Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „wigilia”

  • niedziela, 24 grudnia 2017
    • Czekając pierwszej gwiazdki

      gwiazda w Betlejem

      Całe rzesze poetów, w ciągu tych dwóch tysięcy lat, jakie dzieli nas od narodzin Dzieciątka, próbowało oddać swój zachwyt i cześć Jezusowi. Ot, choćby Kazimiera Iłłakowiczówna w wierszu pt. "Z pastorałki" napisała:

      Pan Jezus drży w kolebce, śród zimy urodzony;
      czuwa trwożnie nad dzieciątkiem tłum aniołów schylony;
      Maryja
      jak lilija
      giezłem dziecko owija.
      Jeden anioł liczy minuty,
      drugi anioł do niego przykuty,
      trzeci hymn wesoły poczyna,
      że to pierwsza wieków godzina
      ludziom w darze
      na zegarze
      od Bożego Syna.

      Świętując tę godzinę, daną nam przez Syna Bożego w Betlejem, zaczynamy zaraz, za chwilę, naszą wigilię.

      Niech Dzieciątko Jezus przyniesie światu pokój, a nas, czekających pierwszej gwiazdki, natchnie nadzieją i obdarzy radością!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 grudnia 2017 14:08
  • środa, 20 grudnia 2017
    • Wigilijny bigos literacki M. Musierowicz

      Jak ja lubię wigilijne kapusty!

      Odmian tych kapust są dziesiątki! Co dom - to przepis.

      Kapusta z grochem, kapusta z grzybami, farsz z kapusty i grzybów do uszek i pierogów, kapusta kiszona, kapusta biała, czy wreszcie - już nie wigilijny, a świąteczny - bigos.

      Ja zapraszam dziś na wigilijny bigos literacki.

      Kiedy wstawiłam gar kapusty kiszonej, przypomniała mi się scena z książki M. Musierowicz "McDusia", kiedy Józinek, zupełnie już duży syn Idy, pałaszuje wigilijny bigos babci, Mili Borejko; posłuchajcie:

       

      "Wtedy to właśnie mama wbiła w Józefa zielone spojrzenie znaczące i naglące, co niestety przypadło na moment, gdy jeszcze miał pełen talerz tego rewelacyjnego, ciemnego bigosu ze śliwkami, rodzynkami i borowikami (o, jak on lubił babciny wigilijny bigos!) - właśnie nałożył sobie szczodrą ręką dokładkę."

       

      Ech, nie oparłam się pokusie zrobienia czegoś podobnego u siebie:)

      wigilijny bigos

      

      Proporcje właściwie dowolne. Korzystałam z tego, co miałam już przygotowane na inne wigilijne potrawy.

      A więc przede wszystkim kapusta kiszona, obowiązkowo z wióreczkami marchwi w środku, ugotowana z dodatkiem kminku, ziela angielskiego i liścia laurowego.

      Do tego: kapusta biała cieniutko poszatkowana, lekko osolona, podduszona na oleju z dodatkiem wody, koniecznie z cieniutkimi półkrążkami cebuli.

      Koniecznie grzyby: garść suszonych zalewam wodą, lekko solę i gotuję do miękkości. Odstawiam, kiedy przestygną, wyławiam grzyby, kroję je na paseczki.

      Teraz pieczarki i boczniaki: drobno je siekam, podsmażam na maśle, dodaję posiekaną cebulkę.

      Kiedy kapusty są już miękkie, łączymy je razem i dodajemy grzyby suszone, grzyby podsmażone, wlewamy wodę z gotowania grzybów suszonych.

      Dodajemy drobno posiekane śliwki suszone, garstkę rodzynek i garstkę suszonej żurawiny.

      Mieszamy wszystko, doprawiamy solą i pieprzem.

      Ostawiamy na noc.

      Niech się smaki przegryzają.

      Potem już smacznego!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wigilijny bigos literacki M. Musierowicz”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 20 grudnia 2017 10:23
  • czwartek, 14 grudnia 2017
  • środa, 13 grudnia 2017
    • Wigilijna kapusta z grochem

      To teraz już zapomniane danie, przepis odkurzany właściwie tylko na Wigilię. Ale jest bardzo proste i niesamowicie smaczne. Ponieważ jest też bardzo sycące, w perspektywie obowiązkowych dwunastu dań wigilijnych, podawałam go jak w menu degustacyjnym, jako małą porcyjkę, na ozdobnej łyżce.   Zapraszam! 

      wigilijna kapusta z grochem

      pół kg kapusty kiszonej
      25 dag grochu żółtego suchego
      2 łyżki tłuszczu: smalcu lub masła
      łyżka mąki
      sól, pieprz, majeranek

       

      Groch namoczyć w rondlu na całą noc.

      W następnym dniu odlać wodę, w której groch się moczył, zalać go nową wodą, posolić i gotować do miękkości (jeśli jest to proch tzw. obtłukiwany, wystarczy jakieś pół godziny). Ja lubię, żeby groch pozostał cały, nie rozgotowany, więc trzeba uważać przy gotowaniu.

      Kapustę kiszoną przesiekać, jeśli jest zbyt kwaśna przepłukać ją na sicie wodą. Przełożyć do rondla, wlać niewielką ilość wody i gotować do miękkości, ok. pół godziny, odparowując niemal w całości wodę.

      Odcedzić groch, przełożyć go do kapusty, wymieszać, przyprawić solą, pieprzem i majerankiem.

      Rozpuścić na patelni tłuszcz, dodać mąkę, smażyć na rumiano, po czym tę zasmażkę dodać do kapusty z grochem, wymieszać.

       

      Danie to często gościło w domu babci również jako codzienna potrawa jednogarnkowa, przy czym w wersji nie-wigilijnej dodawane były skwarki z boczku lub kiełbasy.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 13 grudnia 2017 09:01
  • wtorek, 12 grudnia 2017
    • Adwentowe rozmyślania o choince

      taczc_przy_choince

      Był kiedyś zwyczaj, że choinkę ubierało się strojnie właściwie na jeden tylko, wigilijny, wieczór. Była ubierana dla dzieci, które kiedy już ją obejrzały i zachwyciły się jej blaskiem i pięknem, zrywały ozdoby-podarunki.

      Przypomnijmy sobie baśń H.Ch. Andersena "Choinka":

      Oto otworzyły się szeroko drzwi i do pokoju wtargnęła cała gromada dzieci tak gwałtownie, jak gdyby miały przewrócić drzewko; dorośli wchodzili spokojniej; dzieci stały oniemiałe, ale trwało to tylko chwilkę, potem zaczęły się znowu cieszyć, aż rozbrzmiewało, tańczyły dookoła drzewka i zrywały jeden podarunek za drugim. Świeczki wypaliły się do końca, a gdy tylko która się wypaliła, gaszono ją natychmiast, a potem pozwalano dzieciom zrywać wszystko co było na choince. Rzuciły sie na nią, tak, że aż trzeszczały wszystkie gałęzie; gdyby jej szczyt ze złotą gwiazdą nie był przywiązany do sufitu, przewróciłaby się na pewno.

      Dzieci tańczyły ze swymi pięknymi zabawkami, nikt nie patrzył już na choinkę, z wyjątkiem starej niani, która podeszła i zaglądała pomiędzy gałązki, ale tylko po to, aby zobaczyć, czy nie zapomniano tam jeszcze jakiejś figi lub jabłka.

       

      Ten zwyczaj rozbierania choinki dla zgromadzonych wokół dzieci znany był również w Krakowie; pisze o nim Zygmunt Nowakowski we wspomnieniowej książce "Przylądek Dobrej Nadziei".

                      

      A jak przystrajano choinki?

      Jedna z pierwszych wzmianek, z kroniki gildii w Bremie z 1570 roku, mówi o ustawionych jodełkach przyozdobionych jabłkami, orzechami, daktylami, preclami i papierowymi kwiatami.

      W 1605 roku podróżnik spędzający Boże Narodzenie w Strasburgu, opisał drzewko jodłowe, które stawia się w domach i na które wiesza się róże wycięte z różnokolorowego papieru, jabłka, opłatki, szelszczące złotka, cukierki.

      O jabłkach i opłatkach już pisałam; warto sie jednak zatrzymać na symbolice różnokolorowych róż.

      "Od późnego średniowiecza - pisze ks. Naumowicz - mnożyły sie opowiadania o jabłoniach, które obsypywały się kwieciem na Boże Narodzenie, ale także o różach, które pomimo że były suche i martwe, zakwitały w świętą noc. Były to zapewne imitacje owych krzewów róż w Jerychu wspomnianych w Księdze Syracha, czyli pustynnych roślin, które w niekorzystnych warunkach zasychają, by po pewnym czasie ożyć i na powrót zachwycać swym pięknem."

      Nie wiem, czy świadomie, ale zwyczaj przypinania na choince różnokolorowych róż (tyle że raczej z tiulu) powraca. Sama kupiłam w ubiegłych latach kilka.

       

      W Polsce rozwinął się zwyczaj wykonywania ozdób wycinanych i lepionych z opłatków - nazywano je światami.

      "Cienkie płatki chleba, niewiele grubsze od kartki papieru, niemal przezroczyste, pozwalały się łatwo ciąć, a także kleić za pomocą śliny czy wody. Można z nich było wycinać figury geometryczne, na przykład gwiazdki, albo inne elementy, które następnie sklejano w lekkie, delikatne, zwykle ażurowe kompozycje. (...) Tradycję tę znał Juliusz Słowacki i wspominał o niej w dramacie "Horsztyński": czuję te drżące listki chleba w moich dłoniach. Jak ja lubiłem niegdyś  dzień Bożego Narodzenia, w tym samym pokoju z opłatków kleiłem różnokolorowe słońca kołyski... jakaś świętość i wesele napełniały moje dziecinne serce."

      Cóż, światy to dla mnie ciągle ziemia nieznana; może w tym roku uda mi się do nich przymierzyć....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 grudnia 2017 06:53
  • czwartek, 07 grudnia 2017
    • Pierniczki na choinkę

      Myślę, że już najwyższy czas na upieczenie pierniczków na choinkę.

      Bo przecież trzeba je będzie jeszcze polukrować, zawiązać wstążeczki... schodzi z tym trochę:)

      Zapraszam!

      pierniczki_2017

      1/2 kostki masła
      1/2 kostki margaryny
      3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
      1/2 szklanki cukru pudru
      1 opakowanie przyprawy do pierników
      szczypta soli
      1 duże jajko
      2 łyżki miodu
      3 szklanki mąki
      3 łyżki mąki ziemniaczanej

      sposób przygotowania
      Masło i margarynę utrzeć z cukrem, solą i przyprawą do pierników na lekką i puszystą masę. Dodać jajko i miód i dobrze rozetrzeć. Wsypać połowę mąki do masy i dokładnie utrzeć, wsypać pozostałą mąkę i mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Podzielić ciasto na pół, każdą połowę spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.
      Rozgrzać piekarnik do 180ºC. Na lekko posypanej mąką stolnicy wywałkować ciasto (grubość jest dowolna - im cieńsze ciasto, tym kruchsze i delikatniejsze ciasteczka) i wycinać pierniczki. Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec 10-12 minut, aż zaczną się lekko rumienić na brzegach. Wystudzić na drucianej siateczce.
      Polukrować.
      Jeśli chce się wycinać w pierniczkach misterne wzorki, to najlepiej to robić na macie silikonowej lub pergaminie, który łatwiej przenieść na blachę - ciasto jest miękkie, więc najlepiej rozwałkować go na pergaminie lub macie, wyciąć kształty, usunąć skrawki ciasta i przenieść pergamin z pierniczkami na blachę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierniczki na choinkę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 grudnia 2017 07:30
  • wtorek, 05 grudnia 2017
    • Menu na wigilijny stół

      Myśląc o dekoracji wigilijnego stołu, warto przygotować dla każdego nakrycia karteczkę z menu, które będzie w czasie Wigilii serwowane.

      menu_wigilijne_kola

      To może mało popularny zwyczaj, jak na domowe przyjęcia, ale wiem z własnego doświadczenia, że bardzo mile jest przyjmowany. No i pozwala rozłożyć swoje siły i apetyt na poszczególne potrawy:) wiemy z góry ile czego możemy i jesteśmy w stanie zjeść, na jaką dokładkę można sobie pozwolić....

      W którymś roku kupiłam nawet gotowe "okładki" na menu, z myślą, że będę tylko co roku wymieniać kartki z wydrukiem dań

      Ale tak się spodobały, że wszyscy postanowili wziąć je sobie na pamiątkę, a niektórzy nawet od razu spakowali je do torebek, żeby nie zapomnieć:)

      I tak powstał zwyczaj tworzenia wigilijnego menu co roku w innej formie. Raz przyklejałam wydruk menu na upieczonym własnoręcznie pierniczku, to znów przyklejałam menu na kartoniku w gwiazdki wraz z malutka szopką. Każdy rok przynosi inny pomysł.

      Podobnie zaczęły ewoluować malutkie stroiki przy każdym nakryciu: najpierw były to tylko gałązki jodełki z kokardą, potem pojawiły się bombki w różnych kształtach i kolorach, pierniczki, figurki aniołków.

      anioek_na_stole

      I wszystko do zabrania na pamiątkę tego uroczystego dnia (a właściwie wieczoru).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 grudnia 2017 09:17
  • piątek, 01 grudnia 2017
    • Poszukiwanie wigilijnego smaku - sałatka śledziowa

      saatka_sledziowa_haliny

      Są takie dania, takie smaki, które zapadły nam na zawsze w pamięć, a których już nie ma, bo odeszły wraz z odejściem kochanych osób.

      Czy nie uda się ich jednak przywołać?

      Zbliża się Wigilia, na której nie będzie już mojej siostry Haliny i nie będzie jej sałatki śledziowej, którą zawsze robiła, na którą zawsze się czekało. Na wigilijnym stole pojawiała się wielka salaterka, a w kuchni czekały przygotowane słoiczki z tą sałatką "na wynos" i obdarowani pilnie patrzyli, czy aby ktoś nie dostał jej więcej od drugich. Miało być po równo, sprawiedliwie.

      Kiedy planowałyśmy w rodzinie tegoroczną wigilijną wieczerzę, wypłynął temat sałatki.

      Powiedziałam, że spróbuję ją zrobić. Na szczęście parę lat temu zaczęłam spisywać nasze rodzinne receptury i siostra zostawiła mi przepis na tę sałatkę.

      Wtedy nie studiowałam zbyt pilnie jej przepisu, wpisałam go i tyle, bo przecież nie miałam w planie jej robić, to ona zawsze ją robiła.

      Teraz zdziwiłam się. Myślałam zawsze, że daje się do sałatki jajka na twardo, a tu okazało się, że nie.

      Cóż, najwyższy czas przetestować przepis. Zrobiłam dwie wersje: według siostry i drugą - moją, z jajkami. Okazało się, że siostra miała rację. Żadnych jajek! Zaczynają dominować w sałatce, przytłumiają smak śledzi.

       

      Receptura siostry jest prościutka:

      (podaję ilość niewielką, na 2-3 osoby, na większą ilość osób trzeba po prostu zwiększyć proporcjonalnie ilość składników)

       

      garstka drobniutkiej białej fasolki (absolutnie wykluczona fasolka z puszki)

      2 ziemniaki ugotowane w mundurkach

      opakowanie śledzi marynowanych z cebulką w occie - ok. 100-120 mg - wypróbowałam, że najlepsze są Liesnera, te: "śledzik na raz"

      mała cebula pokrojona drobniuteńko

      sól, pieprz, szczypta majeranku, szczypta papryki

      2-3 łyżki majonezu niezbyt gęstego (wg mnie najlepszy okazał się kielecki)

       

      Dzień wcześniej należy namoczyć fasolkę.

      Następnie gotujemy ją do miękkości w lekko osolonej, ze szczyptą cukru wodzie (dodałam jeszcze do wody małą gałązkę suszonego tymianku). Odcedzamy i studzimy.

      Ziemniaki obieramy z łupinek i kroimy w drobną kostkę (wielkości ziaren fasoli).

      Filety śledzika również kroimy i dodajemy wraz z cebulą i zalewą do sałatki.

      Posiekaną dodatkową cebulę zalewamy wrzątkiem i po ostudzeniu odcedzamy i dodajemy do sałatki.

      Dodajemy (próbując) przyprawy, dodajemy majonez, mieszamy.

      Wkładamy do lodówki, by smaki się przegryzły.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 01 grudnia 2017 10:09
  • sobota, 24 grudnia 2016
    • Podzielmy się kolędą

      Już za parę godzin zaczniemy kolędować Małemu Jezusowi, który znów - mamy nadzieję - narodzi się w naszych sercach.

      Tak, jak dzielimy się opłatkiem, podzielmy się - jak mówił poeta - kolędą

      2264_gwiazdka

      Myśląc o słowach życzeń, przypomniałam sobie Bułata Okudżawę i jego Modlitwę:

      "Dopóki nam ziemia kręci się,

      Dopóki jest tak, czy siak,

      Panie, ofiaruj każdemu z nas

      Czego mu w życiu brak...."

      Tak, myślę, że to dobre życzenia dla każdego i każdemu, który tu zagląda, tego właśnie z całego serca życzę:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2016 07:26
  • czwartek, 22 grudnia 2016
    • Przedświątecznie

      Poprzedni wigilijny tydzień poświęciłam planowaniu i zakupom, głównie spożywczym.

      A ten tydzień to już spędzam głównie w kuchni, przygotowując wieczerzę wigilijną i dania na święta.

      Dużo czasu poświęciłam na logistykę: co, kiedy i w jakiej kolejności. I przyznam, że zawsze mam ten sam dylemat: co można zrobić wcześniej, a co dopiero w ostatniej chwili.

      Kiedy człowiek jest kobietą pracującą i na prace domowe zostają tylko wieczory (a czasem i noce) – to temat jest doprawdy istotny.

      Precyzyjny plan w końcu został jednak zrobiony i jak na razie z realizacją jest o.k.

       

      Zrobiłam już menu dla każdego nakrycia na wigilijny stół:

      Ograniczyłam znacznie liczbę potraw, bo nikt nie był w stanie zjeść wszystkiego, co przygotowywałam w poprzednich latach. Żeby liczba się zgadzała (tradycyjna dwunastka), porozdzielałam dania, np. uszka i barszcz – osobno. I ciasta – osobno.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Przedświątecznie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 grudnia 2016 09:32
  • wtorek, 06 grudnia 2016
    • Raport z przedświątecznej kuchni

      Niniejszym, młodsza podkuchenna z przedświątecznej kuchni melduje, że zadanie zlecone, to jest wykonanie farszu do wigilijnych uszek, zostało wykonane. Farsz zrobiono, przełożono do miski, zafoliowano i włożono do zamrażarki. I tam będzie sobie czekał do 22 grudnia.

      barszcz z uszkami

      Przepis jest rodzinny, ten sam od lat i uwielbiamy go!

      Pół kg kiszonej kapusty (nie za kwaśnej, z marchewką w środku)

      5-7 dag suszonych prawdziwków

      1 cebula

      2-3 łyżki masła

      1 łyżka mąki

      Przyprawy: sól, pieprz, majeranek, ostra mielona papryka, kminek w ziarnach, ziele angielskie, liść laurowy

       

      Kapustę kiszoną lekko odcisnąć, przełożyć do rondla, zalać niebyt dużą ilością zimnej wody, dodać przyprawy i gotować aż zmięknie, ok. 1 godziny.

      Grzyby umyć i zalać zimną wodą, lekko osolić i gotować do miękkości na małym ogniu, ok. pół godziny.

      Kiedy kapusta będzie już prawie miękka, dodać do niej część wywaru grzybowego i gotować jeszcze jakieś 15 minut. Odcedzić, odciskając ją mocno.

      Grzyby odcedzić (wywar zachować – przyda się do barszczu wigilijnego – można zamrozić - lub zupy grzybowej).

      Cebulę posiekać w kostkę i podsmażyć do lekkiego zezłocenia.

      Wszystkie składniki: kapustę, grzyby i cebulę zmielić w maszynce do mięsa i przełożyć do rondla, w którym roztopić masło. Przesmażyć farsz mieszając, doprawiając do smaku. Przygotować rumianą zasmażkę z łyżki masła i łyżki mąki, wymieszać ją z farszem.

      Przestudzić farsz.

      I w tej postaci można go spokojnie zamrozić.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 grudnia 2016 09:26
  • poniedziałek, 05 grudnia 2016
    • Tydzień poświęcony prezentom

      Do dorosłych to w zasadzie św. Mikołaj nie przychodzi, a właśnie w gronie dorosłych będę świętować Wigilię. Co nie oznacza oczywiście, że nie znajdą oni prezentów pod choinką.

      Ale to inna bajka.

      (zdjęcie z sieci)

      U nas zawsze było tak, że dzieci dostawały prezenty od św. Mikołaja 6 grudnia, a pod choinką prezentów już nie było.

      Ale to zamierzchłe czasy; obyczaj się zmienił i dorośli prezenty pod choinką dostają.

      I to właśnie jest mój temat na drugi tydzień Adwentu.

      Ponieważ to u mnie będzie już po raz kolejny Wigilia, więc to ja przygotowuję dla wszystkich prezenty, i tak prawdę powiedziawszy, to prawie wszystkie prezenty już mam (a przynajmniej pomysł). Nie zdradzę, co dla kogo mam, bo niektórzy z rodziny podczytują mój blog, i lepiej, żeby mieli niespodziankę!

      I nie będę oczywiście odkrywcza, gdy powiem, że prezenty powinny być przemyślane, nie przypadkowe; każdy to wie.

      Lecz jeśli nie macie jeszcze zamkniętej prezentowej listy – to ten tydzień wydaje mi się najlepszy do robienia zakupów. Wiele sklepów wystartowało z atrakcyjnymi nowościami i promocjami, a nie ma jeszcze totalnego tłoku i szału zakupowego, tego w ostatniej chwili.

      Nie uwolnimy się od kupowania dla kogoś tego, co nam się podoba, ale może przypomni nam się jakaś rozmowa, jakaś luźna uwaga, może uda się delikatnie kogoś podpytać – i ten przygotowany prezent okaże się tym wymarzonym…..

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 grudnia 2016 15:16
  • piątek, 18 grudnia 2015
    • Moje wigilijne menu

      O tej porze to ono już jest ustalone, zaklepane, w dużej mierze wdrożone do realizacji.

      Chciałabym zachować tradycyjne dwanaście potraw. Ponieważ jednak rodzina buntuje się, że to stanowczo za dużo i nie do przejedzenia, postanowiłam zachować liczbę dań, ale podać je jako menu degustacyjne, a więc w malutkich, na jeden ząb, porcjach.

      A żeby każdy wiedział, czego ma się spodziewać, zrobiłam dla każdego kartę menu, przyklejoną do lukrowanego pierniczka.

      menu wigilijne

      

      menu wigilijne

      Tradycyjnie, zawsze u nas jest barszcz grzybowy z uszkami, śledziowe rolmopsy, sałatka śledziowa, ryba w galarecie (w tym roku rolada ze szczupaka), kapusta z grochem, kompot z suszu, ryba (w tym roku pstrąg z wody po polsku),strucla makowa, pierniczki.

      Ale są też potrawy, które zmieniają się, czasem jakaś nowość do wypróbowania mnie skusi. Na fali zafascynowania kuchnią regionalną, zrobię w tym roku wigilijne gołąbki świętokrzyskie (tam są nasze rodzinne korzenie), tzw. chapcie lasowiackie, z nadzieniem z pęczaku, grzybów i kapusty kiszonej.

      I jeszcze jedna nowość: planuję zrobić zapomniane już, ale kiedyś bardzo popularne wigilijne ciasteczka – tłuczeńce, z okruszków czerstwego razowego pieczywa zaparzanego miodem.

      Jedno wolne miejsce przy stole zawsze jest – zapraszam!

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Moje wigilijne menu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 18 grudnia 2015 11:08
  • wtorek, 15 grudnia 2015
    • Piernikowe naguski czekają na lukier

      Kiedy się wchodzi do mnie do domu – korzenny zapach pierniczków oszałamia.

      Upieczone, leżą sobie brązowe naguski: gwiazdki, serca, anioły, choinki – i czekają na lukier.

      Lukier będzie biały, zawsze tylko biały, i może jeszcze srebrne lub złote perełki. To się zobaczy.

      Nie schodzi długo z ich pieczeniem, może troszkę dłużej z lukrowaniem, ale za to ten zapach! I uroda tak przystrojonej choinki! Nie do przecenienia.

      Pierniczki są cienkie i  kruche

      piernikowe naguski

      

      Pół kostki masła

      Pół kostki margaryny

      ¾ szklanki brązowego cukru

      Pół szklanki białego cukru

      3 szklanki mąki

      3 łyżki mąki ziemniaczanej

      1 jajko

      2 łyżki miodu

      Szczypta soli

      1 czubata łyżka przyprawy do pierników (najlepiej zrobić samemu mieszankę: cynamonu, mielonych goździków, mielonego ziela angielskiego, imbiru)

       

      Masło i margarynę utrzeć z cukrami, dodać jajko i miód, dobrze rozetrzeć.

      Wymieszać mąkę z mąką ziemniaczaną, solą i przyprawą do pierników, dodawać do masy, ucierając.

      Wyrobić ciasto, zawinąć w folię i schłodzić przez godzinę w lodówce.

      Piekarnik rozgrzać do 180 st. C.

      Wałkować partiami ciasto, wycinać pierniczki (jeśli mają być wieszane na choince nie można zapomnieć o zrobieniu dziurki na wstążeczkę – np. słomką do coctaili), układać ciastka na blasze na papierze pergaminowym.

      Piec 10-12 minut, aż zaczną lekko rumienić się na brzegach.

      Wyjąć blachę z pieca, chwilę przestudzić i dopiero wtedy zdejmować łopatką ciasteczka, uważając bo na początku są miękkie i łamliwe.

      Kiedy zupełnie wystygną można zacząć lukrować.

      Ale bez lukru też są dobre.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 grudnia 2015 10:12
  • poniedziałek, 29 grudnia 2014

Kalendarz

Sierpień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl