Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „kuchnia regionalna”

  • czwartek, 19 maja 2011
    • Brzydkie kaczątko: seler

      Kiedyś tam, gdy marudziłam, że w Polsce nie ma a to tego, a to tamtego, moja koleżanka, mieszkająca na stałe w USA, powiedziała:

      - Jeśli cię to pocieszy, to jest parę rzeczy których ja ci w Polsce zazdroszczę. Na przykład selerów, tych brzydkich, szarych, guzłowatych, bulwiastych. Tu jest tylko seler naciowy. Nie umywa się do tego z bulwy. Pewnie, że bulwy, jak się uprę, to też kupię; tu jednak w zasadzie jest wszystko. Tylko za jaką cenę!!!! I wpirza mnie to, bo przecież pamiętam, jak w polskim jarzyniaku, czy na targu, niemal poniewierają się te bulwiaste, upchnięte gdzieś tam w kącie i kosztują grosze! Ot, brzydkie kaczątka jarzyn. A jaki mają smak, rany! Ślinka leci….

      Przypomniałam sobie tę historię, czytając „Lunch w Paryżu”, o której to książce parę dni temu pisałam. No, bo popatrzcie, co Amerykanka zobaczyła na targu:

      Przy porach zauważyłam coś jakby rodem prosto z laboratorium doktora Frankensteina: bulwiaste warzywo z bruzdami przypominającymi mózg, porośnięte gdzieniegdzie skręconymi włoskami korzonków. Celeri. Pomyślałam, że wolałabym mu zrobić sekcję, niż go zjeść. Kupiłam jedną sztukę, ale tylko po to, żeby zobaczyć, co ma w środku.


      selery

      Ale seler, mimo tego dość ponurego wyglądu, potrafi się obronić: swoim fantastycznym smakiem:)
      Co to byłby za rosół bez niego!
      Albo ugotowane plastry, nadziane żółtym serem i usmażone w panierce jak kotlety, mniam!
      Albo surówka po zakopiańsku - z bryndzą, chrzanem i śmietaną – pycha!

      sałatka z selerów


      1 bulwa selera
      100 g bryndzy (może też być feta)
      2-3 łyżki kwaśnej śmietany
      2 łyżki tartego chrzanu
      sól, pieprz, cukier, szczypta papryki, sok z cytryny - do smaku
      Rozetrzeć bryndzę ze śmietaną i chrzanem.
      Seler obrać i zetrzeć na cienkie paseczki. Skropić lekko cytryną, by nie ściemniał.
      Wymieszać z chrzanową bryndzą, doprawić do smaku.

      P.S. Nie muszę chyba dodawać, że Amerykanka, po spróbowaniu, zachwyciła się selerem:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Brzydkie kaczątko: seler”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 maja 2011 06:01
  • wtorek, 04 grudnia 2007
    • Polewka ze Swystowego Sadu

                  W niedzielnych Podróżach kulinarnych Robert Makłowicz prezentował łemkowskie smaki, z okolic Wysowej. Ależ było miło zobaczyć znajome tereny! bo ja tam bywam, i te górskie ścieżki mam zdeptane, i te krajobrazy w oczach.... I w Swystowym Sadzie byłam (to takie gospodarstwo agroturystyczne).

       

       

      I właśnie tam, na werandzie, pan Robercik zrobił polewkę z suszonych grzybów i śliwek, typowo wigilijną potrawę, którą podaje się jednak i w zwykłe zimowe wieczory. Zdążyłam zapisać szkic przepisu, przejrzałam jeszcze raz program w interaktywnej tv, uzupełniłam. A że akurat dziś miałam wszystkie produkty pod ręką, i miałam wielką ochotę na kulinarne eksperymenty, polewka została wypróbowana. Ot, taka przed-wigilijna wprawka.

      Zupa ma mocny, grzybowy smak, podkreślony lekko cebulą i czosnkiem i złagodzony słodkością śliwki. Pycha! jeśli ktoś lubi takie rustykalne, grzybowe klimaty, to zapraszam!

       

       

      Potrzebne będą (na dwie słuszne porcje):

       

      spora garść suszonych prawdzików

      pół garści śliwek

      1 cebula

      2 małe ząbki czosnku

      czubata łyżka mąki

      łyżka oliwy, łyżka masła

      liść laurowy, 2-3 ziarna ziela angielskiego

      sól, pieprz, szczypta cukru

      Grzyby zalewamy wodą, dodajemy listek laurowy i ziele angielskie i gotujemy aż grzyby będą miękkie, ok. pół godziny.

      W osobnym garnku gotujemy śliwki, ok. 15 minut.

      Z wywaru grzybowego wyjmujemy grzyby, siekamy je na paseczki, z powrotem wrzucamy do wywaru.

      Z wywaru śliwkowego wyjmujemy śliwki, siekamy je na paski i wrzucamy do garnka z grzybami. Gotujemy razem parę minut.

      W tym czasie obieramy cebulę i czosnek, siekamy w dość drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzany na patelni olej i masło, smażymy do lekkiego zezłocenia, dodajemy mąkę i robimy zasmażkę. Przekładamy cebulową zasmażkę do zupy, chwilę jeszcze gotujemy.

      Doprawiamy do smaku.

      Zupa powinna chwilę „odpocząć”, po jakiejś godzinie będzie znacznie lepsza.

      Świetnie smakuje z razowym chlebem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Polewka ze Swystowego Sadu”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 grudnia 2007 22:39
  • poniedziałek, 03 grudnia 2007
    • Sekrety kuchni tynieckiej

      Od paru dni wszędzie widać biegających za prezentami ludzi. Cóż, dodam, że nie jestem wyjątkiem. Mikołajowe paczki muszą być przygotowane, a tu już 3 grudnia! W tym pośpiechu i zabieganiu spotkało mnie dziś coś niezwykłego; chyba sam św. Mikołaj poprowadził mnie dziś do księgarni Biblosu i pociągnął w stronę półek z książkami (a miałam kupić tylko opłatki wigilijne!). I była tam TA książka!: Benedyktyńskie smaki i smaczki. Sekrety kuchni opactwa w Tyńcu. To kolejny, nieoczekiwany prezent św. Mikołaja. Ależ się ucieszyłam! W ogóle nie wiedziałam, że ma taka książka wyjść. I okazało się zresztą, że wydawca (Świat Książki) planuje ją dopiero na styczeń, i tylko taka pilotażowa przedsprzedaż gdzieniegdzie się trafiła. MNIE się trafiła! to dopiero jest coś!

      Tak lubię te stare klasztorne przepisy, i proszę: nowa książka czekała na mnie na półce. I to o kuchni w Tyńcu! który jest mi tak bliski.

      Kiedy dokładnie rok temu powstawała w Tyńcu wytwórnia i sklep produktów benedyktyńskich, i zaczynała działalność restauracja w klasztornych murach, pojechałam czym prędzej zobaczyć i popróbować ich specjałów. Na szczęście mam blisko do Krakowa, a stamtąd do Tyńca to się kiedyś chadzało pieszo, w ramach przechadzki, rzut beretem:)))

      To wtedy jadłam tam żurek, jak dla mnie nietypowy, bo z białym twarogiem, i spróbowałam go potem odtworzyć w domu. Tak wyglądał ten mój:

       

       

       

       

      A teraz, proszę, mogę sobie porównać, czy dobrze odgadłam składniki i sposób przygotowania. Żurek św. Placyda jest w książce.

      No, więc troszkę uboższa smakowo była moja wersja; nie pomyślałam, żeby dodać pieczarki, ogórek konserwowy i chrzan. No i na pewno nigdy nie pomyślałabym o marchewce. A tu jest.

      Natomiast Placyd nie pomyślał o ziemniaku i cebuli:)))) Muszę teraz zrobić jego wersję i porównać:)))

      Póki co, podaję mój przepis:

      jarzyny na wywar: 1 ziemniak, 1 cebula, 1 pietruszka, gruby plaster selera bulwiastego

      listek laurowy

      2 ziarnka ziela angielskiego

      ok. 100 ml zakwasu żurkowego (w płynie)

      250 ml śmietany 18%

      2 łyżki mąki

      4-5 grubych plastrów chudej kiełbasy

      10 dag sera białego - twarogu

      sól, pieprz

      spora szczypta majeranku

      ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę

      szczypta cukru

      sposób przygotowania:

       

      Jarzyny na wywar włożyć do rondla, zalać zimną wodą, tak, aby były dobrze przykryte wodą, dodać listek laurowy i ziele angielskie, lekko osolić i gotować do miękkości, ok. 30– 40 minut, uzupełniając wodą. Gotowy wywar odcedzić, odkładając jarzyny (nie będę już potrzebne).

      Do wywaru dodać kiełbasę pokrojoną w półplasterki (jeśli była szersza – to w ćwierćplasterki). Dodać zakwas żurkowy – trzeba uważać, żeby nie dać go zbyt dużo, aby żurek nie był zbyt kwaśny (ilość zależy od tego jaki mamy zakwas, ja miałam akurat dość ostry). Wsypać szczyptę majeranku, przeciśnięty ząbek czosnku i gotować około 10 minut.

      Śmietanę zahartować 1-2 łyżkami gorącego żurku, wymieszać z mąką i wlać do żurku, gotować ok. 5 minut. Dodać szczyptę cukru, pieprz, ewentualnie dosolić. Zostawić na jakieś 10 minut. Sprawdzić smak, ewentualnie doprawić (solą, pieprzem i majerankiem).

      Twaróg pokroić w kostkę (niezbyt dużą).

      Żurek wlać na talerze, dodać do każdego talerza twaróg.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 grudnia 2007 23:19

Kalendarz

Styczeń 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl