Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „kuchnia regionalna”

  • środa, 24 sierpnia 2016
  • niedziela, 21 sierpnia 2016
    • Regionalne ciastko tertilówka

      Nazwane na cześć burmistrza Tarnowa z początku XX wieku, Tadeusza Tertila. Każdy prawdziwy tarnowianin wie, kim on był, ile mu Tarnów zawdzięcza. Kawiarnia i cukiernia "Tatrzańska" (istniejąca od 1859 roku, choć obecną nazwę nadano jej dopiero w 1936 roku) wprowadziła do swojej regionalnej oferty to ciasteczko: murzynek z bitą śmietaną i śliwkami w polewie czekoladowej.

      Receptura jest oczywiście zastrzeżona, ale degustacja pozwoliła na wierne odtworzenie smaku i drobne korekty, tak, że jest to obecnie moja autorska - jako tarnowianki - wersja tertilówki. Zapraszam!

      b_tertilwka

      Murzynek:

      3 jajka

      1 i 1/2 szklanki mąki

      1 i 1/4 szklanki cukru

      łyżeczka proszku do pieczenia

      3/4 kostki masła

      2i 1/2 łyżki ciemnego kakako

      10 łyżek wody

      pół szklanki chipsów czekoladowych (lub pokrojonej drobno gorzkiej czekolady)

       

      Masło, cukier, kakao i 5 łyżek wody włożyć do rondla i zagotować. Masę wystudzić, po czym dodać do niej żółtka jajek, mąkę, proszek do pieczenia oraz 5 łyżek wody. Wymieszać.

      Ubić pianę z białek, wymieszać z masą, dodać czekoladowe chipsy, przełożyć na blachę wyłożoną papierem pergaminowym, piec w 180 st. C ok. pół godziny. Trzeba uważać, by nie przesuszyć ciasta.

      Wyjąć, wystudzić.

       

       

      2 łyżeczki żelatyny rozpuścić w gorącej wodzie, dobrze wystudzić.

      500 ml śmietany 36% ubić na sztywno, dodać 2 czubate łyżki cukru pudru, dodać wystudzoną żelatynę.

       

      Teraz zaczynamy składanie ciasta:

      Odkroić cieniutką wierzchnią warstwę ciasta, posmarować ciasto kilkoma łyżkami konfitury z płatków róży.

      Nałożyć ubitą śmietanę.

      Włożyć do lodówki na kilka godzin.

       

      Zrobić czekoladową polewę:

      200 g gorzkiej czekolady

      50 g masła

      50 g śmietanki 30%

      Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, dodać masło i śmietankę, mieszać aż całość połączy się jednolitą masę.

       

      Następnie 20 dag śliwek suszonych bez pestek pokroić, skropić rumem.

      Ułożyć śliwki na wierzchu ciasta, po czym oblać całość czekoladową polewą.

      Włożyć do lodówki jeszcze raz na kilka godzin.

      I gotowe.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Regionalne ciastko tertilówka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 sierpnia 2016 09:59
  • środa, 17 sierpnia 2016
    • Dzień św. Jacka to dzień pierogów

      Średniowieczna postać polskiego dominikanina, św. Jacka Odrowąża, wiąże się w tradycji ludowej z pierogami, którymi ten święty karmił ubogich. W kalendarzu poświęcony mu dzień to właśnie 17 sierpnia.

      Ponieważ jego postać jest mi bardzo droga, staram się w ten dzień przygotować pierogi.

      Dziś, jedne z moich ulubionych, z grzybami

      b_pierogi_dla_sw_Jacka

      Proporcje na trzydzieści kilka sporych pierogów

      Farsz:

      20 dag kurek, garstka boczniaków

      1 cebula

      sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi

      masło

      Grzyby po oczyszczeniu wrzucamy na osolony wrzątek, obgotowujemy przez 10 minut. Odcedzamy, kiedy przestygną drobniutko siekamy.

      Cebulę również drobniutko posiekaną przesmażamy na maśle, dodajemy na patelnie grzyby, doprawiamy, przesmażamy przez kilka minut. Odstawiamy do ostygnięcia.

       

      Ciasto:

      25 dag mąki

      spora szczypta soli, 3 łyżki oleju

      jajko

      pół szklanki wrzątku

      Do maki wsypujemy sól, zaparzamy ją wrzątkiem, mieszamy, odstawiamy na chwilę by przestygła.

      Po tym czasie dodajemy do mąki olej, jajko i zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto.

      Odstawiamy przykryte na 15 minut.

       

      Potem wałkujemy, wycinamy krążki, nakładamy farsz grzybowy, zlepiamy pierogi wrzucamy partiami na osolony wrzątek. Gotujemy 2 minuty od wypłynięcia na powierzchnię wody.

      Podajemy okraszone masłem lub odgrzewane na rumiano.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Dzień św. Jacka to dzień pierogów”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 17 sierpnia 2016 08:36
  • poniedziałek, 01 sierpnia 2016
    • Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem

      Obiad, który odbył się w domu biskupim na Franciszkańskiej (tam, gdzie słynne okno papieskie), miał charakter obiadu domowego, nie był dyplomatyczną ceremonią. Świadczą o tym zarówno menu, jak i zastawa stołowa.

      Biały obrus, zwykłe kwiaty (a nie wyszukane kompozycje), pieczywo na zwykłych talerzykach. I ten wielki stół, owalny, pozwalający się zgromadzić wokół niego, widzieć się wszystkim uczestnikom, rozmawiać.

      Trochę mi brakowało większej dbałości o wygląd stołu, talerza dla każdego uczestnika, który byłby bazą dla kolejnych podawanych dań; pieczywo w polskim domu podawane jest zwykle w koszyczku, wybrałabym polskie kwiaty na stół: maki, bławatki, rumianki…

      Ale nie ulega wątpliwości, że ten stół to był wielki atut spotkania.

      A menu?

      Były pierogi z nadzieniem z ogonów wołowych (ciekawe, prawda?), filet z nowosądeckiego indyka gotowany w niskiej temperaturze, na deser – sernik.

      Gotowały dla papieża siostry sercanki.

      W pozostałych dniach przygotowały dla papieża także: podhalańską cielęcinę, smażonego węgorza, jesiotra z sosem koperkowym, bundz marynowany z sokiem z pomidorów, stek z polędwicy. A na piątkowe śniadanie podały jajka a`la Franciszek – nie wiemy dokładnie jaką one miały postać, wiadomo tylko, że były podane z chrzanem. I że papież był mile zaskoczony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 sierpnia 2016 08:18
  • piątek, 08 kwietnia 2016
    • Ziemniaczane sakiewki dziadka w kapuście

      Na stronie Marszałka Małopolskiego znalazłam informację o uruchomionej procedurze wpisania na Listę Produktów Tradycyjnych kolejnych potraw; wśród nich zaciekawił mnie przepis z regionu Gorlic na ziemniaczane sakiewki dziadka w kapuście. Sposób wykonania został dość dokładnie przedstawiony, dlatego zdecydowałam się wypróbować potrawę.

      Wyglądało, że będzie prosto:

      „Dieta mieszkańców gorlickich wsi opierała się m.in. na ziemniakach i kapuście - by urozmaicić nieco codzienny jadłospis, gospodynie starały się co jakiś czas podawać oba te warzywa w nieco innej formie – gołąbków. Te podawane na szczególne okazje miały bardziej wykwintną formę - sakiewki, zawiązanej u góry zielonym szczypiorkiem lub liściem pora. Farsz przygotowywano z utartych ziemniaków oraz drobno pokrojonej cebuli, podsmażonych na maśle, z dodatkiem czosnku, bazylii i lubczyku oraz soli i pieprzu. Tak przygotowany farsz, lekko ostudzony, wykładano na uprzednio sparzone liście kapusty (tak jak na gołąbki), w ilości umożliwiającej związanie sakiewki sznurkiem spożywczym. Uformowane gołąbki, ułożone ciasno w żeliwnych garnkach, podlane doprawioną wodą, rosołem lub śmietaną, gotowało się na kuchni lub zapiekało w bratrurze.”

      To próbujemy:

      Moja propozycja jest na pięć-sześć sakiewek.

      Kapusta biała – jak na gołąbki

      (choć myślę, że z włoskiej też by można zrobić, nawet chyba ładniejsze by sakiewki były)

      3 ziemniaki

      1 cebula

      Olej, parę łyżek masła

      Przyprawy: sól, pieprz, papryka, czosnek granulowany, zioła prowansalskie

       

      Z kapusty wycinamy głąb, po czym wkładamy do wrzącej, osolonej wody i kolejno oddzielamy liście.

      Zostawiamy do przestudzenia, po czym w każdym ścinamy zgrubiałą część nerwu.

      Farsz: ziemniaki obieramy, ścieramy na grubej tarce, doprawiamy przyprawami.

      Cebulę drobno siekamy, podsmażamy na oleju, dodajemy masę ziemniaczaną, całość przesmażamy.

      Odstawiamy do ostudzenia.

      Teraz na każdy liść nakładamy farsz, składamy liść, tak aby powstała sakiewka, związujemy sznurkiem spożywczym (można związywać szczypiorkiem, ale akurat nie miałam go pod ręką).

      Sakiewki układamy w szerokim, płaskim rondlu, polewamy wodą z gotowania kapusty, dodajemy 2-3 łyżki masła i dusimy 10-15 minut.

      I już można podawać, skropiwszy wodą z duszenia, lub z jakimś sosem.

       

      Całkiem fajna przystawka wyszła.

      Myślę, że farszu nie należy żałować. I odradzam robienie sakiewek z młodej kapusty; ja właśnie  z niej je zrobiłam, i liście zaczęły mi się rozpadać, zbyt miękkie i delikatne były.

      Ale generalnie pomysł jest super.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 08 kwietnia 2016 09:31
  • wtorek, 22 marca 2016
    • Spotkanie filmowe z kuchnią podkarpacką

      Dlaczego kuchnia podkarpacka na spotkaniu klubu filmowego?

      Bo właśnie tam, w Bieszczadach, zaczyna się akcja oglądanego w sobotę filmu „Serce, serduszko” Jana Jakuba Kolskiego. O filmie – za chwilę.

      Popatrzmy na moje menu i stół.

      Podkarpacie – tak, ale i palmy, i mazurki – bo spotykamy się w wigilię Niedzieli Palmowej – krzyczącej radośnie kolorami ludowych palm.

      stół z palmami

      menu podkarpackie

      palma

      kurka z palmą

      Kuchnia podkarpacka to ciągle mało znana kuchnia regionalna. Zresztą bardzo niejednorodna.

      Łemkowie i Bojkowie w Bieszczadach, Dolinianie w rejonie Sanoka, Pogórzanie od Jasła do rzeki Wisłok, Lasowiacy – między Mielcem a rzeką San, Rzeszowiacy,

       

      Zaczęłam od przekąski z cydrem – były to pieczone pierogi św. Jacka z Nockowej, z ciasta z dodatkiem twarogu, z nadzieniem z kapusty i pieczarek (pisałam o ich historii parę dni temu)

      pierogi z Nockowej

      kurka i cydr

      Potem chapcie lasowiackie – gołąbki z nadzieniem z kaszy jęczmiennej, suszonych grzybów i kiszonej kapusty, z sosem grzybowym.

      gołąbek lasowiacki

       Zupa ziemniaczana z kurdybankiem czyli Kuroniem – to taka ciekawostka specjalnie dla jednego z uczestników 

      zupa z kurdybankiem

      serwetka na sztućce

      Jasielski schab Schabińskiej (o którym pisałam wczoraj) z fuczkami – czyli smażonymi placuszkami typu naleśnikowego z dodatkiem kiszonej kapusty (w okolicach Jasła noszą one nazwę szandorków).

      schab schabińskiej

      A do kawy – mazurek różany, prościutki, niepozorny nieco – ale ten smak! Nieodmiennie budzi zachwyt – przepis jutro.

      mazurek różany

      A teraz „Serce, serduszko”:

      film Kolskiego

      

      Jesteśmy w Bieszczadach, na Podkarpaciu.

      Ciemne, niebieskie pasma gór, zielone ściany lasów, poprzecinane niekiedy drogami różnej kategorii: bywa i asfalt, ale bywają i ostre i dziury na ubitym zaledwie piasku. I od czasu do czasu kilka chałup.

      W takiej, trochę większej wsi (może by i można ją nazwać malutkim miasteczkiem) jest bidul – tak żargonowo nazywają tu dom dziecka. A w nim – 11-letnia Maszeńka, ćwicząca z przysadzistymi kucharkami, które mają włożone na kuchenne kitle baletowe paczki - układ choreograficzny do „Jeziora łabędziego”.

      Absurdalny zupełnie kadr.

      Ale bardzo chwytający za serce.

      Bo Maszeńka marzy, by zostać tancerką baletową. I musi dotrzeć do Gdańska na egzamin.

      I tak zaczyna się równie absurdalna i szaleńcza podróż przez całą Polskę: z jej południowych krańców, aż nad brzeg Bałtyku.

      Nazwano ten film: podróż za jeden uśmiech, familijny film drogi, oda do córki, siła miłości i potęga marzeń.

      Ot, cały Kolski.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 marca 2016 06:34
  • wtorek, 08 marca 2016
    • Rewelacyjny przepis z kuchni regionalnej

      Polecam prawdziwą perełkę z kuchni podkarpackiej: pieczone pierogi św. Jacka z Nockowej (jest to wieś położona w powiecie ropczycko-sędziszowskim):

      Nie znalazłam dokładnego przepisu na to danie, ale na Liście Produktów Tradycyjnych był opis, który uściśliłam sobie w zakresie proporcji i dokładniejszego sposobu wykonania:

       

      „Jak mówi legenda, autorem receptury na te pierogi był św. Jacek Odrowąż, który idąc na misję na Ruś Kijowską, miał zatrzymać się w Nockowej. Ciasto zarabiano z sera białego i mąki. Do nadzienia dodawano białą kapustę i dziko rosnące pieczarki na okolicznych polach i ugorach.

      Pierogi przeważnie lepiono razowe. Rozpalano pod kuchnią, a gdy się już dobrze rozgrzała, wymiatano popiół i tam pieczono na blasze pierogi. Do pieczenia używano drewna olchowego lub brzozowego. Odmawiano wtedy taką specjalną modlitwę: Święty Jacku z pierogami, módl się do Boga za nami, żeby te pierogi cały rok na stole były i nas od głodu broniły. Pierogi te jadano dosyć często i uważane były za rarytas.”

       

      Powiem wam, że te pierożki to naprawdę jest rarytas. Kruchutkie ciasto, delikatny farsz, bardzo polecam. Znikają ze stołu jak zaczarowane!

       

      Zaczynamy od farszu.

      Składniki:

      Ćwiartka małej białej kapusty

      25 dag pieczarek

      Mała cebula

      Masło do smażenia

      Łyżka mąki

      Sól, pieprz, szczypta kminku

       

      Kapustę wkładamy do garnka z osolonym wrzątkiem, gotujemy ok. 20-30 minut, aż będzie na wpół miękka. Odcedzamy, kiedy trochę ostygnie, kroimy ją na drobną kostkę.

      Pieczarki i cebulę drobno siekamy, podsmażamy na maśle na małym ogniu; cebula ma się tylko zeszklić, nie rumienimy jej. Kiedy pieczarki puszczą już sok i on wyparuje, oprószamy nadzienie mąką i dodajemy pokrojoną kapustę. Doprawiamy solą, pieprzem i kminkiem. Mieszamy całość, chwilę jeszcze podsmażamy, po czym zostawiamy do ostygnięcia.

       

      Teraz ciasto na pierogi:

       

      Ser biały twaróg – 25 dag

      Mąka – ok. 25-30 dag

      Masło – 10 dag

      Sól, pieprz

       

      Masło siekamy z mąką, dodajemy rozkruszony w palcach ser, dodajemy sól i pieprz, zagniatamy ciasto. Powinno odchodzić od ręki, jeśli będzie się lepiło, trzeba jeszcze dosypać mąki.

      Formujemy okrągły placek i wkładamy przykryty folia do lodówki na jakieś pół godziny, żeby się ochłodziło.

       

      Potem rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C.

      Wałkujemy ciasto na placek niezbyt cienki, wykrawamy szklanką krążki.

      Na każdy krążek nakładamy farsz, zlepiamy pierożki, układamy na blasze wyłożonej folią aluminiową.

      Każdy pierożek oprószamy pieprzem.

      Pieczemy pierożki ok. 20-25 minut aż się ładnie przyrumienią.

      Studzimy.

      Po jakichś 15 minutach można już pałaszować. Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Rewelacyjny przepis z kuchni regionalnej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 marca 2016 09:37
  • piątek, 19 lutego 2016
    • Regionalna kartoflanka z kurdybankiem

      Dowiedziałam się o kurdybanku kilka dni temu, że w ogóle takie ziele istnieje! I ba! Rośnie to zioło w Polsce szalenie bujnie, prawie jak chwast, a jest cenne, i wykorzystywane jako ulubiona przyprawa od dawien dawna.

      Jego pełna nazwa to bluszczyk kurdybanek, ale występuje również pod innymi, regionalnymi nazwami, jak kudroń, kondratek czy kocimonda.

      A kartoflanka, którą prezentuję pochodzi z kuchni podkarpackiej (studiuję właśnie przepisy tej kuchni).

      Mamy zimę, więc kurdybanek, który trafił do mojej zupy, jest w postaci suszonej, ale na wiosnę spróbuję poszukać tej rośliny na łąkach.

      Składniki na 2-3 porcje zupy:

      4 ziemniaki

      2 cebule

      1 marchewka

      Mały por

      2 łyżki mąki

      Łyżka gęstej śmietany (opcjonalnie)

      Zioła i przyprawy: sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, spora szczypta bluszczyku kurdybanka, zielona pietruszka

      Tłuszcz do smażenia: smalec lub olej lub masło (zależy na ile zdeterminowani jesteśmy by zachować tradycję – jeśli bardzo – to smalec)

       

      Obrane ziemniaki i marchew kroimy w cienkie półplastry, cebule w piórka, por w krążki. Wrzucamy na rozgrzany w rondlu tłuszcz i smażymy, mieszając, aż cebula się zeszkli. Przyprószamy mąką, solą, pieprzem i częścią kurdybanku i jeszcze, mieszając, kilka minut smażymy.

      Następnie zalewamy zimną wodą (ok. 1i1/2 l), dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy aż warzywa będą niemal rozgotowane. Dodajemy śmietanę, doprawiamy do smaku solą i wsypujemy resztę kurdybanku oraz posiekaną natkę pietruszki

      Zupa tak przygotowana jest bardzo aromatyczna i bardzo sycąca, i taka na rozgrzewkę, gdy na polu mokro, zimno i wieje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Regionalna kartoflanka z kurdybankiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lutego 2016 10:52
  • wtorek, 02 lutego 2016
    • Jak rosół to i pierogi

      Taka była u nas zawsze prawidłowość: jak się gotowało rosół, to i pojawiały się w ślad za nim na stole pierogi. Z rosołowego mięsa.

      Uważam, że to bardzo dobra tradycja. I pyszna

      pierogi z mięsem

      Rosół z mięsa wołowego wychodzi ciemny, bardzo esencjonalny, lubię dodawać do niego na talerzu plasterki marchewki i kawałki mięsa.

      A pierogi zrobiłam z dodatkiem kapusty kiszonej.

      Ciasto:

      pół kilo mąki, 1 jajko, szczypta soli, 6 łyżek oleju, szklanka gorącej wody

      Do mąki wrzucamy sól i zaparzamy ją wrzącą wodą, mieszając łyżką. Zostawiamy, by mąka nieco ostygła. Potem wbijamy jajko, dodajemy olej i wyrabiamy na zwarte, ale elastyczne ciasto, w miarę potrzeby dodając nieco wody lub dosypując mąki. Powinno trochę odpocząć pod przykryciem, jakieś pół godziny.

      Farsz:

      ok. 20 dag kapusty kiszonej gotujemy ok. pół godziny, dodając nieco kminku, liść laurowy i ziele angielskie. Odcedzamy i studzimy.

      Mięso z rosołu (ok. pół kilograma) i cebulę (tę z rosołu) mielimy, mielimy również ugotowaną kapustę. Trzeba całość dobrze wymieszać i doprawić solą, pieprzem, papryką i majerankiem.

      Farsz przesmażamy na łyżce oleju z dodatkiem łyżki masła i studzimy.

      Z ciasta robię wałeczek, kroję na kawałki, każdy kawałek rozwałkowuję na okrągło.

      I już można lepić pierogi, które wrzuca się na wrzącą, osolona wodę i gotuje 2-3 minuty od ich wypłynięcia na powierzchnię wody.

      Najlepsze pierogi są odgrzewane, takie z chrupiącą skórką.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Jak rosół to i pierogi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 lutego 2016 06:10
  • środa, 20 stycznia 2016
    • Zjazd po 20 latach i kuchnia regionalna

      Tytułowy zjazd to może za szumne słowo, bo zjechało się raptem trzy kobietki. Ale po dwudziestu latach!

      Odbierałam po kolei dziewczyny z dworca i zastanawiałam się: czy aby poznamy się?

      Rzecz jasna – poznałyśmy się.

      Było tak, jakbyśmy widziały się wczoraj.

      Usta żadnej się nie zamykały, trudno było przebić się ze swoim tekstem:)

      Sabat czarownic – jak to określił ktoś, słysząc nas w telefonie. A może szekspirowskie trzy wiedźmy?

      Ależ było cudownie!

      A teraz coś o stronie kulinarnej.

      Postanowiłam przyjąć dziewczyny kuchnią regionalną z ich stron. Jedna z Limanowej, druga z Jasła.

      kuchnia regiona;lna

      

      Wyszukałam przepisy na sznycelki diabelskie limanowskie i szandorki jasielskie, dodałam do tego jeszcze kieszonki iwonickie.

      Wyobraźcie sobie, że dziewczyny nie znały tych potraw.

      Ale smakowały im. Pytały o przepisy.

      sznycelki limanowskie

       Limanowskie sznycelki – zrobione z mięsa mielonego, z dodatkiem poszatkowanej i sparzonej białej kapusty i cebulki. A dalej – to już jak to sznycelki, doprawione solą, pieprzem i czosnkiem, wymieszane z jajkami, otoczone w bułce tartej i smażone. Podane z pikantnym sosem pomidorowym. 

      szandorki z Jasła

      A szandorki – taki przepis podaje pani Agata Pucykowicz z Jasła:

      „1 kg kapusty kiszonej odcisnąć, pokroić, podsmażyć na oleju. Przyrządzić ciasto jak na naleśniki tylko gęściejsze, dodać pół płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia. Ostudzoną kapustę wymieszać z ciastem, smażyć jak placki ziemniaczane.”

      Zrobiłam tak właśnie, tylko zmniejszyłam proporcje znacznie i doprawiłam ciasto pieprzem i papryką.

       

      Dzień miałyśmy szczelnie wypełniony wizytami, ale w perspektywie była sobotnia noc!

      Ach, przypomniały się dawne czasy!

      Szampan, naleweczka, zagryzane przekąskami (kabanos, oliwki, warkoczyki oscypka, pikle) i karnawałowym chrustem.

      Poszłyśmy spać o wpół do trzeciej nad ranem!

      I mocne postanowienie – musimy to powtórzyć!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zjazd po 20 latach i kuchnia regionalna”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 20 stycznia 2016 06:32
  • poniedziałek, 16 listopada 2015
    • Udka gęsie w cydrze

      Późna jesień i zima to dobry czas na gęsinę. Sezon rozpoczyna św. Marcin – 11 listopada. Z chęcią włączam się w tradycję i na marcinowy, a zarazem niepodległościowy obiad zrobiłam udka gęsie w cydrze.

      Cydr to moja kulinarna miłość od pierwszego łyku. Jabłkowy, lekko alkoholowy smak jest rewelacyjny, a jak dobrze łączy się z wieloma produktami! Pomyślałam, że skoro gęś tak dobrze smakuje z jabłkami, to i cydr będzie do niej pasował. I rzeczywiście. Bardzo polecam.

      udko gęsie w cydrze

      

      2 udka gęsie

      Mała butelka cydru (0,3 l)

      Cebula

      Jabłko

      Sól, pieprz, mieszanka przyprawowa chili

      oliwa

      Udka natrzeć przyprawami, skropić oliwą, umieścić w misce, szczelnie przykryć folią i zostawić w lodówce na noc.

      Rozgrzać piekarnik do 200 st. C

      Rozgrzać dużą patelnię, bez tłuszczu, położyć udka skórą do patelni, obsmażyć kolejno z obu stron, przełożyć udka do rondla żeliwnego, zlać z patelni wytopiony z gęsi tłuszcz, dodać posiekaną w cienkie półkrążki cebulę, podlać częścią cydru. Przykryć pokrywką i włożyć do piekarnika na dwie godziny. Od czasu do czasu zaglądać i dolewać cydr w miarę potrzeby.

      Po tym czasie do garnka dodać jabłko starte na grubej tarce, odkryć pokrywkę i zapiekać jeszcze przez pół godziny.

      Następnie wyłączyć piekarnik, zlać z rondla powstały sos do małego rondelka i redukować go, podgrzewając przez ok 20 minut.

      Udka trzymać w ciepłym piekarniku.

      Podawać z kluseczkami speatzle.

      Jeśli lubimy chrupiącą skórkę na gęsi, to przed samym podaniem podsmażamy upieczone udka na patelni.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 listopada 2015 12:07
  • środa, 11 listopada 2015
    • Rogale świętomarcińskie – niepodległościowa tradycja smaku

      Biegnę ze swoimi rogalami!

      Robię je tylko raz w roku, na świętego Marcina, w Dzień Niepodległości.

      Oto tegoroczne, zapraszam!

      rogale marcińskie

      rogal marciński listkowanie

      

      Z roku na rok doskonaliłam przepis, zwłaszcza nadzienie, i to już chyba jest ten ostateczny, najbardziej mi smakujący, pewny.

      Nadzienie w proporcjach, które podaję poniżej, wystarcza na 2 porcje ciasta. Kiedy zaczynałam przygodę z rogalami, zostawało mi zwykle nadzienie, a rogali było za mało w stosunku do chętnych:) więc teraz robię od razu podwójną ilość ciasta, tyle że nie podwajam proporcji składników na ciasto, tylko przygotowuję 2 jego porcje; tak jest lepiej, bo ciasto francusko-drożdżowe, z tym procesem składania i wałkowania, ma swoje wymogi, i trudno byłoby wałkować naraz tak duży płat ciasta. Lepiej robić każdą porcję osobno.

      A że zaopatrzenie mamy w sklepach coraz lepsze, to i ze zdobyciem białego maku nie jest źle. To fakt, że jeszcze nie pojawił się on, ot tak, po prostu na półkach, nawet w dużych sieciówkach, ale w sklepach internetowych już nie ma z nim problemu.

      To zapraszam

       

      Ciasto:

      1 szklanka ciepłego mleka

      4 dag świeżych drożdży

      1 jajko

      1łyżeczka ekstraktu z wanilii

      3 i 1/2 szklanki mąki

      3 łyżki cukru

      szczypta soli

      225g masła

      Do miski wsypać łyżkę mąki i łyżeczkę cukru, wkruszyć drożdże, zalać szklanką ciepłego mleka. Zostawić na kilka minut aby drożdże urosły. Dodać jajko i wanilię i lekko wszystko wymieszać.

      Mąkę, cukier i sól wymieszać razem w dużej misce, dodać 2 łyżki masła, rozcierając je palcami razem z mąką.

      Dodać rozczyn mieszając łyżką, lekko i krótko ciasto wyrobić (najlepiej robotem, końcówką do wyrabiania ciasta). Uformować ciasto w prostokąt, przykryć folią i schłodzić w lodówce około 1 godziny.

      Schłodzone ciasto przełożyć na stolnicę i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30x15cm, tak aby krótsze strony stanowiły górę i dół. Zimne masło zetrzeć na grubej tarce, rozkładając je równomiernie na cieście (zostawić ½ cm margines dookoła). Złożyć 1/3 ciasta od góry, następnie złożyć dolną część tak aby przykryła to złożenie (tak jak składamy kartkę papieru). Obrócić ciasto o 90 stopni, po czym rozwałkować je i znów złożyć na trzy. Schłodzić przez 45 minut. Powtórzyć proces wałkowania i składania ciasta 3 razy, chłodząc ciasto miedzy wałkowaniami przez 30 minut. Po zakończeniu procesu wałkowania ciasto dobrze zawinąć i włożyć do lodówki na co najmniej 5 godzin, a najlepiej na całą noc.

      Przygotować nadzienie:

      30 dag białego maku

      10 dag marcepanu (pasty migdałowej)

      2 żółtka

      1 szklanka cukru pudru

      5 dag orzechów włoskich

      5 dag migdałów

      1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej

      2-3 łyżki gęstej śmietany

      2 łyżki likieru pomarańczowego

      Do posmarowania:

      1 rozbełtane jajko

      Lukier:

      Ok. 2 szklanek cukru pudru

      1 białko

      Kandyzowana skórka pomarańczowa do posypania

       Mak sparzyć gorącą wodą (w ilości takiej, by mak przykryty był całkowicie), wymieszać, po 15 minutach odcedzić i dobrze odsączyć. Zmielić trzykrotnie w maszynce mak. Zmielić orzechy i migdały w maszynce do mielenia orzechów. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem w mikserze, dodać masę marcepanową, rozetrzeć, dodać zmielony mak, orzechy, migdały,  skórkę pomarańczową, likier, wymieszać. Dodać śmietanę - ale tylko tyle by uzyskać dość zwartą ale plastyczną masę. Masa nie może być zbyt płynna, ani za twarda i właśnie świetnie reguluje się jej konsystencję dodając śmietanę stopniowo.

      Wywałkować ciasto na prostokąt o wymiarach mniej więcej 65x34cm i przeciąć wzdłuż długiego boku na 2 części. Każdy powstały w ten sposób pasek pokroić na 12 trójkątów.

      Rozsmarować nadzienie zostawiając mały margines na wszystkich bokach trójkąta - zwijać w rogaliki zaczynając od najszerszego boku. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze, przykryć i zostawić do wyrośnięcia aż podwoją objętość, około 1 i 1/2 godziny.

      Rozgrzać piekarnik do 180ºC, wyrośnięte rogale posmarować rozbełtanym jajkiem i piec około 20 minut aż się ładnie zezłocą.

      Utrzeć lukier z białka i cukru pudru. Wyjąć rogale na drucianą siateczkę i jeszcze ciepłe posmarować lukrem. Posypać skórką pomarańczową.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      środa, 11 listopada 2015 14:07
  • poniedziałek, 28 września 2015
    • Kwintesencja grzybowego smaku – jesienna zupa grzybowa

      Skoro już pojawiły się prawdziwki, to przecież nie wszystkie pójdą na suszenie; ich entuzjasta nie odmówi sobie spróbowania jednego czy dwóch kapeluszy: w jajecznicy, w sosie, zasmażanych do ziemniaków czy kalafiora. Ale kwintesencją grzybowego smaku jest zupa, zawsze oczekiwana, zawsze zachwycająca. Pokrojony borowikowy kapelusz i ogonek odmienią zupełnie smak krupniku, jarzynowej, fasolowej, żurku. A najlepiej smakują w zupie grzybowej jesiennej, gotowanej na świeżych prawdziwkach, ale z dodatkiem kilku suszonych prawdziwkowych łebków.

      Zapraszam!

      zupa grzybowa

      

      2 świeże prawdziwki

      2 suszone prawdziwkowe kapelusze

      1 cebula

      2 ziemniaki

      2 łyżki makaronu zacierkowego

      Przyprawy: sól, pieprz, czosnek

      Posiekany koperek

      Łodyżka pietruszki

      2 łyżki masła, 2 łyżki oleju

      2 łyżki śmietany

       

      W rondlu rozpuszczamy łyżkę masła, dodajemy łyżkę oleju, do tego dodajemy cebulę posiekaną w kostkę, chwilę przesmażamy, po czym zalewamy zimną wodą. Dodajemy do rondla pokrojone w kostkę ziemniaki, wkładamy łodyżkę pietruszki, lekko solimy i gotujemy. Kiedy ziemniaki nieco już zmiękną dodajemy makaron zacierkowy i suszone grzyby. Gotujemy dalej.

      A w międzyczasie przygotowujemy świeże grzyby: po oczyszczeniu i szybkim wypłukaniu, kroimy je dość drobno, po czym podsmażamy na łyżce oleju i łyżce masła, doprawiając solą i pieprzem.

      Kiedy wszystko jest już miękkie, łączymy grzyby z zupą, gotujemy razem jakieś 15 minut, doprawiamy przyprawami, dodajemy śmietanę.

      Posypujemy koperkiem.

      Smacznego!

      P.S. Dziś kupiłam kolejny kilogram dorodnych prawdziwków, zdrowiuteńkich!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kwintesencja grzybowego smaku – jesienna zupa grzybowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 września 2015 10:30
  • piątek, 25 września 2015
    • Sekret gotowania fasoli

      Kiedy przeczytałam rady p. Janiny Molek z Tropia – regionalnej mistrzyni w przygotowywaniu dań z fasoli – że, aby ugotować fasolę wcale nie trzeba jej wcześniej moczyć, a samo gotowanie nie zajmie nam więcej jak godzinę, nie bardzo chciało mi się w to uwierzyć.

      Ale jednak.

      Sprawdziłam.

      Sekret p. Molek działa. Godzina i parę minut i fasola była gotowa.

      gotowanie fasoli

      

      A robi się ją tak:

      Fasolę płuczemy i wkładamy do rondla, zalewamy zimną wodą, tak aby woda nad fasolą miała jakieś 15 cm. Solimy i dodajemy łyżkę oleju i szczyptę majeranku. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 20 minut. Następnie dolewamy do fasoli zimnej wody (aby szybko ją przestudzić), po czym znów doprowadzamy do wrzenia i gotujemy kolejne 20 minut. Te czynności (zalewanie zimną wodą i gotowanie przez 20 minut) powtarzamy jeszcze dwukrotnie.

      Po tym czasie fasola jest już miękka.

      Można ją odcedzić, przy czym wywar warto zachować;  może być świetną bazą do zupy fasolowej lub jarzynowej.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Sekret gotowania fasoli”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      piątek, 25 września 2015 10:01
  • sobota, 19 września 2015
    • Szarlotka gaździny z Jamnej

      Moi goście byli nią zachwyceni!

       szarlotka gaździny

      Jest to przepis kuchni regionalnej, z okolic Zakliczyna nad Dunajcem. A Jamna to nazwa wioski i wzgórza (530 m n.p.m.) na pograniczu Pogórza Rożnowskiego i Ciężkowickiego. Jest tam bacówka nosząca nazwę „Chatka Włóczykija” i serwująca lokalne przysmaki, między innymi właśnie szarlotkę gaździny. Przepis na nią był prezentowany w którymś programie telewizyjnym i jest również zamieszczony na kulinarnej stronie p. Ewy Wachowicz.

      Robiąc ją, zmniejszyłam proporcje i pominęłam rodzynki (nie przepadam za nimi w szarlotce)

       

      10  kwaśnych  jabłek

      1 szklanka cukru

      2 szklanki  mąki

      1 łyżka proszku do pieczenia

      1 łyżka cynamonu

      3 jajka

      Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę i przesypać cukrem i cynamonem. Odstawić na 10 minut do lodówki.

      Jajka roztrzepać w misce, dodać mąkę i proszek do pieczenia, wymieszać. Dodać do masy jajecznej jabłka.

      Blaszkę wyłożyć pergaminem, przełożyć ciasto, włożyć do nagrzanego do 180 st. C piekarnika. Piec ok. godziny.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      sobota, 19 września 2015 07:32

Kalendarz

Marzec 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl