków.

      Zapraszam!

      zupa grzybowa

      

      2 świeże prawdziwki

      2 suszone prawdziwkowe kapelusze

      1 cebula

      2 ziemniaki

      2 łyżki makaronu zacierkowego

      Przyprawy: sól, pieprz, czosnek

      Posiekany koperek

      Łodyżka pietruszki

      2 łyżki masła, 2 łyżki oleju

      2 łyżki śmietany

       

      W rondlu rozpuszczamy łyżkę masła, dodajemy łyżkę oleju, do tego dodajemy cebulę posiekaną w kostkę, chwilę przesmażamy, po czym zalewamy zimną wodą. Dodajemy do rondla pokrojone w kostkę ziemniaki, wkładamy łodyżkę pietruszki, lekko solimy i gotujemy. Kiedy ziemniaki nieco już zmiękną dodajemy makaron zacierkowy i suszone grzyby. Gotujemy dalej.

      A w międzyczasie przygotowujemy świeże grzyby: po oczyszczeniu i szybkim wypłukaniu, kroimy je dość drobno, po czym podsmażamy na łyżce oleju i łyżce masła, doprawiając solą i pieprzem.

      Kiedy wszystko jest już miękkie, łączymy grzyby z zupą, gotujemy razem jakieś 15 minut, doprawiamy przyprawami, dodajemy śmietanę.

      Posypujemy koperkiem.

      Smacznego!

      P.S. Dziś kupiłam kolejny kilogram dorodnych prawdziwków, zdrowiuteńkich!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kwintesencja grzybowego smaku – jesienna zupa grzybowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 września 2015 10:30
  • wtorek, 28 lipca 2015
    • Rozważania nad regionalną zupą o nazwie zoproska

      Pojawiła się ta zupa w ramach 11. Festiwalu Smaku w Starym Sączu. Serwował ją Wicemarszałek Małopolski i cieszyła się olbrzymią popularnością.

      MFS_2015

      Zupa ta gościła już na poprzednich edycjach festiwalu, jest wpisana na małopolską listę produktów regionalnych, a wywodzi się z terenu Podhala.

      Niewiele potrzeba, aby ją zrobić: ziemniaki, marchew, pietruszka, czosnek, mięta, kminek, słonina. Zwana była „biedną zupą”, często przyrządzano ją w okresie Wielkiego Postu i na Wigilię. Opisy podają, że często dodawano do niej również grzyby (patrząc na to, kiedy ją przyrządzano, sądzę, że grzyby były suszone). A nazwa pochodzi od „zaprażki”, którą zagęszczana jest zupa.

      Podano na nią przepis.

      O! to coś dla mnie. Takie stare, regionalne receptury elektryzują mnie, zaraz mam ochotę je wypróbować.

      Uważna lektura przepisu wzbudziła jednak szereg wątpliwości co do proporcji składników. Wiem, wiem, wielki gar zupy wymaga wielkiej ilości składników. Ale z ilością mąki do „zaprażki” chyba ktoś przesadził.

      Przeczytajcie sami przepis (pisownia oryginalna):

       

      Zoproska: składniki: 1kg. marchewka, pietruszka, kminek, liść laurowy, 2-3 ząbki czosnku, 50 dkg słoniny, 3 kg ziemniaków, 1 kg. mąki, natka zielonej pietruszki

      Przygotowanie: Pokrojoną w kostkę marchew i pietruszkę zalać wodą, dodać kminek, liść laurowy, czosnek i razem ugotować. Ze słoniny i mąki zrobić zasmażkę i połączyć z wywarem z jarzyn. Doprawić solą i pieprzem. Oddzielnie ugotować ziemniaki. Zoproskę podawać z ugotowanymi ziemniakami. Posypać zieloną pietruszką lub suszoną miętą.

       

      No? Jak myślicie, chyba coś nie tak.

      Te proporcje skojarzyły mi się z przygotowaniem luizjańskiego gumbo, którego istotnym elementem jest właśnie zasmażka (roux), długo, ok. pół godziny smażona, ale nawet tam proporcje są znacznie mniejsze: zwykle na szklankę oleju daje się szklankę mąki.

       

      Poszukałam w sieci i znalazłam ciekawą bardzo książkę kucharską: „Podróż kulinarna z Nowego Targu do Kieżmarku. Meandry smaków pogranicza polsko-słowackiego” (jest w formacie pdf, wystarczy wpisać tytuł, żeby wyskoczyła).

      I to chyba stamtąd wzięty był wyżej wymieniony przepis (brzmi dosłownie), tyle tylko, że proporcje składników są właściwe:

      Marchewka, pietruszka, kminek, liść laurowy, 2-3 ząbki czosnku, 10 dkg słoniny, 1 kg ziemniaków, 3 łyżki mąki, natka zielonej pietruszki.

       

      I według tego przepisu mam w planie zrobić sobie zoproskę:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 lipca 2015 10:57
  • niedziela, 26 lipca 2015
    • Dwa oblicza jednego kalafiora

      Nie mogłam się zdecydować co zrobić z ładnego, dorodnego kalafiora przyniesionego z targu.

      Zupa? Czy może ugotowany, z tartą bułeczką na maśle?

      Zrobiłam jedno i drugie, tyle, że kalafior był nie z bułeczką, lecz z kurkami. Ten smak, to kwintesencja lata

      kalafior

      To lecimy z przepisami.

      Najpierw kurki:

      Sporą garść kurek dokładnie płuczemy, kroimy na nieco mniejsze kawałki, po czym wrzucamy do rondelka, na rozgrzaną łyżkę oleju i łyżkę masła. Smażymy, aż wyparuje płyn z kurek. Dodajemy pokrojoną w cienkie półplasterki cebulę. Podlewamy niewielką ilością wody i dusimy do miękkości, doprawiając niewielką ilością soli i szczyptą pieprzu.

      Czas na kalafiora:

      ¾ kalafiora po wypłukaniu dzielimy na różyczki i wrzucamy na gotującą się, osoloną wodę, gotujemy na wpół twardo. Kalafior powinien pozostać jędrny.

      I już gotowe: układamy na talerzu różyczki kalafiora, na to nakładamy duszone kurki.

       

      Teraz zupa:

      Wstawiamy w garnku wodę, dodajemy do niej kolejno: 1 ziemniaka, obranego i pokrojonego w kostkę, marchewkę pokrojoną w plasterki, kawałek pora pokrojonego w paseczki (miałam tylko zielone końcówki pora) i różyczki pozostałego kalafiora, trochę rozdrobnione. Lekko solimy i gotujemy do miękkości. Dodajemy sporą łyżkę uduszonych wcześniej kurek. Lekko miksujemy, tak, aby dużo warzyw zostało jednak w całości. Doprawiamy solą i pieprzem (bardzo, bardzo ostrożnie, żeby nie stracić słodyczy kalafiora), dodajemy łyżkę gęstej śmietany, posypujemy pokrojonym szczypiorkiem.

       

      Smacznego!!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Dwa oblicza jednego kalafiora”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 lipca 2015 10:32
  • piątek, 17 lipca 2015
    • Niebanalna zupa z kurkami

      Przepisy często powstają przypadkiem, na przykład w zależności od tego, jakie produkty zawiera twoja lodówka.

      Tak było z dzisiejszą zupą z kurkami.

      Miałam kurki.

      Chciałam jarzynówkę, taką nowalijkową, z młodych jarzyn.

      Kupiłam gotową jarzynkę, taki zestaw: marchewka, pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, i owinięte to zostało w liść kapusty włoskiej. Duży, dorodny, ciemnozielony liść – piękny!

      Zwykle nie daję do jarzynowej kapusty, a już zwłaszcza włoskiej, ale ten liść był tak świeży i apetyczny, taki chrupiący, że pomyślałam – właściwie, dlaczego nie?

      Pokroiłam go dość drobno, podobnie jak i marchewkę, pietruszkę, seler, por, dodałam jeszcze cebulę (w półkrążki), młodego ziemniaka w kostkę i wszystko to wrzuciłam do leciutko osolonej wody. Gotowałam do miękkości.

      Wtedy dodałam przygotowane wcześniej kurki: wypłukane, dość grubo pokrojone, podsmażone na maśle, odparowane z płynu, który się wytworzył.

      I jeszcze dodałam do zupy szczyptę suszonego czosnku niedźwiedziego, trochę pieprzu i sporą łyżkę gęstej śmietany.

      Włoska kapusta wpisała się idealnie w smak zupy.

      Prze-pysz-ne!

      Zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 17 lipca 2015 12:19
  • poniedziałek, 29 czerwca 2015
    • Przepisy z Młyna nad Czarnym Potokiem

      Lubimy, kiedy w treść książki wplecione zostają przepisy kulinarne, prawda?

      Kiedyś to była zaskakująca nowość i każdy zastanawiał się, czy aby na pewno to prawdziwy przepis i można z niego skorzystać; pamiętam, tak było ze sławnym murzynkiem, który piekła Gabrysia w książce M. Musierowicz „Kwiat kalafiora”.

      Teraz takie praktyki stały się wręcz modne. Przyznam, że mnie się to osobiście podoba:)

      Jeśli to lubicie, to zapraszam do lektury książki „Młyn nad Czarnym Potokiem” autorstwa Anny Szepielak, tarnowianki (to właśnie z uwagi na ten mój rodzinny Tarnów zainteresowałam się twórczością tej autorki).

      A więc, proszę bardzo: mamy dwie siostry: Martę i Grażynę oraz Ulę - córeczkę Marty, które w kuchni przyrządzają zupę z soczewicy. Zrobiłam ją! Spokojnie według tego przepisu możecie ją przyrządzić. Jest pyszna.

      A czy przypadną wam do gustu bohaterki i sposób narracji autorki?

      To już niech się książka broni sama:)

      - Ciociu, gotujesz obiadek?

      - Zaraz coś wymyślę, kochanie. Lodówka świeci pustkami, ale mamy…. Marchewkę…. Stary ser…. – Zaglądała do kolejnych szuflad. – Resztkę rosołu z niedzieli i chyba nic więcej. Trzeba znowu pójść na zakupy.

      - To będzie obiadek?

      - Pewnie, że będzie. Chcesz pomóc?

      - Oczywiście!

      Zamknęła lodówkę, wychyliła się na korytarz i krzyknęła w stronę łazienki:

      - Marta! Co planowałaś zrobić na obiad z marchewki i starego sera?

      Przez chwilę panowała cisza.

      - W szufladzie koło kuchenki jest czerwona soczewica, a w szafce przecier pomidorowy. Zrobimy zupę – usłyszała w końcu głos Marty. – Zaraz przyjdę ci pomóc.

      - No tak, zupa soczewicowa – mruknęła z uznaniem.

      Zaczęła wyciągać na stół potrzebne składniki. Ula bardzo chciała pomagać, więc okręciła dziewczynkę kuchennym fartuchem, posadziła ją na krześle i wetknęła do rączek marchewkę oraz obieraczkę do warzyw. Sama zabrała się do strugania reszty. Włożyła lateksowe rękawiczki, żeby uniknąć zabarwienia dłoni na pomarańczowo. Zdążyła zetrzeć na metalowej tarce większość marchewki, gdy do kuchni dotarła Marta.

      - O, już zaczęłyście? Super.

      - Tak! Superrobota! – pisnęła dziewczynka, wymachując mocno postrzępiona marchewką.

      - Obieraj, koteczku, bo ja już kończę – sapnęła z wysiłkiem Grażyna.

      - To na grubych oczkach, mam nadzieję? – zainteresowała się Marta, zaglądając jej przez ramię.

      - Na grubych, tak jak lubisz.

      Kupka marchewkowych wiórków powoli rosła, więc Marta zaczęła przygotowywać kolejne składniki. Obrała czosnek, wyszukała w przyprawach suszony koperek i pokroiła w kostkę kilka kromek czerstwego chleba. Kiedy Grażyna uporała się z warzywami, Marta postawiła na gazie resztkę niedzielnego rosołu, dolała odrobinę wody i wsypała odmierzoną ilość soczewicy. Przy okazji musiała wytłumaczyć córce, cóż to za czerwony groszek wrzuca do wrzątku, bo Ula po oddaniu ciotce zmaltretowanej marchewki zainteresowała się garnkiem.

      Marta postawiła córkę na niskim stołeczku w pobliżu kuchenki, tak by dziecko mogło wszystko widzieć z bezpiecznej odległości. Delikatnie mieszała gotującą się w rosole soczewicę. W tym czasie Grażyna przesmażyła na oliwie startą marchewkę razem z przecierem pomidorowym i czosnkiem, który Marta przecisnęła przez praskę. Ula bacznie obserwowała, jak ciotka doprawia to solą, pieprzem i suszonym koperkiem, po czym zgęstniałą masę wprost z patelni wrzuca do zupy.

      Intensywny zapach pomidorów i czosnku unosił się w całej kuchni. Głodna dziewczynka przełknęła ślinę. Nachyliła się w stronę garnka.

      - Już, mamusiu? Już?

      - Zaraz, kochanie. Stój prosto, bo spadniesz. – Marta energicznie mieszała, rozpuszczając pomidorową masę w zupie. – Zaraz będzie gotowe. Jeszcze ser.

      - Ale ja chcę jeść! Już!

      - Za chwilę. – Grażyna , uspakajając małą, wrzucała na ubrudzoną pomidorami patelnię chleb, który Marta wcześniej pokroiła. – Jeszcze zrobimy grzanki i już będziesz jadła.

      - Słuchaj, jak to właściwie było z naszą babcią Marysią i z Kazimierą? – spytała nagle Marta, ścierając na małych oczkach tarki resztkę starego parmezanu.

      Grażyna odwróciła się od patelni.

      - Ale… o co ci chodzi? – zdziwiła się niespodziewanym pytaniem.

      - No wiesz, były siostrami. Pamiętam, jak mama opowiadała, że w młodości stanowiły nierozłączną parę, wszystko robiły razem. W końcu różnica wieku między nimi to chyba tylko dwa lata.

      - No, mnie o to nie pytaj.

      - Uciekła z Polski dość nagle, z tego, co pamiętam. Zostawiła babcię Marysię samą z matką i z całym gospodarstwem. Gdyby babcia nie wyszła tak szybko za mąż, do końca okupacji musiałyby sobie radzić zupełnie same. Myślisz, że miała o to pretensje do siostry?

      Grażyna zamarła przy patelni. Dopiero lekki zapach spalenizny przywrócił ja do rzeczywistości. Szybko zgasiła palnik i energicznie przemieszała zbrązowiały chleb.

       

      Przez chwile jadły w ciszy: Ula zachłannie, wyławiając grzanki i plamiąc przy tym fartuch, który miała na sobie, Marta spokojnie, błądząc gdzieś myślami; Grażyna najpierw ostrożnie, jakby potrawa była bardzo gorąca, a później z coraz większym apetytem.

      - O matko! Pycha!

      - No widzisz. Jedz śmiało, wystarczy na dokładkę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Przepisy z Młyna nad Czarnym Potokiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 czerwca 2015 10:18

Kalendarz

Styczeń 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl