Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „menu”

  • czwartek, 21 lutego 2019
    • Zapraszam do kuchni argentyńskiej

      Kuchnia argentyńska zdominowała nasze ostatnie spotkanie filmowe; w filmie, który oglądaliśmy (Gdzie mieszka Bóg) wystąpił papież Franciszek, pochodzący z Argentyny, wyszukałam więc garść informacji o potrawach, które lubi najbardziej.

      menu argentyńskie

      I tak: do kawy w trakcie filmu zrobiłam ciasteczka alfajores (rodzaj naszych markizów) przekładanych masą krówkową (dulce de leche). Te ciasteczka, popularne również w Hiszpanii, są wizytówką Argentyny; są wszechobecne i wszędzie można je kupić, a dulce de leche skradło serce Papieża Franciszka

      ciasteczka alfajores

      Jako przystawkę podałam sałatkę argentyńską (bardzo oryginalne zestawienie składników - przepis wkrótce, wart jest tego!) i pieczone pierożki empanadas

      sałatka argentyńska

      Danie główne to bardzo sycąca zupa puchero - rodzaj zupy gulaszowej z wszelkimi fasolkami, ciecierzycą, kukurydzą, batatem.... dużo tam jest składników; zupa codziennie podgrzewana z każdym dniem staje się lepsza. Papież, kiedy jeszcze był kardynałem, sam przyrządzał tę zupę; prosta jest bardzo, tyle tylko, że wymaga trochę czasu

      zupa puchero

      Daniom towarzyszyło argentyńskie czerwone wino wytrawne Malbec

      Na deser: galaretka owocowa z owocami tropikalnymi

      galaretka owocowa

      Planując menu, pomyślałam oczywiście o stekach, ale nie mam doświadczenia w ich smażeniu, a łatwo je zepsuć. Nie odważyłam się, zwłaszcza, że jeden z uczestników był w Argentynie i rozpoznałby od razu wszelką fuszerkę:)

      Wyszukałam też informacje o tym jak jada obecnie papież Franciszek; stołuje się w jadalni Domu św. Marty w Watykanie (jest to rodzaj hotelu dla kardynałów). Jadalnia utrzymana jest w kolorystyce nasyconej zieleni szmaragdowej, stoły są okrągłe, przykryte białymi obrusami. Dania są głównie włoskie, lekkie.

       

      A film - skierowany raczej do młodzieży - potrafi wzruszyć również dorosłych. Przypomina o młodzieńczych ideałach, prawdziwej przyjaźni oraz o tym, że możliwa jest osobowa relacja z Bogiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zapraszam do kuchni argentyńskiej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 lutego 2019 10:11
  • wtorek, 05 lutego 2019
    • Zimowa herbata U Młynarzy

      Gdyby ktoś był kiedyś w Tarnowie, to polecam klimatyczną restauracyjkę "U Młynarzy" przy ul. Kołłątaja (przecznica ulicy Lwowskiej). A zimą to już koniecznie trzeba tam wpaść na czarną herbatę z plastrami pomarańczy, cytryny i limonki z dodatkiem angostury (angostura to gorzka, ciemnoczerwona wódka lub destylat na bazie rumu, skórek pomarańczowych i ziół). Pyszna i rozgrzewająca.

      zimowa herbata

      

      Siedziba restauracji mieści się w historycznym dworku wybudowanym w 1859 roku, który był rodzinną siedzibą tarnowianina Henryka Szancera, który w sąsiedztwie dworku nad potokiem Wątok, wybudował pierwszy w Tarnowie młyn parowy. W przewodniku tak pisano o Szancerach:

       „Rodzina ta znana była z wielu akcji filantropijnych i charytatywnych. Szancerowie lubili się bawić, jeść i kochać. Rodzina ich była liczna i znana w wielu europejskich krajach. Szybko zdobywali fortunę i równie szybko ją tracili. Kobiety z tego rodu wyróżniały się inteligencją, urodą i temperamentem.”

      u Młynarzy

       Dużą popularnością cieszy się tutaj pizza, ale można również zjeść bardziej tradycyjny obiad: na przykład żurek, grzybową, schabowego czy pierogi. 

      żurek Młynarzy

      pierogi

      Uwaga: porcje są naprawdę duże!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zimowa herbata U Młynarzy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 lutego 2019 12:08
  • piątek, 04 stycznia 2019
    • Party - Amerykanin w Paryżu

      Świąteczno-noworoczne zabieganie nie za wiele czasu zostawiało na rzeczywistość wirtualną. Czas to nadrobić.

      Najpierw napiszę może o party, które towarzyszyło oglądaniu filmu Bóg nie umarł - światło w ciemności.

      Film był amerykański, dlatego przyszło mi na myśl, że może przygotowałabym menu autorskie, według Amerykanina, Davida Lebovitza, który zamieszkał w Paryżu i cudownie opisuje kulinarne przygody Amerykanina we Francji. Czyli kuchnia francuska, ale według Amerykanina.

      party amerykańskie

      menu amerykańskie

      Na stole położyłam jedwabny bieżnik z napisami i widoczkami Paryża, który tak naprawdę jest szaliczkiem:)

      Jako czekadełko wybrałam ciasteczka piaskowe (sablé) z serem comté - zrobiły furorę, są cudowne i uzależniające!

      ciasteczka sables

       Pierwsze danie to paryska zupa cebulowa 

      zupa cebulowa

      Danie główne to duszony w winie indyk ze śliwkami, kluseczkami i surówką z marchewki

      indyk ze śliwką

      

      Koniecznie muszę dodać tutaj parę słów  o marchewce. Ale najlepiej oddajmy głos Davidowi:

      "Nie da się napisać książki o kuchni francuskiej bez wzmianki o surówce z tartej marchewki. Nie ma w tym kraju chyba nikogo, kto by jej nie lubił. Autorzy francuskich książek kucharskich nawet o niej nie wspominają, wychodząc z założenia, że każdy Francuz ma ją w genach. (..) Poprosiłem kiedyś o wskazówki pewnego Francuza. W odpowiedzi pokazał mi specjalną tarkę do warzyw (...) mouli-Julienne, której nie można dostać nigdzie indziej poza Francją. To poręczne urządzenie trze marchewkę na długie, cienkie i lekko zwijające się wstążeczki, które są znakiem rozpoznawczym tej surówki."

      Nie mam takiej tarki, ale starłam marchewkę na takiej specjalnej zastrugaczce do jarzyn; bardzo się podobała:) i smakowała.

       

      Do tego czerwone wytrawne wino Medoc-Cru Bugeois 2013 i francuska woda mineralna Perier

      wino francuskie

      woda perier

      Do kawy ciasteczka imbirowe i wybór pierniczków

      ciasteczka imbirowe

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Party - Amerykanin w Paryżu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 04 stycznia 2019 11:57
  • piątek, 29 czerwca 2018
    • W kuchni tajskiej z filmem "Niemożliwe"

      O tym, jak straszne może być tsunami, dowiedzieliśmy się parę lat temu, kiedy fala poczyniła tak ogromne spustoszenie u wybrzeży Tajlandii. Jeden z filmów fabularnych, który nakręcono na podstawie tych wydarzeń, to "Niemożliwe" - film z 2012 roku w reżyserii Juana Bayony.

      Rodzina, która przyjechała tu na święta, rozdzielona została przez żywioł. Czy ocaleje ktoś z nich, czy uda im się spotkać? Jak zachowają się w obliczu śmiertelnego zagrożenia? Jest to piękny film, który pokazuje szukanie nadziei tam, gdzie wydawałoby się, nadziei już nie ma. Jest pochwałą ludzkiej niezłomności, determinacji i - co zaskakujące, zwykłej ludzkiej empatii wobec dramatu spotkanych nieznajomych.

      fim niemożliwe

       Kolacja, która nam towarzyszyła po obejrzeniu filmu, była inspirowana, rzecz jasna, kuchnią tajską. 

      menu tajskie

      stół

      Jako przystawkę podałam surówkę warzywną z azjatyckim dressingiem

      surówka azjatycka

       Później tajska zupa z kurczakiem 

      zupa tajska

      Danie główne to wołowa polędwica w sosie ostrygowym z ryżem jaśminowym

      polędwica w sosie ostrygowym

      Deser - pucharek świeżych owoców: ananas, mango, morele, borówki, truskawki.

      pucharek owoców

       Do kawy było kruche ciasto z owocami i galaretką. 

      ciasto z owocami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 29 czerwca 2018 11:37
  • wtorek, 10 kwietnia 2018
  • środa, 21 marca 2018
  • poniedziałek, 15 stycznia 2018
    • Filmowo z kuchnią japońską

       

      menu japońskie

      W czasie pierwszego w tym nowym roku filmowego party oglądaliśmy film Martina Scorsese "Milczenie". To historia dwóch jezuitów, wyruszających w XVII wieku do Japonii, na poszukiwania swojego współbrata i mistrza, o którym dochodziły słuchy, że wyrzekł się wiary. Film świetnie zrealizowany, ale bardzo przejmujący, budzący wiele pytań w widzu, na które, trzeba to uczciwie powiedzieć, nie znamy własnych odpowiedzi.

      film milczenie

      

      Rzecz jasna - przygotowałam kolację japońską.

      Niewiele wiedziałam o tej kuchni; sushi, ramen... Tak, ale nikt tu u nas nie chciał sushi; musiałam poszukać głębiej, czy jest jeszcze coś innego charakterystycznego w tej kuchni, co przypadłoby moim biesiadnikom do gustu.

      Wielką pomocą okazała się książka o kuchni japońskiej, napisana przez Polkę wraz z jej mężem, Japończykiem (jak to dobrze, że kupowałam tę wspaniałą serię kulinarną wydawnictwa Watra, o kuchniach świata!)

      ksiązka o kuchni japonskiej

      I tak powstało japońskie menu.

      Przeczytałam, że zasadą w przyjmowaniu gości jest po pierwsze to, że każdy dostaje własną tacę, i sposób ułożenia dań i naczyń jest ściśle ustalony, a po drugie, że wszystkie dania są podane jednocześnie, ustawione na tej właśnie tacy, i każdy je, na co tam ma ochotę, choć kolejność jedzenia też ponoć nie jest taka dowolna:)

      Udało mi się kupić drewniane tacki, ale nie na tyle duże, żeby wszystkie potrawy na nich się zmieściły. Podawałam więc po europejsku, po jednym daniu.

      Jako przystawka - omlet, ale w postaci rolady, bardzo dekoracyjna rzecz, i bardzo prosta, wbrew pozorom, w przygotowaniu

      omlet japoński

       Potem zupa - ramen (o którym pisałam w poprzednim poście). 

      ramen

      Danie główne to kotlet tonkatsu (schabowy, doprawiony japońskimi przyprawami i pocięty w paski), do tego ryż z imbirem, julien z warzyw i groszek cukrowy oraz miseczka z sosem słodko-kwaśnym

      tonkatsu

       Deser - to serniczek japoński z konfiturą morelową. 

      serniczek japoński

      Wyszło dość egzotycznie, ale bardzo smacznie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Filmowo z kuchnią japońską”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 stycznia 2018 11:03
  • wtorek, 05 grudnia 2017
    • Menu na wigilijny stół

      Myśląc o dekoracji wigilijnego stołu, warto przygotować dla każdego nakrycia karteczkę z menu, które będzie w czasie Wigilii serwowane.

      menu_wigilijne_kola

      To może mało popularny zwyczaj, jak na domowe przyjęcia, ale wiem z własnego doświadczenia, że bardzo mile jest przyjmowany. No i pozwala rozłożyć swoje siły i apetyt na poszczególne potrawy:) wiemy z góry ile czego możemy i jesteśmy w stanie zjeść, na jaką dokładkę można sobie pozwolić....

      W którymś roku kupiłam nawet gotowe "okładki" na menu, z myślą, że będę tylko co roku wymieniać kartki z wydrukiem dań

      Ale tak się spodobały, że wszyscy postanowili wziąć je sobie na pamiątkę, a niektórzy nawet od razu spakowali je do torebek, żeby nie zapomnieć:)

      I tak powstał zwyczaj tworzenia wigilijnego menu co roku w innej formie. Raz przyklejałam wydruk menu na upieczonym własnoręcznie pierniczku, to znów przyklejałam menu na kartoniku w gwiazdki wraz z malutka szopką. Każdy rok przynosi inny pomysł.

      Podobnie zaczęły ewoluować malutkie stroiki przy każdym nakryciu: najpierw były to tylko gałązki jodełki z kokardą, potem pojawiły się bombki w różnych kształtach i kolorach, pierniczki, figurki aniołków.

      anioek_na_stole

      I wszystko do zabrania na pamiątkę tego uroczystego dnia (a właściwie wieczoru).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 05 grudnia 2017 09:17
  • czwartek, 30 listopada 2017
    • Kulinarne tropy w filmowej "Chacie"

      Najpierw była książka: "Chata" W.P. Younga. Potem pojawił się film.

      chata_ksika_i_film

      Na ogół zarówno ci, co czytali, jak i ci, co oglądali, przeżywali szok.

      Ojciec zamordowanej małej Missy, który nie umie poradzić sobie z przeogromnym smutkiem i wyrzutami sumienia, zostaje zaproszony do starej chaty. O.k. adres chaty zna. Ale kto jest nadawcą? Okazuje się, że Bóg, który używa imienia Tata. Szok!

      Kolejny szok przeżywa na miejscu. Tata czeka na niego w kuchni. I jest nim pulchna, ciepła Murzynka. Ho, ho!

      Będzie się działo!

      Ale tu skupimy się na kuchni i potrawach podawanych w "Chacie". Były niezwykle smaczne.

      Przygotowując menu kolacji, która towarzyszyła oglądaniu filmu, spróbowałam podążyć tropami opisanymi w książce.

      Zaczynamy jak zwykle od filmu, do którego nieodmiennie podawana jest kawa. Do tego koniecznie coś słodkiego.

      "Kiedy Mack zbliżył się do chaty, poczuł zapach babeczek, rogalików albo jakiegoś innego smakołyku. (...) na małym stoliku stała taca pełna kalorycznych wypieków, świeżego masła, dżemów i galaretek.

      - O rany, ale pachnie! - wykrzyknął Mack.                            

      - Bierz się do jedzenia. Ten przepis pożyczyłam od twojej prapraprababci.

      (...) Mack wziął jeszcze ciepłe ciastko i zatopił w nim zęby; rozpływało sie w ustach."

       

      Amerykańskie ciasteczka praprababci? Postanowiłam zrobić najbardziej amerykańskie chyba ciasteczka: chocolat chips cookies, z niebieskimi (koloru nieba) chipsami:

      ciasteczka

      Dania główne były na ciepło, więc żeby biesiadnikom sie nie nudziło czekając, podałam czekadełko: pieczywo z masłem i awanturką z białego sera i sardynek:

      awanturka

      A co podano w chacie na kolację? Poczytajmy:

      "Kolacja, choć prosta, okazała się prawdziwą ucztą. Pieczony drób w pomarańczowo-mangowym sosie. Świeże warzywa przyprawione Bóg wie czym, pieprzne, wonne, pikantne, soczyste. Ryż, jakiego Mack nigdy wcześniej nie próbował, mógłby sam wystarczyć za cały posiłek.

      - Hm, mógłbym dostać trochę tego ryżu?

      - Jasne. Miał być do niego niesamowity japoński sos, ale pewien niezgrabiasz - Tata wskazał skinieniem głowy na Jezusa - uparł się, że go wymiesza.

      - Daj spokój, miałem śliskie ręce. - Jezus udawał, że sie broni. - Cóż więcej mogę powiedzieć?

      - Tata mrugnęła do Macka, podając mu ryż.

      - Trudno tutaj o dobrą pomoc domową.

      Wszyscy się roześmieli."

       

      U mnie podanie kurczaka odpadało, bo wyjątkowo spotkaliśmy się w piątek, więc menu było postne.

      Ale ryż? warzywa? O, jak najbardziej!

      Zrobiłam ryż jaśminowy z sezamem białym i czarnym, do tego glazurowane marchewki baby (dwa rodzaje: jedne pikantne, drugie słodkie) i surówkę z fenkułu z pomarańczą

      ry_i_marchewka

      Kurczaka zastąpiła ryba (filet dorsza atlantyckiego) i mix owoców morza podane na sałacie rzymskiej w towarzystwie szpinaku, z sosem kardynalskim

      ryba_i_owoce_morza

      Teraz trochę się pochwalę:) Dania znikały z talerzy błyskawicznie; padł nawet wniosek formalny, że moglibyśmy już zawsze spotykać sie w piątki, skoro potrawy jarskie są tak pyszne:)

       Na zakończenie podałam misę owoców i serów - klasyk, który nie może się nie udać

      owce_i_ser

      Ponieważ tydzień temu pojawiło się młode wino z tegorocznych zbiorów - bożole nowo - zdecydowałam, że właśnie ono będzie towarzyszyć kolacji. Zwykle kupuję to wino tego samego producenta, takie z kogutem na etykiecie, mogę więc porównać kolejne roczniki. Wydaje mi się, że w tym roku wino było dość ostre, trudno było doszukać się w nim konkretnej owocowej nuty.

      bozole

      Wystrój stołu był niebieski - no wiecie, taki "niebiański" w zamyśle: ciemnoniebieski obrus, serwetki w niebieskie kwiaty, aniołki... Manu wypisałam na kartoniku wyciętym w kształt chaty

      st_do_chatymenu_do_chaty

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 listopada 2017 07:42
  • wtorek, 03 października 2017
    • Kuchnia galicyjska w tarnowskiej "Starej łaźni"

      stara łaźnia

      Oprócz kuchni żydowskiej restauracja "Stara łaźnia" proponuje jeszcze dania kuchni galicyjskiej:

      Zupy: Barszcz czerwony z uszkami z grzybami leśnymi, Krem z świeżych pomidorów, Węgierska pikantna zupa gulaszowa
      Dania główne: Konfitowane gęsie udo serwowane z ptysiami z batatów i gruszką sous-vide, Pierogi z gęsiną, Gęsie “pipki” z kluseczkami i puree z marchwi, świeża ryba, Wiener Schnitzel, Kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, Kofta cielęca na lasce cynamonowej z ryżem curry i musem jabłkowym, Grasica cielęca na bajglu

      Jak te dania smakują?
      Oddaję głos mojej siostrzenicy, która je próbowała:

       

      Przystawka zapowiadała naprawdę przyjemny posiłek. 

      b_figi

      Figi z kozim serem były smaczne, dobrze zbilansowane smakowo, nie narzucały nachalności smaku koziego sera.

      Ale jak mawiają, nie chwal dnia przed zachodem słońca.

       Zupa – krem ze świeżych pomidorów już tak nie zachwycał.

      b_zupa_pomidorowa_MG

      Owszem zupa była zrobiona poprawnie, ale niestety była za ostra. Prawdą jest to, że moja tolerancja na ostre przyprawy jest dość niska, ale dla statystycznej poprawności i takiego gościa należałoby wziąć pod uwagę.  Myślę, że w zamian za ciastko/pogryzadło z kruchego ciasta lepszy byłby kleks z kwaśnej śmietany. 

      Główne danie, czyli kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, niestety okazało się niesamowitym rozczarowaniem.

      b_jagnicina_MG

      Mięso było twardawe i w ogóle nie przyprawione, za to ziemniak dodany do dania był bardzo przesolony, myślę, że  dostała mu się porcja soli przeznaczona dla mięsa. Warzywa grillowane, które były dodatkiem do dania były naprawdę dobre. Dobrze przyprawione, nie przegotowane, naprawdę smaczne.  Dlatego trochę dziwi mnie, że dodatek przygotowany był z taką starannością, której  chyba zabrakło przy przygotowaniu mięsa. Co do puree z zielonego groszku to nie było ani złe ani dobre. Po prostu było.

      Pascha czyli żydowski sernik był dobry, ale to nie jest smak dla wszystkich, więc raczej radziłabym się zastanowić na jego zamówieniem.

      b_pascha_MG

      Próbowaliśmy jeszcze:

      Tarninówki - bardzo słodki napój

      b_napj_urawinowy

      Pasztetu z kaczki serwowanym na chałce z żurawiną - dobre

      pasztet z kaczki

      Wiener schnitzel - duże rozczarowanie, mięso totalnie nieprzyprawione!

      wiener schnitzel

       Szarlotki - olbrzymi, dobry kawał ciasta 

      szarlotka

      Siostrzenica skomentowała całość następująco: POTENCJAŁ JEST, ALE TRZEBA JESZCZE POPRACOWAĆ

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 października 2017 12:43
  • poniedziałek, 02 października 2017
    • Menu Magdy Gessler w Tarnowie

      Tarnowska restauracja "Stara Łaźnia" po programie naprawczym "Kuchennych rewolucji" ma fajną propozycję: "Kolacja Magdy Gessler".

      b_menu_M_Gessler

      Wiadomo, że każdy, kto tam przyjdzie po obejrzeniu programu telewizyjnego, będzie pytał, co zaproponowała i co poleca p. Gessler.

      To zobaczmy:

      Dwie przystawki: tatar ze śledzia po żydowsku z figami nadziewanymi kozim serem i gefilte fish

      b_tatar_sledziowy_MG1

      b_gefilte_fisch_MG

      Tatar jest pyszny, podany na ciasteczku w kształcie serca, a figi świetnie uzupełniają ten smak; jest - jak to w kuchni żydowskiej - słodko-ostro.

      Gefilte fish to galaretka z ryby (karpia) podana z chrzanem i koglem moglem - bardzo oryginalna i super!

      Tylko aż dwie przystawki to jak dla mnie za dużo.

       

      Zupa to chłodnik z awokado i ogórka ze szparagami

      zupa M Gesler

       

      Pierwsza łyżka jest zaskoczeniem - nietypowy smak z nutą lekkiej goryczki, ale szybko przyzwyczajamy się do niego i je się z przyjemnością. Jest to jednak dobra propozycja tylko na lato; myślę, że na chłodne jesienno-zimowe miesiące powinna być jakaś inna zupa; rozgrzewająca.

       

      Danie główne to czulent z baraniną, gęsiną i kotlecikami jagnięcymi

      czulent

       

      Bardzo lubię czulent, ale ten tutaj był dla mnie dużym rozczarowaniem.

      Po pierwsze - sposób podania: stłoczono wszystkie elementy składowe, których jest w tej potrawie niemało (bo i kasza, mięso, fasola, jajka, morele) w niezbyt dużej kamionkowej misce. Człowiek musi gmerać i wygrzebywać składniki, zanim zorientuje się co tam jeszcze jest. Kiedy tę potrawę w restauracji robiła p. Gessler, podano ją na szerokim głębokim talerzu. Szkoda, że właściciele wprowadzili tę kamionkową miseczkę, która na pewno jest bardzo dekoracyjna, ale nie jest odpowiednia do tej potrawy.

      Po drugie - kotlety jagnięce były twarde. Nie było nawet mowy, aby odchodziły od kości i rozpływały się w ustach. Zupełnie nie ta klasa.

      Po trzecie - danie nie było gorące; było ledwie ciepłe.

      Miało to być danie flagowe tej restauracji - może takie jest, a tylko ja źle trafiłam?

      Mam w planie za jakiś czas to sprawdzić.

       

      I deser - semifreddo chałwowe

      semifreddo

      

      Było pyszne!

       

      Cała kolacja to koszt 75 zł. P. Magda w czasie programu tv podkreślała, że ceny w restauracji są bardzo dużym jej plusem. To fakt, że po zjedzeniu takiej kolacji (czy obiadu) nikt nie będzie głodny; raczej powiedziałabym, że będzie przejedzony, ale jak na obiad rodzinny - taka cena od osoby jest chyba duża (rzeczywistość tarnowska inna jest niż warszawska).

       

      Kiedy oglądałam ten program w telewizji, zwróciło moją uwagę przede wszystkim to, że w tej restauracji nie było jakichś wielkich problemów, konfliktów międzyludzkich. Ot, po prostu właściciele nie wzięli pod uwagę usytuowania lokalu. Po drugiej stronie ulicy, widoczny z okien jest pomnik upamiętniający pierwszy transport więźniów do Oświęcimia, a restauracja proponowała dancingi i tańce na rurze.

      A poprzednie menu nie miało jakieś motywu przewodniego i nie było smaczne - jak się okazało z powodu oszczędności na surowcach.

      Czystość patelni pozostawiała wiele do życzenia (choć głównie od spodu). Zawsze mnie to dziwi, że kiedy właściciele decydują się na pomoc p. Gessler, nie wyszorują garnków; a wiadomo, że ona przede wszystkim to sprawdzi!

       

      Jeszcze przed edycją telewizyjną zaprosiłam tam na obiad rodzinę. Zamawiane były również potrawy z pozostałego, proponowanego przez restaurację menu. Relacja - w najbliższym wpisie. Zapraszam!

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Menu Magdy Gessler w Tarnowie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 października 2017 10:51
  • wtorek, 19 września 2017
  • wtorek, 25 kwietnia 2017
    • Hiszpański film - hiszpańskie menu

      Kwietniowa, kapryśna pogoda nie zachęcała do spacerów. Był to za to dobry czas na film w domowym zaciszu. A w dodatku dopisały bazie i pyszniły się te urocze białe kotki na stole.

                      Zaproponowany film, który oglądaliśmy, był produkcji hiszpańskiej, dlatego też menu było hiszpańskie.

      menu na party

      Najpierw tapas: podałam pinchos morunos - szaszłyki z polędwiczek wieprzowych, tortille z warzywami i kanapki z jamon serrano

      tapas

      Później sztandarową klasyczną fasolową fabadę asturiana

      fabada

      A jako danie główne - escudellę - kataloński zestaw mięs w rosole

      escudella

       Wino - to oczywiście rioja - moje ulubione hiszpańskie wino - niezawodne w smaku! 

      rioja

       Do kawy były meringues - bezy z dodatkiem ziarenek kawy 

      bezy meringues

       A film, który oglądaliśmy to "Ostatni szczyt" w reżyserii Juana Cotelo. 

      film ostatni szczyt

       Impulsem do nakręcenia filmu dla reżysera było spotkanie z pewnym sympatycznym, pełnym zapału, dowcipnym młodym księdzem. „Na pewno jeszcze się spotkamy” – pomyślał reżyser po krótkiej rozmowie z nim. Niestety, 12 dni później kapłan już nie żył...

      „Jeśli dziś publicznie ukrzyżuję księdza, czekają mnie sukcesy i nagrody. Jeśli księdza pochwalę, to mnie ukrzyżują!” – tymi słowami Cotelo rozpoczyna Ostatni szczyt, jedną z najlepszych filmowych opowieści o kapłaństwie, jaką widziało kino.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 kwietnia 2017 11:35
  • niedziela, 05 marca 2017
    • Włoska kuchnia Sophii Loren

      Kolejne, filmowe spotkanie i kolejny już raz kuchnia włoska (film, który oglądamy to włoska komedia "Jak Bóg da" w reżyserii Edoardo Maria Falcone)

      Nie bardzo miałam pomysł, co podać, bo kuchnia włoska była już u mnie tyle razy...

      Przypomniałam sobie o kupionej niedawno książce aktorki Sophii Loren "W kuchni z miłością" i stamtąd wzięłam przepisy.

      v_film_jak_Bg_dav_menu_spotkania

      Jako przekąskę podałam deskę serów i wędlin z dodatkiem pieczywa

      v_deska_serw_i_wdlin

      Zupa neapolitańska, porowo-serowa

      zupa_neapolitaska1

      Główne danie to rolada z piersi indyka nadziewana cielęciną z dodatkiem duszonej marchwi i brokuła

      v_rolada_z_indyka_z_cielcin_i_jarzynami1

      Na deser podałam lody z sałatką z kiwi i łyk benedyktynki

       v_deser_lody_i_kiwi

      v_benedyktynka

      A przy oglądaniu filmu, do kawy były pączki - jako że właśnie były ostatki

       v_pczki_do_kawy

      Jeszcze krótko o filmie (z portalu filmweb): "Tommaso to ceniony rzymski kardiochirurg. I ateista. Wraz z żoną Carlą i dwójką dorosłych już dzieci tworzą modelową, nowoczesną, mieszczańską rodzinę. Przynajmniej tak im się wydaje. Gdy ich syn zapowiada, że ma rodzinie coś ważnego do powiedzenia, ojciec jest przekonany, iż jego latorośl ma zamiar wyznać im, że jest gejem. Programowo brzydzący się dyskryminacją Tommaso jest dumny, że nadarza się okazja, by udowodnić sobie i całemu światu, jak otwartym i tolerancyjnym jest człowiekiem. W końcu przychodzi dzień "coming outu" i Andrea wyznaje: "Postanowiłem zostać... księdzem". I się zaczyna!!! .....

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Włoska kuchnia Sophii Loren”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 marca 2017 10:48
  • poniedziałek, 16 stycznia 2017
    • Menu bostońskie

      Dlaczego bostońskie?

      Wynikło to z filmu, który tydzień temu oglądaliśmy: „Cuda z nieba” w reżyserii Patricii Riggen (USA 2016; film można obejrzeć w najbliższą środę, 18 I 2017 w HBO o 14.45). Twórcy filmu oparli fabułę na autentycznej historii - cierpiąca na rzadką chorobę zaburzenia trawienia dziesięcioletnia dziewczynka ulega groźnemu wypadkowi. Niespodziewanie po tym dochodzi do przedziwnego zdarzenia….  

      Właściwie, to najważniejsze wydarzenia w życiu małej Annabell dokonują się w jej rodzinnej miejscowości w Teksasie, ale większość filmu dzieje się na północy, w Bostonie, gdzie dziewczynka jest leczona, dlatego też wybrałam na przyjęcie kuchnię bostońską.

      menu bostońskie

      

      Większość potraw, które podałam, już w ostatnich dniach prezentowałam: zupę bostońską z małżami (nawet ci, którzy zarzekali się, że małży nie cierpią, jedli ze smakiem), fasolkę po bostońsku i do kawy ciasteczka L.M. Montgomery, autorki „Ani z Zielonego Wzgórza” (pamiętacie, że w historii o rudowłosej Ani, Boston był miejscem marzeń o wielkim świecie).

      Dziś ostatnia z podanych potraw: przystawka – pasztecik mięsny z sosem żurawinowym.

      pasztecik z żurawiną

      

      Pasztet zrobiłam z mieszanych mięs (wśród których było również mięso z jelenia). Upiekłam go w małych foremkach z kominkiem, a środek wypełniłam sosem żurawinowym.

      100 g suszonej żurawiny

      200 ml soku z czarnej porzeczki

      50 g skórki pomarańczowej kandyzowanej

      Szczypta cynamonu i chili

      Łyżka masła

      Żurawinę wkładamy do rondelka i zalewamy sokiem porzeczkowym. Gotujemy na małym ogniu, aż żurawina rozmięknie, dodajemy skórkę pomarańczową, chili i cynamon, jeszcze całość przez parę minut dusimy, doprawiamy łyżką masła. Studzimy.

       

      Przy okazji studiowania kuchni bostońskiej, dowiedziałam się, jak niezwykłe są żurawinowe „żniwa”. Otóż we wrześniu, rozciągające się kilometrami czerwone krzewy zalewane są wodą, pod wpływem której owoce wypływają na powierzchnię i dzięki temu mogą być zebrane w stanie nienaruszonym. Niespotykany widok unoszących się na wodzie owoców żurawiny tworzy malowniczy krajobraz purpurowych jezior. Po zbiorach suszy się je na słońcu.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 stycznia 2017 10:54

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl