Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „jednogarnkowe”

  • środa, 11 stycznia 2017
    • Fasolka po bostońsku

      Oficjalna potrawa stanu Massachusetts i jego stolicy, Bostonu.

      Ma swoje źródła w kulturze Indian, którzy mieszali fasolę z dziczyzną i syropem klonowym i piekli w dołach wypełnionych gorącymi kamieniami.

      Poczytałam, porównałam wiele przepisów (odmian jest tyle, ile u nas na fasolkę po bretońsku) i wyszedł mi własny przepis, naprawdę smakowity. Zapraszam!

      b_fasolka_po_bostosku

      1 kg fasoli typu Jasiek

      puszka fasolki czerwonej

      20 dag dziczyzny (u mnie mięso jelenia)

      5 dag wędzonego boczku

      1 duża cebula

      syrop klonowy

      przyprawy: sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi, majeranek, papryka

       

      Fasolę Jasiek namoczyć na noc, następnie odlać wodę, zalać świeżą, lekko przyprawić i gotować do miękkości.

      Dziczyznę pokroić na kawałki, przesmażyć na rozgrzanym oleju, dodać pokrojoną cebulę, podlać niewielką ilością wody, lekko doprawić i dusić do miękkości. Kiedy mięso będzie już miękkie, dodać pokrojony, przesmażony osobno boczek i jeszcze chwilę poddusić. Dodać 2-3 łyżki syropu klonowego.

      W dużym rondlu połączyć: ugotowaną fasolę, fasolkę odcedzoną z puszki, podduszone mięso z boczkiem. Wymieszać, doprawić do smaku i wstawić do nagrzanego do 200 st. C piekarnika. Zapiekać ok. 20 minut.

      Podawać z listkami sałaty.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 11 stycznia 2017 11:18
  • czwartek, 18 czerwca 2015
    • Opowieść o czenaki – rosyjskim garnuszku

      Szukałam przepisów na dania z kuchni rosyjskiej, która miała towarzyszyć oglądaniu oskarowego filmu „Lewiatan” w reżyserii A. Zwiagincewa (to właśnie rosyjskiego „Lewiatana” pokonała nasza polska „Ida”).

      Wiadomo było, że powinny to być dania proste, z dalekiej północnej nadmorskiej prowincji, bo tam dzieje się akcja filmu. Ale jednak nie ryby – bo raczej nie cieszą się u mnie popularnością. I morze wódki też odpadało:)

      Przypomniałam sobie książkę Tadeusza Olszańskiego, sprawozdawcy sportowego, który oprócz zawodowych zainteresowań sportowych, pasjonował się kuchnią odwiedzanych krajów, i świetnie, gawędziarsko, o tym pisał. Pamiętam, jak zachwycał się jednogarnkowym daniem, które zrobiło furorę na olimpiadzie w Moskwie w 1980 roku.

      Sięgnijmy zatem na półkę z książkami kulinarnymi…. O, jest!

      T. Olszański : Podróże z łyżką i widelcem” – 1994 rok (niezapomniane wydawnictwo Watra)

      … i posłuchajmy:

       

      „W Moskwie zawsze były świetne restauracje z typowo rosyjską kuchnią, takie jak choćby w hotelu :Metropol” – czy też w Stowarzyszeniu Dziennikarzy, ale też zawsze trudno było się do nich dostać. W czasie igrzysk olimpijskich zaś jeszcze trudniej. Sportowcy mieli swoją olimpijską stołówkę, natomiast dziennikarze stołowali się w restauracji największego w Związku Radzieckim hotelu „Rossija” (8.000 miejsc) oraz w Restauracji Biura Prasowego na prospekcie Zubowskim. Jeśli ktoś chciał biesiadować (przekąska, zupa, drugie danie) to już nie miał czasu na olimpiadę!

      Brać dziennikarska z sobie właściwym zmysłem szybko odkryła jednak danie, na które nie trzeba było godzinami czekać. I okazało się ono rewelacyjne. Był to garnuszek z zapiekaną wołowiną i grzybami. Trzeba zresztą wiedzieć, że również zapiekanki są mocną stroną rosyjskiej kuchni.

      Otóż ten garnuszek trzeba odpowiednio wcześniej zrobić i wstawić do pieca. Tak więc kelner otrzymywał potem w kuchni garnuszek prosto z pieca i od ręki, niósł tez szybko, bo parzyło w dłonie. Była to świetna zapiekanka podawana rzeczywiście w glinianym garnuszku, takim samym, w jakim u nas nastawia się kwaśne mleko.

      Na dnie były pokrojone w talarki ziemniaki, na nich plastry cienko skrojonej wołowiny, potem warstwa grzybów, znów ziemniaki, wszystko zalane śmietaną, posypane tartym serem i tartą bułką tak, aby od wierzchu zapiekło się na skorupę.”

      Tyle p. Olszański.

       

      Dziś jesteśmy bardziej wykształceni kulinarnie (no, przynajmniej ja jestem bardziej wykształcona!) i wiemy, że ta potrawa to czenaki i że jest sporo jej wersji i sporo dowolności w jej przygotowaniu.

      Przećwiczyłam sobie przed przyjęciem to danie i wypracowałam swoją propozycję; wyszło przepysznie.

      Proszę bardzo, przepis na 4 garnuszki (mam garnuszki z żaroodpornej kamionki Le Creuset):

       

      ½ kg mięsa mielonego wołowo-wieprzowego

      2 duże ziemniaki

      1 słodka cebula

      1 spora marchewka

      20 dag pieczarek

      Kilka grzybów suszonych

      ½ l bulionu z kurczaka

      Po 1 łyżce śmietany na garnuszek

      Kilka łyżek wywaru z ugotowanych suszonych grzybów

      Sól, pieprz, trochę masła

       

      Suszone grzyby namoczyć i ugotować, zachować wywar.

      Mięso przesmażyć na patelni, lekko doprawić solą i pieprzem.

      Marchew zetrzeć na cienkie plastry.

      Cebulę posiekać w kostkę, pieczarki w półplasterki i zeszklić je na maśle.

      Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, wrzucić na osolony wrzątek, ugotować na wpół miękko, odcedzić.

      Piekarnik rozgrzać do 180 st C.

      Garnuszki wysmarować masłem, układać warstwami ziemniaki, mięso, marchew, pieczarki z cebulą, grzyby.

      Zalać bulionem wymieszanym z wywarem grzybowym.

      Zapiekać ok. 1,5 h.

      Przed podaniem do każdego garnuszka dodać łyżkę gęstej śmietany.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 czerwca 2015 11:16
  • wtorek, 04 grudnia 2012
    • 21 dni do świąt

      Wydaje się, że jeszcze dużo tych dni, ale nie dajmy się zwieść:)

      21 dni do świąt

      A kiedy się przyjdzie do domu zmarzniętym i ośnieżonym, jednogarnkowa kapusta z pęczakiem będzie jak znalazł:

      kapusta z pęczakiem

      pół kg kapusty kiszonej

      2 cebule

      szklanka pęczaku

      2 plastry szynki

      przyprawy: sól, pieprz, szczypta papryki, szczypta kminku

      oliwa, masło

      2 łyżki gęstej śmietany

       

      Pęczak wypłukać, zalać wodą, lekko osolić, gotować do miękkości, po czym odcedzić.

      Przesmażyć na oliwie z masłem posiekaną cebulę, dodać kapustę, pokrojoną w kostkę szynkę, zalać gorącą wodą i dusić do miękkości. Dodać ugotowaną kaszę, chwilę jeszcze pogotować aż woda niemal całkowicie odparuje, doprawić, dodać śmietanę.

      Pyszne!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „21 dni do świąt”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 grudnia 2012 06:42
  • poniedziałek, 08 października 2012
    • Nie jest to bigos, ale...

      ...ale jest to wcale smaczna potrawa typu eintopf z kiszonej kapusty.


      eintopf z kiszonej kapusty

      Właściwie to miała być zupa, ale kapusta okazała się zbyt ostra i nieco kwaśna, więc troszkę poeksperymentowałam.
      Potrzebne nam są:
      pół kilograma kiszonej kapusty z marchewką
      2 cebule
      2 ziemniaki
      2 pomidory
      łyżka makaronu zacierkowego
      kawałek podsuszonej kiełbasy wiejskiej
      kawałek szynki gotowanej
      kilka ziaren ziela angielskiego
      sól, pieprz, majeranek, szczypta papryki, szczypta cukru
      łyżka masła
      2-3 łyżki śmietany

      Cebule i ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, zalać niewielką ilością wody, dodać makaron zacierkowy, gotować aż ziemniaki nieco zmiękną.
      Wtedy dodać do nich pokrojoną kapustę, gotować do miękkości kapusty, często mieszając.
      Dodać pokrojone w kostkę kiełbasę i szynkę oraz pokrojone pomidory.
      Dodać przyprawy oraz łyżkę masła.
      Kiedy już całość będzie miękka i ładnie połączona, dodać śmietanę.

      Super pyszne wyszło toto:)
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Nie jest to bigos, ale...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 października 2012 05:56
  • czwartek, 16 sierpnia 2012
    • Lato pełne cukinii

      Nadszedł czas zbiorów cukinii. To moje ulubione letnie warzywo. Teraz można je kupić za grosze, nie mówiąc już o tym, że co chwilę ktoś mi przynosi cukinie w prezencie, ciesząc się, że pozbył się ich nadmiaru.
      A mnie one nigdy się nie nudzą. Mogę je jeść na okrągło, co dzień.
      Tym razem przygotowałam cukinie z grzybami mieszanymi: miałam trochę kurek i dołożyłam do tego pieczarki
      

      cukinia z grzybami

      Będą nam potrzebne dwa rondelki: mniejszy na grzyby i większy na cukinie; dopiero potem połączymy je razem.
      Proporcje mogą być modyfikowane, ja robiłam z tego, co akurat miałam w lodówce:)
      Dwie cukinie obieramy, wydrążamy z pestek i kroimy w kostkę.
      Rozgrzewamy w rondlu łyżkę masła, przesmażamy cukinię, po czym dodajemy nieco gorącej wody, lekko solimy i dusimy pod przykryciem, co jakiś czas mieszając.
      Sporą garść kurek myjemy i jeśli są duże kroimy je. Pieczarki - ok. 20 dag - obieramy i kroimy w półplasterki.
      Dwie cebule obieramy i kroimy w piórka.
      W rondlu rozgrzewamy łyżkę masła, przesmażamy grzyby i cebule, lekko solimy i pieprzymy (pieprz - grubo mielony), podlewamy niewielką ilością gorącej wody i dusimy, mieszając co jakis czas.
      Kiedy cukinie są już przeźroczyste i niemal rozpadnięte, łączymy je z grzybami, doprawiamy szczyptą papryki, ziołami prowansalskimi i dodajemy łyżkę gęstej śmietany.
      Siekamy i dodajemy zieleninę: szczypiorek, koperek i pietruszkę.
      I tak mamy gotowe danie obiadowe; szybkie i pyszne!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Lato pełne cukinii”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 sierpnia 2012 06:15
  • wtorek, 14 sierpnia 2012
    • Obiad w 20 minut

      No, to taki lekki obiad, 1-daniowy, pewnie bardziej odpowiednią nazwą byłoby: lunch.
      Ale robi się go błyskawicznie. A jaki jest pyszny i mało kaloryczny:)
      Proszę bardzo: potrawka z cukinii
      

      potrawka z cukinii

      Cukinia jest idealna na szybkie obiady.
      To tak: do rondla łyżka oliwy i łyżka masła, rozgrzewamy.
      Wrzucamy posiekaną w piórka cebulę, dodajemy kilka plastrów szynki pokrojonych w paseczki.
      Do tego pokrojoną w kostkę małą cukinię (pozbawioną pestek); jeśli jest młoda, to nie zdejmujemy skórki.
      Chwilę to wszystko podsmażamy, po czym dolewamy trochę gorącej wody, przykrywamy pokrywką i dusimy jakieś 10 minut.
      Teraz dodajemy 2 pomidory oraz przyprawy: sól, pieprz, szczypta ostrej wędzonej papryki i świeży posiekany rozmaryn.
      Dusimy 5 minut.
      Na końcu dodajemy łyżkę gęstej śmietany.
      Posypujemy natką pietruszki.
      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Obiad w 20 minut”
      Tagi:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 sierpnia 2012 06:19
  • poniedziałek, 13 lutego 2012
    • "Nie morduj brukselki"

      "Nie morduj brukselki gotowaniem" - to cytat z Agnieszki Kręglickiej (nawiasem mówiąc uwielbiam czytać jej felietony kulinarne w "Wysokich obcasach") - Długie gotowanie powoduje, że żywa zieleń listków zamienia się w szary odcień khaki. Uwalniające się związki siarki napełniają kuchnię i klatkę schodową zapachem zgniłych jajek. A konsystencja staje się brejowata".
      A smażenie i pieczenie - to już dla tego warzywa coś zupełnie innego:)
      Zwykle dotąd kupowałam brukselkę mrożoną, wrzucałam ją na wrzątek i podawałam z tartą bułką w maśle. Była pyszna.
      Ale kiedyś mama kupiła świeżą brukselkę - ty ją lubisz, to zrób sobie coś ze świeżej.
      Było jej nie dużo, więc dorzuciłam ją do smażonych na patelni warzyw; okazała się zdumiewająco smaczna! Wtedy przypomniałam sobie artukuł A. Kręglickiej. I postanowiłam zacząć nowe eksperymenty z brukselką, ale tą świeżą.
      I proszę! - małe danie kolacyjne, które się zupełnie jeszcze nie nazywa, powstałe z tego, co tam w lodówce znalazłam:

      brukselka

      20 dag świeżej brukselki
      garść rodzynek
      garść kluseczek typu spaetzle
      kawałek sera żółtego wędzonego (miałam roladę ustrzycką)
      1 szalotka
      sól, pieprz,
      masło, oliwa
      2-3 łyżki sosu słodko-kwaśnego (Uncle Ben`s)

      Brukselkę obrać z wierzchnich przywiędłych listków, pokroić w grube plastry. Przełożyć do miski, po czym zalać wrzątkiem. Po chwili odcedzić.
      Ser pokroić w grubą kostkę (potrzebny jest ser, który ładnie zmięknie w czasie smażenia, ale nie rozleje się).
      Szalotkę pokroić w piórka.
      Na głębokiej patelni rozgrzać łyżkę oliwy i łyżkę masła, wrzucić szalotkę i brukselkę, dodać rodzynki i smażyć, mieszając. Dodać kluseczki i ser. Kiedy ser już podtopi się lekko, dodać jeszcze łyżkę masła, doprawić solą i pieprzem.
      Na talerzu skropić danie sosem.
      Smacznego!
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „"Nie morduj brukselki"”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 lutego 2012 06:53
  • wtorek, 07 lutego 2012
    • Eintopf - panaceum na zimę złą

      Bardzo marznę i bardzo źle znoszę te wielkie mrozy:(
      I właściwie to nie mam się w co ubrać, bo klimat w ostatnich latach odzwyczaił nas od myślenia o rzeczach naprawdę ciepłych.
      A do pracy chodzić trzeba.
      Więc trzeba też było sobie przypomnieć o potrawach rozgrzewających, pomagających przetrwać atak zimy.
      Kłaniają się nisko eintopfy - potrawy jednogarnkowe, gorące i sycące.
      Choćby taka, z kiszonej kapusty:
      

      eintopf z kiszonej kapusty

      Przepis powstał wczoraj, właściwie w trakcie gotowania, pod wpływem przeglądu zawartości lodówki.
      I okazał się być wcale, wcale:)

      pół kg kiszonej kapusty
      5 dag boczku wędzonego pokrojonego w kostkę
      kawałek kiełbasy chorizo również pokrojonej w kostkę
      duża cebula pokrojona w piórka
      łyżka smalcu ze skwarkami
      kieliszek czerwonego wytrawnego wina
      sól, pieprz, wędzona papryka, szczypta ziaren kminku
      i dodatek nietypowy - garść ugotowanego ryżu (akurat się plątał w lodówce)

      Do rondla włożyć pokrojoną kapustę razem z sokiem, zalać zimną wodą (niezbyt dużo tej wody), dodać trochę soli i kminek, gotować ok. pół godziny.
      Po tym czasie na rozgrzany na patelni smalec wrzucić wędlinę i cebulę, przesmażyć, po czym dodać je do kapusty.
      Dodać ryż.
      Doprawić przyprawami, wlać wino i gotować aż ryż wchłonie cały płyn.
      Otrzymamy pyszny, pikantnie rozgrzewający, gęsty bigos.
      Smacznego!
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Eintopf - panaceum na zimę złą”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 lutego 2012 06:10

Kalendarz

Czerwiec 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl