Prowincja w globalnej wiosce

Moje 100. tysięczne miasto na południu Polski - to z perspektywy globalnej wioski - raczej prowincja. Ale to mój świat, mój własny kawałek ziemi. Całkiem fajnie się tu myśli, czyta, ogląda filmy, słucha muzyki, pichci w kuchni. I fajnie będzie o tym porozmawiać

Wpisy otagowane „uczty”

  • poniedziałek, 01 sierpnia 2016
    • Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem

      Obiad, który odbył się w domu biskupim na Franciszkańskiej (tam, gdzie słynne okno papieskie), miał charakter obiadu domowego, nie był dyplomatyczną ceremonią. Świadczą o tym zarówno menu, jak i zastawa stołowa.

      Biały obrus, zwykłe kwiaty (a nie wyszukane kompozycje), pieczywo na zwykłych talerzykach. I ten wielki stół, owalny, pozwalający się zgromadzić wokół niego, widzieć się wszystkim uczestnikom, rozmawiać.

      Trochę mi brakowało większej dbałości o wygląd stołu, talerza dla każdego uczestnika, który byłby bazą dla kolejnych podawanych dań; pieczywo w polskim domu podawane jest zwykle w koszyczku, wybrałabym polskie kwiaty na stół: maki, bławatki, rumianki…

      Ale nie ulega wątpliwości, że ten stół to był wielki atut spotkania.

      A menu?

      Były pierogi z nadzieniem z ogonów wołowych (ciekawe, prawda?), filet z nowosądeckiego indyka gotowany w niskiej temperaturze, na deser – sernik.

      Gotowały dla papieża siostry sercanki.

      W pozostałych dniach przygotowały dla papieża także: podhalańską cielęcinę, smażonego węgorza, jesiotra z sosem koperkowym, bundz marynowany z sokiem z pomidorów, stek z polędwicy. A na piątkowe śniadanie podały jajka a`la Franciszek – nie wiemy dokładnie jaką one miały postać, wiadomo tylko, że były podane z chrzanem. I że papież był mile zaskoczony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 sierpnia 2016 08:18
  • wtorek, 12 lipca 2016
    • Obiady prezydenckie

      Wiem, wiem, że były ważniejsze sprawy niż jedzenie, na szczycie NATO w Warszawie parę dni temu, ale z ciekawością szukałam informacji co podano prezydentowi USA i szefom państw. Bo jednak, co by nie mówić, jeść coś trzeba i jest to jeden z przyjemniejszych aspektów życia:)

      A więc popatrzmy:

      b_obiad_prezydencki

      A menu z Pałacu Prezydenckiego było takie:

      • Wiejskie pomidory z twarogiem łomnickim, wino do potrawy: Seyval Blanc, Winnica Turnau 2015
      • Krem z białych szparagów
      • Dorsz z młodym szpinakiem i czerwoną porzeczką, wino do potrawy: Riesling, Winnica Pałac Mierzęcin 2014
      • Krem z pędów sosny z lodami z kory brzozowej, wino do potrawy: Johanniter, Winnica Turnau 2015

      Zastanawia mnie ten ser łomnicki – bo jest to ser kozi; niektórzy nie mogą znieść nawet jego zapachu; czy nie była to zbyt kontrowersyjna przystawka?

      Słyszałam też uwagi, że coś mało tych dań, że powinna być jeszcze przystawka na ciepło, i danie mięsne. Ale myślę, że restauracja Belvedere (na czele z Marcinem Przybyszem, zwycięzcy 3. Edycji Top Chef), która przygotowywała przyjęcie, zna się na tym i wie, co robi.

      Zresztą znalazłam  swoich zapiskach menu obiadu prezydenta Kaczyńskiego, który wydał z okazji 10-lecia wstąpienia Polski do NATO; też było krótkie: tatar z łososia, zupa-krem z dyni, kaczka w musie jabłkowym, bezy z kremem Grand Marnier.

      Albo popatrzcie na menu obiadu wydanego dla B. Obamy przez prezydenta Komorowskiego: tatar z pstrąga, krem z dyni, pieczona pierś perliczki, pralinki czekoladowe z sorbetem pomarańczowym.

       

      I jeszcze menu z Zamku Królewskiego dla monarchów i ministrów:

      • Białe szparagi z rabarbarem i bazylią
      • Młode ziemniaki z cebulą i ziołami
      • Polędwica sandacza z pietruszką i wiśniami
      • Na deser: antonówka pieczona w sianie

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 lipca 2016 08:41
  • wtorek, 24 lutego 2015
    • Uczta św. Macieja

      Do dziś nie słyszałam o takiej uczcie.

      A chyba powinnam, bo uczta św. Macieja (Matthiae-Mahl) wydawana jest rokrocznie, od 1356 roku, przez władze hanzeatyckiego miasta Hamburga. 24 luty – dzień św. Macieja uznawany był w Hamburgu za początek roku handlowego i dzień podejmowania ważnych decyzji, m.in. wybierano wówczas burmistrza miasta. I wydawano ucztę, na którą zapraszano kilkuset dostojników. I tak jest do dziś.

      A dowiedziałam się o tej uczcie, bo w tym roku został na nią zaproszony Prezydent Polski i wiele o tym pisano. Zostawmy na boku polityczny wydźwięk spotkania, i przyjrzyjmy się stronie kulinarnej.

      Stoły, ustawione w sali balowej średniowiecznego ratusza, nakryte białymi obrusami, prezentowały się imponująco. Pośrodku każdego ułożono łososiowy bieżnik, na którym ustawiono niskie dekoracje kwiatowe, małe świeczuszki przy każdym nakryciu (co dawało piękny efekt) i tzw. „srebrne skarby hamburskiego ratusza”: ozdobne puchary, misy, świeczniki.

      uczta św. Macieja

      (zdjęcie z sieci)

      Zastawa stołowa była biała, ze złotymi paskami, sztućce wyglądały na srebrne, a białe serwety ułożono w wachlarze. Co ciekawe, jeden z kieliszków w każdym nakryciu był zielony. Ciekawe, jakie wino w nim podawano, bo przecież żadne nie będzie w takim kolorze kieliszka dobrze wyglądało. No, może białe. A z tego, co pisano, podawano zarówno wina czerwone jak i białe z rejonu Palatynatu.

       stół na uczcie św. Macieja

      (zdjęcie z sieci)

      Menu wydrukowano w formie dość dużej dwustronnej książeczki, z ozdobnym sznureczkiem, ale bez żadnych ozdób; na jednej stronie był spis potraw, na drugiej wykaz utworów muzycznych towarzyszących uczcie (Beethoven, Mozart, Moniuszko, Dobrzyński). Ze zdjęć, które widziałam, to nie bardzo było co zrobić z tym tak dużym menu, goście wkładali je np. w środek dekoracji stołu.

      uczta sw Macieja

      (zdjęcie z sieci)

      A co podano?

      Przystawka: makrela z gruszką, boczkiem i fasolą

      Zupa śląska: krem z pietruszką i grzankami

      Danie główne: gotowana cielęcina, puree z marchewki, buraki i zapiekanka ziemniaczana

      Deser: krem akacjowy z winogronami, orzechami i estragonem

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Uczta św. Macieja”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 lutego 2015 09:29
  • wtorek, 31 maja 2011
    • Menu dla prezydenta

      Przyznam, że z zainteresowaniem czekałam na menu, które serwowała Polska w czasie wizyty prezydenta Obamy
      

      obiad dla prezydenta

      Oto obiad w pałacu prezydenckim:
      przystawka: tatar z pstrąga
      zupa: krem z dyni
      główne danie: pieczona pierś z perliczki
      deser: pralinki czekoladowe z sorbetem pomarańczowym

      do tego 3 rodzaje win z różnych roczników

      Hmmmm.... Zupa i główne danie są w porządku i w dodatku leżą w zasięgu moich możliwości kulinarnych (a czasem lubię odtwarzać na swoich przyjęciach takie propozycje menu). Krem z dyni to ukłon w stronę USA, gdzie dynia jest prawie że narodowym warzywem. Szkoda tylko, że nie podano, jakie dodatki serwowano do perliczki.
      Ale tatar z pstrąga? ryba słodkowodna na surowo? o! la la! ciekawe, czy było smaczne?
      No i nie umiem sobie wyobrazić sorbetu z pralinkami. Przez pralinki rozumie się na ogół nadziewane czekoladki. Czy podano je jako dekorację sorbetu? Czy może były malutkie, mięciutkie i wmieszano je w lodową masę? Ale brzmi ten deser interesująco.

      A robocze śniadanie u premiera wyglądało tak:
      - grillowany oscypek z konfiturą z jarzębiny
      - smażone polędwiczki cielęce ze szpinakiem i szafranowym risottem
      - mille-feuille ze świeżymi truskawkami

      Oscypek i jarzębina - bardzo o.k.
      Polędwiczki, szpinak i risotto - mniam!!
      Ale mille-feuille - to chyba marny pomysł.
      Mille-feuille - tysiąc płatków - to wieża z ciasta francuskiego, przekładana kremem i owocami. Owszem, zwykle wygląda taka porcja na talerzyku bardzo efektownie, ale jak to jeść? i to na oficjalnym przyjęciu? Ciasto trudno ukroić, kruszy się, krem wyciapuje się na boki, totalny bałagan na talerzu... czarno to widzę. Ciekawe, jak naprawdę goście sobie z tym poradzili:)
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Menu dla prezydenta”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      negresca
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 maja 2011 05:53

Kalendarz

Listopad 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Durszlak.pl