Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „drób”

  • poniedziałek, 16 listopada 2015
    • Udka gęsie w cydrze

      Późna jesień i zima to dobry czas na gęsinę. Sezon rozpoczyna św. Marcin – 11 listopada. Z chęcią włączam się w tradycję i na marcinowy, a zarazem niepodległościowy obiad zrobiłam udka gęsie w cydrze.

      Cydr to moja kulinarna miłość od pierwszego łyku. Jabłkowy, lekko alkoholowy smak jest rewelacyjny, a jak dobrze łączy się z wieloma produktami! Pomyślałam, że skoro gęś tak dobrze smakuje z jabłkami, to i cydr będzie do niej pasował. I rzeczywiście. Bardzo polecam.

      udko gęsie w cydrze

      

      2 udka gęsie

      Mała butelka cydru (0,3 l)

      Cebula

      Jabłko

      Sól, pieprz, mieszanka przyprawowa chili

      oliwa

      Udka natrzeć przyprawami, skropić oliwą, umieścić w misce, szczelnie przykryć folią i zostawić w lodówce na noc.

      Rozgrzać piekarnik do 200 st. C

      Rozgrzać dużą patelnię, bez tłuszczu, położyć udka skórą do patelni, obsmażyć kolejno z obu stron, przełożyć udka do rondla żeliwnego, zlać z patelni wytopiony z gęsi tłuszcz, dodać posiekaną w cienkie półkrążki cebulę, podlać częścią cydru. Przykryć pokrywką i włożyć do piekarnika na dwie godziny. Od czasu do czasu zaglądać i dolewać cydr w miarę potrzeby.

      Po tym czasie do garnka dodać jabłko starte na grubej tarce, odkryć pokrywkę i zapiekać jeszcze przez pół godziny.

      Następnie wyłączyć piekarnik, zlać z rondla powstały sos do małego rondelka i redukować go, podgrzewając przez ok 20 minut.

      Udka trzymać w ciepłym piekarniku.

      Podawać z kluseczkami speatzle.

      Jeśli lubimy chrupiącą skórkę na gęsi, to przed samym podaniem podsmażamy upieczone udka na patelni.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 listopada 2015 12:07
  • środa, 22 października 2014
    • Peerelka – czyli przygoda z kuchnią regionalną

      Jakoś tak, nie wiedzieć kiedy, sprecyzowały mi się kulinarne zainteresowania. Okazuje się, że bardzo interesuje mnie autentyczna kuchnia regionalna, zwłaszcza z mojego regionu, a więc małopolska. No, może także świętokrzyska, jako że stamtąd są nasze rodzinne korzenie. Ale dziś będzie o kuchni małopolskiej.

      Niedawno na Małopolską Listę Produktów Tradycyjnych wpisano potrawę z podtarnowskiej miejscowości Wola Rzędzińska o nazwie” „Wolańska kura nadziewana – peerelka”. O historii potrawy, że pochodzi z lat 80-tych dwudziestego wieku, że powstała w czasach PRL-u, kiedy żywność była na kartki, a jednak gości trzeba było czymś godnie nakarmić – znalazłam szybko w necie. Ale przepis! Chodziło mi o przepis! Zapytane młode dziewczę, mieszkające właśnie w tej miejscowości, otworzyło tylko szeroko oczy. Miałam jeszcze w odwodzie stamtąd pana – smakosza, który specjał ów znał, bardzo lubił, przepis obiecał. Ale – jak to z panami – zadawalał się raczej jedzeniem kury niż jej przyrządzaniem i trochę trwało, zanim wydostał przepis z wolańskiego koła gospodyń wiejskich.

      Ale mam! I lojalnie uprzedziłam, że będę się nim dzielić:)

      Kurę robiłam już dwa razy, raz wersję klasyczną, raz poszalałam nieco z nadzieniem. Oto kawałek klasyki:

       peerelka kura nadziewana

      Przepis wymaga wyluzowania drobiu z kości, co wcale nie jest takie trudne!

      A oto autentyczny przepis:

      przepis na kurę

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Peerelka – czyli przygoda z kuchnią regionalną”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 22 października 2014 12:54
  • piątek, 10 października 2014
    • Filet z indyka jak jesienny liść

      Kiedy tylko położyłam go na desce i lekko roztłukłam, od razu ułożył się jak jesienny liść, opadły z drzewa.

      filet z indyka

      

      Nic specjalnego z nim nie robiłam, tak tylko skojarzył mi się z jesienią i kolorowymi liśćmi.

      Natarłam go solą i pieprzem, obtoczyłam w mące, roztrzepanym jajku i bułce tartej, i na patelnię, z rozgrzanym olejem i dodatkiem masła. Bardzo lubimy w domu te indycze kotlety, i za smak i za to, że są takie miękkie.

      Do tego każda miała na talerzu (mama i ja) kilka frytek i surówkę z utartych marchwi i kalafiora, z piórkami ze słodkiej cebuli i pokrojonego w ćwiartki pomidora.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 10 października 2014 10:14
  • piątek, 18 lipca 2014
    • Kończy się sezon na czereśnie

      Czereśnie to jedne z moich ulubionych owoców.

      Tak bardzo na nie czekam, a tak krótko są dostępne.

      Teraz jeszcze są, aczkolwiek coraz droższe.

      Lubię zakończyć śniadanie garścią tych owoców.

      czereśnie

      A dziś proponuję danie z portalu www.mniammniam.pl: pierś indyka z glazurowanymi czereśniami – przepyszne! - czekam na nie cały rok:)

       

      2 filety z piersi indyka
      sól, świeżo zmielony czarny pieprz
      mała szczypta pieprzu cayenne
      dwie łyżki masła
      łyżka oleju

      glazurowane czereśnie: ok. 30-40 dag dojrzałych czereśni
      łyżka cukru (najlepiej brązowego)
      2 łyżki octu balsamicznego
      szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu

       

      Z czereśni trzeba usunąć pestki.

      Filety rozpłaszczamy nasadą dłoni. Każdy solimy, pieprzymy i posypujemy odrobiną pieprzu cayenne.
      Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy olej i smażymy filety z obu stron przez minutę na silnym ogniu a następnie przez 2-3 minuty na średnim ogniu.

      Usmażone mięso zdejmujemy z patelni i odstawiamy przykryte na bok.
      Na pozostały po smażeniu tłuszcz wrzucamy cukier, smażymy pół minuty, aż się całkiem rozpuści,  dodajemy wypestkowane czereśnie i cały czas mieszając smażymy ma sporym ogniu przez 2 minuty. Dolewamy ocet balsamiczny, pieprzymy i smażymy jeszcze następną minutę.

      Na talerzach układamy usmażone filety, na nie kładziemy porcję glazurowanych czereśni.
      Gotowe:)

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 18 lipca 2014 09:37
  • poniedziałek, 23 czerwca 2014
    • Niedzielne gotowanie

      Moje typowe niedzielne przedpołudnie

      Asystuje mi w kuchni kot: wygrzewając się na parapecie okna, leniwie mruży oczy, zwieszając w dół jedną łapę, ale czujny jest na każdy ruch, i żaden smakołyk nie ujdzie jego uwadze. W każdej chwili gotów jest zerwać się i przymilać o jakiś kęs.

      leniwy kot

      Na kuchence dusi się mięso, w piekarniku pieką się warzywa.

      niedzielne gotowanie

      A ja – doglądając potraw - mam czas na kawę i lekturę.

      niedzielna kawa

      Bardzo, bardzo lubię te niedzielne przedpołudnia, ich powtarzalny rytm i piękno

       

      A garnku była pierś z indyka z kurkami.

      Pół kilograma piersi indyczej pocięłam w paski, posypałam przyprawą do drobiu i podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju wymieszanego z łyżką masła.

      Dodałam pokrojone w piórka cebulę i szalotkę oraz wymytą garść drobnych kurek.

      Przesmażywszy wszystko, dolałam do rondla nieco wody i dusiłam pod przykryciem do miękkości mięsa. Później zdjęłam pokrywkę i odparowałam wodę, aż zmieniła się do konsystencji dość gęstego sosu. Wtedy dodałam jeszcze łyżkę masła i doprawiłam nieco solą i pieprzem.

      I już gotowe. Zostawiłam pod przykryciem, żeby smaki się zbilansowały.

      Podałam z pieczonymi młodymi warzywami: ziemniakami, marchewką, cebulą i kapustą.

      Smacznego!

      

      

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Niedzielne gotowanie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 czerwca 2014 10:16
  • wtorek, 21 lutego 2012
  • poniedziałek, 20 lutego 2012
    • Kura rosołowa

      To było ciekawe doświadczenie:)
      Od jakiegoś już czasu, w sklepie mięsnym pojawiła się nowa kategoria produktów: kura rosołowa. Zachęca się bardzo klientów do jej nabywania: wie pani, to taka prawdziwa wiejska kura, żadna tam przemysłowa hodowla, zobaczy pani jaka smaczna!
      No dobrze, skusiłam się. Kupiłam ćwiartkę. Na rosół.
      Gotowałam ten rosół zgodnie z wszelkimi zasadami sztuki kulinarnej, zalałam kurę z włoszczyzną zimną wodą, dodałam listek laurowy i ziele angielskie i pomalutku doprowadziłam do wrzenia, skręciłam ogień i pozwoliłam zupce ledwo, ledwo bulgotać. Po godzinie chciałam wbić widelec w kurę, żeby sprawdzić miękkość mięsa.
      Ha! I tu nastąpił szok!
      Pamiętacie może, jak Portos z "Trzech muszkieterów" A. Dumasa był zaproszony na obiad do pani prokuratorowej? i podali właśnie kurę rosołową? do której nie dało się wbić widelca?
      Otóż to; do mojej też się nie dało.
      Gorzej, po kolejnych trzech godzinach gotowania sytuacja nie uległa zmianie.
      Ale o dziwo, rosołek wyszedł naprawdę smaczny, piękny w kolorycie, z obowiązkowymi okami, pikantnie doprawiony - palce lizać!
      

      rosół z okami

      Spróbowałam pokroić kurę nożem o ząbkowanym ostrzu. Udało się. I wiecie, że nie była zła? Ona po prostu chyba ma bardzo, bardzo ścisłe mięso, takie ubite. Nie należy tracić nadziei gotując ją:)

      kura rosołowa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kura rosołowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lutego 2012 06:05
  • czwartek, 24 listopada 2011
    • Chiński rosół z kurczaka

      Czasem ma się tylko kilka dosłownie produktów w lodówce, a jeść coś trzeba:)
      A czasem jest fajna zabawa w kreatywne gotowanie z tych kilku składników, ot, taka tutaj:
      http://www.mniammniam.com/wybieramgotuje.php

      Mnie powstał z tego bardzo szybki, ale też bardzo porządny, smaczny rosół:)
      


      chiński rosół

      pierś z kurczaka
      cebula
      kawałek pora (biała część)
      sól, pieprz, kilka ziaren ziela angielskiego
      1-2 łyżki sosu sojowego
      płaska łyżka mąki ziemniaczanej
      natka pietruszki lub zielona cebulka (zielona cebulka byłaby lepsza, ale akurat jej nie miałam)

      na kluseczki: 2 łyżki śmietany, kilka kropli sosu sojowego, sól, mąka pszenna

      Pierś z kurczaka, obraną cebulę i umyty dobrze por zalać w rondlu zimną wodą (ok. 2 l). Lekko osolić, dodać ziele angielskie. Gotować pomalutku na małym ogniu, tak aby kurczak oddał cały swój smak rosołowi, ok. 40 minut. Doprawić solą, pieprzem i sosem sojowym.
      Kiedy kurczak się gotuje, zrobić kluseczki: w miseczce wymieszać śmietanę z sosem sojowym i szczyptą soli, dodawać mąkę, mieszając, tyle, aż powstanie ciasto, które będzie można uformować palcami w kluseczki.
      Kluseczki wrzucić do gotującego się rosołu, gotować razem ok. 10 minut.
      Rosół przecedzić.
      Kluseczki i kurczaka podzielonego na paseczki rozłożyć do miseczek, dorzucić natkę pietruszki lub zieloną cebulkę (lub jedno i drugie).
      Mąkę ziemniaczaną wymieszać z niewielką ilością wody, wlać do gorącego rosołu, chwilę jeszcze pogotować. To nada rosołowi ten szklisty, chiński szlif:)
      Napełnić przygotowane miseczki rosołem.
      

      Zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Chiński rosół z kurczaka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 listopada 2011 05:34
  • piątek, 04 listopada 2011
    • Kaczka na św. Huberta

      Ponieważ św. Hubert to patron myśliwych, zawsze na początku listopada, kiedy przypada jego wspomnienie, mam poczucie, że powinnam przygotować do jedzenia coś z dziczyzny. Tym razem miałam w lodówce piersi kaczki. Nie wiem, czy to była dzika kaczka:) ale mogła być:) Kaczka to ptak, na który myśliwi polują:)
      Zrobiłam pierś kaczki na liściach sałaty z sosem vinegret.

      pierś kaczki

      filety z piersi kaczki
      sól, pieprz
      oliwa
      różne rodzaje sałaty (lodowa, roszponka, rucola, lolo rosso)
      pomidorki koktailowe
      oliwki
      cebula
      plastry szynki parmeńskiej
      sos: oliwa, sok pomarańczowy, musztarda dijon, cukier, ząbek czosnku

      Pierś kaczki od strony skóry ponacinać nożem w kratkę, natrzeć ją solą i pieprzem, upiec na oliwie, podlewając nieco w trakcie pieczenia gorącą wodą.
      Wystudzić, pokroić na cienkie plastry.
      Zrobić sos: ząbek czosnku posiekać drobniutko, wrzucić do słoiczka twist, dodać łyżkę cukru, 2 łyżki musztardy, 2 łyżki soku pomarańczowego, szczyptę soli i dokładnie wymieszać potrząsając zakręconym słoikiem. Dodać 4-5 łyżek oliwy. Roztrzepać.
      Sałatę polać niewielka ilością sosu, dobrze wymieszać, liście rozłożyć na talerzach, ułożyć na liściach plastry kaczki, ozdobić pomidorami, oliwkami, plastrami cebuli i zwiniętą szynką. Polać całość sosem. Podawać od razu.

      Mięso kaczki jest niesamowicie pyszne!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kaczka na św. Huberta”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 04 listopada 2011 05:45
  • niedziela, 25 września 2011
    • Ptak do irlandzkiego cydru

      Miałam na sobotnie popołudnie puszkę irlandzkiego cydru - świeża dostawa prosto z Dublina - i pytanie: co do tego?
      Wybór padł na przepis A.W. Thompsona, z kuchni irlandzkiej, przedstawiony w programie "Sobota w kuchni": pierś indycza z porami i pieczarkami.
      I cydr i ptaszysko okazały się przepyszne:)
      

      indyk z cydrem

      Przepis troszkę uproszczony; w oryginale powinno się jeszcze podać placki colcannon, które sobie już darowałam.
      No i zmniejszyłam proporcje.

      1 pierśi indycza
      sól i świeżo mielony czarny pieprz
      2 łyżki oleju roślinnego
      80g masła
      200g pieczarek, pokrojonych na ćwiartki
      200g porów, umytych, obranych i pokrojonych na 1cm plastry
      2-3 łyżki białego wytrawnego wina

      Rozgrzej piekarnik do 200C. Opraw piersi indycze z nadmiaru tłuszczu, dopraw obficie solą i pieprzem. Postaw patelnię, którą można wkładać do piekarnika na średnim ogniu. Kiedy się rozgrzeje nałóż 2 łyżki oleju i 30g masła. Kiedy masło się roztopi dodaj pierś indyczą i smaż przez 2-3 minuty. Odwróć i obsmażaj drugą stronę przez jakąś minutę. Wstaw do piekarnika i piecz aż temperatura wewnątrz ptaka osiągnie 90 st. C, to będzie trwało jakieś 45 minut.
      Kiedy indyk będzie się piekł, usmaż na patelni, na 50g masła pieczarki i pory, lekko doprawione solą i pieprzem, podlej niewielką ilością wody, dodaj wino. Duś kilka minut aż płyn się znacznie zredukuje, a pory będą miękkie.
      I gotowe.
      Indyka pokrój na plastry, obłóż jarzynami.
      Do schłodzonego cydru - znakomite.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ptak do irlandzkiego cydru”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 września 2011 05:58
  • niedziela, 29 maja 2011
    • Kurczak po szlachecku

      Jeden ze starych przepisów z książki "Potrawy staropolskie i regionalne"; książka też ubiegłowieczna, przepisy zebrały B. Snaglewska i I. Zahorska w 1976 roku.
      Bardzo smaczne mięso otrzymamy (nawet mojemu kotu smakowało, a jest dość wybredny:)))), a sos ma rzadko spotykany, cytrynowo-winny a jednocześnie słodkawy smak.
      

      kurczak po szlachecku

      1 kurczak podzielony na porcje (bez skóry)
      łyżka smalcu
      warzywa: 2 marchewki, 1 pietruszka, 1 cebula, kawałek selera, mały por
      kieliszk białego wytrawnego wina
      skórka otarta z cytryny
      kromka podsuszonego piernika (lub ciemnego razowego chleba np. pumpernikla)
      sól, pieprz
      Warzywa pokroić w talarki.
      Roztopić smalec, obsmażyć na nim natartego lekko solą kurczaka, dodać warzywa, podlać całość niewielką ilością gorącej wody i udusić.
      Gdy warzywa i kurczak będą miękkie, dodać otartą skórkę z cytryny, starty piernik i wino.
      Zagotować, doprawić solą i pieprzem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak po szlachecku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 maja 2011 06:07
  • sobota, 21 maja 2011
    • Pierś kurczaka z kuchni renesansowej

      Świetna smakowo propozycja z "Kuchni Leonardo da Vinci" i w dodatku bardzo prosta: pierś kurczaka duszona w soku z czerwonych winogron
      kurczak w winogronach

      4 pojedyncze piersi kurczaka
      50 g boczku
      kiść czerwonych winogron, najlepiej niedojrzałych - ok. 1/2 kg
      cytryna
      szklanka soku z czerwonych winogron bez cukru
      pół szklanki bulionu z kurczaka
      natki pietruszki
      szczypta szafranu
      sól, pieprz, oliwa
      oraz łyżka masła + łyżka cukru

      Piersi kurczka podzielić na kawałki, posolić, popieprzyć, ułożyć w misce, skropić oliwą, częścią soku winogronowego i sokiem z połówki cytryny.
      Przykryć folią i marynować przez noc w lodówce.
      Następnie pokroić boczek w kostkę i obsmażyć go w rondlu. Kostki boczku wyjąć, a na wytopionym tłuszczu obsmażyć z każdej strony kawałki kurczaka.
      Zlać tłuszcz (jeśli został), do piersi wlać bulion, dodać przekrojone na pół i pozbawione pestek 24 szt winogron, dolać nieco soku winogronowego i soku z cytryny. Przykryć i dusić na wolnym ogniu ok. 30 minut. Winogrona stracą kolor i trochę się rozciapią, ale oddadzą cały swój pyszny smak.
      Doprawić, dodać skwarki z boczku, pietruszkę i szafran.
      Pozostałe winogrona przekroić na pół, usunąć pestki. Na łyżce masła skarmelizować łyżkę cukru, dodać winogrona, chwilę przesmażyć.
      Podawać kurczaka z sosem, a obok ułożyć winogrona w karmelu.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Pierś kurczaka z kuchni renesansowej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 21 maja 2011 06:23
  • poniedziałek, 04 kwietnia 2011
    • Mam garnek rzymski

      Wyposażenie mojej kuchni powiększyło się o zupełną dla mnie nowość: gliniany garnek rzymski.
      Nadaje się wyłącznie do pieczenia w piekarniku - odpowiedniejszą nazwą byłaby: foremka do pieczenia.
      Przed pieczeniem trzeba go wymoczyć w zimnej wodzie, ok. 15-20 minut, zaczynając pieczenie wkłada się go do zimnego piekarnika i dość długo piecze w niezbyt wysokiej temperaturze

      garnek rzymski

      Zaczęłam swoją przygodę z rzymską skorupą od kurczaka; nie powiem - dobry wyszedł:)

      kurczak z garnka rzymskiego

      2 udka i pierś kurczaka
      1 cebula
      sól, pieprz
      przyprawa do drobiu (użyłam przyprawy bawarskiej, autorskiej mieszanki mistrza Schuhbecka; bardzo mu się ona udała)
      2 łyżki oliwy
      2 łyżki białego wytrawnego wina

      Najpierw trzeba namoczyć garnek razem z pokrywą w zimnej wodzie.
      W czasie, kiedy on się moczy, ściągnęłam skórę z udek, natarłam kurczaka solą, pieprzem i przyprawą bawarską, skropiłam łyżką oliwy i winem, włożyłam do lodówki.
      Na drugiej łyżce oliwy podsmażyłam cebulę pokrojoną w półkrążki.
      Do wyjętego z wody garnka włożyłam kurczaka wraz z marynatą, dodałam cebulę wraz z oliwą, przykryłam pokrywą.
      Włożyłam do zimnego piekarnika.
      Włączyłam temperaturę 160 st. C. Piekłam kurczaka godzinę piętnaście.

      Ale prawdziwy test garnka będzie przy pieczeniu schabu, który jest mięsem mającym tendencje do wysuszania się. A podobno podstawową zaletą garnka rzymskiego jest zapobieganie wysuszaniu się mięs. Więc się zobaczy:)!
      Wyniki wkrótce:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Mam garnek rzymski”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 kwietnia 2011 06:13
  • niedziela, 19 września 2010
    • Smażone kęski z kurczaka

      Przekąska z kuchni hiszpańskiej, szybka w przygotowaniu, pasuje do wina i wieczoru przed telewizorem:)))

      kęski z kurczaka

      pierś z kurczaka podwójna

      składniki marynaty:
      2 łyżki sosu sojowego
      3 łyżki sherry lub porto
      spora szczypta imbiru
      łyżeczka cukru
      otarta skórka z połówki cytryny

      składniki ciasta:
      1 białko
      1 czubata łyżka mąki
      łyżka soku z cytryny
      olej do smażenia

      Mieszamy wszystkie składniki marynaty.
      Pierś kurczaka kroimy na paseczki. Wkładamy do salaterki i zalewamy marynatą.
      Zostawiamy na noc w lodówce.

      Na drugi dzień ubijamy białko na sztywną pianę, mieszamy z mąką i sokiem z cytryny.
      Rozgrzewamy na głębokiej patelni olej.
      Kawałki kurczaka wyjęte z marynaty zanurzamy w cieście i smazymy partiami z obu stron.
      Przekładamy na papierowy ręcznik, by odsączyć nadmiar tłuszczu.
      Można podawać od razu, ciepłe, ale pyszne jest również na zimno.
      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Smażone kęski z kurczaka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 19 września 2010 05:54
  • niedziela, 05 września 2010
    • Kurczak z kurkami Hildegardy

      Zapraszam do kuchni św. Hildagardy, na potrawkę z kurczaka i kurek, duszonych w rieslingu, z dodatkiem śmietany. Wino dodało bardzo ciekawego smaku zarówno kurczakowi, jak i grzybom.

      kurczak św. Hildgardy

      1 kurczak
      10 dag małych kurek
      pół szklanki białego wytrawnego wina typu riesling
      4 łyżki śmietany
      duży ząbek czosnku przeciśnięty
      2 łyżki oliwy + 2 łyżki masła
      sól, pieprz, zioła prowansalskie
      liść laurowy
      łyżka mąki

      Kurczaka pokroić na kawałki, usuwając skórę i kości (pozostały szkielet można wykorzystać do ugotowania bulionu).
      Pokrojone kawałki kurczaka oprószyć solą, przyprawami i posypać mąką.
      W rondlu rozgrzać połowę oliwy i masła, dodać kawałki kurczaka i obsmażyć ze wszystkich stron. Dodać przeciśnięty ząbek czosnku. Wlać riesling, dodać liść laurowy, przykryć i dusić na małym ogniu.
      Na osobnej patelni rozgrzać pozostałą oliwę i masło, dodać kurki (te większe trzeba przekroić), lekko posolić i smażyć aż puszczą sok i ten sok odparuje.
      Tak przygotowane kurki dodać do rondla z kurczakiem.
      Kiedy mięso będzie już miękkie (po ok. pół godziny), dodać śmietanę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Kurczak z kurkami Hildegardy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 września 2010 05:44

Kalendarz

Sierpień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl